Stanisław Paprocki
( )
 Ojczyzna
Biedna Ta nasza Ojczyzna. Od wieków zawsze szarpana. Przez wichrzycieli w kraju. Przez niemieckiego pana.
Przez rosyjskiego cara. Szweda wąsatego. Przez austriackich monarchów. Krzyżaka w płaszcz przyodzianego.
Ale najbardziej boli od tego, co pod jednym dachem siedzi. Zamiast bronić swej Matki, na dom swój głupoty bredzi.
Najgorszy taki ptak, co gniazdo swoje brudzi. Dba tylko o swe pióra. Na innych chętnie paskudzi. Kraj już jest podzielony. Jak historia wskazuje, wschód i zachód swoje plany dla nas szykuje.
Wszyscy chcą nas ukarać. Polak wszystko psuje. Musimy Was opiłować. Kościół nam nie pasuje.
Lecz znów zaświeci słońce Jak nad Grunwaldem świeciło. Swym blaskiem Bitwę Warszawską do boju prowadziło.
Na ten czas niechaj płynie ku niebu głośne wołanie: Ojczyznę naszą, Polskę, Racz błogosławić Panie. Wiecznie Los dla mnie okrutny. Straszliwy i srogi. Rozdzielił nasze serca, rozdzielił nasze drogi. Gdy bez pożegnania, nagle odjechałaś. Serce me zranione, ze sobą zabrałaś. Niech powróci do mnie, ta cudowna chwila. Gdy przy zachodzie słońca, głowę mą tuliłaś. Ciągle jeszcze żyję, tymi wspomnieniami. Zamieniam je w rymy i przeplatam łzami. W myślach Twoją postać, ciągle przywołuje. Szepcze cicho słowa. Wierszem adoruje.
Twa obecność przy mnie, jest moim marzeniem. Każdy dotyk dłoni, miłosnym westchnieniem. Każde Twoje słowo, poezja śpiewaną. Zapach Twego ciała, wonnością różaną. Twoje oczy cudne, jak poranne zorze. Piękne niczym słońce, kryjące się w morze. Przytul się raz jeszcze. Głaszcze Twoje włosy. Miękkie i złociste , jak pszeniczne kłosy. Bądź wciąż ze mną blisko. Poczuj się bezpiecznie. Trwaj cudowna chwilo. Trwaj na zawsze. Wiecznie. Sen
Noc za oknem ciemna Księżyc za chmurami Gwiazdy pochowane Drzemią z aniołami Cisza dookoła Niesie nocka głucha Sny wirują w głowie Że aż drży poducha. Ja nie mogę zasnąć Myślę wciąż o Tobie Zamiast snów tej nocy Ja Ci coś opowiem Porwę Cie w krainę Gdzie życie to raj Wszystko piękne i cudowne Niczym miesiąc maj Daj mi swoją rękę Pójdziemy przed siebie Narysuje tęczą Twe imię na niebie Chmurami ozdobię Dla Ciebie niebiosa Krople deszczu będą Jak poranna rosa Będziemy oddychać Powietrzem świeżości Zapachem łąk zielonych Z płatkami miłości Kwiaty będą dla nas Szumieć opowieści O szczęśliwym kochaniu Co w głowie się nie mieści Pójdziemy nad morze Zobaczyć zachód słońca Czy ta woda od promieni Naprawdę jest gorąca Staniemy wtuleni Patrząc wprost przed siebie Czy los da nam szczęście Zostawi znak na niebie Tylko niech nie pryśnie Czar tej pięknej nocy Namiętnego wtulenia I miłosnej mocy Której sny jak marzenia Skrzydeł nam dodają By odlecieć myślą do osób Co szczęście nam w życiu dają.
Każda chwila się kończy Najszybciej ta cudowna Słońce na nowo wschodzi Zatrzymać go niepodobna Skończył się nasz spacer Niebo już czyste i świeże Czekam że znów się spotkamy Czekam tęsknie i wierzę. Przyjaciel z nieba
Ech Ty Przyjacielu Pięknie dzisiaj świecisz Do kogo swym blaskiem Tej nocy dolecisz Otoczyłeś swą łysinę Ślicznymi gwiazdami Spoglądasz na ziemię Dyrygujesz snami Wyślij kilka gwiazdek Nam na pokrzepienie Niech każdemu tejże nocy Spełni się marzenie Jedną gwiazdę z pocieszeniem Dla tych wszystkich zasmuconych Druga dla płaczących gorzko Nie kochanych odrzuconych Trzecią wyślij po zmartwienia Co spać nam nie dają Czwartą do tych co tajemnie W ukryciu kochają Te kolejne już zostawiam Tak według uznania Dobrej nocy bądź strażnikiem Słodkiego zasypiania
Zanuć kołysankę Niech się świat kołysze Niech wypełni ta melodia Ciemnej nocy ciszę. Znaczenie
Szedł pastuszek bosy Pomiędzy górami Minął wąski strumyk Tuż za modrzewiami Zasmucony zapłakany Ubrany ubogo Nie miał w swoim życiu Zupełnie nikogo Nagle dostrzegł łunę Na wysokim niebie Księżyc by tak świecił Zapytał sam siebie Pójdę tam za górę Co się tam gdzie dzieje Noc przecie nadchodzi A tam jak by dnieje Poszedł biedaczyna Dość zaciekawiony Dostrzegł jakąś szopkę Stanął roztrzęsiony Cóż to są za dziwy Anieli na dachu Podszedł jeszcze bliżej Będąc cały w strachu W szopce na sianeczku W żłobie dla zwierzyny Ujrzał rączki małe Malusiej dzieciny Matuleńka siedzi Nuci kołysanki Mąż Jej właśnie wtedy Uciszał baranki Które to z radości Dość głośno beczały Że się dziś narodził Pan Jezusek mały Myśli biedaczysko Cóż ja teraz zrobię Prezentów ja nie mam Ni grosza przy sobie Więc może ja trochę Zajmę się dzieciną Trochę czasu spędzę Z Tą świętą rodziną Rodzice drzemają Niech odpoczną sobie A ja Jezuleńku Opowiem o sobie Trochę mi jest smutno Bo nie mam nikogo Mieszkam w starym domku Za tą wielką drogą Bieda u mnie wielka Mam owieczek kilka Nikt mnie nie odwiedza Prócz strasznego wilka Nie ma nic gorszego Od tej samotności No bo przecież każdy Chce trochę miłości A było inaczej Byli przyjaciele Zwłaszcza gdy pomocy Trzeba było wiele Ale że ja prosty Pastuch górski biedny Wszyscy mnie lubili Jak bylem potrzebny Rozpłakała się dziecina Zwierzęta szlochały Jaki świat pastuszka Smutny i zgorzkniały Ale to nie ważne Już tego nie zmienię Wolę być ubogi Mieć czyste sumienie Teraz rozpoznałem Twoje objawienie Tyś Syn Boży z nieba Co przyszedł na ziemię Czuje w moim sercu Płomień Twej miłości Nie zaznałem nigdy Tak wielkiej radości
