Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Dwie Sesje dwa światy.  (Zb. Stós)  2018-11-25

Dwie Sesje dwa światy.

Jak napisałem wczoraj, Sesja Rady Powiatu była raczej dość schematyczna i zgodnie z wieloletnią tradycją przeprowadzona została bardzo sprawnie. czytaj »

W odróżnieniu od niej Sesja Rady Miejskiej to - jak zawsze - spektakl smakowity z licznymi rodzynkami, gdzie nie ma mowy o tym, aby mogło zbytnio powiewać nudą.

Początek przebiegał bardzo sprawnie, włącznie z zaprzysiężeniem Tomasza Latochy na burmistrza Brzeska. Kiedy wydawało się, że dalej szybko i sprawnie jego ekipa wespół ze "Wspólnotą" dokona zamachu na "demokrację" - pilnie powielając postępowanie swoich poprzedników przy obsadzie funkcji w radzie - do mównicy wyrwał się jak filip z konopi, Grzegorz Wawryka. 

Widać poprzedni burmistrz uznał, że miał za mało okazji do wystąpień przez ostatnie 10 lat i czując niedosyt pożegnalnych hołdów składanych mu przez wasali na dwu ostatnich sesjach oraz podczas "niepodległościowej" mszy w Sanktuarium Św. Jakuba (dobry materiał na osobny artykuł), pokazał jeszcze raz, co potrafi. Zatem koniecznie musiał "ni z gruszki, ni z pietruszki" uruchomić galę z rozdaniem nowo wybranym radnym "certyfikatów" od "najlepszego gospodarza", bo jakżeż mogłoby się bez tego obyć! Pytanie, jaki też miał do tego tytuł? W dodatku ten incydent, jak napisałem wcześniej, miał miejsce po przyjęciu ślubowania przez nowego burmistrza, więc właściwie w jakiej roli wystąpił jego poprzednik, jako kto? Inna sprawa, że w porządku obrad takiego punktu nie było, ale jakie to ma znaczenie? W końcu przez ostatnie lata tego typu nieszablonowe zdarzenia nie były rzadkością. Burmistrz jeszcze raz poinformował radnych, w jakiej to doskonałej kondycji przekazuje gminę i właściwie wystarczy jedynie kontynuować jego rozpoczęte działania, a będziemy w "siódmym niebie". Potwierdził to na końcu Sesji radny Jarosław Sorys (poprzednio przewodniczący komisji finansów), mówiąc, że eldorado, w obliczu którego stoimy, to wspólna zasługa poprzedniego burmistrza i radnych PiS -u. Jedynie dziwić może fakt, że ci głupi i wredni wyborcy tego nie zauważyli i jak widać raptem 17% to ludzie w miarę inteligentni, którzy docenili te dokonania (także i te dla parafii św. Jakuba), oddając głos na poprzedniego burmistrza.


Zanim przejdę do omówienia dalszej części Sesji, w której to nowo wybrana Przewodnicząca dała pokaz zaplanowanej (?) ignorancji, wypada wspomnieć o jeszcze dwóch wydarzeniach, jakie miały miejsce. Oba eventy dotyczą wystąpień Tomasza Latochy.

Nowy burmistrz skorzystał z przykładu swego poprzednika i zaprosił na sesję swoją małżonkę, która zapewne musiała specjalnie na tę okoliczność wziąć urlop z pracy w starostwie. Tak więc "odnowa" jakby trochę zapachniała po staremu.


Kolejny event z niezapowiedzianym zaanonsowaniem wiceburmistrza musiał zmrozić krew w żyłach wielu urzędnikom magistratu i radnym. Nowym wiceburmistrzem ma być Grzegorz Brach, były wójt gminy Dębno, znany w całej Polsce z tego, że oskarżył mieszkańca gminy o kradzież prądu za 3 grosze. Tak więc drodzy radni - koniec z ładowaniem telefonów na sesjach! A tak na poważnie, Grzegorz Brach przez ostatnie cztery lata pracował w Małopolskim Urzędzie Marszałkowskim jako z-ca Dyrektora w Departamencie Funduszy Europejskich. Wcześniej bez powodzenia kandydował z listy PSL do Sejmiku Województwa Małopolskiego w roku 2014 i 2018. W samorządzie pracuje od 1998 r. i ma nie tylko doświadczenie, ale także i wykształcenie znacznie bardziej predysponujące go do stanowiska wiceburmistrza niż jego poprzednika.

