Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Życie jest słodko-kwaśne  (Przymrużonym okiem Zofii Mantyki)  2025-06-12

Przymrużonym okiem Zofii Mantyki

Życie jest słodko-kwaśne

Felietony mają to do siebie, że najzwyczajniej „wkładają kij do mrowiska”, a jeśli pojawia się odzew i polemika, to… doskonale, oznacza to bowiem, iż są czytane i spełniają swoją rolę. Niedościgli mistrzowie gatunku Słonimski, Kisielewski, Pilch, Passent etc. ponosili konsekwencje swoich tekstów, co nierzadko przejawiało się ostracyzmem towarzyskim i utratą znajomych. To cena, którą płacili, stąd tak wielu felietonistów pisało swe teksty pod pseudonimami, w tym i niżej podpisany. Byli i tacy jak choćby Aleksander Głowacki vel Bolesław Prus, którego pobili studenci, w efekcie biedak nabawił się agorafobii. Wybaczcie Państwo, że ośmielam się porównywać moje nieudolne, grafomańskie wypociny z tuzami felietonu, ale celowo odwołuje się do postaci powszechnie znanych i uznanych.

Ostatni tekst „Giętki kręgosłup”, jak większość moich facecjonistycznych bazgrołów, miał na celu zasygnalizowanie zjawiska. Od lat staram się w dość przewrotnej konwencji - na ile to możliwe - unikać personalnych odniesień. W ostatnim tekście osoba, która była łatwo identyfikowalna, to mój bardzo dobry kolega, prezes TARR-u, przewodniczący Rady Powiatu w czasie, gdy pełniłem funkcję starosty. Oczywiście wiedziałem, że Sławek się na mnie nie obruszy, gdyż – jako osoba pisząca  historyczne teksty – świetnie zna i czuje istotę felietonowych kalamburów. Do głowy mi nie przyszło, że Adam – pozwalam sobie tak poufale, gdyż jesteśmy na „Ty” i konsekwentnie piszę w felietonowej konwencji  – może poczuć się urażony i odebrać ten tekst jako osobisty przytyk. W żadnej mierze nie miałem takich intencji.

Przecież w Polsce jest grubo ponad 1200 szpitali różnych stopni referencyjności, w tym publicznych około połowa. Zjawiska, które zasygnalizowałem dotyczą wszystkich, niekoniecznie naszego. Na Jowisza - nie jesteśmy pępkiem świata. Lista byłych dyrektorów placówek medycznych, którzy zostali politykami i parlamentarzystami jest długa jak Warkocz Bereniki. Szpitale publiczne, a zwłaszcza powiatowe były i są w skrajnie trudnym położeniu. Tylko dzięki dyrektorom tych szpitali ochrona zdrowia jeszcze nie padła. To dzięki ich umiejętnościom, zdolnościom i talentom jakoś się to kręci, pytanie - jak długo? Niektórzy z dyrektorów dokonywali i dokonują nadludzkich sztuczek, aby przetrwać. Kto z nich i jak postępował? Każdy może odpowiedzieć sobie sam. Lekarze wiedzą jak wygląda sytuacja kadrowa i dyktują warunki. System ochrony zdrowia w Polsce jest chory, pisałem o tym wielokrotnie, ostatnio rok temu w tekście „Pacjencie lecz się sam… i takie tam”.

Uroczo zmieniają się ekipy rządowe, ale - tak naprawdę - w ochronie zdrowia państwo nie istnieje! Publiczny system ochrony zdrowia to maszynka do zarabiania pieniędzy przez różne podmioty. Pieniądze ze składki zdrowotnej nie idą na leczenie ludzi, transferowane są na zyski prywatnych podmiotów gospodarczych. Jak jemioły powstają spółdzielnie tylko po to, by wyrabiać najlepsze procedury, a gdy coś poważnego dzieje się z pacjentem, to wówczas odsyłany jest do publicznego szpitala. Lekarz na kontrakcie to prywatna działalność, prowadzona na publicznym mieniu i na szpitalnym sprzęcie. Dlaczego Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nie jest organem niezależnym od rządu i ministra zdrowia? Agencja powinna służyć tylko i wyłącznie prawidłowej wycenie. To samo dotyczy NFZ-u. Przetarg na usługi prywatne powinien być ogłaszany tylko wtedy, gdy sektor publiczny nie jest w stanie czegoś zapewnić. To oczywista oczywistość.

Jeżeli mamy dopuszczać konkurencję, niezależnie od tego czy jest to podmiot publiczny czy prywatny, to powinno być co najmniej kilku ubezpieczycieli, a nie jeden NFZ! Niech między sobą konkurują. Czy to takie trudne? Teraz z ciągle podnoszonej składki zdrowotnej finansujemy milionowe zyski prywatnych firm, które idą na mercedesy, ferrari, wille i cholera wie, co jeszcze. Żeby nie wiem ile jeszcze podnieść składkę, to kolejki do lekarzy się nie skrócą nawet o godzinę, za to nadal będziemy składać się na sprzęt podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i organizować zbiórki na leczenie za granicą chorych dzieci. Moim zdaniem to jest paranoja. Obecnie średnio 75 do 80 procent wszystkich pieniędzy, jakie szpital dostaje, idzie na wynagrodzenia, w tym oczywiście na kontrakty. Mająca nastąpić podwyżka wynagrodzeń od 1 lipca wynieść ma 14 procent, a dyrektorzy dostaną na to 6, może 7 procent. Skąd mają wziąć resztę? Czy ktoś to wie? Podobnie było ze sławetną ustawą 203. Nikt tej ustawy nie zamrozi, nikt jej nie zlikwiduje, bo to polityka ludzi o „giętkich kręgosłupach” i to o nich pisałem.

Ochrona zdrowia to branża, w której pieniądze są rozdrapywane na zyski. Trzeba odwagi, by mówić, co się dzieje w tym skomplikowanym systemie. Półgębkiem – by nie narazić się środowisku – mówi to połowa lekarzy, którzy chcą normalnie pracować i którzy uważają, że przysięga Hipokratesa ma sens. Reszta to przedsiębiorcy, prowadzący działalność zarobkową na mieniu publicznym i za publiczne pieniądze. Jeżeli lekarz żąda od dyrektora kontraktu, to powinien również partycypować w naprawie i w zakupie sprzętu. Ale nie, on chce wszystkiego, bo wie, że w obecnych realiach można mu „skoczyć”. Zgadzam się z opinią, że poprzez generalizowanie czasem dotyka się osób, które przez lata wykonują swoje obowiązki rzetelnie i z zaangażowaniem. Rozumiem to i na zakończenie pragnę w tym miejscu podziękować panu doktorowi Adamowi Smołusze za opiekę, jaką mnie obdarzył podczas mojej choroby w czasie COVID-owej pandemii. 

Ryszard Ożóg

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com