Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Stanisław Paprocki  ( ) 

Ojczyzna

Biedna Ta nasza Ojczyzna.
Od wieków zawsze szarpana.
Przez wichrzycieli w kraju.
Przez niemieckiego pana.

Przez rosyjskiego cara.
Szweda wąsatego.
Przez austriackich monarchów.
Krzyżaka w płaszcz przyodzianego.

Ale najbardziej boli od tego,
co pod jednym dachem siedzi.
Zamiast bronić swej Matki,
na dom swój głupoty bredzi.

Najgorszy taki ptak,
co gniazdo swoje brudzi.
Dba tylko o swe pióra.
Na innych chętnie paskudzi.

Kraj już jest podzielony.
Jak historia wskazuje,
wschód i zachód swoje
plany dla nas szykuje.

Wszyscy chcą nas ukarać.
Polak wszystko psuje.
Musimy Was opiłować.
Kościół nam nie pasuje.

Lecz znów zaświeci słońce
Jak nad Grunwaldem świeciło.
Swym blaskiem Bitwę Warszawską
do boju prowadziło.

Na ten czas niechaj płynie
ku niebu głośne wołanie:
Ojczyznę naszą, Polskę,
Racz błogosławić Panie.


Wiecznie


Los dla mnie okrutny.
Straszliwy i srogi.
Rozdzielił nasze serca,
rozdzielił nasze drogi.
Gdy bez pożegnania,
nagle odjechałaś.
Serce me zranione,
ze sobą zabrałaś.
Niech powróci do mnie,
ta cudowna chwila.
Gdy przy zachodzie słońca,
głowę mą tuliłaś.
Ciągle jeszcze żyję,
tymi wspomnieniami.
Zamieniam je w rymy
i przeplatam łzami.
W myślach Twoją postać,
ciągle przywołuje.
Szepcze cicho słowa.
Wierszem adoruje.

Twa obecność przy mnie,
jest moim marzeniem.
Każdy dotyk dłoni,
miłosnym westchnieniem.
Każde Twoje słowo,
poezja śpiewaną.
Zapach Twego ciała,
wonnością różaną.
Twoje oczy cudne,
jak poranne zorze.
Piękne niczym słońce,
kryjące się w morze.
Przytul się raz jeszcze.
Głaszcze Twoje włosy.
Miękkie i złociste ,
jak pszeniczne kłosy.
Bądź wciąż ze mną blisko.
Poczuj się bezpiecznie.
Trwaj cudowna chwilo.
Trwaj na zawsze. Wiecznie.

Sen

Noc za oknem ciemna
Księżyc za chmurami
Gwiazdy pochowane
Drzemią z aniołami
Cisza dookoła
Niesie nocka głucha
Sny wirują w głowie
Że aż drży poducha.
Ja nie mogę zasnąć
Myślę wciąż o Tobie
Zamiast snów tej nocy
Ja Ci coś opowiem
Porwę Cie w krainę
Gdzie życie to raj
Wszystko piękne i cudowne
Niczym miesiąc maj
Daj mi swoją rękę
Pójdziemy przed siebie
Narysuje tęczą
Twe imię na niebie
Chmurami ozdobię
Dla Ciebie niebiosa
Krople deszczu będą
Jak poranna rosa
Będziemy oddychać
Powietrzem świeżości
Zapachem łąk zielonych
Z płatkami miłości
Kwiaty będą dla nas
Szumieć opowieści
O szczęśliwym kochaniu
Co w głowie się nie mieści
Pójdziemy nad morze
Zobaczyć zachód słońca
Czy ta woda od promieni
Naprawdę jest gorąca
Staniemy wtuleni
Patrząc wprost przed siebie
Czy los da nam szczęście
Zostawi znak na niebie
Tylko niech nie pryśnie
Czar tej pięknej nocy
Namiętnego wtulenia
I miłosnej mocy
Której sny jak marzenia
Skrzydeł nam dodają
By odlecieć myślą do osób
Co szczęście nam w życiu dają.

Każda chwila się kończy
Najszybciej ta cudowna
Słońce na nowo wschodzi
Zatrzymać go niepodobna
Skończył się nasz spacer
Niebo już czyste i świeże
Czekam że znów się spotkamy
Czekam tęsknie i wierzę.


Przyjaciel z nieba

Ech Ty Przyjacielu
Pięknie dzisiaj świecisz
Do kogo swym blaskiem
Tej nocy dolecisz
Otoczyłeś swą łysinę
Ślicznymi gwiazdami
Spoglądasz na ziemię
Dyrygujesz snami
Wyślij kilka gwiazdek
Nam na pokrzepienie
Niech każdemu tejże nocy
Spełni się marzenie
Jedną gwiazdę z pocieszeniem
Dla tych wszystkich zasmuconych
Druga dla płaczących gorzko
Nie kochanych odrzuconych
Trzecią wyślij po zmartwienia
Co spać nam nie dają
Czwartą do tych co tajemnie
W ukryciu kochają
Te kolejne już zostawiam
Tak według uznania
Dobrej nocy bądź strażnikiem
Słodkiego zasypiania

Zanuć kołysankę
Niech się świat kołysze
Niech wypełni ta melodia
Ciemnej nocy ciszę.


Znaczenie

Szedł pastuszek bosy
Pomiędzy górami
Minął wąski strumyk
Tuż za modrzewiami
Zasmucony zapłakany
Ubrany ubogo
Nie miał w swoim życiu
Zupełnie nikogo
Nagle dostrzegł łunę
Na wysokim niebie
Księżyc by tak świecił
Zapytał sam siebie
Pójdę tam za górę
Co się tam gdzie dzieje
Noc przecie nadchodzi
A tam jak by dnieje
Poszedł biedaczyna
Dość zaciekawiony
Dostrzegł jakąś szopkę
Stanął roztrzęsiony
Cóż to są za dziwy
Anieli na dachu
Podszedł jeszcze bliżej
Będąc cały w strachu
W szopce na sianeczku
W żłobie dla zwierzyny
Ujrzał rączki małe
Malusiej dzieciny
Matuleńka siedzi
Nuci kołysanki
Mąż Jej właśnie wtedy
Uciszał baranki
Które to z radości
Dość głośno beczały
Że się dziś narodził
Pan Jezusek mały
Myśli biedaczysko
Cóż ja teraz zrobię
Prezentów ja nie mam
Ni grosza przy sobie
Więc może ja trochę
Zajmę się dzieciną
Trochę czasu spędzę
Z Tą świętą rodziną
Rodzice drzemają
Niech odpoczną sobie
A ja Jezuleńku
Opowiem o sobie
Trochę mi jest smutno
Bo nie mam nikogo
Mieszkam w starym domku
Za tą wielką drogą
Bieda u mnie wielka
Mam owieczek kilka
Nikt mnie nie odwiedza
Prócz strasznego wilka
Nie ma nic gorszego
Od tej samotności
No bo przecież każdy
Chce trochę miłości
A było inaczej
Byli przyjaciele
Zwłaszcza gdy pomocy
Trzeba było wiele
Ale że ja prosty
Pastuch górski biedny
Wszyscy mnie lubili
Jak bylem potrzebny
Rozpłakała się dziecina
Zwierzęta szlochały
Jaki świat pastuszka
Smutny i zgorzkniały
Ale to nie ważne
Już tego nie zmienię
Wolę być ubogi
Mieć czyste sumienie
Teraz rozpoznałem
Twoje objawienie
Tyś Syn Boży z nieba
Co przyszedł na ziemię
Czuje w moim sercu
Płomień Twej miłości
Nie zaznałem nigdy
Tak wielkiej radości

