Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Pamięci księdza Józefa Witka COr  (Henryk Brzozowski)  2019-06-01


Pamięci księdza Józefa Witka COr

Ks. dr Henryk Brzozowski Cor z Kongregacja Oratorium św. Filipa Neri w Gostynie napisał książkę KASATA I POWRÓT 1876-1919 Pamiątka na 100-lecie powrotu Filipinów na Świętą Górę. Autor przedstawił w niej historie filipinów w tym miejscu od ich przybycia w  1668 do 1876 r. gdy  władze pruskie zmusiły ich  do opuszczania klasztoru w ramach tzw. Kulturkampfu. Ostatecznie osiedlili się w Tarnowie gdzie wybudowali kościół i klasztor.



W 1919 r., tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości,  ponownie powrócili księża filipini na Świętą Górę aby reaktywować funkcjonowanie klasztoru. Wśród nich był ks. Józef Witek  pochodzący z Borzęcina. Dzięki jego determinacji, pokonawszy wiele przeszkód doprowadził do odzyskania klasztoru gostyńskiego. Warto przypomnieć tę postać, całkowici zapomnianą w Borzęcinie. Poniżej, za zgodą autora prezentuję - expressis verbis - jeden z rozdziałów w/w książki mówiący o ks. Józefie Witku.

Lucja Kołodziejski
Człowiek z „sercem na dłoni”

Tak zwięźle scharakteryzował ks. Józefa Witka sekretarz kongregacyjny pisząc krótki biogram po jego śmierci. Kongregacja Gostyńska z siedzibą w Tarnowie prowadziła na nowym miejscu wszechstronna działalność duszpasterską i społeczną. Filipini nie mieli własnego seminarium i nie kształcili swoich kleryków. Do wspólnoty filipińskiej wstępowali najczęściej księża pochodzący z diecezji tarnowskiej. Kongregacja rekompensując diecezji za koszty poniesione w wykształceniu kapłanów, corocznie opłacała utrzymanie jednego kleryka w wysokości 450 koron. Jednym z kapłanów wywodzących się z diecezji tarnowskiej był ks. Józef Witek, który przeszedł do historii jako „Wskrzesiciel Kongregacji Gostyńskiej”. Ponieważ przedstawiona w pracy historia i wydarzenia już w dużym stopniu naświetliły sylwetkę tego niezłomnego oratorianina, dlatego w tym rozdziale zostaną ukazane najważniejsze fakty z jego życia i ostatnie lata spędzone w sanktuarium gostyńskim.
 


I zjazd inteligencji w Borzęcinie w 1899 r. W górnym rzędzie piąty z prawej ks. J. Witek.
Zdjęcie z archiwum B.M. Siudut za pośrednictwem L. Kołodziejskiego.

Ks. Józef Witek urodził się 12 lutego 1872 roku w galicyjskiej wsi Borzęcin leżącej niedaleko Tarnowa. Osada lokowana w 1364 roku, położona w województwie małopolskim w powiecie brzeskim, nazwę swą wzięła od nazwiska biskupa krakowskiego Jana Bodzanty. Wioska położona na żyznej ziemi w 1880 roku należała do jednych z najbogatszych w Galicji liczyła 7108 mieszkańców. Ks. Witek pochodził z zamożnej rodziny rolniczej, z ojca Józefa i matki Anny. Był piątym dzieckiem w jedenastodzietnej rodzinie. W miejscowym kościele parafialnym pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, został ochrzczony następnego dnia po urodzeniu,13 lutego przez ks. Telesfora Dybisbańskiego. Edukację podstawową rozpoczął w trzyletniej miejscowej szkole ludowej, w której uczyło trzech nauczycieli. Po ukończeniu szkoły podstawowej, kontynuował w latach1885-1893 naukę w ośmioklasowym gimnazjum tarnowskim, cieszącym się opinią jednej z najlepszych szkół w Galicji. Początki nie były łatwe dla młodzieńca, który ukończył szkołę podstawową na prowincji o niezbyt wysokim poziomie nauczania. Świadectwa szkoły gimnazjalnej ukazują, z jak dużymi problemami borykał się uczeń z Borzęcina. Z pewnością już dużym sukcesem było kontynuowanie nauki w gimnazjum, o którym mogli tylko marzyć inni młodzieńcy z wiosek. Pomimo powtarzania pierwszego roku, wytrwale kontynuował naukę. Z zachowanych świadectw dowiadujemy się, że był uczniem pilnym i szybko nadrabiał braki. Jego nauczycielami byli znani z wysokich kwalifikacji zawodowych pedagodzy, tacy jak łacinnik Schmitzel, polonista F. Habura, matematyk i fizyk M. Zodiński, grecysta Jan Melczar, germanista Jan Kornicki i katecheta ks. Franciszek Walczyński. Niezłomną wolą, pilnością i systematyczną pracą zakończył gimnazjum zdanym egzaminem dojrzałości dnia 14 czerwca1893 roku. Świadectwo dojrzałości uprawniało abiturienta do zapisania się w poczet słuchaczy zwyczajnych uniwersytetu.