- No to teraz do rządzenia Brzeskiem mamy desant z gminy Dębno i to w pełnej krasie. W powiecie jest starosta, a w mieście wiceburmistrz, a dlaczego nie? - zagadnął mnie  znajomy. Jak na razie nie mam żadnych argumentów na nie. Czas pokaże, jaki koncert zafunduje gminie Brzesko trzech nowych tenorów (do tej dwójki zapewne dołączy wkrótce nowy sekretarz). Chyba, że szef uzna, iż w kwartecie będzie raźniej i dokooptuje drugiego wiceburmistrza.

Warto jeszcze wspomnieć o nowym prezydium rady miasta. Stanowi on osobliwy koktajl rutyny i świeżości jednocześnie. W porównaniu do poprzedniego składu brak tu - jakby to określił radny Sorys - charyzmy przewodniczącego, ale nie traćmy nadziei, bo "pierwsze koty za płoty", i jeszcze będzie się działo. Niektórym nie podobają się "szczawiki", ale ja uważam, że to dobry pomysł. Niech się młodzi uczą i zdobywają doświadczenie. Za kilka lat ktoś będzie musiał przecież zastąpić dzisiejszych dinozaurów.

Ale przejdźmy do ostatniego aktu, jaki rozegrał się na środowej Sesji. To, że obecna koalicja Wspólnoty Samorządowej  z KWW OdNowa wzorem poprzedników powołała na stanowiska Przewodniczących dwóch komisji stałych (Rewizyjnej oraz Skarg Wniosków i Petycji)  i pięciu doraźnych swoich przedstawicieli, specjalnie nie dziwi, bowiem trzecia zasada dynamiki Newtona obowiązuje w polskiej polityce już od czasu transformacji, a w ostatnich latach  coraz częściej również na szczeblu samorządu gminnego.

Zaskoczeniem natomiast jest to, że obecna koalicja poszła znacznie dalej niż poprzednicy i zaproponowała dyskryminującą uchwałę, ograniczającą liczbę radnych w komisjach do pięciu.
Przez takie działanie doprowadzili do sytuacji, że dwóch radnych z PiS-u Jarosław Sorys i Marcin Ciurej ... nie zostali członkami żadnej komisji. To kompletna paranoja. Jak mają sprawować mandat radnego ?

Kilka minut wcześniej wszyscy tak dostojnie składali ślubowanie, obficie powołując się nawet na pomoc Bożą!

To przede wszystkim praca w komisjach jest solą pracy radnego, a nie sesje. Na sesje powinno być już wszystko szczegółowo przygotowane i dopracowane. Oczywiście przez ostatnie lata radni właśnie na sesjach radośnie i niefrasobliwie improwizowali, całymi godzinami dyskutowali zaciekle, zamiast robić to w komisjach merytorycznych. Taka była uroda tamtej rady, a "charyzmatyczny" przewodniczący urządzał przedstawienia, których był reżyserem i jednym z głównych aktorów. Sesje to powinien być czas uchwalania przygotowanych uchwał, które są rzetelnie przedyskutowane na komisjach, a dyskusje wokół nich zdarzać się winny incydentalnie, jedynie w przypadku, gdy któraś uchwała budzi jakieś wyjątkowe wątpliwości.


Jak przewodnicząca z tak długim stażem w samorządzie mogła doprowadzić do takiego absurdalnego rezultatu? Już samo to ją kompromituje. Gdzie była obsługa prawna? Niestety, podobnie jak do tej pory w sesjach nadal nie uczestniczy prawnik urzędu! Pisałem już o tym kilka lat temu.

