Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Skomprymowane święta w „bogatym kraju biednych ludzi”  (Okiem Zofii Mantyki)  2020-04-07

Okiem Zofii Mantyki

Skomprymowane święta w „bogatym kraju biednych ludzi”

Pierwszy obywatel RP po uwodzicielsko intymnej wizycie na Jasnej Górze, drastycznie ograniczył peregrynacje po kraju i raczył się ustatkować. Wyczaił… Tik Toka i założył sobie konto – a co! Wiadomo, dzieciaki „pracowicie” cały czas się uczą, stąd jak kania dżdżu pragną sportowej adrenaliny. A osobliwie e-sportu. Zaprosił gawiedź do turnieju Grarantanna Cup, organizowanego z ministerstwem cyfryzacji. Ten brawurowy pomysł wywoła eksplozję „sportowej aktywności”. Gry komputerowe, turnieje i konkursy zastąpią nieudolnie dukających nauczycieli na - pożal się Boże – telewizyjnej „platformie edukacyjnej”. Nawiasem pisząc, wdepnięcie w erę e-cywilizacji spowodowało upierdliwie wszechobecne „pik”. Wszystko wokół nieustannie „pika” i „pika”, praktycznie każdy sprzęt ma owo coś co ciągle robi „pik”. Towarzyszące nam „pikanie” stało się już czymś tak oczywistym, jak brak śniegu w zimie. W czasie epidemii brak wszędobylskiego „pik” może być sygnałem, że nie jest dobrze, gdy „pik” zechce nagle zamienić się na mniej miłe… „piiiiiiii”.

Doczekaliśmy osobliwie ponurych czasów, w których życie towarzyskie zostało sprowadzone do „schadzek” na internetowym komunikatorze Skype. Również i moje spotkania z sąsiadem realizujemy w technice online, a i moje imieniny odbyły się takoż w tak nietypowej formie. Trzeba przytomnie zauważyć, że wychodzi zdecydowanie taniej i to pomimo spożycia środków dezynfekujących w ilościach niezbyt odbiegających od standardowej formuły. Jako ludzie spolegliwi, przykładnie wykonujący polecenia władz, wznosiliśmy toasty z zapałem i ochoczo odśpiewaliśmy - pachnące naftaliną - „sto lat”. Okazało się, że można, ale niestety podobnie jak w pysznym tekście Agnieszki Osieckiej „Sztuczny miód” czuliśmy, że to… jednak nie to.

„Słowa jak sztuczny miód,
ersatz, cholera, nie życie,
miał być raj, miał być cud
i ćwiartka na popicie,
a to wszystko nie tak, nie tak,
nie to,
no a jeśli, jeżeli - nie to,
no to o co, u diabła, nam szło?
Możesz iść, dokąd chcesz,
wiesz, gdzie drzwi,
w byle ziąb, w byle deszcz,
w byle sny...
Ja na kłamstwie się znam tak jak ty,
sztucznym miodem karmieni - to my.”

No właśnie niekoniecznie „można iść, dokąd chcesz”. Będąc osobnikami przywykłymi do „karmienia sztucznym miodem” przez kolejne ekipy, capiący swąd kłamstwa wyczuwamy jak pies narkotyki. Sąsiad jako etatowy taksator spraw bieżących, werbalizując smętnie rzeczywistość i tym razem pozwolił sobie na cierpką konstatację. Urzeczony diabolicznie oryginalnym pomysłem głosowania online w sytuacji trwającego stanu wyjątkowego… bez stanu wyjątkowego - szyderczo zauważył: „Przedstawcie sobie Państwo, iż straż miejska znalazła się w jurysdykcji policji, a na ulicach obok policyjnych patroli pojawiło się wojsko i żandarmeria wojskowa legitymuje cywilów (sic!). Nie da się ukryć, że trup niestety ściele się gęsto i niebawem osiągnie liczby z czasów piekłoszczyka Jaruzela, który zabrał dzieciom »Teleranek«. Nasza swawolna możliwość opuszczenia mieszkania w celu zakupu żarcia jest swoistą introdukcją »nowej normalności«. Zarządzanie Pocztą Polską przejmuje były wiceminister Ministerstwa Obrony Narodowej. Rząd na dużą skalę chce upowszechnić tzw. „przesyłki hybrydowe”. Poczta będzie mogła otwierać koperty, a następnie skanować przesyłki i dostarczać je elektronicznie. Kneblowanie ust wojewódzkim konsultantom medycznym to »niewymownie« niewinne głupstewko, któż bowiem widział, aby głupole mówili, co im ślina na język przyniesie. W »Misiu« – jak pamiętamy – »rozmowa była kontrolowana«, a tu proszę pełny luz, swobodnie można… nie mówić, co się chce”.