Momentem przełomowym w życiu młodego Józefa była decyzja poświęcenie się w służbie kapłańskiej. Po skończeniu gimnazjum wstąpił w 1893 roku do Seminarium Duchownego w Tarnowie, gdzie nauka trwała wówczas cztery lata. Seminarium prowadził wybitny rektor uczelni ks. dr Józef Bąba, który zorganizował studia teologiczne i wprowadził do programu nauczania filozofię chrześcijańską. Ks. Bąba założył Muzeum Diecezjalne w Tarnowie i tam gromadził relikty dawnej sztuki religijnej, niejednokrotnie ratując je od zniszczenia. Wszczepiał młodym kandydatom do kapłaństwa wrażliwość estetyczną i uczył poszanowania dla pamiątek przeszłości. Jego zainteresowania sztuką i wrażliwość na piękno wywarły z pewnością wpływ na alumna z Borzęcina, który wiele lat później zauroczył się pięknem Świętej Góry. Tonsurę, czyli znak przynależności do stanu duchownego przyjął 1 maja 1894 roku. Chwalebnym świadectwem o zdolności i sumienności ks. Witka jest wykaz ocen ze zdawanych przedmiotów za cztery lata studiów. Prawie wszystkie egzaminy zaliczał według tamtejszej skali z oceną celującą. Wiedzę zdobywał od wybitnych wykładowców takich jak wspomniany wyżej ks. Bąba, wykładowca teologii, ks. dr Jacek Tylka wykładowca dogmatyki, ks. Jakób Górka prof. historii kościoła, ks. dr Michał Żyguliński wykładowca filozofii i ks. Walenty Gadowski, profesor katechetyki i pedagogiki oraz zasłużony taternik. Święcenia subdiakonatu ks. Witek otrzymał 24 czerwca, święcenia diakonatu 27 czerwca i święcenia kapłańskie 29 czerwca1897 roku z rąk biskupa tarnowskiego ks. Ignacego Łobosa. Na pierwszą placówkę duszpasterską został skierowany dekretem z dnia 22 lipca 1897roku do Wierzchosławic. Do pracy duszpasterskiej w Podegrodzie k. Starego Sącza przeszedł 20 września tego samego roku. Dekretem z dnia25 lutego 1898 roku, został powołany na wikariusza w Bochni, placówce uważanej za jedną z najbardziej prestiżowych. Bochnia byłą ostatnim miejscem jego pracy jako księdza diecezjalnego.

Ks. Witek zgłosił się do Kongregacji w Tarnowie wyrażając chęć wstąpienie w szeregi uczniów św. Filipa i został przyjęty 9 maja 1898 roku. Oratorianie znani mu byli jeszcze z czasów gimnazjalnych i seminaryjnych.
 


Kościół w Borzęcinie, widok na ołtarz główny (1899r.)
Zdjęcie z archiwum B. Wajdy za pośrednictwem L. Kołodziejskiego.

