Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Rodzina Żółtych z Dębna  (Szymon Smaga)  2019-03-06

Rodzina Żółtych z Dębna

W Dębnie, przed II wojną światową przy drodze głównej Kraków - Tarnów znajdował się jeden z lepiej wyglądających domów. Mieszkał w nim Tadeusz Żółty z żoną Marią, dziećmi: Barbarą i Kazimierzem, oraz rodzice Tadeusza: Anna i Józef.



Rodzice Tadeusza, Jana i Kamili- Anna i Józef Żółty
przy domu usytuowanym przy drodze E-4



Tadeusz (ur. w 1905r.) od lat 30-tych był dróżnikiem przy głównej drodze. W czasie okupacji Niemcy nie zwolnili go z tego zajęcia. Jako dróżnik musiał dbać o odpowiednie utrzymanie drogi, która w tamtych latach nie była jeszcze wyłożona kostką. Do jego obowiązków należało np. zasypywanie dziur, które powstawały na szosie. Kamienie zwożone z polecenia wójta tłuczono i układano na pryzmy. Tadeusz wystawiał dokumenty z informacją, kto i ile kamienia dostarczył. Takie zaświadczenie było potrzebne do otrzymania zapłaty. Z kolei zimą nadzorował odśnieżanie szosy przez mieszkańców. W tamtych czasach zimy były dużo bardziej ostre niż dzisiaj, ustawiano wtedy dwumetrowe płotki z desek w odległości 10-15metrów od szosy co miało na celu zatrzymanie śniegu, który wiatr zwiewał  z pól na drogę.



Tadeusz Żółty

Oprócz działalności dróżniczej Tadeusz, zresztą tak jak i jego młodsze rodzeństwo: Jan i Kamila związani byli w czasie okupacji z życiem konspiracyjnym. Wśród zabudowań jego domu była szopa tzw. Brodło, w którym zmagazynowana była słoma. Brodło stało się najważniejszym miejscem dla ruchu oporu. W okresach letnich właśnie tam spotykali się członkowie Armii Krajowej  obwodu „Buty”- taki konspiracyjny pseudonim miał obszar obejmujący powiat Brzesko. W brodle znajdowało się miejsce dobrze zamaskowane słomą, do którego dało się dostać wyłącznie po odsunięciu jednej z desek, której usytuowanie na ścianie znały jedynie osoby wtajemniczone. Później wyszło na jaw, że wejście do kryjówki znały także dzieci Tadeusza, które często się tam bawiły. Jedną z zalet tej kryjówki było to, że w razie niebezpieczeństwa można było wyrwać deskę z drugiej strony brodła i uciec w pola. Kolejną - usytuowanie domostwa - tuż przy drodze, tak jak i sam fakt, że mieszkał w nim dróżnik. Co oznaczało częste wizyty różnych osób, w tym także żołnierzy niemieckich. Ten ruch wokół domostwa był swojego rodzaju zabezpieczeniem, bo któż by się spodziewał dywersantów w miejscu tak często odwiedzanym przez Niemców? Ochronę tajnych spotkań nieświadomie stwarzały dzieci Tadeusza, które często bawiły się przed domem. Gdy przed znakiem „Dróżnik” usytuowanym na wejściu do gospodarstwa zatrzymywał się samochód, dzieci przestawały się bawić i bacznie przyglądały się, kto znajduje się we wnętrzu pojazdu. Jeśli byli to umundurowani żołnierze niemieccy dzieci uciekały do domu głośno oznajmiając domownikom, że przyjechali Niemcy. Ten swoisty „alarm” był bezcenny, gdy Tadeusz ukrywał partyzantów jak np. członka plutonu dywersyjnego Józefa Rogóża ps. „Pałasz” z Borzęcina.



Dom Tadeusza w 2010r.

