Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Dlaczego Maria Kądziołka unika odpowiedzi na pytanie o miejsce zamieszkania?  (Zbigniew Stós)  2020-04-20

Dlaczego Maria Kądziołka unika odpowiedzi na pytanie o miejsce zamieszkania?

Chciałem dzisiaj nawiązać do przebiegu XX Sesji Rady Miejskiej w Brzesku, która odbyła się 25 marca. Nie będę pisał o zatwierdzonej przez radnych Uchwale w sprawie kolejnej podwyżki opłat za odbiór odpadów komunalnych. Informacja o tym znana jest mieszkańcom z innych mediów. Poza tym zapowiadałem ją także na tym portalu, czytaj »

Może warto jedynie wspomnieć, że na tej samej sesji radni bez słowa dyskusji "zaklepali" kolejną zmianę Uchwały Budżetowej Gminy Brzesko na rok 2020
czytaj ». Można powiedzieć, że mamy ciąg dalszy "kreatywnej księgowości", o której pisałem w lutym, czytaj ». Przypominam, że z rzekomej nadwyżki operacyjnej, którą chwalili się włodarze miasta w grudniu ub.r., w styczniu planowany był już deficyt budżetowy w wysokości 3.900.000,00 zł, który po dwóch miesiącach tego roku wzrósł prawie o 2 mln złotych i wynosi 5.875.888,30 złotych. Warto wyraźnie podkreślić, że zwiększenie tego deficytu nie ma nic wspólnego z panującą pandemią i wprowadzonymi przez rząd ograniczeniami.

Wracając do przebiegu omawianej Sesji Rady Miejskiej w Brzesku, moją uwagę zwróciły wypowiedzi radnej Barbary Borowieckiej i nawiązujące do jej wystąpienia wypowiedzi niektórych radnych
oraz burmistrza. Myślę, że warto o tym napisać, bo od zakończenia sesji minął już prawie miesiąc i żadne media lokalne ani słowem nie wspomniały (piszą tylko to, co im magistrat prześle do druku) o tej bardzo ważnej z punktu widzenia demokracji dyskusji, która pokazuje jak na dłoni kolesiostwo panujące w Radzie Miejskiej.

O co zatem chodziło radnej Borowieckiej w jej wystąpieniu?

W kilku zdaniach można ująć
to tak: Mieszkańcy osiedla Kościuszki-Ogrodowa chcieli, aby Maria Kądziołka, przewodnicząca Zarządu Osiedla, zwołała zebranie i publicznie wyjaśniła szereg wątpliwości związanych z wykonywaną przez nią funkcją, zarówno radnej w Radzie Miejskiej, jak i przewodniczącej Zarządu Osiedla. Nie mogąc doprosić się o zwołanie zebrania, na którym mogłoby dojść do odwołania „starego” i powołania „nowego”  Zarządu Osiedla, mieszkańcy napisali pismo do burmistrza i radnych, aby pomogli im w rozwiązaniu problemu oraz wyjaśnieniu szeregu wątpliwości.

Główny powód, dla którego mieszkańcy osiedla chcieli zwołania zebrania, wynika z faktu, że Maria Kądziołka "od kilkunastu lat" nie mieszka na osiedlu Kościuszki-Ogrodowa i zgodnie ze Statutem Gminy nie ma prawa być Przewodniczącą (ani członkiem) Zarządu Osiedla. Mimo tego, iż mieszkańcy osiedla skierowali do burmistrza stosowne pismo, to nie zostało ono rozpatrzone przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji, w skład której wchodzą radni: Anna Lubowiecka – przewodnicząca komisji, Jarosław Sorys, Rafał Cichoński, Jadwiga Dadej, Piotr Duda. Powodem zignorowania pisma był brak przy podpisach mieszkańców adresów ich zamieszkania. Ponieważ członkowie komisji nie raczyli nawet zwrócić uwagi na poważny zarzut, jaki znajdował się w tym piśmie, dotyczący złamania Statutu Gminy ze strony Przewodniczącej Zarządu Osiedla, lecz woleli zastosować grupowe "rżnięcie głupa", radna Barbara Borowiecka postanowiła nagłośnić temat na Sesji.

