Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Pożar miasta Brzeska w Galicyi  (RODZINA)  1904-08-04

Wejście do miasta przedstawia straszny widok. Wokół same gruzy, z wnętrza których dobywa się ogień. Zewsząd buchają jeszcze płomienie, a powietrze całe przepełnione dymem, który oddech tamuje, Mały mostek prowadzący do miasta pali się już pod stopami przechodniów. Na miejscu pożaru znajduje się straż ogniowa  ochotnicza miejscowa, z Wojnicza, z Tarnowa, Bochni i z Okocimia, oprócz tego 1 i 4 batalion 57 pułku piechoty z Tarnowa. Straszny widok przedstawia Rynek główny.Wszystkie sklepy stoją w płomieniach; wojsko wydziera z ognia towary i układa na samym środku Rynku. Rozpalone kawałki blachy miedzianej spadają z dachu kościoła, rzucając na wszystkie strony iskry jasno-zielone.

Wiatr wzmaga się coraz bardziej, a ponieważ ratunek obecnych straży pożarnych jest niewystarczający, przeto co chwila, szczególnie w okolicy kościoła podnoszą się nowe ogniste języki.Słupy telegraficzne, stojące w mieście, również w płomieniach, a przerwane druty włóczą się po ziemi. Zewsząd do uszu dochodzi  lament ludzi których dobytek pochłonął straszny żywioł. O godz. 8 wieczorem ogień powoli słabnie, setki domów spalonych i zrównanych z ziemią. Wokół widać tylko niby las kominów, których pożar nie dotknął. Zniszczeniu uległy setki spalonych domów kościół parafialny (który już raz spłonął przed laty), kaplica obok cmentarza, spłonęły. Posągi świętych, jak również wszystkie przybory kościelne uratowano i złożono na rozległym pastwisku, gdzie obozują teraz setki rodzin, pozostałych bez dachu. Stojąca pod kościołem plebania jest nienaruszona.

Tuż obok kościoła leży szeregowiec Wiśniowski i Kut, obydwaj zaczadzeni; porucznik Hammer cuci ich zimną wodą. Obydwaj żołnierze doznali zaczadzenia w chwili gdy z płomieni wyciągali kasę wertheimowską żyda który obiecywał 1000 koron wynagrodzenia. Żyd rozpaczliwie zapewniał, iż w kasie znajduje się pół miliona guldenów.

Nieco dalej poza palącymi się domami znajduje się łąka, tu znów setki rodzin usypiają płaczące dzieci. W śródmieściu, w jednym z domów powstał nagle ogromny ogień. Wewnątrz tego domu leżały zwłoki piekarza Wanika. Domownicy spostrzegłszy grożące płomienie, wynoszą, nieboszczyka do kościoła pożar dostaje się wkrótce i tam. Strażacy przenoszą ciało do kaplicy cmentarnej; wkrótce ogień obejmuje kaplicę i zwłoki padają ofiarą, płomieni. Przyczyna pożaru nie znana; utrzymują, że powstał on w domu żydówki Krauterowej z powodu nieostrożnego obchodzenia się z ogniem. Szkody wyrządzone pożarem obliczają na przeszło milion koron.

źródło: RODZINA - PISMO POŚWIĘCONE WYCHOWANIU I NAUCE DOMOWEJ, 4-go Sierpnia 1904 r. nr.16 str.3 i 4. (pisownia oryginalna)

(Dodatek do "Katolika")

Nadesłał: Mariusz Gałek
21 lipca 2013 r.

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2019 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com