Pora na mnie Dziecię
Czas się zbierać w drogę
Kolędę na koniec
Zaśpiewać Ci mogę
Zanucę troszeczkę
Tak na pożegnanie
Lulaj że mi lulaj
Królewiczu Panie
Myślę jeszcze sobie
Tak na zakończenie
Wszędzie jest potrzebne
Jakieś przebaczenie
Może przeprosiny
Może dobre słowa
Może przytulenie
Ze sąsiadem zgoda
Każde pojednanie
Ma wielkie znaczenie
Wtedy jest prawdziwe
Boże Narodzenie


Dobry czas

Są dni gdy masz już wszystkiego dosyć.
Nie możesz dłużej złości w sercu nosić.
Te same twarze i sztuczne uśmiechy.  Szukasz bez skutku w koło pociechy.
Brakuje siły do życia z wszystkimi.
Wciąż się poniżaj  i ciągle bądź miły.
Plaża  w Chorwacji była męcząca.   Dusza jak rana wciąż się nie gojąca.
Brakuje czasu by się zastanowić.
Jak iść przez życie i jak je ułożyć.
Jest na to lekarstwo choć nie zbyt tanie.
Wielu jak ja ma podobne zdanie.
Tam można odpocząć.
Przemyśleć wszystkie sprawy.
Smutki utopić w modlitwie,                  dźwiękach muzyki i dobrej zabawy.
Choć kurz i pot deszcz nie raz ciało obmyje.
Upał przytuli złapie za szyję.
Tam się rozpływa i znika nawet mała troska.
To czas który nam daje Pielgrzymka Tarnowska.


Niech się darzy

Choinki juz ubrane.
Potrawy przygotowane.
Prezenty rentgenem oczu prześwietlone.
Opłatki przez dzieci trochę podgryzione.
Pierwsza gwiazdka na niebie już się pojawiła,
i swoim blaskiem niebo rozświetliła.
W jednym domu rodzina się powiększyła.
W drugim kolęda dla nieobecnych łzy z oczu uroniła.
Tylko życzenia jeszcze złożyć, takie prosto napisane.
Bo jak płyną z serca, lepiej są zapamiętane.
A więc wszystkim życzę:

Spokoju bo bardzo go brakuje
Miłości bo każdy jej potrzebuje.
Wiary bo chyba trochę upada.
Szczęścia bo z nim się dobrze układa.
ZDROWIA to chyba najważniejsze
Bo niż szczere złoto ono jest cenniejsze.
A więc już na koniec żeby było miło
Życzę  żeby wszystkim, zawsze się darzyło.
Niech już zgoda zapanuje w całej Polsce i na świecie.
Niech nas wszystkich błogosławi z Betlejemskiej szopki Dziecię.


Skarga dzieci

Panie Jezu Miłosierdzia.
Do Ciebie wszyscy wołamy.
Przez Mękę Twoją na krzyżu.
Ojca Niebieskiego błagamy.
Zatrzymaj wroga co sieje.
Śmierć oraz zniszczenie.
Pospiesz Panie z pomocą.
Pospiesz do nas na ziemię.
My dzieci przed rakietami.
Do schronów uciekamy.
Ojców swoich ze łzami.
Ostatni raz żegnamy.
Co robić gdzie uciekać.
Jak zapakować zabawki.
Jeśli nam nie pomożesz.
Poskarżymy się do Twojej Matki.
Matuchna Niepokalana.
Usłyszy nasze wołanie.
Lecz jeszcze Ciebie prosimy.
Prosimy o zmiłowanie.

Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie.
Uczniów swych nauczałeś.
Czy tych słów po tym czasie.
Panie nie zapomniałeś.
Wszystkie dzieci Ukrainy.
Do Ciebie Jezu wołamy.
Ulituj się nad nami.
Niech się nie tułamy.
Z Tobą

Martwię się o Ciebie
Znowu smutny chodzisz
Pamiętaj że wszystkim
Nigdy nie dogodzisz
To co dobrze zrobisz
Nie zapamiętają
Na czym się wyłożysz
Ciągle wspominają
Pociesz się nadzieją
Że spełnią się marzenia
Te ukryte na dnie serca
Nie do powiedzenia
Nadzieja matką głupich
Życie zaskakuje
Plany na okrągło
Jak drogi krzyżuje
Jaki sens jest tego
Ech Ty życie drogie
Wydajesz się piękne
Ale bywasz srogie
Jak spojrzysz na usta
Słodko się uśmiechają
Łzy cisnące z oczu
Dobrze zakrywają
Nie prawie Ci kazań
Nie chcesz pocieszania
Milczenie jest lepsze
Niż głupie gadania
Nie zmienisz u kogoś
Jego obojętności
Niby jesteś wśród ludzi
A żyjesz w samotności
Nie wiem co powiedzieć
Jak Twój ból oddalić
Wiem że nic nie powiesz
Nie będziesz się żalić

Chcę tylko byś wiedział
Nie jestem mądrą głową
Ale mym milczeniem
I sercem jestem z Tobą.

Skryta

Noc cały świat ogarnęła.
Sny po ziemi się snują.
Księżyc w pełni się świeci.
Gwiazdy mu światłem wtórują.
Spojrzę na nie choć trochę.
Poszukam Twego imienia.
Tylko niebo rozumie.
Jakie są moje marzenia.
Może jak spadnie gwiazda,
magicznym będzie spełnieniem.
By moje serce stęsknione,
biło dziś Twoim imieniem.
Każdy oddech spojrzenie,
naszym wspólnym się stanie.
Niczym komunia dusz.
Nad jednym wspólnym czytaniem.
Niech słowa nasze się splotą.
Razem po ziemi wędrują.
Niech rozbijają skały.
Które nam szczęście blokują.
Marzenia są czymś cudownym.
Dają nam taką nadzieję.
Że spełnią się nasze pragnienia.
Nim kur trzy razy zapieje.
Niech trwa ta chwila wspaniała.
Co życiu dodaje wartości.
Niech będzie wielkim spełnieniem.
Skrytej w sercu miłości.


Skryta wieczna......