Aby zobrazować formę obejścia niewygodnego tematu i wrzucenia go pod dywan, warto posłuchać reakcję radnych na wypowiedź Barbary Borowieckiej. Anna Lubowiecka - "mamy trudny okres, pomagajmy sobie nawzajem
, a nie atakujmy" (sic!), innego zdania był radny Bogusław Sambor, lider brzeskiej OdNowy, który zaatakował radną Borowiecką i sugerował, że to ona sama zbierała podpisy pod pismem mieszkańców, burmistrz Latocha stwierdził, że "należy skupić się na rzeczach naprawdę ważnych" (sic!). Myślę, że burmistrz ma tutaj absolutną rację, bo poruszony temat jest chyba bardzo ważny. Z kolei Maria Kądziołka też nie była jakoś bardzo rozmowna. Zamiast jednym zdaniem przeciąć wszelkie spekulacje „zaatakowała” werbalnie radną Borowiecką, oskarżając ją o oczernianie. Inni radni pospuszczali głowy i mimo maseczek na twarzy nabrali wody w usta.

Mimo „zmowy milczenia” wokół niewygodnego tematu dotyczącego Marii Kądziołki pod koniec sesji radna Borowiecka złożyła oficjalny wniosek, aby Rada Miejska zajęła się ważnością mandatu przewodniczącej Rady Miejskiej. Barbara Borowiecka stwierdziła, że należy zbadać, czy mandat radnej Marii Kądziołkowej przez zamieszkanie na terenie innej gminy, gdzie mieszka wraz z mężem w domu, który jest ich własnością, nie powinien zostać wygaszony? Podobnie jak wcześniej wniosek ten spotkał się, po raz kolejny, z nie merytoryczną odpowiedzią przewodniczącej Rady Miejskiej.


Dla mniej zorientowanych Czytelników warto przybliżyć kilka aspektów prawnych, dotyczących możliwości kandydowania do rady gminy/miejskiej, a także okoliczności, które powodują wygaśnięcie mandatu radnego. Wszystkie te kwestie szczegółowo i jednoznacznie reguluje Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 Kodeks wyborczy. Warto wiedzieć, kto posiada czynne i bierne prawo wyborcze. Zgodnie z artykułem 11 § 1 ust 5 Kodeksu wyborczego, bierne prawo wyborcze, czyli prawo, aby móc kandydować do rady gminy / miejskiej, posiada osoba mająca prawo wybierania tych organów, czyli osoba, która posiada czynne prawo wyborcze. Kto zatem ma czynne prawo, czyli prawo do wybierania w wyborach samorządowych? Na to pytanie znajdziemy jednoznaczną odpowiedź w art. 10 § 1 ust. 3 lit „a” Kodeksu wyborczego, który mówi, że prawo wybierania (czynne prawo wyborcze) w wyborach do organów stanowiących jednostkę samorządu terytorialnego rady gminy ma obywatel polski oraz obywatel Unii Europejskiej niebędący obywatelem polskim, który najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat, oraz stale zamieszkuje na obszarze tej gminy,

Z powyższego zapisu Ustawy jednoznacznie wynika, że osoba, która kandyduje do rady gminy /miejskiej, musi posiadać czynne prawo wyborcze, czyli na stałe zamieszkiwać obszar tej gminy. W tej sprawia każdy kandydat składa oświadczenie o miejscu stałego zamieszkania. Ciekawe jakie miejsce zamieszkania wpisała Maria Kądziołka, jako kandydatka do Rady Miejskiej w Brzesku w wyborach samorządowych w 2014 roku i 2018 roku? Ciekawe również czy figuruje w rejestrze wyborców Gminy Brzesko i gdzie oddała swój głos? Odpowiedź na te pytania mogłaby wyjaśnić, czy Maria Kądziołką posiada czynne i bierne prawo wyborcze w Gminie Brzesko.

