Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

„mój ślub jest gorszy niż Twój”  (Okiem Zofii Mantyki)  2020-07-24

Okiem Zofii Mantyki

„mój ślub jest gorszy niż Twój”

Podczas tegorocznego lata słońce, podobnie jak i wirus, bawi się z nami w chowanego, lato jeszcze się dobrze nie rozpoczęło, a już zbliża się do końca. Słonecznych dni mamy jak kot napłakał, stąd ponuractwo ponurych Polaków radośnie rośnie jak - nie przymierzając - religijność wśród młodych. Korzystając z nielicznych ciepłych dni, siedzimy sobie ze znajomymi w ogrodzie i - od czasu do czasu - uchylamy dyskretnie maseczki, aby „dziabnąć szpaczka”. W tak niewyszukany sposób bronimy się przed wirusem i ponurym nastrojem, niestety do ogromnej flachy dżinu jaką przytaszczył sąsiad nie miałem toniku. Na domiar złego Konwencja Stambulska u nas się jeszcze ostała, toteż nie można użyć ważkich argumentów, by wysłać małżonkę do sklepu. W akcie desperacji ożeniłem zatem dżin z… pigwówką i rezultat był nadzwyczajny. W efekcie owego mariażu nasze garden party nabierało rumieńców i sąsiad ni z gruszki, ni z pietruszki wypalił: „Słuchaj, jak Ojciec Wirgiliusz nabazgrałeś na portalu już 123 felietony i po co? I jeszcze do tego ta twoja maniera zamulania tekstu truchłem rzadko używanych wyrazów”.

Obfite chłeptanie drinków robiło swoje, stąd bez zbytniego spekulowania chlapnąłem: „Pisanie tych wypocin nie ma większego sensu, to hobby. Widzisz, można łowić ryby, grać w karty, zbierać coś tam, można zatem i pisać pierdoły – dlaczego nie? A co do słownictwa, zgoda. Czasem są to porąbane hopsztosy - widzisz, każdy wybiera to, co go rajcuje. Z pisaniem felietonów jest trochę jak z opowiadaniem dowcipów – jeden opowie je tak, że są bardzo śmieszne, a inny w taki sposób, że czujemy zażenowanie.” Ale, a propos wybierania – jak widać - w Polsce nie można się obejść bez wypisywania ludzi z „polskości”, to uświęcona tradycja w kraju słynącym z tolerancji. Swoją drogą już się cieszę na te bajeczne beneficja, które popłyną jak czekoladowy lukier po torcie. Obydwaj wybrańcy drugiej rundy obiecywali bajońskie wizje, słowem Niderlandy pełną gębą przy „szwedzkim stole”. Jedno trzeba z uznaniem przyznać - sojusz „tronu z Ołtarzem” nie pozostawia cienia złudzeń, jaka ma być Polska. „Katolika odkupił Jezus, a opiekuje się nim Matka Boska, zatem on sam nie potrzebuje łamać sobie głowy nauką prawd objawionych, wystarczy aby zachowywał nakazy obrzędowe” – jak pisał przedwojenny profesor socjologii S. Czarnowski. Praktyka rzetelności wprowadzania w życie chrześcijańskich wartości jest przejrzysta jak rzymskie katakumby.

Niedopuszczenie do komisji ds. pedofilii księdza Isakowicza-Zalewskiego jest wielce pouczające. Ten klecha ma paskudną wadę – on wierzy w Boga! Jest niewygodny, bo nie akceptuje „lawendowej mafii” w Kościele. No, tylko nam tego brakowało, by wiarołomca w imieniu ofiar zaczął rozliczać odpowiedzialnych za gwałty, a w dodatku – przedstawcie sobie Państwo – ten nikczemnik ma… niewłaściwe poglądy w sprawach polsko-ukraińskich! Toż to – za przeproszeniem – „obślizgły Szwed”, robiący podkop pod wspólnotowe sanktuarium. Według rysownika B. Minkiewicza nowy-stary „Prezydent apeluje o to , żeby się wreszcie pojednać. A kto się nie pojedna, ten Żyd, Niemiec i ideologia LGBT”. Urzekające jest jak czołowi politycy partii, mającej na sztandarach troskę o rodzinę, zaciekle broniący Polskę przed moralną zgnilizną – tym razem pokazali, że „mój ślub jest gorszy niż Twój”. Uroczystość ślubowania dozgonnej małżeńskiej wierności w łagiewnickiej świątyni, w asyście najwyższych władz państwowych, to hipokryzja będącą hołdem cynizmu wobec cnoty. Srebrna cukiernica jaką raczył obdarzyć nowożeńców „prezes”, to apoteoza złożona młodej parze za ich niebiańską nieskazitelność. Ten pokaz ewidentnie dowodzi, że prawdziwy Polak to transparentny katolik, nieodparcie dający świadectwo prawdzie.