Była wielka skryta miłość
Wiecznej chwili pragnienie
Kołysanka na dobranoc
Miłosne uniesienie
Wszystko ze sobą zabrałaś
Mnie samego zostawiłaś
Nie zdążyłem się pożegnać
Czemu mnie opuściłaś
Legło życie w gruzach
Do mogiły życia i szarości
Zabrała śmierć Twoje ciało
Ale nie ducha miłości
Tęsknota jest rzeczą normalną
Mierzy się ją w litrach łez wylanych
Samotnych nocnych przemyśleń
Poduszek zapłakanych
Każdy tylko swoje rozumie
Nikt Twojego nie czuje
Na wszystko potrzeba czasu
Aż umysł się zresetuje
Wiem ze sam nigdy nie będę
Idzie ktoś ze mną przez życie
To smutek wierny przyjaciel
Jest ze mną ciągle choć skrycie
Niech płyną dni i te noce
Które mi jeszcze zostały
Zaczekaj po tamtej stronie
Gdzie ponoć jest świat doskonały
Nie będzie już więcej smutku
Nie będzie już samotności
Jak przyjdę będziemy znów razem
W skrytej wiecznej miłości.


Nocna tęsknota..

Na niebie księżyc w pełni
Gwiazdy mu towarzyszą
Sny kolorowe się rodzą
Uszyte nocną ciszą
Lecz jedna gwiazda wyraźniej
Niż wszystkie inne świeci
Jej blask do Ciebie do okna
Z moim westchnieniem dziś leci
Niesie ze sobą tęsknotę
Co w sercu moim się chowa
Chciałbym Ci dziś powiedzieć
Te rymowane słowa
Tęsknię za Tobą bardzo
Za Twoim słodkim uśmiechem
Za biciem Twego serca
Za ciepłym Twoim oddechem
Za tym spojrzeniem w oczy
Co kryje dno Twojej duszy
Za Twoim słodkim głosem
Tęsknią moje uszy
Niech senna jawa to sprawi
Że słowa te dotrą do Ciebie
Utkane nutą tęsknoty
I blaskiem księżyca na niebie
Niech gwiazdka która dziś spadnie
Na niebie Twe imię wypisze
Niech przerwie w czasie lotu
Tęsknoty nocną ciszę
Ja chce Ci tylko powiedzieć
To co w mym sercu czuję
Te krótkie proste słowa
Bardzo mi Ciebie brakuje
Dobrze że nasze marzenia
Można zamienić w pytanie
Czy to jest zauroczenie
Czy może zakochanie.

Każdy temat jest dobry
Na wierszem opisanie
By zabić serca tęsknotę
Oraz nocne czuwanie.


Przy bramie

Noc cały świat otuliła
Gwiazdy migoczą na niebie
Księżyc w całej swej pełni
Więc ja pisze do Ciebie
W takiej ciszy jest lepiej
Powiedzieć co serce czuje
W sumie ciągle to samo
Wciąż mi Ciebie brakuje
Ciężko jest żyć normalnie
Gdy serce smutno bije
Łez cichutko płynących
Uśmiech nie zakryje
Gdy ciernie smutnych przemyśleń
Duszę otaczają
Wspomnienia do mojej głowy
Ciągle powracają
Może odwiedzisz mnie dzisiaj
Przyjdź snem pięknym tej nocy
Będę mógł znów przez chwilę
Spojrzeć w Twoje oczy
Z radością Cię przytulę
Wezmę jak kiedyś w ramiona
Niech się choć trochę ucieszy
Dusza ma utęskniona
Wezmę Cię znów za rękę
Opowiem co się zdarzyło
Wspomnimy nasze spotkania
Jak nam cudownie było

Pierwsze pocałunki
Pierwsze zauroczenie
Ciepły dotyk Twej dłoni
Grzeszne uwodzenie
Proszę nie odchodź tak szybko
Niebo chwilę zaczeka
Ciężki jest los na tej ziemi
Samotnego człowieka
Wszędzie jest tylko pustka
Ocean wielkiej nicości
Szukam wciąż małej iskierki
Z wielkiego ognia miłości
Sen tak szybko przeminął
Znowu już Ciebie nie ma
Ta sama pusta tęsknota
Zapłakane wspomnienia
Jakoś to wszystko przeminie
Kiedy dokładnie nikt nie wie
Spotkają się znów nasze dusze
Przy bramie niebieskiej w niebie.

Zachowaj Panie...

Nic Cię Narodzie Polski kochany
Historia nie nauczyła
Już nie pamiętasz ile ta ziemia
Krwi naszej Polskiej wypiła
Już zapomniałeś co Niemiec zrobił
Jak zniszczył naszą Ojczyznę
Już nie pamiętasz jak Moskal zadał
Smoleńską Katyńską bliznę
Śpij sobie dalej w ,,tańcu chocholim"
Nie bacząc że brzęczą kajdany
Nim się ogarniesz i zbudzisz z marazmu
Będziesz już pogrzebany
Milczysz na zmianę tekstu historii
Na Krzyży usuwanie
Milczysz jak Rotę na nowo piszą
Na dzieci zabijanie
Nasi dziadowie za naszą Polskę
Krew swoją w boju przelali
Z pieśnią na ustach a w sercu z Bogiem
Życie swe oddawali

Powstań z swych kolan Wielki Narodzie
Ojczyzna Cię potrzebuje
Broń Jej przed wrogiem co swoje sidła
Na naszą Matkę szykuje
Śmierć naszym wrogom i ich sługusom
Co naszą Polskę zdradzają
Niechaj przepadną i w pył się obrócą
Ci co Ją wyprzedają

Niech żyje wolna i Niepodległa
Do Boga ostatnie wołanie
Od sprzedawczyków i zdrajców narodu
Zachowaj nas Boże Panie.

Bez komentarza

Życie przykre życie
Smutnych chwil tysiące
Oczy umęczone
Od płaczu gorące
Serce popękane
Wielką samotnością
Po zszywane nicią
Co zwie się miłością
Taką skrytą na dnie
Co sensu nadaje
Dzięki której bicie
Serca nie ustaje
Dusza już zmęczona
Wiary już brakuje
Po co jest to wszystko
Jak nic nie pasuje
Marzenia odchodzą
Szanse już stracone
Plany w pył i kurze
Wszystkie obrócone
Więc czekać zostaje
W cichej monotonii
Może wiatr nadziei
Te chmury rozgoni
Co skryły sens życia
W swej grubej szarości
Obejmując uściskiem
Przykrej samotności
Nadziejo przyjdź proszę
Daj iskierkę z siebie
Wzejdź jak piękne słońce
Na deszczowym niebie
Podaj proszę rękę
Może jakiś znak
Że to życie jeszcze
Ma swój sens i smak
Chyba że już poddać
Całkiem się zostaje
Bo już nic naprawdę
Radości nie daje
Może nic nie mówić
Tak się w życiu zdarza
Zostawić wszystko i odejść
Tak bez komentarza.