Pora na mnie Dziecię Czas się zbierać w drogę Kolędę na koniec Zaśpiewać Ci mogę Zanucę troszeczkę Tak na pożegnanie Lulaj że mi lulaj Królewiczu Panie Myślę jeszcze sobie Tak na zakończenie Wszędzie jest potrzebne Jakieś przebaczenie Może przeprosiny Może dobre słowa Może przytulenie Ze sąsiadem zgoda Każde pojednanie Ma wielkie znaczenie Wtedy jest prawdziwe Boże Narodzenie
Dobry czas Są dni gdy masz już wszystkiego dosyć. Nie możesz dłużej złości w sercu nosić. Te same twarze i sztuczne uśmiechy. Szukasz bez skutku w koło pociechy. Brakuje siły do życia z wszystkimi. Wciąż się poniżaj i ciągle bądź miły. Plaża w Chorwacji była męcząca. Dusza jak rana wciąż się nie gojąca. Brakuje czasu by się zastanowić. Jak iść przez życie i jak je ułożyć. Jest na to lekarstwo choć nie zbyt tanie. Wielu jak ja ma podobne zdanie. Tam można odpocząć. Przemyśleć wszystkie sprawy. Smutki utopić w modlitwie, dźwiękach muzyki i dobrej zabawy. Choć kurz i pot deszcz nie raz ciało obmyje. Upał przytuli złapie za szyję. Tam się rozpływa i znika nawet mała troska. To czas który nam daje Pielgrzymka Tarnowska. Niech się darzy Choinki juz ubrane. Potrawy przygotowane. Prezenty rentgenem oczu prześwietlone. Opłatki przez dzieci trochę podgryzione. Pierwsza gwiazdka na niebie już się pojawiła, i swoim blaskiem niebo rozświetliła. W jednym domu rodzina się powiększyła. W drugim kolęda dla nieobecnych łzy z oczu uroniła. Tylko życzenia jeszcze złożyć, takie prosto napisane. Bo jak płyną z serca, lepiej są zapamiętane. A więc wszystkim życzę: Spokoju bo bardzo go brakuje Miłości bo każdy jej potrzebuje. Wiary bo chyba trochę upada. Szczęścia bo z nim się dobrze układa. ZDROWIA to chyba najważniejsze Bo niż szczere złoto ono jest cenniejsze. A więc już na koniec żeby było miło Życzę żeby wszystkim, zawsze się darzyło. Niech już zgoda zapanuje w całej Polsce i na świecie. Niech nas wszystkich błogosławi z Betlejemskiej szopki Dziecię.
Skarga dzieci Panie Jezu Miłosierdzia. Do Ciebie wszyscy wołamy. Przez Mękę Twoją na krzyżu. Ojca Niebieskiego błagamy. Zatrzymaj wroga co sieje. Śmierć oraz zniszczenie. Pospiesz Panie z pomocą. Pospiesz do nas na ziemię. My dzieci przed rakietami. Do schronów uciekamy. Ojców swoich ze łzami. Ostatni raz żegnamy. Co robić gdzie uciekać. Jak zapakować zabawki. Jeśli nam nie pomożesz. Poskarżymy się do Twojej Matki. Matuchna Niepokalana. Usłyszy nasze wołanie. Lecz jeszcze Ciebie prosimy. Prosimy o zmiłowanie. Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie. Uczniów swych nauczałeś. Czy tych słów po tym czasie. Panie nie zapomniałeś. Wszystkie dzieci Ukrainy. Do Ciebie Jezu wołamy. Ulituj się nad nami. Niech się nie tułamy. | Z Tobą Martwię się o Ciebie Znowu smutny chodzisz Pamiętaj że wszystkim Nigdy nie dogodzisz To co dobrze zrobisz Nie zapamiętają Na czym się wyłożysz Ciągle wspominają Pociesz się nadzieją Że spełnią się marzenia Te ukryte na dnie serca Nie do powiedzenia Nadzieja matką głupich Życie zaskakuje Plany na okrągło Jak drogi krzyżuje Jaki sens jest tego Ech Ty życie drogie Wydajesz się piękne Ale bywasz srogie Jak spojrzysz na usta Słodko się uśmiechają Łzy cisnące z oczu Dobrze zakrywają Nie prawie Ci kazań Nie chcesz pocieszania Milczenie jest lepsze Niż głupie gadania Nie zmienisz u kogoś Jego obojętności Niby jesteś wśród ludzi A żyjesz w samotności Nie wiem co powiedzieć Jak Twój ból oddalić Wiem że nic nie powiesz Nie będziesz się żalić Chcę tylko byś wiedział Nie jestem mądrą głową Ale mym milczeniem I sercem jestem z Tobą. Skryta Noc cały świat ogarnęła. Sny po ziemi się snują. Księżyc w pełni się świeci. Gwiazdy mu światłem wtórują. Spojrzę na nie choć trochę. Poszukam Twego imienia. Tylko niebo rozumie. Jakie są moje marzenia. Może jak spadnie gwiazda, magicznym będzie spełnieniem. By moje serce stęsknione, biło dziś Twoim imieniem. Każdy oddech spojrzenie, naszym wspólnym się stanie. Niczym komunia dusz. Nad jednym wspólnym czytaniem. Niech słowa nasze się splotą. Razem po ziemi wędrują. Niech rozbijają skały. Które nam szczęście blokują. Marzenia są czymś cudownym. Dają nam taką nadzieję. Że spełnią się nasze pragnienia. Nim kur trzy razy zapieje. Niech trwa ta chwila wspaniała. Co życiu dodaje wartości. Niech będzie wielkim spełnieniem. Skrytej w sercu miłości.
