Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Odwołanie prezesa MPEC nie minie bez echa  (bap)  2018-03-26

Radni pytają czy odwołanie prezesa odbyło się zgodnie z prawem?

Prezes miejskiej ciepłowni w Brzesku Paweł Majewski najpierw sam zrezygnował z pracy, a potem odwołała go Rada Nadzorcza. Czy ta procedura odbyła się zgodnie z prawem?

Takie pytanie zadaje Krzysztof Ojczyk, przewodniczący Rady Miejskiej w Brzesku. Zastanawia się dlaczego na posiedzenie Rady Nadzorczej spółki wysłano dwa zawiadomienia z różnymi punktami porządku obrad. Przedstawiciele Rady odpowiadają, że wszystko obyło się w majestacie prawa.

Oficjalnym powodem odejścia Pawła Majewskiego była różnica zdań między nim a Radą Nadzorczą co do wizji rozwoju firmy. Krzysztof Ojczyk, przewodniczący Rady Miejskiej twierdzi, że odbyło się to niezgodnie z prawem, bo na jedno posiedzenie wysłano dwa zawiadomienia. – Dokonują prawnej hucpy – dodaje.

Tadeusz Kanownik, przewodniczący Rady podkreśla, że Rada spełniła wolę prezesa. – Prezes został odwołany zgodnie z umową spółki – mówi.

Jak podkreśla Stanisław Sułek, sekretarz gminy, po to jest Rada Nadzorcza, by czuwała na tym, co się dzieje w spółce. – Tam są doświadczone osoby i myślę, że zrobiły to zgodnie z prawem – mówi.

Były już prezes ciepłowni odmówił komentarza.

Łukasz Wrona

źródło: RDN Małopolska

Od admina: Z niepotwierdzonych informacji wiem, że  cześć pracowników napisała pismo w obronie odwołanego prezesa i że inicjatywa ta spotkała się z nieprzychylnymi działaniami ze strony przewodniczącego Rady Nadzorczej.

Dostałem też informację, że Przewodniczącego Rady Nadzorczej w MPEC pełni taką samą funkcję w RPWiK. W poniżej podanym źródle można przeczytać „Jedna osoba może być członkiem rady nadzorczej tylko w jednej spośród spółek, o których mowa w art. 1 pkt 4–7 (*)

Należy stwierdzić, że tak sformułowane precyzyjne zdanie nie powinno skłaniać do poszukiwania innego rozumienia jego sensu. Oznacza to, że zakaz dotyczy wszystkich osób, niezależnie od tego, czy jest to akurat np. prezes innej JSSP, radny wojewódzki, dyrektor departamentu w urzędzie administracji publicznej*, pracownik uczelni wyższej, pracownik zatrudniony w prywatnej firmie, prywatny przedsiębiorca, emeryt itp. Rozstrzygające znaczenie ma tutaj określona kategoria spółek prawa handlowego (zbiór podmiotów wskazanych w art. 1 pkt 4–7), do których rad nadzorczych mają zastosowanie cytowane przepisy 12. Są to bardzo ważne zagadnienia, które nie zawsze w praktyce są właściwie rozumiane. Równie istotne problemy dotyczą interpretacji i stosowania przepisów ustawy antykorupcyjnej, które zakazują łączenia określonych stanowisk przez osoby pełniące funkcje publiczne."


(*) „Art. 1. Ustawa ma zastosowanie do:
4) jednoosobowych spółek prawa handlowego utworzonych przez Skarb Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego;
5) spółek prawa handlowego, w których udział Skarbu Państwa przekracza 50% kapitału zakładowego lub 50% liczby akcji;
6) półek prawa handlowego, w których udział jednostek samorządu terytorialnego przekracza 50% kapitału zakładowego lub 50% liczby akcji;
7) spółek prawa handlowego, w których udział spółek, o których mowa w
pkt 4–6, przekracza 50% kapitału zakładowego lub 50% liczby akcji.”

źródło: Waldemar Walczak "METODY DOBORU CZŁONKÓW RAD NADZORCZYCH SPÓŁEK
Z UDZIAŁEM SKARBU PAŃSTWA A KODEKSY DOBRYCH PRAKTYK ", str 382, czytaj »


Zastrzegam się, że nie wiem, czy przepis ten nie został od czasu wydania książki zmodyfikowany i
od kiedy pan Przewodniczący pełni swoje funkcje.

Myślę, że wyjaśni nam to sekretarz gminy Stanisław Sułek.

Zbigniew Stós
23 marca 2018r.

Aktualizacja: Okazuje się, że Pan Sułek nie będzie nam potrzebny aby wyjaśnić wątpliwości czytelnika, który przysłał mi cytat z ustawy regulującą zasadę "jedna osoba na jedną spółkę".

Jak przeczytałem na portalu gazetaprawna.pl:

"Od 9 września 2016 r. równolegle obowiązują dwie ustawy: kominowa (o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi; t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2099 ze zm.) oraz przedstawiana jako nowa jakość ustawa o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami (Dz.U. z 2016 r. poz. 1202). Ministerstwo Skarbu Państwa odpowiedzialne za uchwalenie tej drugiej przedstawiało ją jako remedium na zbyt wysokie wynagrodzenia menedżerów spółek i patologie szerzące się w zarządach i radach nadzorczych. Teraz okazuje się jednak, że jedną patologię zastąpiono inną. I spółki kontrolowane przez Skarb Państwa już to zauważyły.