Święty Janie Pawle....

Kościół nasz święty jak Jasna Góra.
Przez Szwedów oblegana.
Ze wszystkich stron, nawet od środka.
Oszczerstwem atakowana.
Więc Panu Bogu pewnie jest przykro.
Że tacy się też zdarzają,
tu Boga chwalą a Jana  Pawła,
kłamstwami oczerniają.
Każde złe słowo jak kula ognia.
W mury wspólnoty uderza.
On przecież wiedział .
Padają słowa.
W stronę Świętego Papieża.
Nie zniszczy Kościoła żadna armata.
SB-ckim prochem wypchana.
Boga za Ojca a Jego Syna,
mamy za Zbawcę i Pana.
Niech Jemu chwała
wraz z Duchem Świętym.
Po wieki wieków niech słynie.
Najświętsza Matko weź nas w opiekę.
Ratuj nas w śmierci godzinie.
O Miłosierdzie dla tych co błądzą
Dzisiaj wszyscy wołamy.
Święty Papieżu.
Janie Pawle II .
Módl się do Boga za nami.


Matka Różańcowa

Królowo o wielu obliczach.
O wielu nazwach znana.
Matko nasza najlepsza.
Matko naszego Pana.
Padamy dziś przed Twym tronem.
Zaprowadź nas do Boga.
Na ziemi biją na alarm.
Na ziemi ogromna trwoga.
Pospiesz nam Matko z pomocą.
Matki swych synów żegnają.
Żony swoich mężów
Na fronty wysyłają.
Płaczą malutkie dzieci.
Drżą ich małe serduszka.
Schrony mają za domy.
Kolana matek za łóżka.
Uproś Matko u Boga.
Dla świata zmiłowanie.
Przebacz nam nasze winy.
Przebacz nam dobry Panie.
W Twym sercu Niepokalanym
Wszystko zostawiamy.
Wszyscy ludzie wierzący.
Do Ciebie Matko wołamy.
Niech wróg co wojnę rozpoczął.
Do odwrotu się szykuje.
Niech Twoje Niepokalane.
Serce zatryumfuje.
Tyś nam jedyną ucieczką.
Tyś jest Pokoju Królowa.
Tyś nam jedyna nadzieja.
Matka Różańcowa.
Mama

Tyś do snu pierwsza kołysała.
Piersią karmiła, pieluchy przewijała.
Kołysanki przytulanki i w nocy wstawanie.
Wyprawka do szkoły i drugie śniadanie.
Jak mówić pacierz, jak ręce składać.
Zaraz będzie obiad, proszę nie podjadać.
Wskazówki w zachowaniu i wszelakie rady.
Całe wychowanie i na nie nakłady.
Dzisiaj święto Twoje mamo moja droga.
Za dar życia, wychowanie, proszę Pana Boga.
Żeby zesłał na Ciebie łask wszelakich zdroje.
Bo dzisiaj Dzień Matki. Czyli święto Twoje.


Układy w restauracji

Tak to już w świecie jest od stuleci.
Wiedzą to starsi i chyba dzieci.
I nie ma na to już żadnej rady.
Wszędzie na świecie rządzą układy.

Nie ważne co umiesz i jak się przykładasz.
I choć się w pracy bardzo nie starasz.
Nic się nie przejmuj i nie rób hecy.
Ważne żebyś miał bardzo szerokie plecy.               

Awans, posada, to bez problemu.
Coś tam na szybko dobremu  znajomemu.
Ręka drugą rękę wiadomo umyje.
I takim sposobem nie jeden na tym świecie żyje.
 
Sprawiedliwości tylko brakuje.
A gdzie jej szukać?. Gdzie się znajduje?
Każdy ją znajdzie i każdy to powie.
Największa sprawiedliwość to ta,
że nie ważne jakie masz plecy i tak zmieszczą się w grobie.

Poszanowanie
Odchodzi od ludzi prastara nauka.
Babcia i dziadek uczyli wnuka.
Rodzice dzieciom wciąż powtarzali.
Żeby starszych ludzi zawsze szanowali.
Bo choć siwizna głowę zasłania.
Choć lupę trzeba już do czytania.
Choć zmarszczki mają od stóp do powiek.
Trzeba pamiętać że to jest człowiek.
Ustąpić miejsca gdy go brakuje.
Podać swą rękę gdy jej potrzebuje.
Wysłuchać co mają do powiedzenia.
Nie okazywać nigdy wzgardzenia.
Poszanowania w słowach i czynach.
Ciepłym uśmiechem i ładnych minach.
Bo trzeba wiedzieć w każdej godzinie że młodość bardzo szybko przeminie.
Czy tego doczekamy?. Nikt tego nie wie.
Ale jak szanujesz Ty, tak będą szanować Ciebie.


Modlitwa o pokój

Hetmanko z Jasnej Góry
Naszej Polski Królowo.
U Boga Wszechmogącego
Przemów za nas słowo.
Pani z pod Lepanto.
Królowo Różańca Świętego.
Pani nieba I ziemi.
Matko Syna Bożego.
Śliczna Pani z Fatimy.
Pokój zwiastująca.
Do pokuty i modlitwy.
Ludzi wzywająca.
Padamy przed Twym tronem.
Bo gdzie się udać mamy.
Matko Boska Gromniczna.
Ciebie przyzywamy.
Ojczyznę naszą Tobie
Matuchno polecamy.
O pokój dla Ukrainy.
Do Ciebie dzisiaj wołamy.
Usłysz nasze wołania.
Niech pomoc Twoja nie zwleka.
Otul swym płaszczem Matczynym.
Każdego na ziemi człowieka.
Nie dozwól krzywdę nam zrobić.
Broń nas przed złego sidłami.
Królowo Polski i świata.
Wstaw się u Boga za nami.
Amen.


Marne posłanie

Czas wigilii już nadchodzi
Choinki ubrane
Karp się w wannie niepokoi
Uszka są sklejane
Wielki zamęt na zakupach
Prezenty schowane
Potraw różnych rozmaitych
Będzie szykowanie

Tylko szopka jak co roku
Od wiatru się chwieje
Siano w szpary trzeba włożyć
Wtedy tak nie wieje
Żłóbek jeszcze stoi pusty
Marne to posłanie
Gwiazda mocniej jak by świeci
Przybądź do nas Panie
Lecz Ci powiem na początku
Nie ma żadnej zmiany
Tak jak kiedyś przed wiekami
Będziesz przywitany

Świat Ci nie dał komnat złotych
Puchowej  pierzyny
I nie przyjął Twych rodziców
Do domów w gościny
Nie przywitał Cię radośnie
Żadnymi gestami
Kazał leżeć Tobie w żłobie
Między zwierzętami

W sumie Panie to normalne
Tak się w koło dzieje
Serce ludzkie coraz bardziej
Dla innych twardnieje
Coraz więcej  samotności
Czasu wciąż brakuje
Pieniądz dzisiaj ponad wszystko
Zło w koło panuje
Rany serca od pomówień
I innych przykrości
Są jak rzeka która gasi
Iskierki miłości

Więc jak masz tu znowu przybyć
Przemyśl to wyzwanie
Ale mam do Ciebie
Jedną prośbę Panie
Przybądź do każdego
Człowieka na ziemi
Niech przez Twoje narodzenie
Świat się rozweseli
Niechaj pokój już nastanie
Radość  niech się szerzy
Niechaj w Boga Ojca niebios
Cały świat uwierzy
Bo inaczej biada wszystkim
Na nic świętowanie
Jeśli w naszych ludzkich sercach
Nie zrodzisz się Panie.