Skryta wieczna...... Była wielka skryta miłość Wiecznej chwili pragnienie Kołysanka na dobranoc Miłosne uniesienie Wszystko ze sobą zabrałaś Mnie samego zostawiłaś Nie zdążyłem się pożegnać Czemu mnie opuściłaś Legło życie w gruzach Do mogiły życia i szarości Zabrała śmierć Twoje ciało Ale nie ducha miłości Tęsknota jest rzeczą normalną Mierzy się ją w litrach łez wylanych Samotnych nocnych przemyśleń Poduszek zapłakanych Każdy tylko swoje rozumie Nikt Twojego nie czuje Na wszystko potrzeba czasu Aż umysł się zresetuje Wiem ze sam nigdy nie będę Idzie ktoś ze mną przez życie To smutek wierny przyjaciel Jest ze mną ciągle choć skrycie Niech płyną dni i te noce Które mi jeszcze zostały Zaczekaj po tamtej stronie Gdzie ponoć jest świat doskonały Nie będzie już więcej smutku Nie będzie już samotności Jak przyjdę będziemy znów razem W skrytej wiecznej miłości.
Nocna tęsknota..
Na niebie księżyc w pełni Gwiazdy mu towarzyszą Sny kolorowe się rodzą Uszyte nocną ciszą Lecz jedna gwiazda wyraźniej Niż wszystkie inne świeci Jej blask do Ciebie do okna Z moim westchnieniem dziś leci Niesie ze sobą tęsknotę Co w sercu moim się chowa Chciałbym Ci dziś powiedzieć Te rymowane słowa Tęsknię za Tobą bardzo Za Twoim słodkim uśmiechem Za biciem Twego serca Za ciepłym Twoim oddechem Za tym spojrzeniem w oczy Co kryje dno Twojej duszy Za Twoim słodkim głosem Tęsknią moje uszy Niech senna jawa to sprawi Że słowa te dotrą do Ciebie Utkane nutą tęsknoty I blaskiem księżyca na niebie Niech gwiazdka która dziś spadnie Na niebie Twe imię wypisze Niech przerwie w czasie lotu Tęsknoty nocną ciszę Ja chce Ci tylko powiedzieć To co w mym sercu czuję Te krótkie proste słowa Bardzo mi Ciebie brakuje Dobrze że nasze marzenia Można zamienić w pytanie Czy to jest zauroczenie Czy może zakochanie.
Każdy temat jest dobry Na wierszem opisanie By zabić serca tęsknotę Oraz nocne czuwanie.
Przy bramie
Noc cały świat otuliła Gwiazdy migoczą na niebie Księżyc w całej swej pełni Więc ja pisze do Ciebie W takiej ciszy jest lepiej Powiedzieć co serce czuje W sumie ciągle to samo Wciąż mi Ciebie brakuje Ciężko jest żyć normalnie Gdy serce smutno bije Łez cichutko płynących Uśmiech nie zakryje Gdy ciernie smutnych przemyśleń Duszę otaczają Wspomnienia do mojej głowy Ciągle powracają Może odwiedzisz mnie dzisiaj Przyjdź snem pięknym tej nocy Będę mógł znów przez chwilę Spojrzeć w Twoje oczy Z radością Cię przytulę Wezmę jak kiedyś w ramiona Niech się choć trochę ucieszy Dusza ma utęskniona Wezmę Cię znów za rękę Opowiem co się zdarzyło Wspomnimy nasze spotkania Jak nam cudownie było
Pierwsze pocałunki Pierwsze zauroczenie Ciepły dotyk Twej dłoni Grzeszne uwodzenie Proszę nie odchodź tak szybko Niebo chwilę zaczeka Ciężki jest los na tej ziemi Samotnego człowieka Wszędzie jest tylko pustka Ocean wielkiej nicości Szukam wciąż małej iskierki Z wielkiego ognia miłości Sen tak szybko przeminął Znowu już Ciebie nie ma Ta sama pusta tęsknota Zapłakane wspomnienia Jakoś to wszystko przeminie Kiedy dokładnie nikt nie wie Spotkają się znów nasze dusze Przy bramie niebieskiej w niebie.
Zachowaj Panie...
Nic Cię Narodzie Polski kochany Historia nie nauczyła Już nie pamiętasz ile ta ziemia Krwi naszej Polskiej wypiła Już zapomniałeś co Niemiec zrobił Jak zniszczył naszą Ojczyznę Już nie pamiętasz jak Moskal zadał Smoleńską Katyńską bliznę Śpij sobie dalej w ,,tańcu chocholim" Nie bacząc że brzęczą kajdany Nim się ogarniesz i zbudzisz z marazmu Będziesz już pogrzebany Milczysz na zmianę tekstu historii Na Krzyży usuwanie Milczysz jak Rotę na nowo piszą Na dzieci zabijanie Nasi dziadowie za naszą Polskę Krew swoją w boju przelali Z pieśnią na ustach a w sercu z Bogiem Życie swe oddawali
Powstań z swych kolan Wielki Narodzie Ojczyzna Cię potrzebuje Broń Jej przed wrogiem co swoje sidła Na naszą Matkę szykuje Śmierć naszym wrogom i ich sługusom Co naszą Polskę zdradzają Niechaj przepadną i w pył się obrócą Ci co Ją wyprzedają
Niech żyje wolna i Niepodległa Do Boga ostatnie wołanie Od sprzedawczyków i zdrajców narodu Zachowaj nas Boże Panie. Bez komentarza
Życie przykre życie Smutnych chwil tysiące Oczy umęczone Od płaczu gorące Serce popękane Wielką samotnością Po zszywane nicią Co zwie się miłością Taką skrytą na dnie Co sensu nadaje Dzięki której bicie Serca nie ustaje Dusza już zmęczona Wiary już brakuje Po co jest to wszystko Jak nic nie pasuje Marzenia odchodzą Szanse już stracone Plany w pył i kurze Wszystkie obrócone Więc czekać zostaje W cichej monotonii Może wiatr nadziei Te chmury rozgoni Co skryły sens życia W swej grubej szarości Obejmując uściskiem Przykrej samotności Nadziejo przyjdź proszę Daj iskierkę z siebie Wzejdź jak piękne słońce Na deszczowym niebie Podaj proszę rękę Może jakiś znak Że to życie jeszcze Ma swój sens i smak Chyba że już poddać Całkiem się zostaje Bo już nic naprawdę Radości nie daje Może nic nie mówić Tak się w życiu zdarza Zostawić wszystko i odejść Tak bez komentarza. Święty Janie Pawle.... Kościół nasz święty jak Jasna Góra. Przez Szwedów oblegana. Ze wszystkich stron, nawet od środka. Oszczerstwem atakowana. Więc Panu Bogu pewnie jest przykro. Że tacy się też zdarzają, tu Boga chwalą a Jana Pawła, kłamstwami oczerniają. Każde złe słowo jak kula ognia. W mury wspólnoty uderza. On przecież wiedział . Padają słowa. W stronę Świętego Papieża. Nie zniszczy Kościoła żadna armata. SB-ckim prochem wypchana. Boga za Ojca a Jego Syna, mamy za Zbawcę i Pana. Niech Jemu chwała wraz z Duchem Świętym. Po wieki wieków niech słynie. Najświętsza Matko weź nas w opiekę. Ratuj nas w śmierci godzinie. O Miłosierdzie dla tych co błądzą Dzisiaj wszyscy wołamy. Święty Papieżu. Janie Pawle II . Módl się do Boga za nami.