Równie ciekawą postacią była Kamila Grochal siostra Jana i Tadeusza Żółtego ur. 18.04.1912r. w Dębnie. Podczas wojny pracowała jako ajentka poczty w Dębnie. Poślubiła sekretarza gminy Juliana Grochala, z którym zamieszkała w pomieszczeniu obok ajencji. Z tego małżeństwa urodziła się dwójka dzieci: Jan i Irena. Kamila działalność konspiracyjną prowadziła pod pseudonimem „Szarotka” i zajmowała się przechwytywaniem i eliminowaniem listów wysyłanych z Dębna na Gestapo. W jej mieszkaniu odbywały się zebrania dowódców AK, przechowywała także broń, rozkazy i prasę konspiracyjną. „Szarotka” za swoją ofiarną służbę została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Po wojnie w wyniku prześladowań przez UB, wraz z mężem i dziećmi zmuszona została do ucieczki do Katowic.



Kamila Grochal i Tadeusz Żółty
przed budynkiem poczty w Dębnie


Kolejnym partyzantem w tej rodzinie był Jan Żółty ur.24.12.1917r. w Dębnie. Jako absolwent gimnazjum im Jana Goetza w Brzesku powołano go do służby wojskowej skąd skierowano go na kurs podchorążych piechoty w Jarosławiu. Po skończonym kursie odbył służbę w 38 p.p. w Przemyślu, skąd skierowano go do rezerwy ze stopniem plutonowy podchorąży. We wrześniu 1939r. zmobilizowano go do swego pułku, który po walkach został rozwiązany w drugiej połowie września. Żołnierze zmuszeni byli wtedy działać na własną rękę żeby nie wpaść w ręce wroga.



Jan Żółty- Lewniowski

Wokół Janka zaczęli się grupować znajomi żołnierze. Po nawiązaniu kontaktu z Brzeskiem zaczęto organizować związek wojskowy o nazwie NOW- Narodowa Organizacja Wojskowa. Gestapo wkrótce zaatakowało ten związek aresztowaniami. To spowodowało reorganizację: Żółty wstąpił w szeregi ZWZ- Związku Walki Zbrojnej. Od tego czasu działał w placówce Dębno ( kryptonim „Danuta”) pod pseudonimem „As”. Początkowo brał udział w organizowaniu wywiadu drogowego oraz w szkoleniu podoficerów i podchorążych. Wkrótce „As” mianowany został adiutantem komendanta obwodu i funkcję tą pełnił aż do rozwiązania AK w styczniu 1945r. Spośród wielu akcji w których brał udział Jan Żółty wymienić można chociażby przewiezienie na rowerze granatów ukrytych w pudełkach po marmoladzie ruchliwą drogą z Mościc do Dębna.

Wiosną 1945r. został aresztowany przez UB. Umieszczono go w więzieniu w Krakowie. Wypuszczono po kilku miesiącach brutalnych przesłuchań z mocno nadwyrężonym zdrowiem i karą 10 lat więzienia w zawieszeniu. Jan zdecydował się na zmianę nazwiska z Żółty na Lewniowski i ukończył z tytułem magistra inżyniera wyższe studia związane z budownictwem. Pracował jako projektant chcąc zapewnić swoim dzieciom Annie i Sławomirowi odpowiedni start życiowy. Jan Lewniowski odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Partyzanckim. Po wielu latach ciężkiej choroby zmarł 31.12.1982r. w Brzesku.

Cała rodzina Żółtych poświęcała życie swoje oraz swoich bliskich w imię ojczyzny. Dzisiaj, kiedy studiując losy ludzi żyjących w tak ciężkich czasach okupacji niemieckiej, nie można wyjść z podziwu dla ich heroicznej postawy w stawianiu czoła wszelkim przeciwnościom wojny. Ciężko pogodzić się z faktem, że osoby które poświęciły się dla dobra Polski i przyszłych pokoleń nie zostały docenione. W znacznej części zamiast szacunku i zaszczytów po wyzwoleniu doczekały się prześladowań ze strony UB. Zamiast żyć spokojnie ze swoimi rodzinami, więzieni, prześladowani i bici musieli uciekać ze swoich domów żeby przeżyć, co i tak nie zawsze się udawało. Dzisiaj należy się im przynajmniej pamięć, za to co dla nas robili.

Szymon Smaga

źródło: gminadebno.pl
(przedruk za zgoda autora)


Od admina: Czytaj także Stanisław Jedynak Tragiczna śmierć "Kmicica" i "Kresowiaka" 4 lipca 1944 r.


comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com