Kto wpadł na pomysł ograniczenia składu komisji stałych do pięciu osób? Nowy burmistrz, liderka Wspólnoty Samorządowej, a może ktoś z Nowoczesnej? A jeżeli jakiś radny jest "pracusiem" i chce pracować nawet w trzech komisjach to co, nie może?  W poprzedniej kadencji radna Lubowiecka i radny Knaga byli, bo tak chcieli, członkami tylko jednej komisji a radni: Babicz, Bogusz, Borowiecka, Ciurej i Kolbusz aż w trzech. Komisje problemowe miały po 7 radnych.

Przyjrzyjmy się, do czego doprowadziło ograniczenie liczby członków 7 komisji do składów 5 osobowych:
 - miejsc do obsadzenia w komisjach 7x5= 35;
 - radnych jest 21, co oznacza, że teoretycznie 60% radnych będzie mogło zasiadać w dwóch komisjach, a 40% pozostałych tylko w jednej komisji;
- po głosowaniach na omawianej sesji rzeczywisty rozkład radnych jest następujący: 1 radna w trzech komisjach (5%), 12 radnych w dwóch komisjach (57%), 6 radnych radnych w jednej komisji (28%) i 2 radnych w żadnej komisji (10%).

Wniosek: Ograniczenie ilości radnych do 5 w jednej komisji dyskryminuje 40% radnych. Aby każdy radny mógł się czuć traktowany jednakowo,  zgodnie z zasadą równości radnych jako reprezentantów mieszkańców gminy, każdy z nich powinien mieć możliwość udziału co najmniej w dwóch komisjach rady. To nie znaczy, że będzie musiał, ale przynajmniej nie będzie miał tego zabronione, tak jak jest teraz. Komisje powinny być wtedy przynajmniej 6-osobowe. (2x21/7 = 6).  Drugie sprawiedliwe rozwiązanie (ale na pewno niezgodne ze zdrowym rozsądkiem) to ograniczenie liczby członków komisji do trzech. Wtedy każdy radny zasiadałby (przymusowo) tylko w jednej komisji.

Jan Waresiak, pijarowiec obecnego burmistrza (niektórzy widzą go w roli sekretarza gminy), w ostatnim swoim felietonie ma pretensje do radnych Ciureja i Sorysa i bredzi coś na temat ich godności, że nie zgłosili się do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. A niby dlaczego mieli się do niej zgłosić? Czy dlatego, że akurat tak sobie koalicja rządząca umyśliła? Dlaczego nie mogą się realizować w komisjach do konkretnego działania, w których czują się merytorycznie przygotowani? Jarosławowi Sorysowi uniemożliwiono udział w komisji finansów, do której jak żaden inny radny jest bardzo dobrze przygotowany, gdyż przez ostatnie 4 lata był tej komisji przewodniczącym. Czego boi się koalicja KWW OdNowa i Wspólnota Samorządowa? Chyba niekompetencji swoich członków w tej i innych komisjach.

Pani Maria Kądziołka skompromitowała się także, zgłaszając swoją osobę do Komisja Skarg, Wniosków i Petycji, i oczywiście została do niej wybrana, co jest wbrew obowiązującemu prawu. Tylko ten fakt wystarczy, aby naocznie wyborcy mogli przekonać się, jak kompetentny jest sekretarz gminy i starzy stażem radni. Żaden z nich nie zaprotestował na wyraźne łamanie ustawy o samorządzie gminnym i statutu gminy.

Z ograniczeniem liczebności komisji stałych, czyli Rewizyjnej oraz Skarg, Wniosków i Petycji,
do 5 członków jest także inny problem.