Matka Różańcowa Królowo o wielu obliczach. O wielu nazwach znana. Matko nasza najlepsza. Matko naszego Pana. Padamy dziś przed Twym tronem. Zaprowadź nas do Boga. Na ziemi biją na alarm. Na ziemi ogromna trwoga. Pospiesz nam Matko z pomocą. Matki swych synów żegnają. Żony swoich mężów Na fronty wysyłają. Płaczą malutkie dzieci. Drżą ich małe serduszka. Schrony mają za domy. Kolana matek za łóżka. Uproś Matko u Boga. Dla świata zmiłowanie. Przebacz nam nasze winy. Przebacz nam dobry Panie. W Twym sercu Niepokalanym Wszystko zostawiamy. Wszyscy ludzie wierzący. Do Ciebie Matko wołamy. Niech wróg co wojnę rozpoczął. Do odwrotu się szykuje. Niech Twoje Niepokalane. Serce zatryumfuje. Tyś nam jedyną ucieczką. Tyś jest Pokoju Królowa. Tyś nam jedyna nadzieja. Matka Różańcowa. | Mama Tyś do snu pierwsza kołysała. Piersią karmiła, pieluchy przewijała. Kołysanki przytulanki i w nocy wstawanie. Wyprawka do szkoły i drugie śniadanie. Jak mówić pacierz, jak ręce składać. Zaraz będzie obiad, proszę nie podjadać. Wskazówki w zachowaniu i wszelakie rady. Całe wychowanie i na nie nakłady. Dzisiaj święto Twoje mamo moja droga. Za dar życia, wychowanie, proszę Pana Boga. Żeby zesłał na Ciebie łask wszelakich zdroje. Bo dzisiaj Dzień Matki. Czyli święto Twoje. Układy w restauracji Tak to już w świecie jest od stuleci. Wiedzą to starsi i chyba dzieci. I nie ma na to już żadnej rady. Wszędzie na świecie rządzą układy. Nie ważne co umiesz i jak się przykładasz. I choć się w pracy bardzo nie starasz. Nic się nie przejmuj i nie rób hecy. Ważne żebyś miał bardzo szerokie plecy. Awans, posada, to bez problemu. Coś tam na szybko dobremu znajomemu. Ręka drugą rękę wiadomo umyje. I takim sposobem nie jeden na tym świecie żyje. Sprawiedliwości tylko brakuje. A gdzie jej szukać?. Gdzie się znajduje? Każdy ją znajdzie i każdy to powie. Największa sprawiedliwość to ta, że nie ważne jakie masz plecy i tak zmieszczą się w grobie. Poszanowanie Odchodzi od ludzi prastara nauka. Babcia i dziadek uczyli wnuka. Rodzice dzieciom wciąż powtarzali. Żeby starszych ludzi zawsze szanowali. Bo choć siwizna głowę zasłania. Choć lupę trzeba już do czytania. Choć zmarszczki mają od stóp do powiek. Trzeba pamiętać że to jest człowiek. Ustąpić miejsca gdy go brakuje. Podać swą rękę gdy jej potrzebuje. Wysłuchać co mają do powiedzenia. Nie okazywać nigdy wzgardzenia. Poszanowania w słowach i czynach. Ciepłym uśmiechem i ładnych minach. Bo trzeba wiedzieć w każdej godzinie że młodość bardzo szybko przeminie. Czy tego doczekamy?. Nikt tego nie wie. Ale jak szanujesz Ty, tak będą szanować Ciebie. Modlitwa o pokój Hetmanko z Jasnej Góry Naszej Polski Królowo. U Boga Wszechmogącego Przemów za nas słowo. Pani z pod Lepanto. Królowo Różańca Świętego. Pani nieba I ziemi. Matko Syna Bożego. Śliczna Pani z Fatimy. Pokój zwiastująca. Do pokuty i modlitwy. Ludzi wzywająca. Padamy przed Twym tronem. Bo gdzie się udać mamy. Matko Boska Gromniczna. Ciebie przyzywamy. Ojczyznę naszą Tobie Matuchno polecamy. O pokój dla Ukrainy. Do Ciebie dzisiaj wołamy. Usłysz nasze wołania. Niech pomoc Twoja nie zwleka. Otul swym płaszczem Matczynym. Każdego na ziemi człowieka. Nie dozwól krzywdę nam zrobić. Broń nas przed złego sidłami. Królowo Polski i świata. Wstaw się u Boga za nami. Amen. Marne posłanie Czas wigilii już nadchodzi Choinki ubrane Karp się w wannie niepokoi Uszka są sklejane Wielki zamęt na zakupach Prezenty schowane Potraw różnych rozmaitych Będzie szykowanie Tylko szopka jak co roku Od wiatru się chwieje Siano w szpary trzeba włożyć Wtedy tak nie wieje Żłóbek jeszcze stoi pusty Marne to posłanie Gwiazda mocniej jak by świeci Przybądź do nas Panie Lecz Ci powiem na początku Nie ma żadnej zmiany Tak jak kiedyś przed wiekami Będziesz przywitany Świat Ci nie dał komnat złotych Puchowej pierzyny I nie przyjął Twych rodziców Do domów w gościny Nie przywitał Cię radośnie Żadnymi gestami Kazał leżeć Tobie w żłobie Między zwierzętami W sumie Panie to normalne Tak się w koło dzieje Serce ludzkie coraz bardziej Dla innych twardnieje Coraz więcej samotności Czasu wciąż brakuje Pieniądz dzisiaj ponad wszystko Zło w koło panuje Rany serca od pomówień I innych przykrości Są jak rzeka która gasi Iskierki miłości Więc jak masz tu znowu przybyć Przemyśl to wyzwanie Ale mam do Ciebie Jedną prośbę Panie Przybądź do każdego Człowieka na ziemi Niech przez Twoje narodzenie Świat się rozweseli Niechaj pokój już nastanie Radość niech się szerzy Niechaj w Boga Ojca niebios Cały świat uwierzy Bo inaczej biada wszystkim Na nic świętowanie Jeśli w naszych ludzkich sercach Nie zrodzisz się Panie. Dla taty Myśli moje lecą do nieba pomiędzy chmurami. Szkoda że Ciebie tato nie ma między nami. Na tym życie polega wszyscy tam zmierzamy. Ciekaw tylko jestem czy tęsknisz za nami. Chcę Ci podziękować za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Za życie, wychowanie, że mnie nakarmiłeś. Dziś gdy łza się w oku wierci i serce tęsknotę czuje. Powiem tylko krótko. Bardzo Ci dziękuję. Jako prezent modlitwa i wierszem westchnienie. Panie Jezu Miłosierny daj mu wieczne odpocznienie. Pamięć