Na tej samej ulicy co gmach gimnazjum i seminarium, mieścił się filipiński kościół i klasztor. Filipini opiekowali się młodzieżą gimnazjalną pełnili funkcję stałych spowiedników dla kleryków w seminarium tarnowskim. Początkujący filipin włączony więc został w program prac duszpasterskich, najpierw do katechezy i do pomocy ks. Janowi Łukowskiemu w prowadzeniu Towarzystwa Sług św. Zyty. Po śmierci ks. Łukowskiego w 1904 roku przejął opiekę nad wspomnianym towarzystwem. Pozostawił po sobie opinię znakomitego organizatora i kapłana całym sercem oddanego sprawie ludzi biednych i potrzebujących opieki. Ks. Kasper Mazur w krótkiej monografii o Stowarzyszeniu św. Zyty pisze: Następcą śp. Ks. Prał. Łukowskiego w Towarzystwie sług został Ks. Józef Witek, ksiądz młody, cieszący się dużą popularnością, który już za życia Ks. Prałata udzielał sługom nauki katechizmu i nieraz go w sprawach sług zastępował. Oprócz wymienionych wyżej zajęć, prowadził katechizację w II gimnazjum i szkole przemysłowej oraz opiekował się młodzieżą z Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Nie sposób pominąć jego pracę w konfesjonale, z której słynęli filipini na całą okolicę. Ks. Witek był przez wiele lat spowiednikiem sióstr urszulanek. W Kongregacji sprawował funkcję bibliotekarza, kustosza kościoła, prefekta oratorium, rewizora rachunków i ministra.

Po dwudziestu latach pobytu w Kongregacji ks. Józef Witek został wybrany dnia 18 października 1918 roku na urząd przełożonego Kongregacji w Tarnowie. W następnym roku zaczął zabiegać o wskrzeszeni skasowanej przez rząd pruski Kongregacji w Gostyniu. Pomimo wielu trudności, odzyskał w 1919 roku dziedzictwo świętogórskie i dzięki niemu filipini znów objęli klasztor gostyński. Do klasztoru gostyńskiego przyjechał wraz z bratem Stanisławem Rygielskim oraz przybyłym nieco później ks. Mateuszem Muchowiczem i siostrami służebniczkami z Dębicy. W wyniku wielu starań i splotu najdziwniejszych przypadków, w których trudno nie dostrzec opieki Matki Boskiej Gostyńskiej, odzyskał w 1920 roku majątki: Drzęczewo, Bodzewko i Błażejewo. Ks. Witek pełnił jednocześnie urząd przełożonego gostyńskiego i tarnowskiego do czasu erygowania Kongregacji Tarnowskiej w 1925 roku. Był człowiekiem o silnym charakterze i niezłomnej woli, a jednocześnie umiał w imię dobra wspólnoty usuwać się w cień. Dla większych wartości w 1927 roku zrezygnował dobrowolnie z pełnionego urzędu przełożonego w Gostyniu i dopomógł wybrać na przełożonego ks. Władysława Służałka.

Po krótkim wypoczynku zdrowotnym rozpoczął zdecydowane starania o odzyskanie po filipińskiego klasztoru w Studziannie - Poświętnem, skasowanym przez rząd carski w 1865 roku. Jego zabiegi, znowu wymagające wiele energii i wytrwałości, zostały zwieńczone powodzeniem. W 1928 roku kościół i klasztor w Studziannie zwrócono Księżom Filipinom. Ks. Witek objął Studziannę wraz z kapłanami gostyńskimi tj. ks. Wojciechem Helbichem i ks. Tadeuszem Kozerowskim. Został pierwszym przełożonym wspólnoty studziańskiej i pełnił ten urząd do 1949 roku. W Studzianie oprócz tradycyjnego duszpasterstwa sanktuaryjnego, pracował jako katecheta w Brudzewicach i Gapininie, wyjeżdżał do okolicznych parafii z kazaniami i na zastępstwa. Za jego przełożeństwa odżyło duszpasterstwo parafialne i pielgrzymkowe w sanktuarium Matki Boskiej Świętorodzinnej. Zespół klasztorny został odnowiony materialnie i duchowo. W 1936 roku za staraniem superiora dokonano konserwacji cudownego obrazy przez warszawskiego konserwatora Henryka Kucharskiego. W czasie wojny w kwietniu 1940 roku, ks. Józef był aresztowany przez hitlerowców w związku z wstąpieniem ks. Ludwika Muchy do oddziałów partyzanckich Hubala. Później musiał się ukrywać przed aresztowaniem. Po tragediach i trudach ostatniej wojny światowej wyczerpany fizycznie i duchowo zapragnął spokoju. Zrezygnował z urzędu przełożonego w Studzianniei poprosił o przyjęcie do klasztoru gostyńskiego.
 

Kościół w Borzęcinie z 2 poł. XIX w.


 
Chrzcielnica przy której był chrzczony ks. J. Witek.