Nie sposób się oprzeć, aby… nie zacytować listu z życzeniami, jakie przesłał „młodej parze” mecenas Giertych. „Drogi i kochany Jacku - gdy zobaczyłem Ciebie i Twą zacną Małżonkę, gdy zmierzacie w strojach ślubnych do kruchty Lecha Kaczyńskiego, to od razu pomyślałem: tak, niech polska młodzież zobaczy, co kieruje patriotą, gdy z miłości do bohatera politycznego jest w stanie oczepiny przełożyć (nie wspomnę tu pokładzin nie chcąc zawstydzać Ciebie i Twej lubej), aby oddać hołd zmarłej legendzie. (…) Pod tym większym jestem wrażeniem, że obaj wiemy, co Lech Kaczyński myślał o Tobie. I to, że mu wybaczyłeś wszystkie te określenia, którymi Ciebie opisywał, to świadczy o sercu wielkodusznym i szczerym, które umiłowanego wodza kocha nawet, gdy ten go nahajką przez grzbiet chłoszcze”. Swój list zakończył tak: „Do biskupów, sędziów sądów kościelnych oraz osób użyczających sanktuarium, którzy wydali na ten gorszący spektakl zgodę. W I Rzeczpospolitej przed Trybunałem obradującym w Piotrkowie był taki napis, który musieli widzieć zasiadający w Trybunale sędziowie: «Osądzę Waszą sprawiedliwość»”.

Gdy tak beztrosko biesiadowaliśmy w ogrodzie sąsiad przypomniał nam leciwy wiersz Kazimierza Przerwy Tetmajera „Patriota” z roku… 1898 (sic!):

W zdrowym ciele zdrowa dusza!
Hoc! Hoc! Hopsa! tylko śmiało!
Jeszcze Polska nie zginęła!
Co się stało, to się stało!
Jak Bóg da, to odbierzewa!
Hulaj dusza bez kontusza!
Kto nie z nami, to hołota!
Huha! Vivat »patriota«!

Rozum, wiedza, talent, praca
U nas, bratku, nie popłaca!
Postęp i cywilizacja
W kąt gdzie wchodzi do gry nacja!
I »guanem« wnet dostanie
Kto nie z nami, mocium panie.
Bo jest jedna tylko cnota,
Byś był, wasze, »patriota«!
Możesz kpem być i cymbałem,
Możesz dureń być siarczysty:
Byleś z mocą i zapałem
Kraj miłował macierzysty!
Co się stało, odstać może!
Jedno, drugie, trzecie morze...

Huha! Hopsa! Każdą nową
Myśl witamy krzyżem pańskim —
Precz z geniuszem Europy
Farmazońskim i szatańskim!
My o jedno tylko szlemy
Modły k’ niebu z naszej chaty:
By nam buty mogły śmierdzieć,
Jak śmierdziały przed stu laty...

Gdzieś tam jakiś Francuz wściekł się —
Bęc! Już sterczy na indeksie!
Ojciec święty siedzi w Rzymie,
Na plebanii ksiądz Walenty —
Wara, chłystku, mi tu wnosić
Swoje »ludzkie dokumenty«!
Londyn, Berlin i Warszawa
Niech ci krzyczy: sława! sława!
Chociaż wiem, jak ci zależy,
Abyś u mnie był przyjęty,
Ja ci domu nie otworzę,
Nie dla takiej on hołoty!
U mnie w duszy cnota leży —
Vivat skromność »patrioty«!

Hoc ha! Hopsa! Byle zdrowo,
Zdrowa dusza — zdrowe ciało!
Niechaj śmierdzi, jak śmierdziało,
Byle tylko narodowo!
Wolę polskie ..... w polu,
Niż fiołki w Neapolu!
Swojsko, polsko, po naszemu,
Hoc! Hoc! Hopsa! Tak, jak wtedy
Gdy nas naprzód tłukły Szwedy,
Potem Niemcy i Moskale —
Hoc! Hoc! Hopsa! Doskonale!
Po swojemu! Po staremu!
Lepiej dostać w łeb w kontuszu,
Niż we fraku natrzeć uszu!
Niechaj żyje stara cnota!
Daj nam dalej kisnąć Boże!
Jedno, drugie, trzecie morze —
Vivat »prawy patriota«!..

Wpadliśmy w szampański nastrój i o ponuractwie nie było mowy. Zauważyłem przytomnie, że mamy akurat 22 lipca, czyli datę, która w czasach słusznie minionych uchodziła za święto. Pamiętam jak jako student  trzeciego roku i szurnięty sybaryta 22 lipca 1974 zaproponowałem kumplom, byśmy „uczcili czynem” wiekopomną rocznicę trzydziestolecia „odzyskania niepodległości” i… wypili „trzydzieści piw na trzydziestolecie”. W restauracji o wdzięcznej nazwie „Magnolia” podjęliśmy to iści stachanowskie wyzwanie. Do dziś nie wiem czy… byliśmy dysydenckimi bohaterami podziemia, czy tępymi aktywistami podpierającymi system? Trzeba by to sprawdzić w IPN. Aby nie sprawić zebranym zawodu, dla równowagi dorzuciłem fragment wiersza Jesienina „Odchodzimy sobie pomalutku”.

Odchodzimy sobie pomalutku
W tę krainę, gdzie cisza i błogość.
Może czas już i mnie zbywszy smutku
Zbierać marny dobytek - i w drogę! (..).
Wiele myśli przemyślałem w ciszy,
Wiele pieśni o sobie złożyłem.
Na tej ziemi, co jęk zewsząd słyszy,
Jam szczęśliwy po prostu, że żyłem. (…)
Wiem, że w kraju tym wiatr nie obudzi
Pól stojących w złotej mgle promieni.
To dlatego ukochałem ludzi,
Którzy żyją tu ze mną na ziemi.

Ryszard Ożóg

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com