Piszę do Ciebie list ostatni mamo. Bo nie wiem co się ze mną stanie. Siedzimy w celach pozamykani. A piszę go na kolanie. Już miesiąc minął gdy nas pojmali. Czerwona armia Stalina. Wywieźli pociągiem nie wiadomo dokąd. Ręce mi trzęsą się z zimna. Pamiętam jak mnie zegnałaś matko . Krzyż mi na czole zrobiłaś. Łzy moje jeszcze szybko otarłaś, i tak do mnie cicho mówiłaś. Wróć do mnie synu cały i zdrowy. Bo mam tylko Ciebie na świecie. A ciężko będzie żyć po tej wojnie, starej samotnej kobiecie. Chyba nie uda mi się powrócić, bo wszystko nam zabierają. List ten ukryje na dnie mego serca. Tam oni dostępu nie mają. Coś się zaczęło kogoś zabrali, i innych żołnierzy wołają. Do aut więziennych wszystkich pakują. Jak bydło nas upychają. Jedziemy długo w ścisku okropnym. Głód i pragnienie doskwiera. Lecz trzeba wytrzymać dać przykład odwagi. Wesprzeć na duchu obok przyjaciela. Już się zatrzymał wóz nas wiozący. Każdy z nas nasłuchuje. Drzwi już otwarte ja wychodzę pierwszy. Żołdak kieszenie moje szabruje. Las dookoła świeże powietrze, i dół wielki na wprost wykopany. Ktoś po rosyjsku mówi mi nagle, że na śmierć jestem skazany. Na oczy opaskę mi założyli. Sznurkiem mi ręce związali. Zrobili parę kroków do przodu. Nad dołem się zatrzymali. Bądź mi litościwy Boże Nieskończony. Me życie dobiega końca. Nagle huk wielki rozległ się za mną. Przeszyła mi skroń kula gorąca. To już jest koniec. Jeszcze zaczekam. Na towarzyszy mej doli. Nie płacz mamusiu bardzo Cię proszę. Bo nic już mnie odtąd nie boli. Już ustawiają nasze szeregi. Idziemy wszyscy do nieba. Obok mnie stoi już się nie boi. Z więziennej celi kolega. Ojczyzno moja . By bronić Ciebie, obiecałem oddać swe życie. Los jednak sprawił nam zawód wielki. Bo nas zdradzono o świcie. Niech aniołowie do raju nas prowadzą , a z nimi wszyscy święci. Żołnierzom bestialsko pomordowanym. Cześć ich świętej pamięci. Lulaj że nam... Szopka Betlejemska śniegiem posypana. Nad żłobeczkiem siedzi, Matka zatroskana. Mędrcy odjechali pusto się zrobiło. Dziecię do Matuchny słodko zakwiliło. Skorzystam z okazji i zawitam w progu. Żeby się pokłonić. Oddać chwała Bogu. Przyszedłem co prawda z pustymi rękami. Ale stanę z boku. Między bydlętami. Nie będę przeszkadzał kolędę po nucę. Może coś opowiem trochę z duszy zrzucę. Od ostatnich Twych narodzin dużo się podziało. Wiele osób odeszło. Wiele łez wylało. Parę spraw Ci rzeknę, tak cicho . Do uszka. Zna je tylko ta z pod głowy, puchowa poduszka. Ona też wszystko wysłucha i kryje między pierzami. Wszystkie ludzkie troski pomieszane z łzami. Proszę Ciebie dziś o zdrowie bo trochę szwankuje. Wiadomo o pokój bo szatan wojuje. Za wszystkich znajomych by żyli w szczęśliwości. By nikomu nie brakło ludzkiej życzliwości. Niech miłość popłynie jak słońca promienie. Tym co już odeszli daj wieczne odpocznienie. Tym co mi źle życzą niechaj im się darzy. Niech im Pan Bóg błogosławi. Radością obdarzy. Niech po całym świecie, popłynie śpiewanie. Lulaj że nam lulaj, Królewiczu. Panie. Opiekunka miasta Lwowa. Matko Wniebowzięta. Śliczna Gwiazdo Lwowa. Tyś jest świata i pokoju. Niebieska Królowa. Najśliczniejsza z niewiast. Pani Niepokalana. Cały świat do Twych stóp. Pada na kolana. Twemu Niepokalanemu sercu zawierzamy. Całą Rosję i jej ludność Tobie polecamy. Niech ucichnie wojna. Niech pokój zapanuje. Niech Twoje Niepokalane Serce zatryumfuje. Rozpędź wroga jak Szwedów Pod Jasnogórskimi murami. Matko Częstochowska Proś Boga za nami. Okryj Matczynym płaszczem. Tych co do Ciebie się uciekają. Królowa Różańcowa świętego. Dzieci do Ciebie wołają. Wysłuchaj nasze prośby. Gdy Ciebie przyzywamy. Śliczna Gwiazdo miasta Lwowa. Módl się do Boga za nami. | Po staropolsku Kolejna wigilia kolejne życzenia. Znowu ktoś życzy Ci zdrowia. Ale ważniejsze czy patrząc w Twe oczy, szczerze Ci rękę poda. Nie ważne prezenty miłe uśmiechy, stoły od jadła ugięte. Lecz żeby dni te narodzin Boga, były spokojne i święte. By miłość prawdziwa zapanowała. W naszym polskim narodzie. Pokój dokoła znów nastał wszędzie, ale najszybciej na wschodzie. By ludzie spokojnie żyć mogli sobie, młodzi starsi i mali. Żeby za rok znów w tej samej porze, wszyscy się razem spotkali. Aby nikogo nie brakowało. Wszyscy do