Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Kto nienawidzi bardziej?  (bap)  2019-01-26

Zamieszczony poniżej artykuł polecam szczególnie hejterom, których, niestety, także nie brakuje wśród czytelników tego portalu. Można się o tym łatwo przekonać, przeglądając profile na Facbooku wielu mieszkańców Brzeska i powiatu. Sami, niewiele mając do powiedzenia, zamieszczają na swoich profilach komentarze i "memy" innych hejterów. Oczywiście większość zamieszczanych przez nich informacji są to tak zwane "fake news", o weryfikację których żadnej z tych osób nawet nie przyjdzie do głowy. Oni po prostu żyją tym, czym się nawzajem karmią.
 
Po ostatniej wojnie światowej tępiono burżujów i kułaków. Po 1989 r. rozliczano ludzi z przynależności do PZPR i SB, a ich potomków sklasyfikowano jako resortowe dzieci. Wygląda na to, że kolejce ustawiają sie dzisiejszy hejterzy, a skutki ich działalności w mediach w nadchodzących latach odczuwać będą także ich rodziny, z potomstwem włącznie.

Zbigniew Stós


Raport Centrum Badań nad Uprzedzeniami stawia pod znakiem zapytania przekonanie strony antypisowskiej o własnej dialogiczności i pacyfizmie. Jednak różnice te nie są na tyle istotne, by powiedzieć, że jedna ze stron jest w zdecydowanej defensywie" - pisze Jarema Piekutowski w komentarzu eksperckim NK.
 
Kto nienawidzi bardziej?
 

„Mordy zdradzieckie”. „Pisowska szarańcza”. „Najgorszy sort Polaków”. „Dorżniemy watahy”. „Cała Polska się z was śmieje, komuniści i złodzieje”. „Jaki prezydent, taki zamach”. Można tak wymieniać w nieskończoność, a ograniczyłem się tylko do wypowiedzi czołowych polityków Platformy Obywatelskiej i PiS, bez uciekania się do cytatów z ich dziennikarskich akolitów – tam byłoby jeszcze barwniej. Różni ich głównie to, że jedni mówią o „mowie nienawiści”, drudzy – o „przemyśle pogardy”. Natomiast na każdy nienawistny cytat z kręgów PiS można znaleźć odpowiedni cytat z kręgów PO, i tak w nieskończoność. W kontekście tragedii gdańskiej Ryszard Petru już zdążył powiedzieć, że winny jest Jarosław Kaczyński, a Rafał Ziemkiewicz – że winny jest (co za niespodzianka!) Donald Tusk.

Obie strony poza językiem łączy jeszcze jedno – jedni i drudzy głoszą wszem wobec, że są w defensywie, że to ta druga strona jest silniejsza i atakuje w sposób niewspółmiernie agresywny (w ciągu ostatniego tygodnia tezy o byciu w defensywie niemal równolegle wygłosili: na temat PiS Jacek Karnowski, a na temat obozu opozycyjnego – Stefan Chwin). Ponadto i w jednym, i w drugim obozie dominuje przekonanie, że należy za wszelką cenę zwalczać tzw. symetryzm – z taką samą siłą uderza weń Tomasz Lis i Jacek Karnowski. Nie ma symetrii. Agresorami, winnymi, the bad guys – są zawsze ci drudzy.

Na pytanie, kto jest faktycznie bardziej agresywny, w języku której ze stron jest w istocie więcej nienawiści i pogardy, odpowiedzieć bardzo trudno – potrzebna byłaby żmudna, wielomiesięczna analiza wypowiedzi medialnych z ostatnich lat, prowadzona przez wieloosobowy zespół (a i ona spotkałaby się na pewno z krytyką, bo stworzenie obiektywnej metodologii, a choćby i definicji pojęcia „mowy nienawiści” czy „przemysłu pogardy” byłoby niezwykle trudne). Jak więc jest naprawdę, kto jest w ofensywie, kto jest w defensywie, kto stoi tam, gdzie nienawiść, a kto bardziej tam, gdzie miłość? Zaskakujących wyników dostarcza opublikowany wczoraj (i szeroko komentowany w mediach społecznościowych) raport Pauliny Górskiej z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW pt. „Polaryzacja polityczna w Polsce. Jak bardzo jesteśmy podzieleni?”, oparty na bezpośrednich ankietach na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków. Najbardziej niespodziewany okazał się wynik wskazujący, że postawy zwolenników partii opozycyjnych wobec zwolenników PiS są bardziej negatywne niż postawy zwolenników PiS wobec zwolenników opozycji.

Jak się okazuje, zwolennicy opozycji – zwłaszcza ci z mniejszych miejscowości – byli bardziej skłonni do przypisywania wyborcom PiS miejsca na niższych szczeblach ewolucji

Metodologia badania jest dość rzetelna, choć zdarzają się elementy wątpliwe. Dla uproszczenia, autorka podzieliła badaną populację na dwie grupy – wyborców PiS i wyborców „opozycji” (PO, Nowoczesnej, PSL, SLD i Partii Razem. W oczy rzuca się brak Kukiz’15 i mniejszych ugrupowań – jednak dla uproszczenia i podziału na „PiS” i „opozycję zdecydowanie antypisowską” (stanowiącą zdecydowaną większość środowisk niepisowskich) taki manewr może zostać uznany. Łącznie te dwie grupy stanowiły 634 osoby, więc precyzja była nieco niższa niż w przypadku 1000 osób – ale nadal duża.