W liście z dnia 29 maja 1949 roku skierowanym do przełożonego klasztoru gostyńskiego ks. Władysława Służałka pisał: Przewielebny i Kochany Ojcze! 21 lat przełożeństwa mandat w Studziannie dzierżyłem. Obecnie ciężar złożyłem na ks. Kokocińskiego. Sam by mu ułatwić, chcę się uchylić i wyjechać do Gostynia– mniejsza o zajęcia choćby w Błażejewie, byle nie żadne przełożeństwa. Spodziewam się, że Kongregacja Gostyńska locum nie odmówi.

Na pismo odpowiedział superior klasztoru gostyńskiego ks. Wł. Służałek w liście z dnia 1 czerwca 1949 roku: Przewielebny i Kochany Ojcze! Na pismo Przewielebnego Księdza Superiora z dnia 29.V.1949 r. z życzeniem przeniesienia się do naszego domu, Kongregacja Świętogórska po rozważeniu sprawy ustosunkowała się do niej przyjaźnie. Dla najstarszego Kapłana Kongregacyjnego – Jubilata, który pierwszy przyczynił się do objęcia naszego klasztoru świętogórskiego, zachowujemy uczucia należnej czci i uznania za Jego pracowitość i poświęcenie. Serdeczne pozdrowienia w Chrystusie Panu i św. Ojcu Filipie.

Ks. Witek ostatnie lata przeżywał w sanktuarium gostyńskim przy cudownym obrazie Matki Boskiej Świętogórskiej, miejscu które wycisnęło na nim niezatarte wrażenie. Gdy starał się o odzyskanie klasztoru gostyńskiego i drżał o dalsze jego losy, wracając z Gostynia do Tarnowa, jak sam wspomina, płakał, że musi opuszczać może na zawsze to piękne miejsce. W świątyni świętogórskiej odnalazł klimat i przedmioty kultu, które przypominały mu jego kościół parafialny oraz przeżywane tam lata dzieciństwa i młodości. To w kościele borzęcińskim, podobnie jak w świątyni świętogórskiej, dotrwał do dzisiaj otaczany kultem obraz Matki Boskiej w ołtarzu głównym i umieszczony w ołtarzu bocznym krucyfiks wraz z Pietą. Krucyfiks otacza forma serca utworzonego ze splotów suchego akantu - w serce wpisany jest krzyż. Ikonograficzna treść kompozycji plastycznej niesie przesłanie pasyjne - miłość łączy się z ofiarą 
i krzyżem. 



Borzęcin, kościół paraf. pw. Narodzenia NMP.
Widok współczesny.



Metryka urodzenia ks. J. Witka. Archiwum Diecezjalne w Tarnowie,
Liber Natuorum Parafii Borzęcin 1848-1881, s. 5.

Ta prawda potwierdziła się w życiu ks. Witka. Po wielu latach pracowitego życia powrócił do tego miejsca, które całym sercem ukochał. W klasztorze gostyńskim ks. Witek wytrwale pełnił kapłańskie funkcje do końca swoich dni. Pracował duszpastersko w okolicznych parafiach, zastępował innych księży i kapelanów na placówkach zewnętrznych, był wzorem gorliwości w konfesjonale, na ambonie i przy ołtarzu. Jego siły powoli słabły. Zimą bardzo zapadł na zdrowiu. Zmarł o świcie 4 kwietnia w Niedzielę Męki Pańskiej 1954 roku i został pochowany 6 kwietnia w krypcie pod ołtarzem Świętego Krzyża. Protokół z sesji domowej podaje: „Testamentu nie zostawił, zresztą b. niewiele zostawił po sobie rzeczy materialnych. Snać w myśl reguł naszych, nie ślubując żył wg. rady ewangelicznej ubóstwa. Pozostawił po sobie pamięć nie zatartą człowieka z sercem na dłoni”.

Ks. Józef Witek urzeczony pięknem Świętej Góry zapewne wiele razy spoglądał na cudowny obraz Matki Najświętszej, umieszczony w ołtarzu wielkim z figurą św. Filipa Neri trzymającego w dłoni swój atrybut - serce. Odszedł filipin, wierny naśladowca Ojca Założyciela, który pozostawił po sobie dwa wskrzeszone klasztory, odnowione w nich życie duchowe i materialne, a przede wszystkim ślady „człowieka z sercem na dłoni”.

***

Ks. dr Henryk Brzozowski Cor




comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2019 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com