Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Kto kogo robi w ...?  (Okiem Zofii Mantyki)  2022-06-06

Okiem Zofii Mantyki

Kto kogo robi w ...?

Już, albo i nie już. I już. Wstaję rano, no powiedzmy rano, bo to jest gdzieś około ósmej trzydzieści i ze strachu przed żoną zażywam tabletkę na nadciśnienie, duszkiem wypijam wodę z cytryną i imbirem, i… już. Spoglądam na zagracające cały dom regały uginające się pod zwalistymi stosami książek i kombinuję – cholera, a mógł człowiek odłożyć na drogi samochód i szpanersko zadawać szyku. Za dużo książek, za mało życia, zdjęcia wnuczki giną gdzieś w tych tonach papieru w osobliwie zatęchłym zapachu czytelni. Na przejawy życia budzącego się do życia trafiam dopiero w łazience, widząc swą facjatę w lustrze. Niestety czas płynie nieubłaganie, marną pociechą jest konstatacja, że komentatorzy Eurosportu: Mats Wilander i John McEnroe - komentujący z Paryża mecze tenisowe naszej „boskiej” Igi - też się zgrabnie posunęli. Jak ci goście wyglądali, igrali i grali przed laty! Boże, ależ Ty się bawisz nami okrutnie! Tempi passati.

French Open na Stade Roland Garros to teraz „nasz” turniej i japy nam się cieszą. Trudno się nie cieszyć, chociaż niejaki Migalski się miga i nie cieszy, to politolog - stąd trudno się dziwić. Jego jajogłowe poglądy na „kibicowanie” - moim zdaniem – są całkiem sensowne. Natomiast w TVP „biało-czerwoni” są zawsze najlepsi w każdej dyscyplinie, bo tam obowiązuje dyscyplina… przekazu i estradowa zasada: „Nie należy podnosić poprzeczki wymagań, wystarczy obniżyć poziom oczekiwań publiczności” - prymitywna propaganda i polo disco załatwia przecież wszystko. Rusza wakacyjny objazd TVP po kraju, ale będzie zabawa!

„Mordy zachwycone same sobą. Pijane, oślizgłe, nabite szamą i wódą. A na mordach tych odbite ślady oszczędnego gospodarowania mózgową substancją szarą i niezbyt zacnego prowadzenia się: są oznaki chciwości, obżarstwa, łajdactwa, kurewstwa i chorób wszelakich, a wszetecznych. A któż to płynie w tej jednej balii? (…) Wszystko dzieje się na statku. Statek jest mocno obciążony. Nikt nie panuje nad sterem, nad kierunkiem, nikt nie dogląda stanu wiatru, poziomu wody, widoku nieba, nadchodzącego wieczora. Nikt z pasażerów nie zastanawia się, po co tutaj są, dokąd zmierzają, gdzie będą jutro. Och, krzykną wszyscy, ależ tak! Ależ tak! Znamy! To »Statek głupców« Hieronima Boscha, malowany około 1500 roku. I do zobaczenia dzisiaj w paryskim Luwrze. Tak? Naprawdę? Zapewniam: nie musicie jechać do Luwru. Stańcie, drodzy Polacy przed wielkim lustrem”.

To wybrany fragment z książki Witolda Beresia „Statek głupców”. Tekst może i nieco przerysowany, ale zmuszający do refleksji. Na miano pasażerów „Statku głupców” zasługują nie tylko Polacy, konkurencja jest spora. Sąsiad podrzucił mi tekst rosyjskiego noblisty Sołżenicyna, piszącego o swoich rodakach: „Nie ma na tym świecie istoty bardziej miałkiej, bardziej bydlęcej i chamskiej niż kacap. Urodzony w nazistowskim kraju, wykarmiony propagandą nazizmu, ten prymityw nigdy nie stanie się człowiekiem. Ten kraj jest zdolny tylko grozić, poniżać, zabijać. I aby zachować ten status przez Rosję, szeregowy kacap jest gotów poświęcić własne życie, życie swoich rodziców i dzieci”.

Czcigodny rząd zmienia nam standard nadawania telewizji naziemnej, zmiana ta dotyczy jedynie telewizji prywatnych. Około 1,5 miliona gospodarstw domowych jeśli nie zakupi odpowiedniego dekodera będzie odbierać tylko TVP. Nikt im nie będzie mącił w głowach, przekaz dostaną właściwy, „narodowy”, przesiąknięty na wskroś polityką. Jak chcesz uderzyć psa, to jakiś kij się zawsze znajdzie. Polityka jest dla ludzi, którzy lubują tarzać się w szambie i okładać sztachetami. Zdecydowanie coraz bardziej chamiejemy, sportowe pojęcie fair play w polityce nie istnieje. To brutalna gra zero-jedynkowa - ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać. „Roma locuta , causa finita” (Rzym przemówił, sprawa zakończona) i to tak działa. Percepcja elektoratu zwłaszcza mocno się spłaszcza, a bezczelność w oszukiwaniu „suwerena” osiąga niewyobrażalny wymiar. Stwierdzenie bogobojnego prezesa TVP „ciemny lud to kupi” jest na „bezczela” realizowane. Nikt tak dotkliwie nie pogardza wyborcami PiS i entuzjastami TVP jak uwielbiani przez nich politycy. Wynajmowani przez polityków „spin doktorzy” na podstawie badań i sondaży tworzą najskuteczniejszy przekaz propagandowy, suflując najlepsze z punktu widzenia popularności posunięcia rządu. Telewizja ma ludzi za idiotów ze „Statku głupców”, a „profil widza” jakim posługują się propagandziści TVP, to ewidentnie ktoś mało inteligentny, łatwowierny i niesamodzielny w myśleniu, sympatycznie podatny na manipulację.