1. Dowiedziałem się, że nie ma jeszcze oficjalnie utworzonego klubu radnych PiS, zatem nie mógł ten klub zgłosić swojego kandydata do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji.
2. Czy inne kluby zostały już oficjalnie utworzone? Czy przewodniczący tych klubów zgłosili na piśmie przewodniczącemu rady przedstawiciela tego klubu do komisji? "& 2. Każdy klub radnych wyznacza jednego przedstawiciela do składu komisji. Pismo wskazujące przedstawiciela klubu przewodniczący klubu przedkłada przewodniczącemu rady." Tak stanowi Statut Gminy, Załącznik nr 7 Regulamin Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Na sesji Przewodnicząca Rady nic na ten temat nie wspomniała.
3. W poprzedniej kadencji klub radnych mogło tworzyć 5 radnych. Teoretycznie więc mogło istnieć w radzie 4 kluby. Ponieważ ustawa wymaga w obu komisjach omawianych w tym paragrafie, aby każdy klub miał w nich co najmniej jednego przedstawiciela, więc ustalając liczbę członków komisji na 5, wymóg uchwały byłby spełniony. Natomiast w tej kadencji klub może utworzyć już 3 radnych. Teoretycznie w obu komisjach mogłoby zasiadać więc po 7 radnych (21/7). Dlatego też ograniczenie liczby członków tej komisji do 5 radnych jest ograniczanie praw radnych i niezgodne z intencjami ustawodawcy. Wystarczy trochę "pogooglować", aby dowiedzieć się, że podobne przypadki były już z powodzeniem podważane przez wojewodów. Określenie liczby radnych w tych komisjach na 7 osób, nie znaczy, że w praktyce wszystkie te miejsca będą musiały być przypisane radnym należących do klubów. Niezrzeszeni członkowie rady też mają swoje prawa i mogą działać w tych komisjach, oczywiście po akceptacji rady miejskiej.

Miejmy nadzieję, że koalicja rządząca, zreflektuje się i zwoła sesję rady miejskiej, aby uporządkować sprawy komisji. Proszę bierzcie przykład z rady powiatu brzeskiego, a nie z sejmu RP.

Gdyby jednak mająca większość w radzie koalicja obstawała przy swoim, radni z opozycji mogą:
  • zaskarżyć przyjętą uchwałę do Wojewody. Mam na myśli uchwałę ograniczającą ilość miejsc w komisjach stałych i doraźnych, a nie to, że nie zostali wybrani przez radę do żadnej z komisji, w której chcieli działać;
  • nie utworzyć jednego klubu, ale co najmniej 2 a po dokooptowaniu radnej Borowieckiej (może się zgodzi?) nawet 3 kluby trzyosobowe. Rada miejska będzie musiała przynajmniej jednemu członkowi każdego z tych klubów umożliwić działalność w obu komisjach stałych. Jak tego nie zrobią, to według dotychczasowej interpretacji ustawy o samorządzie gminnym, żadna z tych komisji nie będzie mogła rozpocząć działalności. Bojkotowanie tych komisji, jeśli klub (kluby) opozycji odmówią w nich udziału, nic nie da, bo wtedy prawo jest po stronie koalicji mającej większość.

Jak widać, burmistrza Latochę czeka ciężka praca. Będzie musiał prostować zastane buble. Tragiczny budżet to jedno, ale bajzel organizacyjny i skrajna niekompetencja wielu urzędników to drugie. O ile nowi radni są zieloni jak "pietruszka na wiosnę" i koniecznie powinni odbyć przeszkolenie, bo przecież muszą choć trochę wiedzieć, jakie są reguły prawne i normy, to starzy - jak widać - chyba nigdy się tym zbytnio nie przejmowali. Może ich też trzeba będzie wysłać na przeszkolenie?

Zbigniew Stós

Facebook


P.S. Byłbym zapomniał. Wygląda na to, że rada miejska będzie miała w tej kadencji nowego kapelana. Burmistrz należy do parafii św. Stanisława ze Szczepanowa, więc tamtejszy proboszcz może przejąć funkcje kapelana z rąk proboszcza parafii św. Jakuba Apostoła w Brzesku.



comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com