Można zadać pytanie, co w sytuacji gdy osoba ważnie wybrana do rady gminy, w trakcie trwania kadencji zmieni stałe miejsce zamieszkania. Otóż, ta kwestia również została uregulowana w Ordynacji wyborczej oraz Kodeksie wyborczym. Zgodnie z art. 383 § 1 ust. 2 Kodeksu wyborczego „wygaśnięcie mandatu radnego następuje wskutek utraty prawa wybieralności lub nieposiadania go w dniu wyborów". Jak już wyżej wyjaśniono, utrata prawa wybieralności następuje na skutek zmiany miejsca stałego zamieszkania. A zatem, jeżeli w trakcie kadencji radny utraci prawo wybieralności, to wówczas traci mandat.

Niestety, nie odbywa się to samoczynnie, „z automatu”. Wygaśnięcie mandatu z wyżej opisanych powodów stwierdza Rada Miejska w drodze uchwały. Czy w obecnej sytuacji, jeżeli potwierdzą się podejrzenia o miejscu stałego zamieszkania Marii Kądziołki poza obszarem gminy Brzesko, można się spodziewać, że radni podejmą taką uchwałę? Warto wyjaśnić, że sesje zwołuje i porządek obrad ustala przewodniczący Rady Miejskiej. Czy zatem Maria Kądziołka wprowadzi punkt do głosowania „we własnej sprawie”? Myślę, że niebawem już się przekonamy. W przeciwnym wypadku sprawą będzie musiał zająć się Wojewoda Małopolski.

Warto też mieć świadomość, że miejsce zamieszkania to nie to samo co miejsce zameldowania. "Zdaniem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (sygn. akt II SA/Ke 636/12) okoliczności, że radny kandyduje w wyborach do rady gminy, w której jest zameldowany, z uwagi na więzi łączące go z tą miejscowością od urodzenia tj. z tamtejszą parafią, szkołą, znajomość z mieszkańcami, największa liczba głosów w wyborach, uczestnictwo w tamtejszych uroczystościach, nie podważają podstawowego ustalenia, że nie zamieszkuje on na stałe na terenie tej miejscowości, a jest tam jedynie zameldowany, co stanowi podstawę do wygaśnięcia jego prawa wybieralności.

Za miejsce stałego pobytu w świetle orzecznictwa nie uznaje się bowiem miejsce, gdzie dana osoba jest zameldowana, ale to gdzie realizuje swoje podstawowe funkcje życiowe, tj. mieszka, spożywa posiłki, nocuje, wypoczywa, przechowuje swoje rzeczy niezbędne do codziennego funkcjonowania. Mieszkanie jest tylko wówczas stałym miejscem pobytu przebywających w nim osób, gdy stanowi dla nich wyłączne centrum życiowe, a więc lokal, w którym koncentrują swoje codzienne sprawy, prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, w pobliżu którego zameldowany stara się koncentrować swoje miejsce pracy lub nauki."

W obecnych realiach przyjmuje się również, że miejsce prowadzenia gospodarstwa w którym koncentrują się funkcję życiowe jest tożsame z miejscem, gdzie wytwarza się odpady komunalne. A zatem, „kluczem do sprawy” może się okazać gmina, w której złożona została tzw. deklaracja śmieciowa. Na to pytanie mógłby odpowiedzieć burmistrz i wówczas wszelkie wątpliwości zostałyby raz na zawsze wyjaśnione.

Przy okazji warto może zająć się także casusem radnego Kamila Trąby, który jednocześnie jest sołtysem wsi Mokrzyska. Jak informują mieszkańcy tej miejscowości, po wyborach na sołtysa ożenił się i mieszka u żony w Porębie Spytkowskiej. Gdyby okazało się to prawdą, zgodnie ze Statutem powinien być w ciągu 7 dni odwołany przez burmistrza Latochę z tej funkcji. Z drugiej strony, przeglądając profile Facebookowe małżonków, dowiedzieć się można, że on mieszka, czyli śpi, robi pranie i je posiłki u mamusi w Mokrzyskach a jego żona u tatusia w Porębie Spytkowskiej. Ot, takie OdNowione małżeństwo.

