Szczurowa, pow. Brzeski. Na cudze grzechy milczeć nie wolno!

Zanim przystąpię do wykazania ważniejszych szacherstw, popełnionych przez tutejszego aptekarza w czasie tegorocznej powodzi, przy niesieniu doraźnej pomocy (a względnie rozdzielaniu pomiędzy ludzi niektórych artykułów spożywczych, przeznaczonych dla powodzian przez ofiarodawców) zmuszony jestem oświadczyć wam, kochani bracia, że dość długo walczyłem ze sumieniem, lecz to wreszcie zwyciężyło. A zatem podaję tu do publicznej wiadomości, a tem bardziej do wiadomości ofiarodawców i komitetu powiatowego, jak się tu działo.

W pierwszych dniach powodzi kiedy to biedny lud znękany od zimna i głodu, siedząc na strychach, z boleścią przypatrywał się swym zabytkom, które na on czas stały się pastwą tak nieprzebranej wody, wyczekiwał, zkądby przybyła miłościwa ręka i podała jakiekolwiek pożywienie. Pośpieszył tutaj z doraźną pomocą W. P. Götz - Okocimski, marszałek Rady powiatowej, przysyłając kilka fur ziemniaków, zboża, kilkadziesiąt sztuk chleba, dość sporo wędlin i kilkadziesiąt flaszek wódki, celem rozdania tego wszystkiego między lud, aby się chociaż najbardziej potrzebujący pożywili, a wódka miała im posłużyć za lekarstwo w tak krytycznem położeniu, Za to w imieniu powodzian składam mu dzięki w słowie staropolskiem: "Bóg zapłać".

Przysłane artykuły powierzył pan Marszalek, komitetowi ratunkowemu parafialnemu", który składał się z ks. proboszcza Walentego Dutki, jako przewodniczącego, aptekarza Masłowskiego, zastępcy i kierownika szkoły Litarowicza. Myślicie moi kochani czytelnicy, że rozdzielanie tego wszystkiego stało się po myśli ofiarodawcy? 0 nie! Ks. proboszcz będąc chorym usunął się od zarządu, polecając aptekarzowi Masłowskiemu cały zarząd. Wtenczas dalejże pan Masłowski począł gospodarować po swojemu, jakby swoją własnością.

Najpierw zaspokoił dwory, rozumie się nie ziemniakami, tylko wędliną, ryżem, chlebem i wódką. Co do wódki, to podobno miał taki zakaz, by chłopom wódki nie dać, bo chłop siedząc na strychu jakby się napił kieliszek, toby ciężko zgrzeszył. Po zaspokojeniu dworów podzielił aptekarz chłopów resztkami. Wódkę zabierał do siebie po kilka flaszek, bądź to sam, bądź to przez swoją wyrobnicę. Fakt ten w razie potrzeby udowodnię świadkami. Chłop gdyby to zrobił, a zwłaszcza ten, który czyta Przyjaciela, toby powiedzieli, że to czysty złodziej i hajda z nim do kryminału. Lecz aptekarz, a dotego kapitalista,

źródło: Przyjaciel Ludu 27 grudzień 1903 r. Nr 52 str.14-15 (pisownia oryginalna)

Przyjaciel Ludu – tygodnik ilustrowany o tematyce społeczno-politycznej, wydawany w okresie zaboru austriackiego, założone przez Bolesława Wysłoucha. Początki trwania pisma obejmowały głównie Lwów (1889–1902). Następnie pismo przeniosło działalność na obszary Krakowa (1903–1914 i 1919–1933) i Warszawy (1946–1947). Pismo było organem prasowym Stronnictwa Ludowego.

Nadesłał: Mariusz Gałek

Od admina: Więcej informacji prasowych sprzed lat przeczytać można tutaj -->>
www.brzesko.ws