Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Co by było, gdyby?  (Okiem Zofii Mantyki)  2020-01-31

Okiem Zofii Mantyki

Co by było, gdyby?

Trwająca wojna w interpretacjach wydarzeń historycznych przepełniona jest rządzą podzielenia się myślami, które niekiedy niewiele mają wspólnego z myśleniem. Modyfikowanie historii odziewane jest w kunsztowne szaty histerii. Po 123 latach nieistnienia, nasze państwo zaistniało, uprawiając romantyczną politykę. Targając sumiaste wąsy stalinowskiego niedźwiedzia, dziarsko – niczym „Zbyszko” Cyganiewicz – prężono muskuły. Usiłowano zadufanej Europie suponować narrację, że po „Cudzie nad Wisłą” to Polacy ratują cywilizację przed bolszewicką szarańczą. Skubanie za wąs austriackiego mistrza pędzla nastręczało małe trudności, bowiem niekiepsko ufryzowany pan Adolf ów atrybut męskości miał filuternie przystrzyżony, stąd cholera… ni jak nie było się za co uchwycić. Sąsiedzi darzyli swawolnych zawadiaków znad Wisły osobliwą sympatią, nazywając ich kokieteryjnie „bękartem traktatu wersalskiego, żyjącym z ucisku niepolskich narodowości”. A w Rapallo czy Locarno właściwie dość słabo udawali, że nie udają.

Pierwsza wojna światowa lekko przygasła, Art Deco, Coco Chanel, Jazz, dadaizm czy  surrealizm królowały, lecz w nieodpartym uroku międzywojnia czuć było miły zapach prochu. Polacy ze swym hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”, jak przystało na egzaltowanych marzycieli, roili sympatyczne „sny o potędze”. Tkwiąc w szpagacie teorii dwóch wrogów, byli - „za… a nawet przeciw”. W swej mocarstwowej megalomani – nie pierwszy i nie ostatni raz – zostali sami, a „papierowi” sojusznicy, bezwzględnie to wykorzystując, gładko sprzedali sarmatów w Jałcie. W politycznych zawodach „kto kogo?” aliant „zza wielkiej wody”,  licząc na pomoc sowietów na Dalekim Wschodzie, bez odrobiny frasunku oddał kłopotliwych Polaków w pacht Stalinowi. Puśćmy może wodze fantazji – jaki też mógłby być scenariusz, gdyby sowieci dali sobie spokój, przestali się wykrwawiać i postanowili powiedzmy… zatrzymać się na linii Bugu? Nasze państwo miałoby szansę przypominać Królestwo Kongresowe z Galicją Zachodnią, pewnie tak okazale wyglądałaby „wielka Polska od morza do morza”.

Należy jednak podkreślić, że mielibyśmy wyśmienitą okazję aby… wyzwolić się sami, zbierając sążniste oklaski od zachodnich sojuszników. Ciekawe, jak też to by wyglądało, ile by trwało i ile ofiar by pochłonęło? Straty w Powstaniu Warszawskim to byłby pewnie jedynie niewielki epizod. Szczęśliwie nie byłoby swarów o to, kto wyzwolił obozy zagłady, gdyż hitlerowcy mieliby czas, by elegancko rozwiązać tę drobną kwestię. Sojusznicy cyklicznie, cynicznie wykorzystują polski naiwny entuzjazm do walki, traktując nas jak nierozgarniętą wsiową dziewuchę czy rozkosznie durnego „murzyna, który robi swoje”, a my jesteśmy z tego dumni. Nikt o zdrowych zmysłach nie powie, iż PRL – podobnie jak i pozostałe „demoludy” – to było wolne państwo. Pomimo gigantycznego zaangażowania i ofiar na większości frontów, zostaliśmy skazani na życie pod sowieckim butem. Kolejny raz okazało się, że „kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”. Poczciwy I. Krasicki pisał – „gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły, wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”.

Obwinianie Polaków o holokaust obraża inteligencję pospolitego idioty. Postawę aliantów w kwestii obozów zagłady oddaje stosunek do raportów Jana Karskiego. „Niech pan tak skonstruuje swój raport, żeby można go było wygłosić w 15 minut. Sprawy polskie nie są dla Anglików zbyt ważne. Żydowskie tym bardziej” – poinstruował Karskiego w Londynie Józef Retinger, doradca premiera Sikorskiego. Prezydent USA F.D. Roosevelt pokazał klasę i empatię, przerywając raport polskiego emisariusza na temat Żydów – powiedział: „(…) Policzymy się z Niemcami po wojnie. Panie Karski, proszę mnie ewentualnie wyprowadzić z błędu, ale czy Polska jest krajem rolniczym? Czy nie potrzebujecie koni do uprawy waszej ziemi?”. Postawę brytyjskiego i amerykańskiego rządu obrazują ujawnione dokumenty Foreign Office i Departamentu Stanu dotyczące „Planu Europa”.

Mój stetryczały sąsiad, uskarżając się na zwyrodnienie stawów, cieszy się szelma, iż jego dolegliwości są niczym w porównaniu ze zwyrodnieniem „kast” polityków i sędziów. Przewrotnie kompilując język J. Bralczyka, mówi tak: »Można na przykład dać taki przykład, choćby po to, aby z owego przykładu wziąć przykład. I weźmy „przykładowo” znany cytat z „Modlitwy” J. Tuwima. (…)

Puszącym się, nadymającym
Strąć z głowy ich koronę głupią,
A warczącemu wielkorządcy
Na biurku postaw czaszkę trupią.
Lecz nade wszystko – słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość – sprawiedliwość…

Uprawiając zawiłą sofistykę, można dla „przykładu” przywoływać i złe przykłady, byle tylko były to dobre przykłady złego przykładu. To co się obecnie wyprawia, choćby z naszym systemem prawnym, jest wyśmienicie dobrym przykładem złego przykładu. Oczywistą oczywistością jest, że każdy chytry krętacz przyjmuje za dobrą monetę swoją rację, przed samym sobą nie będzie – co znowu jest oczywistością – uchodził za chytrego krętacza.«

Niecodziennie dostojny spacer krowy po brzeskich ulicach wywołał – osobliwie wśród  parzystokopytnych – spore poruszenie i komentowany jest ponoć następująco: Biedaczka w stanie chwilowej melancholii skorzystać mogła z dość powszechnej opinii, że jeśli coś cię  niepokoi i doskwiera, to należy włączyć telewizję, najlepiej TVP Info. Na ekranie co rusz tryskają tam gejzery ożywczego optymizmu, można się dowiedzieć  jak jest cudownie i… że niebawem będzie po wielokroć cudowniej! Nasłuchała się, napatrzyła, wyszła na dwór, skonfrontowała z rzeczywistością i… nie pozostało jej nic innego, jak rzucić się pod pociąg.

Ryszard Ożóg

Od admina: Wcześniejsze felietony Zofii Mantyki przeczytać można tutaj »


comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com