Coś mi się wydaje, że zarówno Maria Kądziołka jak i Kamil Trąba nie są całkiem szczerzy w swoich działaniach, zwłaszcza wobec wyborców. A może uważają, że im wolno więcej, że mogą korzystać z bezprawności, bo reprezentują formację polityczną trzymającą władzę w gminie Brzesko?

W całej tej sprawie nasuwa się jedno zasadnicze pytanie: Jakimi wartościami i zasadami kierują się radni, którzy w każdej kampanii wyborczej podkreślają chęć swojej uczciwej pracy na rzecz lokalnej społeczności? Czy naprawdę radnym zależy wyłącznie na poprawie jakości życia i dobro swoich mieszkańców? Opisana sytuacja daje szerokie podstawy do tego, aby sądzić, że chyba jest nieco inaczej. Jak wynika z oświadczenia majątkowego, miesięczna dieta przewodniczącego Rady Miejskiej wynosi nieco ponad 2 tysiące złotych na rękę (nie licząc dodatkowych pieniędzy za funkcję Przewodniczącej Rady Osiedla). Radnemu Kamilowi Trąbie za sołtysowanie "kapie" kilka a może i kilkanaście tysięcy złotych, które też piechotą nie chodzi. Czy to jest jedyny powód, aby tak kurczowo trzymać się stołka, na którym nie do końca zasiada się w zgodzie z prawem? Może warto to wyjaśnić?

Sposób rozpatrzenia wniosku Barbary Borowieckiej,
który podobno ma być omawiany na jednej z komisji merytorycznych, będzie sprawdzianem uczciwości i standardów moralnych nie tylko radnych, ale i burmistrza Latochy, bo w jego interesie powinno być, aby wyjaśnić ważność wyboru Marii Kądziołki na radną i prawomocność wszystkich uchwał podejmowanych na sesjach RM.

Zainteresowanych zachęcam do oglądnięcia fragmentów sesji dotyczących tematu, o którym pisałem powyżej.




 Wystąpienie radnej Barbary Borowieckiej
i reakcja innych osób obecnych na sesji

Radna Borowiecka składa oficjalny wniosek, aby Rada Miejska zajęła się ważnością mandatu przewodniczącej Rady Miejskiej.

Zbigniew Stós

P.S. Byłbym zapomniał. Na omawianej sesji nie było sześciu radnych z klubu PiS. Być może uznali oni, że zdrowie rodziny jest ważniejsze niż branie udziału w sesji, która zwołana została głównie po to, aby uchwalić podwyżkę za odbiór odpadów komunalnych i przy przewadze liczebnej w Radzie Miasta radnych z klubów Wspólnoty Obywatelskiej i OdNowa podwyżka i tak zostanie przegłosowana, niezależnie od tego czy będą brać udział w sesji czy nie. Z faktu tego cieszył się zausznik burmistrza, który napisał artykuł o sesji w dniu 26 marca, w którym stwierdził, że "Z ośmioosobowego klubu radnych PiS na sesję przybyło jedynie dwoje radnych: pani Jadwiga Dadej i pan Jarosław Sorys, którzy aktywnie uczestniczyli w sesji." Kronikarz sukcesów burmistrza musiał mieć ciężki dzień, bo nie tylko pomylił datę sesji, ale "zapomniał" napisać o tym, że Jadwiga Dadej publicznie złożyła rezygnację z członkostwa w klubie PiS, a Jarosław Sorys został odwołany z funkcji szefa klubu PiS.


Aktualizacja: Czytaj także uzupełnienia do tego artykułu, z dnia 22.04.2020 roku, tutaj »



comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com