Dla taty

Myśli moje lecą do nieba pomiędzy chmurami.
Szkoda że Ciebie tato nie ma między nami.
Na tym życie polega wszyscy tam zmierzamy.
Ciekaw tylko jestem czy tęsknisz za nami.
Chcę Ci podziękować za wszystko co dla mnie zrobiłeś.
Za życie,  wychowanie, że mnie nakarmiłeś.  
Dziś gdy łza się w oku wierci i serce tęsknotę czuje.
Powiem tylko krótko. Bardzo Ci dziękuję.
Jako prezent modlitwa i wierszem westchnienie.
Panie Jezu Miłosierny daj mu  wieczne odpocznienie.


Pamięć

Piszę do Ciebie list ostatni mamo.
Bo nie wiem co się ze mną stanie.
Siedzimy w celach pozamykani.
A piszę go na kolanie.
Już miesiąc minął gdy nas pojmali.
Czerwona armia Stalina.  
Wywieźli pociągiem nie wiadomo dokąd.
Ręce  mi trzęsą się z zimna.  
Pamiętam jak mnie zegnałaś matko .
Krzyż mi na czole zrobiłaś.
Łzy moje jeszcze szybko otarłaś, i tak do mnie cicho mówiłaś.           
Wróć do mnie synu cały i zdrowy.
Bo mam tylko Ciebie na świecie.
A ciężko będzie żyć po tej wojnie, starej samotnej kobiecie.   
Chyba nie uda mi się powrócić, bo
wszystko nam zabierają.       
List ten ukryje na dnie mego serca.
Tam oni dostępu nie mają.
Coś się zaczęło kogoś zabrali, i innych żołnierzy wołają.
Do aut więziennych wszystkich pakują.
Jak bydło nas upychają.
Jedziemy długo w ścisku okropnym.
Głód i pragnienie doskwiera.
Lecz trzeba wytrzymać dać przykład odwagi.
Wesprzeć na duchu obok  przyjaciela.
Już się zatrzymał wóz nas wiozący.
Każdy z nas nasłuchuje.
Drzwi już otwarte ja wychodzę pierwszy.
Żołdak kieszenie moje szabruje.
Las dookoła świeże powietrze, i dół
wielki  na wprost wykopany.
Ktoś po rosyjsku mówi mi nagle, że na śmierć jestem skazany.
Na oczy  opaskę mi założyli.
Sznurkiem mi ręce związali.  
Zrobili parę kroków do przodu.
Nad dołem się zatrzymali.
Bądź mi litościwy Boże Nieskończony.
Me życie dobiega końca.
Nagle huk wielki rozległ się za mną.
Przeszyła mi skroń kula gorąca.
To już jest koniec. Jeszcze zaczekam.
Na towarzyszy mej doli.
Nie płacz mamusiu bardzo Cię proszę.
Bo nic już mnie odtąd nie boli.
Już ustawiają nasze szeregi. Idziemy wszyscy do nieba.             
Obok mnie stoi już się nie boi.
Z więziennej celi kolega.
Ojczyzno moja . By bronić Ciebie, obiecałem oddać swe życie.
Los jednak sprawił nam zawód wielki.
Bo nas zdradzono o świcie.
Niech aniołowie do raju nas prowadzą , a z nimi wszyscy święci.
Żołnierzom bestialsko pomordowanym.
Cześć ich świętej pamięci.


Lulaj że nam...

Szopka Betlejemska śniegiem posypana.
Nad żłobeczkiem siedzi, Matka zatroskana.
Mędrcy odjechali pusto się zrobiło.
Dziecię do Matuchny słodko zakwiliło.
Skorzystam z okazji i zawitam w progu.
Żeby się pokłonić. Oddać chwała Bogu.
Przyszedłem co prawda z pustymi rękami.
Ale stanę z boku. Między bydlętami.
Nie będę przeszkadzał kolędę po nucę.
Może coś opowiem trochę z duszy zrzucę.
Od ostatnich Twych narodzin dużo się podziało.
Wiele osób odeszło. Wiele łez wylało.
Parę spraw Ci rzeknę, tak cicho . Do uszka.
Zna je tylko ta z pod głowy, puchowa poduszka.
Ona też wszystko wysłucha i kryje między pierzami.
Wszystkie ludzkie troski pomieszane z łzami.
Proszę Ciebie  dziś o zdrowie bo trochę szwankuje.
Wiadomo o pokój bo szatan wojuje.
Za wszystkich znajomych by żyli w szczęśliwości.
By nikomu nie brakło ludzkiej życzliwości.
Niech miłość popłynie jak słońca promienie.
Tym co już odeszli daj wieczne odpocznienie.
Tym co mi źle życzą niechaj im się darzy.
Niech im Pan Bóg błogosławi. Radością obdarzy.
Niech po całym świecie, popłynie śpiewanie.
Lulaj że nam lulaj, Królewiczu. Panie.

Opiekunka miasta Lwowa.

Matko Wniebowzięta.
Śliczna Gwiazdo Lwowa.
Tyś jest świata i pokoju.
Niebieska Królowa.
Najśliczniejsza z niewiast.
Pani Niepokalana.
Cały świat do Twych stóp.
Pada na kolana.
Twemu Niepokalanemu
sercu zawierzamy.
Całą Rosję i jej ludność
Tobie polecamy.
Niech ucichnie wojna.
Niech pokój zapanuje.
Niech Twoje Niepokalane
Serce zatryumfuje.
Rozpędź wroga jak Szwedów
Pod Jasnogórskimi murami.
Matko Częstochowska
Proś Boga za nami.
Okryj Matczynym płaszczem.
Tych co do Ciebie się uciekają.
Królowa Różańcowa świętego.
Dzieci do Ciebie wołają.
Wysłuchaj nasze prośby.
Gdy  Ciebie przyzywamy.
Śliczna Gwiazdo  miasta Lwowa.
Módl się do Boga za nami.
Po staropolsku