domów wrócili. By w żadnej rodzinie nawet rządzącej, więcej się nie kłócili. Więc wszystkim życzę szczerze i z serca. Szczęścia i pomyślności. Niech Dziecię z szopki wszystkim przyniesie, zdrowie i pełnię radości. Niechaj się spełnią wszystkim marzenia, byśmy szczęśliwi byli. Razem śpiewając Wśród nocnej ciszy, Dzieciątko uwielbili. Niech łzy tęsknoty sprawią tej nocy, by nas dziś przytulili Ci co odeszli do domu Ojca, chociaż na chwilę wrócili. Wesołych Świąt. Na koniec mówię, oraz dwa słowa dołożę. Wszystkim zbiorowo z serca płynące, po staropolsku. Szczęść Boże. Dla śp. Wiesława Słupskiego Wieczny dyżur Wiesławie gdzie jesteś co się dzieje. Dyspozytor przez radio woła. Karetka bez kierowcy sama nie podoła. Ciężki czas przed nami. Twych rąk tutaj potrzeba. A Ty się wstawiłeś na wezwanie na wieczny dyżur do nieba. Wiemy ze tam córka Madzia i rodzice na Ciebie czekają. Ale w domu Twoi bliscy tez za Tobą wyglądają. Jako dziadziu masz obowiązki wnuki na Ciebie oczekują. Antoś i Alicja za dziadziem wypatrują. Siostra Twoja do zdrowia szybciej by wróciła. Gdyby Twoją postać przed sobą zobaczyła. Całe życie dla wszystkich serce wielkie miałeś. Gdzie wezwanie jak jechać Ty zawsze wszystko wiedziałeś. Niosłeś każdemu pomoc, na Ciebie zawsze można było liczyć. Kto by pomyślał że tak szybko w pożegnaniu Twoim, przyjdzie nam uczestniczyć. Przyjmij Panie Jego duszę i wprowadź w niebiańskie bramy. Za jego ofiarną służbę modlitwę dzisiaj składamy. Matko Najświętsza prosimy, pociesz całą rodzinę. Która przeżywa tą śmierć i rozstania smutną godzinę. A teraz drogi Wiesławie wszyscy żegnamy Ciebie. Módl się za nami wszystkimi i czekaj na nas w niebie. Karetki dalej będą jeździć i przypominać syrenami. Że chociaż Pan Bóg Ciebie już zabrał duchem jesteś między nami. Droga Krzyżowa Stacja 1 Pan Jezus na śmierć skazany Kłaniamy Ci się.... Na dziedzińcu Piłata Stoi Pan oskarżony Pobity opluty oraz znieważony Niewinny lecz skazany Na śmierć przez ukrzyżowanie Panie Jezu przez Twą mękę Miej dla nas zmiłowanie Stacja 2 Pan Jezus bierze krzyż na swe ramiona Kłaniamy Ci się.... Bierzesz na ramiona Ciężkie belki krzyża Chwila śmierci Twojej Powoli się zbliża Całujesz święte drzewo Na to powitanie Przez ten krzyż prosimy Jezu Miej dla nas zmiłowanie Stacja 3 Pan Jezus upada po raz pierwszy Kłaniamy Ci się... Ciężar Twojego krzyża Przygniótł Twe święte ciało Umęczone schłostane Tak strasznie Panie bolało Mimo tego wstajesz Bo iść dalej trzeba Daj nam sił gdy upadniemy Na drodze do nieba Stacja 4 Pan Jezus spotyka swoją Matkę Kłaniamy Ci się... Matka Bolesna na drodze Twoją ogląda mękę Serce Jej Niepokalane Przeżywa straszną udrękę Patrzy na Twe cierpienie Za grzechów naszych razy Módl się za nami grzesznymi Matko święta bez skazy Stacja 5 Szymon pomaga nieść krzyż Kłaniamy Ci się... Nie masz już sił żeby iść dalej Tak jesteś Panie zmęczony Szymon powraca do swego domu By pomógł zostaje zmuszony Ale gdy spojrzał na Twe oblicze Nieść krzyż Twój Panie pomoże Gdy sił nam braknie na naszej drodze Wspomóż nas dobry Boże Stacja 6 Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi Kłaniamy Ci się.... Twarz Twa pobita i znieważona Krwią spod korony zalana Kurzem i łzami oczy zatarte Obraz naszego Pana Ulgę przynosi Ci Weronika Gdy chustą twarz Twą ociera Naucz nas Boże Widzieć w cierpiących Oblicze Zbawiciela Stacja 7 Pan Jezus upada po raz drugi Kłaniamy Ci się.... Kolejny upadek Twój Panie Jezu Żołnierze bić nie przestają Biczami krzykiem oraz szarpaniem Abyś znów powstał zmuszają Przez Twe cierpienie podczas tej drogi Wysłuchaj nas dobry Panie W chwili upadku podaj nam rękę Miej dla nas zmiłowanie Stacja 8 Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty Kłaniamy Ci się... Na drodze stanęły niewiasty spłakane Nad Tobą łzy wylewały Swoją postawą chciały Ci współczuć Lecz napomnienie dostały Płaczcie nad sobą Nad swymi dziećmi I nad swoimi grzechami O Panie Jezu przez Twe cierpienie Racz się zmiłować nad nami Stacja 9 Pan Jezus upada po raz trzeci Kłaniamy Ci się... Trzeci upadek pod drzewem krzyża Cierpienie ścięło Twe nogi Na drodze w kurzu Wśród tłumu gapiów Leży nasz Zbawca drogi Nam Panie ciężko jest wyobrazić Ogrom Twojego cierpienia A Ty to czynisz z czystej miłości Dla całej ludzkości zbawienia Naucz nas współczuć tym co upadną Strzeż nas przed grzechów skutkami Panie przez Twoją mękę prosimy Racz się zmiłować nad nami Stacja 10 Pan Jezus z szat obnażony Kłaniamy Ci się ... Z szat obnażony z ludzkiej godności Stoi Baranek bez skazy Żołnierze nadal Ci urągają I biją po Świętej twarzy O suknie Twoją losy rzucili Przebacz mam dobry Panie Za wszystkie nasze ludzkie słabości Okaż