Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Dzik jest dziki, dzik jest zły  (Okiem Zofii Mantyki)  2019-11-06

Okiem Zofii Mantyki

Dzik jest dziki, dzik jest zły

Tak dydaktycznie śpiewał dzieciom Piotr Fronczewski w „Akademii Pana Kleksa”, stąd wiemy, że dzik to ohydna bestia jest i niezawodnie powinno się tego draba tępić bez zmrużenia oka. Choć zdaje się, że myśliwi celując to… chyba jednak oko mrużą, ale u nich to typowe, że wszystko robią à rebours. Dobrodusznie dokarmiając w paśnikach dzikie zwierzęta, budują nieopodal sympatyczne ambony, skąd nie padają słowa tylko pociski. Na swego patrona obrali sobie – z jakże figlarną przewrotnością – świętego Huberta, który akurat darował był życie jeleniowi. No, ale od lat przecież powszechnie wiadomo, że zwierzę to bezduszna, tępa istota, zatem winna być traktowana jak zwierzę. Wredny dzik czy inny parszywy jeleń nie chcą tego zrozumieć i bezczelnie kluczą po ulicach – niczym zagubiony kretyn – w poszukiwaniu miejsca w tworzonym, bizarnym świecie. Jak obieżyświat na obrzeżu świata peregrynują sobie skądś dokądś i nie kumają – dlaczego z nieuprzątniętych łodyg kukurydzy czy innych zarośli, bez faszynady trafiają prosto na dukt miejski, a nie leśny?

Człowiek – to brzmi dumnie, a ludzie konsekwentnie i upojnie odrywają się od ziemi, „czyniąc ją sobie poddaną”. Patrosząc bezwzględnie przyrodę nie myślą, aby natura zechciała rozprawić się z ludźmi jak Herakles z Anteuszem? Nieustanny i nieokiełzany pęd do bogacenia dewastuje po drodze wszystko, co się jeszcze rusza. Globalizacja z prędkością światła nie pędzi do światła, raczej do czarnej dziury. Żyjemy sobie przytulnie w czasach… „rozwoju zrównoważonego, który wytrąca z równowagi”. Stworzono panoptikum, gdzie słowa zostały wyprane ze znaczeń, a możni świata pod przykrywką „obrońców” ekosystemu rujnują go jeszcze skuteczniej. Wypalanie lasów deszczowych, tworzenie plantacji palm olejowych i „bio-żywności” z nobliwą „pieczęcią palmy”, „zielone” stacje BP czy wreszcie produkcja samochodów elektrycznych – to ma być ów osobliwy wiatyk w obłudnej eko-ściemie. Masowo ginące pszczoły i niegramotne zwierzęta uparły się i zupełnie nie wiedzieć czemu, nie chcą przestrzegać stanowionych decyzji i przepisów. Zatem same są sobie winne – było się uczyć czytać, a nie małpować leniwego osła.

Świat pęka, bo władzę nad nim coraz skuteczniej przejmuje „wirtualny parlament inwestorów i pożyczkodawców”. Prawdziwa władza przesuwa się do totalitarnych multikorporacji, które kontrolują rządy i media. Uparcie wmawia się maluczkim, że jest byczo, choć istnieje obawa, że może byki niekoniecznie zdają się podzielać ten pogląd. Gdy dziki dostojnie spacerują po miejskich ulicach, podnosi się larum, no bo to nie jest miłe zjawisko i trudno przejść – po chodniku – nad tym do porządku dziennego, ale gdy smog i wszędobylski plastik nas dziesiątkuje, to jest dużo mniej rabanu. W końcu smog to nie smok, któremu można zgrabnie przyfanzolić z dwururki, więc o czym tu gadać. Pojawiające się sygnały, że światu jakoby grozi ekologiczna katastrofa traktowane są jako bełkotliwe lewackie wygłupy. Pomruki naukowców wieszczących klimatyczną apokalipsę wywołują czcze zainteresowanie, zbliżone do filuternej ekonomicznej maksymy, że najlepiej to jest lokować w alkohol, bo ma wysoki procent i… najszybciej się zwraca. Żyjemy w wyrafinowanie specyficznym oblężeniu. Niestety, to nie jest apoptoza, gdyż w naszych ciałach tryumfalnie postępuje podstępny rozpad, tylko patrzeć kiedy terminalnie zachorujemy i umrzemy. Odchodzą od nas nasi bliscy i my też, wszystko zapada się w ciemność i złowieszczo znika.

Mój poczciwy sąsiad widzi to tak: „Dzik jest dziki, a człowiek? Czy współczesne życie to estradowy wybieg i promenada, gdzie ludzie mają się napatrzeć na siebie i skonstatować zajmowaną pozycje i miejsce? Czy nakręcany konsumpcjonizm nie powoduje aby, że stajemy się zdecydowanie bardziej głupi niż „prymitywne” zwierzęta i otaczająca nas przyroda? Zwykło się – zwłaszcza w bajkach – przypisywać zwierzętom charakterystyczne ludzkie cechy. Stąd: chytry jak lis, pracowity jak wół, odważny jak lew, płochliwy jak zając czy wreszcie – hit ostatnich lat, przynajmniej w Polsce – bezmyślny jak leming. Niestety, ale cały ten mit o samobójczych skłonnościach lemingów został sfingowany przez pazerny przemysł rozrywkowy. Wytwórnia telewizyjna Disneya – oczywiście „dla kasy” – nakręciła film „White Wilderness”, gdzie w zainscenizowanej scenie „zbiorowego samobójstwa” lemingi nie zeskakiwały z urwiska, lecz były z niego zrzucane przez… chyba łatwo zgadnąć kogo? Żadne zwierze nie potrafi być tak podłe jak człowiek. Oczywiście natura jest brutalna, zwierzęta się zabijają i zjadają wzajemnie, ale nie robią tego ot tak – dla zabawy. Zwierzęta żyją w zgodzie z naturą w precyzyjnie urządzonych społecznościach. Jedynie wśród ludzi nie ma żadnych szans na prawdziwą wspólnotę, gdyż jesteśmy neurotycznymi indywidualistami. Tylko – co to konia obchodzi, że furman jest pijany.”

Aby było wszystko jak należy, zakończmy może przytaczanym tu już kiedyś – wówczas jeszcze przez panią Zofię – wesołym wierszykiem lwowskiego satyryka, Mikołaja Biernackiego – „Idylla maleńka taka”.

Idylla maleńka taka:
Wróbel połyka robaka,
Wróbla kot dusi niecnota,
Pies chętnie rozdziera kota,
Psa wilk z lubością pożera,
Wilka zadławia pantera.
Panterę lew rwie na ćwierci,
Lwa - człowiek; a sam, po śmierci
Staje się łupem robaka.
Idylla maleńka taka.

Ryszard Ożóg

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2019 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com