Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Fajerwerk bez fajerwerków.  (Okiem Zofii Mantyki)  2018-12-31

Okiem Zofii Mantyki

Fajerwerk bez fajerwerków.

W tym roku nie będzie szopki noworocznej, ponoć ma być szopka w TVP, a nie sposób przecież konkurować z zawodowcami „pana Kurskiego”. A tak na poważnie – wiadomo, że co za dużo, to niezdrowo i aby coś było strawne, nie może się zbyt często powtarzać. Szczęśliwie nudno nie jest, gdyż trwa nieustanna habanera wyborcza z namiętnym pląsem faworytów do władzy. Pierwsza odsłona – wybory samorządowe już za nami, a przed nami maraton wyborczego politycznego happeningu. Zewsząd pada grad obietnic, nie pozostaje zatem nic innego jak tylko przystąpić do żarłocznej konsumpcji dostatku, w którym się pławimy. Roztaczana wizja błogiej hossy i hosanny spowodowała, że już mi się marzą bajeczne… „haremy hurys na Hawajach”.

Figle z podwyżkami prądu… bez podwyżek, błyskają jak ogniste fajerwerki bez fajerwerków. Przebiega to piorunem – jak przystało na wyładowania elektryczne, a zaskakuje niczym niespodziewany apel brzeskich rajców o nieużywanie fajerwerków, procedowany osobliwie tuż przed nocą sylwestrową. Powszechnie wiadomo, że zwłaszcza w noc sylwestrową efekty pirotechniczne są zupełnie nie do przyjęcia. To tak, jakby na odpustowych kramach pozwalać sobie – za przeproszeniem – na swawolne strzelanie z kapiszonów. W felietonie „Apel w sprawie apeli” pisałem już kiedyś o wyjątkowym zamiłowaniu naszych czcigodnych rajców do formułowania patetycznych apeli. Jak widać, ta ich pasja szczęśliwie nie zgasła, a tak na marginesie pojawia się pytanie – czy race jako materiały pirotechniczne to fajerwerki są i czy apel je obejmuje?
 

Bywają ludzie z lubością wielbiący patos i celebrę, którzy w swej egotycznej pysze są niedoścignieni. Mistrzowie fajerwerków i efektów specjalnych zakochani w możliwości „bycia i błyszczenia na świeczniku”. Z ukontentowaniem wykorzystujący wszelkie okazje do przyjmowania pochwał, podziękowań i hołdów dziękczynnych. Trafiają się też i inni, zgoła odmienni osobnicy, którzy akurat nie cierpią nadęcia i zacnych „ochów i achów”. Gdy przykładowo zbliża się dzień ich imienin, robią rozpaczliwe uniki biorąc urlop w pracy, aby móc uniknąć procesji „lenników” z życzeniami. Obraz zgromadzonych, oczekujących w kolejce przed gabinetami świeckich i kościelnych notabli hołdopoddańczych wasali jest piramidalnie śmieszny.

Takie żenujące spektakle próżności są sztuczne niczym ognie sztuczne i jak – nie przymierzając – szkolna akademia „ku czci” smutne jednocześnie. Nieszczęśnicy nieodparcie przywodzą na myśl… szpaler żałobników z kondolencjami, podobnie jak i zapach kwiatów wypełniający wówczas pokoje „traktuje” wonią z domów „ostatniej posługi”. Mój uroczy sąsiad zadał mi niedawno filuterne pytanie: „Czy wiesz, dlaczego niektórzy bardzo gorliwi życzeniodawcy podczas takich adoracji ściskają przełożonym dłoń dwoma rękami? Nie? Widzisz, to dość proste – tą drugą mierzą im przy okazji… puls na przegubie z określonymi nadziejami”.

Przypomniała mi się dobrotliwie pouczająca sugestia Marka Twaina – „Staraj się żyć tak, by w chwili twojej śmierci żałował cię nawet właściciel zakładu pogrzebowego”! Niestety osiągnąłem już taki wiek, że gdy wychodzę z muzeum, to obawiam się nieco, czy aby nie zacznie wyć alarm! Wyciągnąłem konkretne wnioski z tekstu piosenki „Perfektu” w której padają słowa – „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść”. Zapewne najtrudniej rozstać się z nią tym, którzy się uzależnili i żyją jak zahibernowani w boskim przekonaniu o swej wyjątkowości.

Są dwa najważniejsze dni w życiu: ten, kiedy się człowiek rodzi i ten, w którym udaje mu się odkryć… po co? Mija kolejny rok, w którym znów odeszło na „drugą stronę tęczy” wielu wspaniałych ludzi. Wśród nich dosłownie „przed chwilą” ksiądz Tadeusz Pieronek – nie wymieniam jego tytułów i funkcji, gdyż był to człowiek nielubiący tytułomanii. Kochał ludzi, co nie jest czymś specjalnie powszechnym. Kardynał Nycz powiedział o nim tak: „Jedni mówili, że za dużo mówi, drudzy, że mówi jeszcze za mało. Natomiast on się tym tak bardzo nie przejmował, robił swoje, chciałoby się powiedzieć. I w tym znaczeniu był Kościołowi w Polsce, był Polsce także, bardzo, bardzo potrzebny jako profesor, jako biskup. Dlatego, że czasem mówił to, czego inni nie mieli odwagi mówić”.

Moje pokolenie miało to nieszczęśliwe szczęście, że chodziło „do szkół” w czasach PRL-u. Nie piszę tego, broń Boże, aby dokonywać apoteozy tamtego okresu. To były szkoły swoiście holistyczne, bez dzisiejszego nowoczesnego światłego tutoringu i cholera wie czego w nich jeszcze równie dotkliwie brakowało? W dodatku na przykład w Krakowie u św. Anny można było co tydzień słuchać kazań ks. Józefa Tischnera, którego też niestety od dawna już nie ma. Inne czasy, inne obyczaje, inni ludzie, ot fajerwerki bez fajerwerków. Coraz większa pustka w mroku mirażu obfitości. Życie pisze nam przeróżne scenariusze. A w jakim kierunku zmierzamy?

Człek posiadający legitymację emerycką ma wreszcie czas na lekturę książek i filmów, które odkładał na półkę, bo zawsze było coś pilniejszego. Książka „Pakt Ribbentrop-Beck” Piotra Zychowicza będąca zaskakującym alernatywnym scenariuszem wydarzeń w II wojnie światowej czy „Taniec z Hitlerem” Radosława Golca, to osobliwe fajerwerki. Podobnie jak kontrowersyjny, najnowszy serial „1983” wyprodukowany dla serwisu Netflix, który usiłuje przedstawić alternatywną historię Polski w 2003 roku w zupełnie innym świetle. Ot, taki fajerwerk z przejmująco zimnym blaskiem neonów, wywołujący mroczną refleksję, szczególnie przed czekającym nas Sylwestrem bez fajerwerków.

No cóż… zanućmy może z „Elektrycznymi Gitarami”:

Wsiadł do autobusu człowiek z liściem na głowie
Nikt go nie poratuje nikt mu nic nie powie
Tylko się każdy gapi
Tylko się każdy gapi i nic

Siedzi w autobusie człowiek z liściem na głowie
O liściu w swych rzadkich włosach
Nieprędko się dowie
Tylko się w okno gapi
Tylko się w okno gapi i nic

Uważaj to nie chmury
To pałac kultury
Liście lecą z drzew
Liście lecą z drzew
(…)

Ryszard Ożóg


comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com