Badani mieli ocenić między innymi temperaturę uczuć wobec PiS lub opozycji, w skali od -50°C (uczucia negatywne) do 50°C (uczucia pozytywne). Uczucia „grupy opozycyjnej” wobec „grupy pisowskiej” są znacznie chłodniejsze (średnia -15 °C) niż odwrotnie (średnia -6,3 °C). Pewne wątpliwości może oczywiście budzić fakt, że temperaturę uczuć badano metodą samooceny, a różni respondenci mogą różnie interpretować skalę (dla jednych -6 stopni to wielki mróz, a dla innych -15 może być nadal do zniesienia). Badaczka poszła jednak jeszcze dalej i zadała pytanie o dehumanizację przeciwnika politycznego, posługując się znanym schematem ewolucji (wskazanym na obrazku poniżej), i zadała pytanie, na którym stadium ewolucji umieściliby zwolenników PiS i opozycji.



Jak się okazuje, zwolennicy opozycji – zwłaszcza ci z mniejszych miejscowości – byli bardziej skłonni do przypisywania wyborcom PiS miejsca na niższych szczeblach ewolucji. Autorka zauważa, że „Wynik ten wydaje się przeczyć narracji, że mieszkający na wsi i w małych miasteczkach wyborcy partii rządzącej są najbardziej pogardzani przez mieszkańców wielkich miast sceptycznych wobec PiS”.

Raport Górskiej wskazuje, że za fakt tej ogromnej wzajemnej niechęci odpowiada w dużej mierze to, że nawzajem się nie znamy. Zamykanie się w bańkach społecznych prowadzi do tworzenia wyobrażeń na temat obozu „przeciwnika”, które dodatkowo podsycają media i politycy. Przykładowo, badani wyborcy partii opozycyjnych byli przekonani, że nastawienie wyborców PiS względem nich jest dużo bardziej negatywne, niż jest w rzeczywistości. W dodatku grupa opozycyjna, która – jak wskazywałem wcześniej – dehumanizuje przeciwnika w większym stopniu niż wyborcy PiS, ma też silne przekonanie, że to ona jest silniej dehumanizowana przez obóz okołopisowski. I to elektorat opozycji jest bardziej zamknięty w bańce społecznej – 51 proc. tej grupy stwierdziło, że z oponentami politycznymi rozmawia kilka razy w roku lub rzadziej (podobnej odpowiedzi udzieliło 40 proc. zwolenników PiS).

Niepokojący jest fakt, że jesteśmy skłonni do dehumanizacji przeciwnika politycznego i stawiania go niżej na drabinie ewolucji

Jednak za wcześnie, by w gronie zaciekłych przeciwników symetryzmu (tym razem tych z obozu pisowskiego) strzeliły korki szampana. Różnice między PiS a PO istnieją, i faktycznie badanie Górskiej stawia pod znakiem zapytania przekonanie strony antypisowskiej o własnej dialogiczności i pacyfizmie (zwłaszcza że nie jest to badanie zlecane ani prowadzone przez siły rządzące). Jednak duża część tych różnic jest na granicy błędu, nie są one na tyle istotne, by powiedzieć, że jedna ze stron jest w zdecydowanej defensywie. Ponadto, jak w swoich komentarzach w mediach społecznościowych trafnie wskazywała Olga Drenda, nasilenie negatywnych uczuć w środowisku antypisowskim może też wiązać się z tym, że aktualnie strona ta znajduje się w opozycji, więc w pewnym sensie jej sytuacja jest trudniejsza.

Pewne jest natomiast to, że mamy do czynienia z naprawdę potężną polaryzacją. Niepokojący jest fakt, że jesteśmy skłonni do dehumanizacji przeciwnika politycznego i stawiania go niżej na drabinie ewolucji. Co więcej, badanie zostało przeprowadzone na jesieni 2018, a więc sporo przed tragedią gdańską, po której temperatura sporu znacząco wzrosła.

Czy jest jakakolwiek nadzieja? Badania Górskiej wskazują na to, że kontakt z przedstawicielami drugiej strony sporu politycznego pozytywnie wpływa na temperaturę uczuć wobec oponentów politycznych, zwiększa zaufanie do nich, a osłabia tendencję do ich odczłowieczania. Jeśli więc chcemy choć trochę obniżyć temperaturę wojny polsko-polskiej, powinniśmy robić wszystko, by przełamać kulturę izolacji w społecznych bańkach, by przeciwnik polityczny był kimś, komu patrzymy w oczy, a nie tworem naszych fantazji. Jeśli natomiast temperatury nie uda się obniżyć, plemienna bijatyka będzie przybierać na sile, najważniejsze sprawy państwa będą leżeć odłogiem, i – jak pisze Bartłomiej Radziejewski – w chwili próby kraj może czekać katastrofa.

źródło: nowakonfederacja.pl


comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com