Kolejna wigilia kolejne życzenia.
Znowu ktoś życzy Ci zdrowia.
Ale ważniejsze czy patrząc w Twe oczy,
szczerze Ci rękę poda.
Nie ważne prezenty miłe uśmiechy,
stoły od jadła ugięte.
Lecz żeby dni te narodzin Boga,
były spokojne i święte.
By miłość prawdziwa zapanowała.
W naszym polskim narodzie.
Pokój dokoła znów nastał wszędzie,
ale najszybciej na wschodzie.
By ludzie  spokojnie żyć mogli sobie,
młodzi starsi i mali.
Żeby za rok znów w  tej  samej porze,
wszyscy się razem spotkali.
Aby nikogo nie brakowało.
Wszyscy do domów wrócili.
By w żadnej rodzinie nawet  rządzącej,
więcej się nie kłócili.
Więc wszystkim życzę szczerze i z serca.
Szczęścia i pomyślności.
Niech Dziecię z szopki wszystkim przyniesie,
zdrowie i pełnię radości.
Niechaj się spełnią wszystkim marzenia,
byśmy szczęśliwi byli.
Razem śpiewając Wśród nocnej ciszy,
Dzieciątko uwielbili.
Niech łzy tęsknoty sprawią tej nocy,
by  nas dziś przytulili
Ci co odeszli do domu Ojca,
chociaż na chwilę wrócili.

Wesołych Świąt.
Na koniec mówię,
oraz dwa słowa dołożę.
Wszystkim zbiorowo z serca płynące,
po staropolsku.
Szczęść Boże.

Dla śp. Wiesława Słupskiego

Wieczny dyżur

Wiesławie gdzie jesteś co się dzieje.
Dyspozytor przez  radio woła.
Karetka bez kierowcy sama nie podoła.
Ciężki czas przed nami.
Twych rąk tutaj potrzeba.
A Ty się wstawiłeś na wezwanie na wieczny dyżur do nieba.
Wiemy ze tam córka Madzia i rodzice na Ciebie czekają.
Ale w domu Twoi bliscy tez za Tobą  wyglądają.
Jako dziadziu masz obowiązki wnuki na Ciebie oczekują.
Antoś i Alicja za dziadziem wypatrują.
Siostra Twoja do zdrowia szybciej by wróciła.
Gdyby Twoją postać przed sobą zobaczyła.
Całe życie dla wszystkich serce wielkie miałeś.
Gdzie wezwanie jak jechać Ty zawsze wszystko  wiedziałeś.
Niosłeś każdemu pomoc, na Ciebie zawsze można było liczyć.
Kto by pomyślał że tak szybko w pożegnaniu Twoim, przyjdzie nam uczestniczyć.
Przyjmij Panie Jego duszę i wprowadź w  niebiańskie bramy.
Za jego ofiarną służbę  modlitwę dzisiaj  składamy.
Matko Najświętsza prosimy, pociesz całą rodzinę.
Która przeżywa tą śmierć i rozstania smutną godzinę.
A teraz drogi Wiesławie wszyscy żegnamy Ciebie.
Módl się za nami wszystkimi i czekaj na nas w niebie.
Karetki dalej będą  jeździć i przypominać syrenami.
Że chociaż Pan Bóg Ciebie już zabrał duchem jesteś między nami.

Droga Krzyżowa

Stacja 1
Pan Jezus na śmierć skazany
Kłaniamy Ci się....

Na dziedzińcu Piłata
Stoi Pan oskarżony
Pobity opluty oraz znieważony
Niewinny lecz skazany
Na śmierć przez ukrzyżowanie
Panie Jezu przez Twą mękę
Miej dla nas zmiłowanie

Stacja 2
Pan Jezus bierze krzyż na swe ramiona
Kłaniamy Ci się....

Bierzesz na ramiona
Ciężkie belki krzyża
Chwila śmierci Twojej
Powoli się zbliża
Całujesz święte drzewo
Na to powitanie
Przez ten krzyż prosimy Jezu
Miej dla nas zmiłowanie

Stacja 3
Pan Jezus upada po raz pierwszy
Kłaniamy Ci się...

Ciężar Twojego krzyża
Przygniótł Twe święte ciało
Umęczone schłostane
Tak strasznie Panie bolało
Mimo tego wstajesz
Bo iść dalej trzeba
Daj nam sił gdy upadniemy
Na drodze do nieba

Stacja 4
Pan Jezus spotyka swoją Matkę
Kłaniamy Ci się...

Matka Bolesna na drodze
Twoją ogląda mękę
Serce Jej Niepokalane
Przeżywa straszną udrękę
Patrzy na Twe cierpienie
Za grzechów naszych razy
Módl się za nami grzesznymi
Matko święta bez skazy

Stacja 5
Szymon pomaga nieść krzyż
Kłaniamy Ci się...

Nie masz już sił żeby iść dalej
Tak jesteś Panie zmęczony
Szymon powraca do swego domu
By pomógł zostaje zmuszony
Ale gdy spojrzał na Twe oblicze
Nieść krzyż Twój Panie pomoże
Gdy sił nam braknie na naszej drodze
Wspomóż nas dobry Boże

Stacja 6
Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi
Kłaniamy Ci się....

Twarz Twa pobita i znieważona
Krwią spod korony zalana
Kurzem i łzami oczy zatarte
Obraz naszego Pana
Ulgę przynosi Ci Weronika
Gdy chustą twarz Twą ociera
Naucz nas Boże
Widzieć w cierpiących
Oblicze Zbawiciela

Stacja 7
Pan Jezus upada po raz drugi
Kłaniamy Ci się....

Kolejny upadek Twój Panie Jezu
Żołnierze bić nie przestają
Biczami krzykiem oraz szarpaniem
Abyś znów powstał zmuszają
Przez Twe cierpienie podczas tej drogi
Wysłuchaj nas dobry Panie
W chwili upadku podaj nam rękę
Miej dla nas zmiłowanie

Stacja 8
Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty
Kłaniamy Ci się...

Na drodze stanęły niewiasty spłakane
Nad Tobą łzy wylewały
Swoją postawą chciały Ci współczuć
Lecz napomnienie dostały
Płaczcie nad sobą
Nad swymi dziećmi
I nad swoimi grzechami
O Panie Jezu przez Twe cierpienie
Racz się zmiłować nad nami

Stacja 9
Pan Jezus upada po raz trzeci
Kłaniamy Ci się...

Trzeci upadek pod drzewem krzyża
Cierpienie ścięło Twe nogi
Na drodze w kurzu
Wśród tłumu gapiów
Leży nasz Zbawca drogi
Nam Panie ciężko jest wyobrazić
Ogrom Twojego cierpienia
A Ty to czynisz z czystej miłości
Dla całej ludzkości zbawienia
Naucz nas współczuć tym co upadną
Strzeż nas przed grzechów skutkami
Panie przez Twoją mękę prosimy
Racz się zmiłować nad nami

Stacja 10
Pan Jezus z szat obnażony
Kłaniamy Ci się ...

