Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Kilka wspomnień z okresu budowy kościółka pw. Ducha Św. w Brzesku.  (Zbigniew Korman)  2019-09-21

Kilka wspomnień z okresu budowy kościółka pw. Ducha Św. w Brzesku.

W nawiązaniu do artykułu Trwa "przebudowa dachu" na kościółku pw. Ducha Św. w Brzesku, pragnę podzielić się z czytelnikami portalu paroma wspomnieniami z okresu budowy tego kościółka.
 
Budowę kościółka pw. Ducha Św. rozpoczęto w roku 1957. Pamiętam to miejsce, zanim cokolwiek się tam zaczęło. Na zachód od  Magistratu, jak wtedy nazywano ten budynek, w którym później mieścił się MOK, dobrze było widać zarośnięte chwastami fundamenty dawnego, spalonego onegdaj drewnianego kościółka. Już kilka lat wcześniej przebąkiwano o budowie w tym miejscu nowego kościoła. Mieszkałem wtedy nieco powyżej, przy ulicy Kościuszki pod numerem 21. Wówczas każdy kto mieszkał przy Kościuszki przechodził tamtędy kilka razy dziennie. W końcu coś z kościółkiem ruszyło i powoli zaczęły rosnąć pierwsze mury.

Pamiętam też dobrze księdza Fortunę, prawie zawsze w sutannie i w czarnym, długim i z dużymi oczkami swetrze. W lecie ubrany był w lekką koszulę w szarym odcieniu, z krótkim rękawem. Wszyscy wiedzieli, że ta budowa to było Jego marzenie i oczko w głowie, miejsce, gdzie księdza można było spotkać najczęściej. Gdyby nie on, ten kościółek nigdy by nie powstał.

Nie pamiętam samego początku budowy, dopiero gdzieś od momentu, kiedy powstały mury parteru. Wtedy też dotarła do nas wiadomość - wezwanie o pomoc. Potrzebne były osoby, które popołudniami przygotowywałyby materiał - cegły potrzebne murarzom następnego dnia. Poszliśmy pomagać wszyscy, dorośli i dzieci, które były w stanie udźwignąć bodaj jedną cegłę.

Nas dzieci była wówczas na Kościuszki spora gromadka. Z wszystkimi chłopakami popołudniami i wieczorami po ułożonych deskach nosiliśmy cegły, a starsi wozili je na taczkach na rusztowania, gdzie rano zaczynali pracę murarze. Nagrodą za naszą pracę była, mimo młodego wieku, satysfakcja i cukierki, a dokładnie landrynki, którymi po pracy częstował nas ksiądz Fortuna.

Myślę, że jakaś ilość moich cegieł wyniesionych w rękach czy wywiezionych wtedy taczką ciągle tam tkwi i nadal dobrze kościółkowi służy, choć, w co dzisiaj ciężko mi uwierzyć, minęło już prawie 60 lat.

Zbigniew Korman


comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com