Śmierć dwóch ludzi w studni. Z Brzeska piszą: Nad nieszczęsnem Brzeskiem zawisło widocznie jakieś groźne fatum, bo jeszcześmy po strasznej pożodze nie ochłonęli, a już niemniej wstrząsający zaszedł tu wypadek.

 

Urząd gminny oddał w naprawę studnię miejską, znajdującą się  w Rynku, Stanisławowi Zającowi, który dla wykonania potrzebnej reperacji, posłał tam w sobotę swych ludzi: czeladnika Konaszewskiego i terminatora A. Górskiego. Ci zaś, nie bacząc na trujące gazy błotne, wypełniające zamkniętą studnię, spuścili się tamże, by wykonać powierzoną im pracę, ale po chwili Górski stracił przytomność wskutek działania gazu i runął w głębinę, gdzie nieszczęsny znalazł śmierć. Konaszewskiego, na wpół żywego zdołano wyciągnąć i po zastosowaniu odpowiednich środków ocucić.

 

W tej chwili nadbiegł p. Zając i dowiedziawszy się co zaszło, nie zważał wcale na pewną śmierć, lecz spieszył Górskiemu z pomocą, ledwo jednak zeszedł z kilku stopni do ciemnej całkiem studni, gdy plusk wody ponowny oznajmił, że padł ofiarą bohaterskiego poświęcenia. W trzy godziny po katastrofie, zdołano dopiero wydobyć zwłoki młodzieńców.

 

Źródło: Dziennik Polski (Wydanie popołudniowe), Lwów 18 sierpień 1904 r. Nr 383 str.4

 

Nadesłał: Mariusz Gałek

 

 

Studnia na Rynku w Brzesku

Zdj. z archiwum M. Sukiennika

 

Tragiczny wypadek w studni miejskiej. W "Kronice parafialnej" ówczesny proboszcz brzeski ks. Jakub Oleksy zanotował: Dnia 11 sierpnia 1904 roku nowy wypadek zdarzył się w naszym nieszczęśliwym mieście. W rynku miasta od dłuższego czasu nie funkcjonowała studnia nakryta.

Naprawy tejże podjął się niejaki Stanisław Zając, ślusarz, rodem z Bochni i tu zamieszkały. Tenże polecił swemu terminatorowi, chłopcu Adamowi Górskiemu z Brzeska, ażeby ze światłem spuścił się do studni. Zaledwie chłopiec wszedł do studni, uduszony gazem spadł na dół, a gdy Stanisław Zając pośpieszył mu na ratunek i wszedł do studni, również za truty został gazem ziemnym, stracił przytomność i również wpadł do studni.

Lud się zbiegł, wezwali podpisanego księdza, który w miejscu wypadku dał tym nieszczęśliwym "sub conditione" rozgrzeszenie. Wszelki ratunek okazał się bezskutecznym. Po kilku godzinach, po stłumieniu gazów wydobyto martwe ciała obu młodzieńców, których pogrzeb odbył się wśród wielkiego żalu całego miasta, wzruszonego mową pogrzebową podpisanego.

 

Źródło: J. Burlikowski "Kronika Miasta Brzeska 1385-1944" t.2 str.66)


Od admina: Więcej informacji prasowych sprzed lat przeczytać można tutaj -->>
www.brzesko.ws