Raj dla partyjniaków

W ustawie kominowej znajduje się art. 4, który zabrania jednej osobie zasiadania w więcej niż jednej radzie nadzorczej podmiotu kontrolowanego przez Skarb Państwa. Rzecz w tym, że ustawodawca w opinii wielu ekspertów we wrześniu br. zamordował ten przepis. A to dlatego, że zmieniony został art. 1 ustawy kominowej wskazujący, których podmiotów ten akt prawny dotyczy. I tak jak do 8 września dotyczył jeszcze spółek Skarbu Państwa, tak po tej dacie już ich swoją mocą nie obejmuje. Taka intencja zresztą wprost wynika z fragmentu uzasadnienia powstałego w Ministerstwie Skarbu Państwa. Czytamy w nim, że „spod zakresu podmiotowego tej ustawy [kominowej – red.] zostaną wyłączone podmioty, które zostaną objęte [nową] ustawą” – czyli właśnie spółki kontrolowane przez Skarb Państwa. W nowej ustawie już jednak przepis zabraniający zasiadania w więcej niż jednej radzie nadzorczej się nie znalazł. Mówiąc najprościej: przepis regulujący zasadę „jedna osoba na jedną radę” znajduje się w niewłaściwej ustawie.

Eksperci różnie oceniają skutki prawne przyjętego przez parlament rozwiązania, ale są zgodni co do jednego: doszło do ogromnego błędu legislacyjnego. Niektórzy nieoficjalnie mówią, że trudno tu mówić o błędzie, a prędzej o celowym działaniu. W obliczu uchwalonych przepisów możliwe będzie bowiem dalsze obsadzanie stanowisk przez niewielką grupę partyjnych nominatów.

– Nie ma możliwości, by legislatorzy sejmowi i senaccy nie dostrzegli tak kolosalnego niedopatrzenia. Popełniono błąd z gatunku spotykanych raz na wiele lat i to w tak newralgicznej kwestii. Nie wierzę więc w przypadek – słyszymy od jednego z ekspertów.

(...)

Kwestia stosowalności art. 4 ustawy budzi poważne wątpliwości (...) W sytuacji potencjalnego sporu prawnego można jednakowoż wykazywać, że doszło do błędu legislacyjnego w postaci przekroczenia uprawnień ustawodawcy, za który odpowiedzialności nie mogą ponosić spółki prawa handlowego, choćby pakiet kontrolny nad nimi sprawował Skarb Państwa” – czytamy. Skutek? Wszyscy kwestionujący prawidłowość obsadzania stanowisk przez opcję rządzącą będą mogli co najwyżej narzekać na etyczny wymiar takiego działania. Na uchylenie uchwał organów spółek, o czym niektórzy eksperci w ostatnim czasie alarmowali, szanse są mizerne." całość artykułu »

Stworzoną świadomie lub przez pomyłkę lukę w przepisach wykorzystał także burmistrz Grzegorz Wawryka, który ulokował w dwóch spółkach gminnych swojego kolegę i niedoszłego Przewodniczącego Rady Powiatu. Pytanie o etyczność takiego działania pozostaje dalej otwarte.

Zbigniew Stós
24 marca 2018r.


Aktualizacja: Wobec milczenia przedstawicieli Rady Nadzorczej i Burmistrza w sprawie konfliktu w MPEC, warto poczytać co piszą na ten temat forumowicze :
  • Tutaj się zgadzam jako odbiorca ciepła. Skoro Rada Nadzorcza uznała, że należy zmienić Prezesa Zarządu to jej kompetencje i nie potrzeba być prawnikiem. Dopóki cena ciepłą nie pójdzie w górę, to będę popierał to rozwiązanie. Nikt nie jest dożywotnio prezesem ( chyba, że jest się Putninem ). Po to wymyślili "kadencyjność", żeby móc dobierać Zarząd do obecnych potrzeb Spółki. Skoro mielibyśmy płacić prezesowi więcej niż Premierowi Polski - bo tak sobie zażyczył i dlatego się obraził i złożył wypowiedzenie. To jakie było wyjście. Uspokoić sytuację przez zmianę Zarządu. Nie możemy pozwolić się szantażować. Jeżeli komuś nie odpowiadają warunki postawione przez Radę idzie szukać sobie innej pracy. I o co tyle hałasu.
  • Czegoś tu nie rozumiem. Jeśli pan Majewski złożył wypowiedzenie, to po co go jeszcze miała zwalniać rada nadzorcza, która tylko powinna przyjąć do wiadomości, że ten pan chce się zwolnić i dać mu tzw. zielone światło
  • pan Majewski złożył TYLKO wypowiedzenie umowy a nie rezygnacje ze stanowiska na które był powołany , dlatego musiał być albo odwołany albo sam mógł złożyć rezygnacje - ale tego nie zrobił.każdy członek zarządu jest powołany/odwołany ze stanowiska oraz zatrudniony/zwolniony z pracy .. tak to wygląda"
  • Umowa z prezesem Majewskim wygasała dopiero w czerwcu. Natomiast ostatnio został powołany vice-prezes który ma taki sam zakres obowiązków jak przebywający na chorobowym dyrektor techniczny. A to rodziło obawy, że urzędujący prezes wprowadzi zmiany w strukturze organizacyjnej i zbędne stanowisko może zniknąć :). Stąd takie gwałtowne ruchy.

26 marca 2018r.



comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com