nam zmiłowanie Stacja 11 Pan Jezus przybity do krzyża Kłaniamy Ci się.... Słychać stuk młotka kiedy uderza W gwoździe do drzewa wbijane Twe nogi ręce o słodki Jezu Są teraz przebijane Przez to bolesne do krzyża przybicie Błagamy Cię dobry Panie Kiedy nadejdzie nasze konanie Miej dla nas zmiłowanie Stacja 12 Pan Jezus umiera na krzyżu Kłaniamy Ci się... Kiedy wybiła trzecia godzina Mrok objął ziemię całą Jezus umiera na drzewie krzyża Wszystko się wykonało Ojcze Niebieski przez śmierć Twego Syna Do Ciebie nasze wołanie Kiedy wybije nasza godzina Miej dla nas zmiłowanie Stacja 13 Pan Jezus zdjęty z krzyża Kłaniamy Ci się. ... Trzeba zdjąć ciało Bo Pascha nadchodzi By w szabat już nie wisiało Matka pod krzyżem czeka na Syna Lub to co z niego zostało Co Matko czujesz chyba nie wiemy Cóż za boleści godzina Gdy Matka trzyma w swoich ramionach Ciało martwego Syna Brak słów opisać Pietę z Golgoty I Twoje Matko cierpienie Pozwól mi zostać teraz przy Tobie Tylko moim milczeniem Stacja 14 Pan Jezus złożony do grobu Kłaniamy Ci się.... Do grobu Józefa z Arymateii Ciało Pana złożyli Kamieniem wielkim wejście do niego Po wszystkim zastawili Straże pieczęcie już postawione Bądź uwielbiony Panie Czekamy teraz do dnia trzeciego Na twoje Zmartwychwstanie Niechaj ta Droga będzie modlitwą Ku większej chwale Twojej Niechaj też będzie pomocną siłą Dla grzesznej duszy mojej Przez Krew Twą Najdroższą O Panie Jezu Przez wszystkie święte Twe rany W swym miłosierdziu racz mnie wysłuchać Zmiłuj się Jezu nad nami.
Dróżki Różańcowe Tajemnice radosne Zwiastowanie Zwiastuje anioł radosne nowiny. Spodziewaj się Mario od Boga dzieciny. Pan Bóg w swej dobroci, wybrał właśnie Ciebie. Będziesz Matką Zbawiciela i Królową w niebie. Krewna Twa Elżbieta porodzi też syna. Teraz dla ludzkości zbawienie się zaczyna. Maryja zatrwożona posłańca wysłuchuje. W Sercu swym Niepokalanym, wszystko zatrzymuje. Nawiedzenie Gdy Maryja o Elżbiecie od anioła się dowiedziała, zaraz potrzebne rzeczy szybko spakowała. Wyruszyła z pośpiechem w góry, do domu Zachariasza. Wita Ją Elżbieta, do środka zaprasza. Zawitałaś Mario do mnie, czym sobie zasłużyła. Na Twój głos w moim łonie, dziecina się poruszyła. Bądź pozdrowiona Maryjo pełna łaski. Cały dom wypełniły, miłości Bożej blaski. Narodzenie Gospody wszystkie już pełne. Noclegu nigdzie nie ma. Dziś ma się tutaj narodzić, Pan wszystkiego stworzenia. Za pałac będzie szopa, jeszcze kiepsko pokryta. Do stajni pod Betlejem, dziś Zbawiciel zawita. Żłobek jako kołyska. Siano pod głowę włożone. Witaj śliczne dziecię, tej nocy narodzone. Narodził się syn Boży. W ubóstwie oraz chłodzie. Biada Ci każdy człowieku. Jak nie narodził się w Tobie. Ofiarowanie Gdy Trzej królowie odeszli, skończyły się pożegnania. Nadszedł czas by w świątyni, dokonać ofiarowania. Jak Prawo Mojżesza każe, by dziecię obrzezano. Jezusa na ręce Symeona przed świątynią podano. Radość starca ogromna, zobaczył świata zbawienie. Pozwól mi Boże odejść na wieczne odpocznienie. Odnalezienie Zaginą Jezus w drodze, Maria z Józefem szukają. Wszystkich podróżnych spotkanych o swego syna pytają. Chłopiec ma lat dwanaście. Już trzy dni Go szukamy. Zobaczmy jeszcze w świątyni, tam może Go spotkamy. Pomiędzy uczonych w piśmie, syna swego znajdują. Z radością i z wyrzutami, młodzieńca dopytują. Czemuś nam to uczynił. Wszyscy szukaliśmy Ciebie. Ja jestem tam gdzie mnie posłał, Ojciec który jest w niebie. Tajemnice światła Chrzest Nad rzeką Jordan Jan chrzcił ludzi wodą. Wszystkich tych, co się nawracali. Przyszedł też Jezus. Nad brzegiem stanął, ze swymi apostołami. Pan przyjął chrzest. A wtem się rozległ głos z nieba dobrze słyszany. Przemówił Pan Bóg, do wszystkich zebranych. To jest mój syn umiłowany Kana Wesele w Kanie Galilejskiej, wielkie uroczystości. Pan Jezus i Jego Matka, wśród zaproszonych gości. Już wie Maryja że braknie wina. Od gospodarzy się dowiedziała. O problemie młodych, synowi opowiedziała. Służącym mówi uczyńcie wszystko, cokolwiek Jezus Wam powie. Wody do sześciu stągwi nalali. Próbują starostowie. Woda się zmienia w wyborne wino, wszyscy bardzo zdziwieni. Niechaj Pan znowu jak wodę w wino Serca nasze przemieni. Głoszenie Królestwa Bożego. Głosił Pan Jezus Królestwo Boże, wzywał do nawrócenia. Uzdrawiał chorych wskrzeszał umarłych. Przybliżał się czas zbawienia. Głosił nauki i przykazania, o Ojcu im opowiadał. Wszystkich miłował grzechy odpuszczał i z celnikami jadał. Powołał uczniów by za nim poszli. Uczył ich jak się modlić. Jak żyć pobożnie aby się zbawić, do Niego się upodobnić. Góra Tabor Wziął Pan ze sobą trzech uczniów swoich na górę Tabor ruszyli. Kiedy już wyszli wtedy tam wszyscy, gorąco się razem modlili. Nagle twarz Mistrza się rozjaśniła. Ubranie stało się białe. Eliasz i Mojżesz do Niego podeszli. Jezus ukazał się w chwale. Apostołowie bardzo zdumieni tym, co zobaczyli. Lecz Pan im wszystko po to pokazał By wiarę swą umocnili. Ustanowienie Eucharystii Do wieczernika wszyscy przybyli. Pan wodę z płótnem szykuje. Uczniom swym nogi będzie obmywał, jak maja żyć pokazuje. Chleb bierze w ręce i jako ciało, apostołom rozdaje. A Kielich z winem jako krew swoją, do picia później podaje. To na pamiątkę Chrystusa męki, Jego ukrzyżowania. Ciało i krew Pan swą pozostawił Dla nas do spożywania
