W poszukiwaniu miejsca pochówku Żydów rozstrzelanych w lesie w Okocimiu...
(Anna Brzyska)
2019-02-13
W poszukiwaniu miejsca pochówku Żydów
rozstrzelanych w lesie w Okocimiu
W jednym z komentarzy na forum odnalazłam następującą informację: „Witam. Dziś dopiero uważnie przeczytałem watek o radzieckich lotnikach i domniemanych grobach. W jednym z postów została przywołana osoba Marii S. O ile dobrze kojarzę fakty ta osoba to moja babcia, mieszkająca na ulicy Świerkowej prawie 70 lat. Nie raz rozmawiałem z babcia o latach okupacji, nigdy jednak nie wspominała mi o żadnych lotnikach radzieckich. Wiem jednak z jej opowieści że w lesie za basenem Niemcy rozstrzeliwali schwytanych Żydów. Kilkakrotnie widziała hitlerowców prowadzących w tamta stronę Żydów. Z jej opowieści też wiem kto zajmował się grzebaniem ofiar. Jeśli to ma być pomocne postaram się w najbliższym czasie porozmawiać z babcia o tych czasach. Damian S.”
Bardzo mi zależy na kontakcie z autorem tego komentarza, już tłumaczę czemu. Pod koniec października 2018 roku rozmawiałam w Brzesku z urodzoną w 1931 roku Panią Cecylią. Po tej rozmowie i wizycie w lesie okocimskim nie mam wątpliwości, że gdzieś w tamtym rejonie podczas wojny zostali rozstrzelani ukrywające się Żydzi. Już rozmawiałam z Panem Schwarzem z Centralnej Komisji Rabinicznej do spraw cmentarzy żydowskich - jest gotów przyjechać do Brzeska, żeby spróbować zlokalizować grób tych ludzi. Od ponad 70 lat są zakopani gdzieś w lesie. Należy im się co najmniej nasza pamięć i szacunek. Jednak jak na razie nie ma świadków, którzy mogliby wskazać na konkretne miejsce pochowku tych osób. W związku z tym mam wielką prośbę do mieszkańców Brzeska, a szczególnie Okocimia. Może ktoś jeszcze słyszał o tej historii? Proszę, porozmawiajcie ze znajomymi - każda dodatkowa informacja jest teraz bardzo ważna. Mam nadzieję, że jednak uda nam się zlokalizować to miejsce. Możemy postarać się zrobić chociaż tyle - przywrócić pamięć
A oto świadectwo Pani Cecylii: - Chodził do nas ten Juma. Mama znała go przed wojną. Bo tam - w Okocimiu, w tym dworze - mieszkało 14 rodzin żydowskich. Później jak wojna się zaczęła, już ciężko było, mama dawała mu jeść, jak przychodził. A później jak to getto się zaczęło, to już nie przychodził, ukrywał się w tym lesie na Garbatce w Okocimiu. Nic nie wiem, z kim się ukrywał, czy miał rodzinę, bo sam przychodził. No i parę razy, jak wiosna się zaczęła, a on był w lesie, ja nosiłam obiady siostrom – siostry pracowały w pole. Nie pamiętam, jaki był rok, chyba do 4 klasy chodziłam. Zamiast do szkoły, to nosiłam obiady, bo jak siostra pracowała w jednym miejscu, na tych polach w Okocimiu, to mamusia nosiła do jednej, a ja do drugiej. Bo to dwie siostry – do Heli i do Karoli. I czasem mama mi dała do torby kromkę chleba, mówi, jak pójdzie Juma, to niech sobie weźmie sam. I on wychodził z lasu tu jak sanepid jest, ale to było parę razy tylko, jak wiosna się zaczęła. Mama mówiła, jak wyjdzie, to ty mu nie podawaj, niech sam sobie weźmie (on w lesie się chował), bo może jakby ktoś widział albo coś… Ja szłam, a on sobie wyszedł, wziął, a ja sobie poszłam dalej. A później poszłam już kopać ziemniaki w polu, koło tego lasu. I słychać było