Z szat obnażony z ludzkiej godności
Stoi Baranek bez skazy
Żołnierze nadal Ci urągają
I biją po Świętej twarzy
O suknie Twoją losy rzucili
Przebacz mam dobry Panie
Za wszystkie nasze ludzkie słabości
Okaż nam zmiłowanie

Stacja 11
Pan Jezus przybity do krzyża
Kłaniamy Ci się....

Słychać stuk młotka kiedy uderza
W gwoździe do drzewa wbijane
Twe nogi ręce o słodki Jezu
Są teraz przebijane
Przez to bolesne do krzyża przybicie
Błagamy Cię dobry Panie
Kiedy nadejdzie nasze konanie
Miej dla nas zmiłowanie

Stacja 12
Pan Jezus umiera na krzyżu
Kłaniamy Ci się...

Kiedy wybiła trzecia godzina
Mrok objął ziemię całą
Jezus umiera na drzewie krzyża
Wszystko się wykonało
Ojcze Niebieski przez śmierć Twego Syna
Do Ciebie nasze wołanie
Kiedy wybije nasza godzina
Miej dla nas zmiłowanie

Stacja 13
Pan Jezus zdjęty z krzyża
Kłaniamy Ci się. ...

Trzeba zdjąć ciało
Bo Pascha nadchodzi
By w szabat już nie wisiało
Matka pod krzyżem czeka na Syna
Lub to co z niego zostało
Co Matko czujesz chyba nie wiemy
Cóż za boleści godzina
Gdy Matka trzyma w swoich ramionach
Ciało martwego Syna
Brak słów opisać Pietę z Golgoty
I Twoje Matko cierpienie
Pozwól mi zostać teraz przy Tobie
Tylko moim milczeniem

Stacja 14
Pan Jezus złożony do grobu
Kłaniamy Ci się....

Do grobu Józefa z Arymateii
Ciało Pana złożyli
Kamieniem wielkim wejście do niego
Po wszystkim zastawili
Straże pieczęcie już postawione
Bądź uwielbiony Panie
Czekamy teraz do dnia trzeciego
Na twoje Zmartwychwstanie

Niechaj ta Droga będzie modlitwą
Ku większej chwale Twojej
Niechaj też będzie pomocną siłą
Dla grzesznej duszy mojej
Przez Krew Twą Najdroższą
O Panie Jezu
Przez wszystkie święte Twe rany
W swym miłosierdziu racz mnie wysłuchać
Zmiłuj się Jezu nad nami.

Dróżki Różańcowe

Tajemnice radosne

Zwiastowanie

Zwiastuje anioł radosne nowiny.
Spodziewaj się Mario od Boga dzieciny.
Pan Bóg w swej dobroci,
wybrał właśnie Ciebie.
Będziesz Matką Zbawiciela
i Królową w niebie.
Krewna Twa Elżbieta porodzi też syna.
Teraz dla ludzkości zbawienie się zaczyna.
Maryja zatrwożona posłańca wysłuchuje.
W Sercu swym Niepokalanym,
wszystko zatrzymuje.

Nawiedzenie

Gdy Maryja o Elżbiecie od anioła się dowiedziała,
zaraz potrzebne rzeczy szybko spakowała.
Wyruszyła z pośpiechem w góry,
do domu Zachariasza.
Wita Ją Elżbieta, do środka zaprasza.
Zawitałaś Mario do mnie,
czym sobie zasłużyła.
Na Twój głos w moim łonie,
dziecina się poruszyła.
Bądź pozdrowiona Maryjo pełna łaski.
Cały dom wypełniły,
miłości Bożej blaski.

Narodzenie

Gospody wszystkie już pełne.
Noclegu nigdzie nie ma.
Dziś ma się tutaj narodzić,
Pan wszystkiego stworzenia.
Za pałac będzie szopa,
jeszcze kiepsko pokryta.
Do stajni pod Betlejem,
dziś Zbawiciel zawita.
Żłobek jako kołyska.
Siano pod głowę włożone.
Witaj śliczne dziecię,
tej nocy narodzone.
Narodził się syn Boży.
W ubóstwie oraz chłodzie.
Biada Ci każdy człowieku.
Jak nie narodził się w Tobie.

Ofiarowanie

Gdy Trzej królowie odeszli,
skończyły się pożegnania.
Nadszedł czas by w świątyni,
dokonać ofiarowania.
Jak Prawo Mojżesza każe,
by dziecię obrzezano.
Jezusa na ręce Symeona
przed świątynią podano.
Radość starca ogromna,
zobaczył świata zbawienie.
Pozwól mi Boże odejść
na wieczne odpocznienie.

Odnalezienie

Zaginą Jezus w drodze,
Maria z Józefem szukają.
Wszystkich podróżnych spotkanych
o swego syna pytają.
Chłopiec ma lat dwanaście.
Już trzy dni Go szukamy.
Zobaczmy jeszcze  w świątyni,
tam może Go spotkamy.
Pomiędzy uczonych w piśmie,
syna swego znajdują.
Z radością i z wyrzutami,
młodzieńca dopytują.
Czemuś nam to uczynił.
Wszyscy szukaliśmy Ciebie.
Ja jestem tam gdzie mnie posłał,
Ojciec który jest w niebie.


Tajemnice światła

Chrzest

Nad rzeką Jordan
Jan chrzcił ludzi wodą.
Wszystkich tych,
co się nawracali.
Przyszedł też Jezus.
Nad brzegiem stanął,
ze swymi apostołami.
Pan przyjął chrzest.
A wtem się rozległ głos
z nieba dobrze słyszany.
Przemówił Pan Bóg,
do wszystkich zebranych.
To jest mój syn umiłowany

Kana

Wesele w Kanie Galilejskiej,
wielkie uroczystości.
Pan Jezus i Jego Matka,
wśród zaproszonych gości.
Już wie Maryja że braknie wina.
Od gospodarzy się dowiedziała.
O problemie młodych, synowi opowiedziała.
Służącym mówi uczyńcie wszystko,
cokolwiek Jezus Wam powie.
Wody do sześciu stągwi nalali.
Próbują starostowie.
Woda się zmienia w wyborne wino,
wszyscy bardzo zdziwieni.
Niechaj Pan znowu jak wodę w wino
Serca nasze przemieni.

Głoszenie Królestwa Bożego.
 
Głosił Pan Jezus Królestwo Boże,
wzywał do nawrócenia.
Uzdrawiał chorych wskrzeszał umarłych.
Przybliżał się czas zbawienia.
Głosił nauki i przykazania,
o Ojcu im opowiadał.
Wszystkich miłował grzechy odpuszczał
i z celnikami jadał.
Powołał uczniów by za nim poszli.
Uczył ich jak się modlić.
Jak żyć pobożnie aby się zbawić,
do Niego się upodobnić.