Tajemnice Bolesne Modlitwa w Ogrodzie Oliwnym Opuścił Jezus wieczernik z uczniami. Ukląkł w ogrodzie pomiędzy drzewami. Módlcie się i czuwajcie, bo bliska jest godzina. Gdy uczeń zdrajca wyda, na śmierć Bożego Syna. Krwawy pot z lęku, Pan osamotniony. Kielich goryczy został postawiony. Bóg nie oddali tej ciężkiej chwili. Żołdacy pojmać Jezusa przybyli. Na nic miecz Piotra i ból Malchusa. Judasz całuje kohorta rusza. Sznurem grubym ręce związali. Już najemnicy Baranka pojmali Biczowanie Piłat pytania ciągle zadaje. Winy w Panu nie widzi. Arcykapłani wciąż nalegają. Na krzyż z Nim wołają żydzi. Namiestnik na chłostę skazuje Ciebie, by się ludowi spodobać. Posieką batem Twe święte ciało, by później Cie ukrzyżować. Ból przeogromny gdy liczą razy, na ciało umęczone. Na pośmiewisko na zatracenie, Za grzechy me popełnione. Ukoronowanie Wyrok już zapadł lud tryumfuje. Barabasz jest wypuszczony. Pan uwiązany przy słupie stoi, biczami jest posieczony. Żołdak się śmieje i płaszcz zakłada, na Pana święte ramiona. Trzcina do ręki na świętą głowę, Wita jest z cierni korona. Szyderstwa słychać po całym placu. Łzy się cisną z pod powiek. Nagle ktoś woła. Ecce homo. Patrzcie. Oto człowiek. Droga Na drogę z krzyżem wyruszasz Jezu, my razem z Tobą pójdziemy. Aby nas zbawić i krwią nas obmyć, dźwigać Ci pomożemy. Jest Weronika jest Twoja Matka i uczeń umiłowany. Pan choć upada to idzie dalej, krwawym potem oblany. Kolejne kroki są coraz cięższe, sił Ci już Jezu brakuje. Lecz żołnierz nie ma dla Ciebie litości, ciągle Twe ciało biczuje. Śmierć na krzyżu Obdarty z szat i ludzkiej godności. Przybity do krzyża Król z wysokości. Pod stopy podpórkę jeszcze przybili. Żeby Cie bardziej Jezu umęczyli. Łotr żałujący uzyskał przebaczenie. Matka u ucznia dostała schronienie. Krew z pod korony po twarzy płynie, wiesz ze ten kielich już Cie nie minie. W agonii do Ojca jeszcze westchnienia. Bo to z miłości dla ludzi zbawienia. Nagle szum wielki. Po niebie zagrzmiało. Pan Jezus umarł. Wszystko się wykonało. Tajemnice Chwalebne Zmartwychwstanie Nastał dzień trzeci po śmierci Mistrza. Wszyscy w zadumie trwają. Lecz trzy niewiasty wzięły wonności, do grobu z płaczem zmierzają. Kamień tam wielki wejście zasłania. Martwią się trzy Maryje. Lecz nagle radość wielka nadchodzi, zmartwychwstał Pan nasz i żyje. Pokruszył śmierci ciężkie kajdany, żeby nas wszystkich ocalić. Krwią swą odkupił nasze słabości, aby nas wszystkich zbawić. Wniebowstąpienie Czterdzieści dni już minęło Panie, od Twego zmartwychwstania. Na górę Oliwną przyjść nam kazałeś, na chwilę pożegnania. Radość aniołów jest przeogromna. Syn Boży w niebo wstępuje. Wypełnił wolę Ojca swojego, Chrystus Pan tryumfuje. Na koniec wszystkim nam błogosławisz, każdą siostrę i brata. Zapewniasz wszystkich, Ja jestem z Wami. Aż do skończenia świata. Zesłanie Ducha Świętego. Pięćdziesiątnica minęła dzisiaj, uczniowie w modlitwie trwają. Nagle szum wielki wichry potężne zadumę przerywają. Języki ognia się pojawiają, po jednym dla każdego. Apostołowie w tej właśnie chwili, przyjęli Ducha Świętego. W Jerozolimie z różnych stron świata, żydzi przebywali. Gdy usłyszeli szum tak ogromny, pod dom ów szybko zmierzali. Zdziwienie wielkie wśród wszystkich ludzi. Wrzawa się wielka wznosi. Każdy apostoł w różnych językach naukę Chrystusa głosi. Wniebowzięcie NMP Skończyła Maryja swoją pielgrzymkę. Wybiła już Jej godzina. Wezwał Ją Pan Bóg z ziemi do nieba, bo Jego wolę spełniła. Od Zwiastowania aż po Golgotę, przy Synu wiernie trwała. Jako najlepsza z Matek na świecie, naszą Matuchną została. Pani o wielu obliczach znana. W wielu kościołach czczona. Przez wszystkich ludzi w modlitwie Zdrowaś, Bądź zawsze pozdrowiona. Ukoronowanie NMP Cudna korona z gwiazd dwunastu, jest już przygotowana. Matka naszego Pana Jezusa będzie koronowana. Bądź pozdrowiona nieba Królowo, Pani wszystkiego stworzenia. Tyś porodziła i wychowała Pana naszego zbawienia. Jesteś Królową nieba i ziemi. Królową różańca świętego. W każdej godzinie zwłaszcza ostatniej broń mnie człowieka grzesznego.
|
|