strzały, mama mówiła, Żydów strzelają na Garbatce. To mama na pewno wiedziała, że było tam więcej Żydów, nie tylko Juma. Bo to tak przedtem nic o tym nie mówili, wie Pani, wszystko było w tajemnicy. No i zeszłyśmy z tego pola, poszłyśmy do domu. Później już ten Juma nie wychodził. Mówili, że tam zastrzelili wszystkich. No ja słyszałam tak może z 10 strzałów zanim zeszłyśmy z tego pola. A ile tam tych strzałów było, to nie wiem. A ten Antoni Chrzan, co o nim mówiłam, byłam u niego w listopadzie (sąsiad, też mieszkał podczas wojny w Okocimiu, podobno więcej już nikogo w tym wieku nie zostało – A.B.), bo córka umarła w październiku, a ja byłam u niego w listopadzie, to on mówił, że oni sami musieli sobie wykopać dołek. Nie wiem, skąd on to wiedział. . Ten Antoni też pamiętał tego Żyda, co przychodził do Okocimia. Bo tylko on jeden, Juma, przychodził. Tylko moja mama jemu jeść dawała, bo moja mama zawsze wszystkich przyjmowała. To później ludzi mówili – bo my już tam nie mieszkaliśmy, - że musieli sami sobie wykopać dołek, jak się idzie na dół, to po prawej stronie jest tam. A później jak już byłam mężatką, już dzieci miałam, to poszliśmy z powrotem tam mieszkać. I ten syn (Pan Stefan, to on później pokazał mi to miejsce w lesie – A.B.) Wie Pani, zabawek wtedy nie było, poszli tam na tą Garbatkę, i przyniósł takie kulki, takie po strzałach, i mówi, to na pewno tam, gdzie Żydów strzelali, no bo skąd by się tam te kulki wzięły. Jaki to był rok? - W 55 się urodziłem, miałem ze 13 lat. - Da Pan radę pokazać mniej-więcej to miejsce, gdzie to było, gdzie Pan te kulki znalazł? - Przecież znam Garbatkę jak własną kieszeń. to pojedziemy, pokażę. I gdzie Juma wychodził, koło sanepidu. Tam jeszcze taka droga polna była, jak by zjazd. Tam taka jak by niecka – pagórek, pagórek, pagórek. - Stamtąd przyniósł właśnie te kulki. To tyle wiemy. Już dawno miałam to zgłosić. Jak przyjdzie Wszystkich Świętych, zawsze o tych Żydach myślę.
 Pani Cecylia. "Jak przyjdzie Wszystkich Świętych, zawsze myślę o tych rozstrzelanych Żydach..."  Na tym zdjęciu widać pole, na którym była Pani Cecylia, kiedy usłyszała strzały. W lewym dolnym rogu odchodzi polna droga w dół, po ok. 100 metrach – polana, gdzie Pan Stefan znalazł te łuski po nabojach. Pan Stefan, syn Pani Cecylii. w lesie na miejscu, gdzie kiedyś znalazł łuski po nabojach: - Miałem ze 13 lat, był rok może 65. Tu bawiliśmy się, a na tym właśnie pagórku wykopaliśmy te naboje. Od mamy się dowiedziałem, że Żydów tu strzelano. No to w tym miejscu były te – jak to się nazywa – te szpice od pocisków. Wtedy tych drzew cienkich nie było wcale, ta niecka to był taki pusty plac, tylko ten dąb, na przykład, rósł, a tutaj nie było nic. No i ta droga cały czas prowadziła tu. To pamiętam. To miejsce zapamiętałem od tego czasu, jak wykopaliśmy. To była po prostu taka polanka.
 Za Panem Stefanem – miejsce, gdzie może znajdować się grób masowy. Łuski po nabojach on znalazł na zboczu z tyłu za powalonym drzewem Na razie żadnych badań w tym lesie jeszcze nie było i cały czas szukam jakichkolwiek dodatkowych informacji. Może Pan Damian, który 13 lat temu napisał komentarz na tym portalu, mógł by coś na ten temat powiedzieć?
Anna Brzyska
|