Góra Tabor

Wziął Pan ze sobą trzech uczniów swoich
na górę Tabor ruszyli.
Kiedy już wyszli wtedy tam wszyscy,
gorąco się razem modlili.
Nagle twarz Mistrza się rozjaśniła.
Ubranie stało się białe.
Eliasz i Mojżesz do Niego podeszli.
Jezus ukazał się w chwale.
Apostołowie bardzo zdumieni
tym, co zobaczyli.
Lecz Pan im wszystko po to pokazał
By wiarę swą umocnili.


Ustanowienie Eucharystii

Do wieczernika wszyscy przybyli.
Pan wodę z płótnem szykuje.
Uczniom swym nogi będzie obmywał,
jak maja żyć pokazuje.
Chleb bierze w ręce i jako ciało,
apostołom rozdaje.
A Kielich z winem jako krew swoją,
do picia później podaje.
To na pamiątkę Chrystusa męki,
Jego ukrzyżowania.
Ciało i krew Pan swą pozostawił
Dla nas do spożywania

Tajemnice Bolesne

Modlitwa w Ogrodzie Oliwnym

Opuścił Jezus wieczernik z uczniami.
Ukląkł w ogrodzie
pomiędzy drzewami.
Módlcie się i czuwajcie,
bo bliska jest godzina.
Gdy uczeń zdrajca wyda,
na śmierć Bożego Syna.
Krwawy pot z lęku,
Pan osamotniony.
Kielich goryczy
został postawiony.
Bóg nie oddali tej ciężkiej chwili.
Żołdacy pojmać Jezusa przybyli.
Na nic miecz Piotra i ból Malchusa.
Judasz całuje kohorta rusza.
Sznurem grubym ręce związali.
Już najemnicy Baranka pojmali

Biczowanie

Piłat pytania ciągle zadaje.
Winy w Panu nie widzi.
Arcykapłani wciąż nalegają.
Na krzyż z Nim wołają żydzi.
Namiestnik na chłostę skazuje Ciebie,
by się ludowi spodobać.
Posieką batem Twe święte ciało,
by później Cie ukrzyżować.
Ból przeogromny gdy liczą razy,
na ciało umęczone.
Na pośmiewisko na zatracenie,
Za grzechy me popełnione.

Ukoronowanie

Wyrok już zapadł
lud tryumfuje.
Barabasz jest wypuszczony.
Pan uwiązany przy słupie stoi,
biczami jest posieczony.
Żołdak się śmieje i płaszcz zakłada,
na Pana święte ramiona.
Trzcina do ręki na świętą głowę,
Wita jest z cierni korona.
Szyderstwa słychać po całym placu.
Łzy się cisną z pod powiek.
Nagle ktoś woła.
Ecce homo. Patrzcie.
Oto człowiek.

Droga

Na drogę z krzyżem wyruszasz Jezu,
my razem z Tobą pójdziemy.
Aby nas zbawić i krwią nas obmyć,
dźwigać Ci pomożemy.
Jest Weronika jest Twoja Matka
i uczeń umiłowany.
Pan choć upada to idzie dalej,
krwawym potem oblany.
Kolejne kroki są coraz cięższe,
sił Ci  już Jezu brakuje.
Lecz żołnierz nie ma dla Ciebie litości,
ciągle Twe ciało biczuje.

Śmierć na krzyżu

Obdarty z szat
i ludzkiej godności.
Przybity do krzyża
Król z wysokości.
Pod stopy podpórkę
jeszcze przybili.
Żeby Cie bardziej
Jezu umęczyli.
Łotr żałujący
uzyskał przebaczenie.
Matka u ucznia
dostała schronienie.
Krew z pod korony
po twarzy płynie,
wiesz ze ten kielich
już Cie nie minie.
W agonii do Ojca
jeszcze westchnienia.
Bo to z miłości
dla ludzi zbawienia.
Nagle szum wielki.
Po niebie zagrzmiało.
Pan Jezus umarł.
Wszystko się wykonało.

Tajemnice Chwalebne

Zmartwychwstanie

Nastał dzień trzeci po śmierci Mistrza.
Wszyscy w zadumie trwają.
Lecz trzy niewiasty wzięły wonności,
do grobu z płaczem zmierzają.
Kamień tam wielki wejście zasłania.
Martwią się trzy Maryje.
Lecz nagle radość wielka nadchodzi,
zmartwychwstał Pan nasz i żyje.
Pokruszył śmierci ciężkie kajdany,
żeby nas wszystkich ocalić.
Krwią swą odkupił nasze słabości,
aby nas wszystkich zbawić.

Wniebowstąpienie

Czterdzieści dni już minęło Panie,
od Twego zmartwychwstania.
Na górę Oliwną przyjść nam kazałeś,
na chwilę pożegnania.
Radość aniołów jest przeogromna.
Syn Boży w niebo wstępuje.
Wypełnił wolę Ojca swojego,
Chrystus Pan tryumfuje.
Na koniec wszystkim nam błogosławisz,
każdą siostrę i brata.
Zapewniasz wszystkich,
Ja jestem z Wami.
Aż do skończenia świata.

Zesłanie Ducha Świętego.

Pięćdziesiątnica minęła dzisiaj,
uczniowie w modlitwie trwają.
Nagle szum wielki wichry potężne
zadumę przerywają.
Języki ognia się pojawiają,
po jednym dla każdego.
Apostołowie w tej właśnie chwili,
przyjęli Ducha Świętego.
W Jerozolimie z różnych stron świata,
żydzi przebywali.
Gdy usłyszeli szum tak ogromny,
pod dom ów szybko zmierzali.
Zdziwienie wielkie wśród wszystkich ludzi.
Wrzawa się wielka wznosi.
Każdy apostoł w różnych językach
naukę Chrystusa głosi.


Wniebowzięcie NMP

Skończyła Maryja swoją pielgrzymkę.
Wybiła już Jej godzina.
Wezwał Ją Pan Bóg z ziemi do nieba,
bo Jego wolę spełniła.
Od Zwiastowania aż po Golgotę,
przy Synu wiernie trwała.
Jako najlepsza z Matek na świecie,
naszą Matuchną została.
Pani o wielu obliczach znana.
W wielu kościołach czczona.
Przez wszystkich ludzi w modlitwie Zdrowaś,
Bądź zawsze pozdrowiona.

Ukoronowanie NMP

Cudna korona z gwiazd dwunastu,
jest już przygotowana.
Matka naszego Pana Jezusa
będzie koronowana.
Bądź pozdrowiona nieba Królowo,
Pani wszystkiego stworzenia.
Tyś porodziła i wychowała
Pana naszego zbawienia.
Jesteś Królową nieba i ziemi.
Królową różańca świętego.
W każdej godzinie zwłaszcza ostatniej
broń mnie człowieka grzesznego.


comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com