Nasi czołowi politycy obok piramidalnego cynizmu są mitomanami, cierpiącymi na zespół Delbrücka. Obrzydliwie kłamiąc - nieustannie powołują się na wartości i… prawdę. To waleczni frontmeni prawdy, jak niejaki Jaki, który nie jest nijaki i walczy o prawdę jak lew. Niebawem rączo wyruszą w Polskę, by swą obecnością osłodzić byt Polaków – dostali takie polecenie od szefa szefów. Wytłumaczą suwerenowi, że jesteśmy krajem mlekiem i miodem płynącym, a jak ktoś głupawo smęci o cenach, inflacji czy synekurach dla swojaków, to jest nikczemnym zdrajcą i łotrem spod ciemnej gwiazdy. Ta mobilizacja struktur to jasny sygnał, że coś kipi pod pokrywką i trzeba ściągnąć lejce. Tłuste koty muszą znów poudawać koty dachowce, tulące do swych wąsów szare myszki elektoratu - dzięki czemu żyją na swoim „solidarnym”, marnym poziomie. W sekciarskiej bańce epatują wyznawców wylewnym katolicyzmem, w którym dość nowatorsko zrewidowali ilość sakramentów świętych z siedmiu do sześciu. W ich wydaniu małżeństwo zostało utożsamione z sakramentem pokuty, stąd nadzwyczaj często dokonują reasumpcji małżeństwa. Trzeba z uznaniem przyznać, że śpiewająco zdali rygorozum, czerpiąc ze skarbnicy mężów tak prawych jak choćby… papież Sykstus IV. Początki  inkwizycji już mamy, nepotyzm kwitnie rewelacyjnie, brakuje tylko czegoś na kształt „Gwardii Szwajcarskiej”, ale nie traćmy nadziei. Kultowe pomniki niczym woskowe figurki zapełniają przestrzeń publiczną, dając asumpt do urządzania „patriotycznych” eventów z płomiennymi apelami ku czci nowych bohaterów.

Kto kogo robi w …? No właśnie, jak to jest z tym „Polskim Ładem” – jakoś nagle zniknął z agendy, nieładnie! A miało być tak pięknie i kicha. Krajowy Plan Odbudowy (KPO), czyli Instrument na Rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności – nazwa sama w sobie urzekająca – to kolejny cukierek na wystawie. 23,9 mld euro w ramach grantów i 11,5 mld euro w części pożyczkowej. Przez meandrowanie i polityczne gierki z powodu opóźnienia w akceptacji planu, Polska straciła już bezwarunkową zaliczkę w wysokości 4,7 mld euro. Ponadto płacimy kary za nierozwiązany problem Izby Dyscyplinarnej, tzn. nie płacimy, ale sukcesywnie potrącają nam z należnego unijnego funduszu, to jak dotąd – bagatela - 213 mln euro. O tej grze poczciwy suweren z nad Wisły wie tyle, ile mu przekażą propagandyści. Jesteśmy oszukiwani w sposób bezczelny, środki nie będą przeznaczane na „odbudowę po pandemii”, tylko na ściśle wyznaczone obszary. A na jakich to ma być warunkach? Tu się pojawiają magiczne „kamienie milowe”. Jest ich trzysta, spisanych na 239 stronach maszynopisu! Opinia publiczna w Polsce słyszała o Izbie Dyscyplinarnej i Sądzie Najwyższym, a reszta jest uzgadniana bez zapoznania Polaków z przyjmowanymi przez nas warunkami. Te negocjacje pomiędzy rządem RP i Komisją Europejską są bez jakichkolwiek konsultacji społecznych. Politycy, mający gębę pełną frazesów o słuchaniu ludzi, wywrócą nam życie do góry nogami… i co? Można, można i… już.

Interesujący jest przykładowo „kamień” o nr. 68 - o podnoszeniu efektywnego wieku emerytalnego. Życie mówi „sprawdzam” i procentowa „stopa zastąpienia” nieubłaganie spada. Równie ciekawe są też „kamienie” dotyczące redukcji CO2 i ochrony środowiska, posiadacze samochodów spalinowych będą zachwyceni. Kierowcy w ogóle będą „piać z zachwytu”, pomijając ceny benzyny, na drodze na kierowców oczekują i inne sympatyczne „kamienie milowe”- wyższa opłata rejestracyjna i do końca pierwszego kwartału 2023 wprowadzenie systemu opłat za autostrady i drogi ekspresowe, w ramach „zwiększania konkurencyjności kolei”. Jest i inna przemiła wiadomość o „ozusowaniu” wszelkich umów cywilnoprawnych w ramach „zmniejszenia fragmentaryzacji rynku pracy”. Zatem jest jak w znanej piosence Wojciecha Młynarskiego – o tym się babci nie mówi, bo po co ją denerwować. Niech suweren mieszka sobie na pięterku, ogląda TVP i się „koci-łapci, kici-kici, ole-olejanko” cieszy sukcesami rolnika, który szuka żony w sanatorium miłości. Bo i czym się tu frasować, skoro biało-czerwona Iga wygrała! Sąsiad powiedział mi wczoraj, że podczas towarzyskiego spotkania jedna z niewiast, która interesuje się tenisem równie namiętnie jak rzutami bumerangiem, zapytała: „Dlaczego ten turniej odbył się w Paryżu, a nie w Raszynie, przecież Polacy zorganizowaliby to na pewno lepiej niż ci zapyziali Francuzi, których uczyliśmy jeść widelcem”.

Ryszard Ożóg
comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2021 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com

-->