Przepełnione radością teatralne pozy posłów i urocze selfie robione w sytuacji, gdy ludzie przerażeni są perspektywą utraty pracy, a może i życia, to wielce szarmancki „ubaw po pachy”. Oczywiście w najmniejszym stopniu nie jest to przejaw oderwania od życia suwerena, a skądże! To tylko niewinne oderwanie… od rozumu. Z elegancją dostojnych postaw parlamentarnych znakomitości konkurować mogą jedynie współczesne kabarety, których „wyszukany” język jest pieszczotliwie kloaczny. Grubiański poziom dzisiejszej „satyry” kabaretowej, w porównaniu do kabaretów przedwojennych, czy tych z czasów PRL-u, jest… poniżej wszelkiego poziomu. Pod ksywką „Karakuliambro” czaił się drzewiej znakomity poeta Konstanty Ildefons Gałczyński, autor groteskowych humoresek i gagów w „Teatrzyku Zielona Gęś”, napisał był on kiedyś sarkastyczny wiersz „Na pewnego Polaka”, wyrażający stosunek do tak wytwornie szykownych zachowań:

„- Patrz, Kościuszko, na nas z nieba! -
raz Polak skandował
i popatrzył nań Kościuszko,
i… się zwymiotował.”

Żyjemy w „bogatym kraju biednych ludzi”, którym sen z powiek spędza troska o zagrożone pensje piłkarzy czy innych przelotnych celebrytów, a krach przedsiębiorstw i nieuchronny gigantyczny kryzys gospodarczy niedbale umyka z pola widzenia w zderzeniu z kluczowym dylematem - kto i kiedy zostanie kolejnym kuglarzem, pełniącym obowiązki „strażnika żyrandola”. Święta Zmartwychwstania zbliżają się nieuchronnie, a wiara w sens naszego istnienia i sens świata staje się niezmiernie poważnym wyzwaniem. Rozwój cywilizacyjny sprawił, że doczesność zdaje się być łaskawsza, przykrywając przykre „Memento mori” grubą warstwą kurzu, a religijne święta zostały sprowadzone do politurowanego eventu. Zafascynowani blichtrem nowoczesności uwierzyliśmy, że wystarczy myśleć pozytywnie i… staniemy się jakby nieśmiertelni. Metafizyka i nudne etyczne drogowskazy wylądowały głęboko w pawlaczu, a ludziska żarłocznie konsumują gadżety na prymitywnym targowisku próżności.

Jeśli w praktyce społecznej wszystko jest dozwolone, to… Absolutu - jako mocnego fundamentu etycznego czy kulturowego – najzwyczajniej nie ma. Najsmutniejsze jest to, że wydatnie przyczyniają się do tego ci, którzy winni owego Absolutu strzec, lecz dla własnych apanaży stali się jaskrawym zaprzeczeniem tez, które z jakże nobliwym namaszczeniem raczą głosić. Rozpasany permisywizm i bezkrytyczna poprawność polityczna na odlew szlachtują kulturę. Populizm z paradygmatem totalnej równości promujący „kulturę stadną”, schlebiając obscenicznym gustom lepi – zapatrzonego w ekran laptopa czy telewizora - pustogłowego przeżuwacza moderowanych treści. Lansowany egalitaryzm ruguje z edukacji pojęcie paidei, przez co życie staje się prostacko miałkie, a społeczeństwo bezmyślnie depcze autorytety. Czy podczas epidemicznego antraktu warto poddać się głębszej refleksji i naśladując Marka Aureliusza „wstąpić do głębi swej duszy”? Mimo niewyjątkowo wyjątkowych Świąt życzmy sobie szczęścia i Opatrzności w czasach, gdy pojawia się obawa, że na rozum raczej liczyć nie sposób. Czy leci z nami pilot? Co lepsze – beznadziejny koniec czy beznadziejność bez końca? I to kusi, i to nęci.

Na koniec fragment wiersza wspomnianego wyżej „Konstantego Ildefonsa”, dedykowany wszystkim tym, którzy mienią się być naszymi opiekunami i wybrańcami suwerena - w togach, sutannach, kitlach, garniturach itd.

„Ballada o Trzęsących się Portkach”
„Posłuchajcie, o dziatki,
bardzo ślicznej balladki:

Był sobie pewien pan
na twarzy kwaśny i wklęsły,
miał portek z piętnaście par
( a może szesnaście )
i… wszystkie mu się trzęsły;

(…)
Tutaj się kończy ballada
o portkach się trzęsących,
z ballady morał gada,
morał następujący:

Gdy wieje Wiatr Historii,
Ludziom jak Pięknym Ptakom
Rosną Skrzydła, natomiast
Trzęsą się Portki Pętakom.”

Ryszard Ożóg

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2024 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com