No i mamy to!
(Przymrużonym okiem Zofii Mantyki)
2025-08-06
Przymrużonym okiem Zofii Mantyki No i mamy to! Doczekaliśmy się wreszcie i mamy swojego chłopa w Belwederze, który nie będzie się obcyndalał. Są oczywiście mądrale, krzywiące się i wybrzydzające, że nowy lokator słabo pasuje do wnętrz i… przypomina „kaowca” z „Rejsu” Marka Piwowskiego. Kapryśni biedacy, zapomnieli niezapomnianego twórcę bon motów: „za a nawet przeciw” i „plusów dodatnich i ujemnych”, zażarcie rżnącego w ping ponga z kierowcą Mietkiem. Bylejakość to też jakość, a pałacowe wnętrza widziały już niejedno i niejedno zobaczą. Miłośnikom ciekawostek polecić można lekturę Jacka Gądka „Duduś” i „To ja”, której autorem jest były mieszkaniec pałacu. Zdaniem mojego Sąsiada, „Krakus z Białego Prądnika” przywodził na myśl osobliwość robota, który sterowany macierzą Jakobiego, stracił stopień swobody i wykonywał niezwykłe ruchy. Jako „Strażnik Konstytucji” otworzył puszkę Pandory „nocnymi” popisami z podpisami „na cito” licznych deliktów. Porozstawiał miny prawne i stroił mimiczne miny, równie zabawne. Co by nie mówić, prezydentów mieliśmy wielce oryginalnych, począwszy od generała, który był i nie był prezydentem. Buńczuczny elektryk, elektryzował opinię publiczną rozmaitymi wyskokami i pomyśleć jak niewiele brakowało, a mogliśmy mieć tajemniczego „Stana z czarną teczką”. Z kolei „komuch” Olek, miał kłopoty wizerunkowe z alkoholowymi drakami i co rusz zapadał na „chorobę filipińską”. Tragicznie uzależniony od brata bliźniaka Lech - kongenialny wykonawca wszystkich jego poleceń – zginął tragicznie. O bezbarwnym „strażniku żyrandola”, gajowym „Szogunie” już prawie nikt nie pamięta. Takich mieliśmy „mężów stanu”. Zobaczymy… co jeszcze zobaczymy. Strach się bać. Osobnicy wyrażający troskę o Ojczyznę i bliźniego, gdy zaczynają od pozdrowienia „Szczęść Boże”, to dreszcz przechodzi po plecach. Krwiste cytaty zdobiące ich przemówienia, etykietowanie, szukanie przeciwników i wzywanie do marszów – to znane, widowiskowe scenariusze. Tylko patrzeć i zacznie się palenie książek. Może książkom się upiecze i nie upieką się w ogniu, bo kto je dziś czyta? Znajomy polonista łkał z oburzenia, gdy na egzaminie maturalnym abiturientka wylosowała „Inny świat” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego i nie dość, że nic nie wiedziała o tej lekturze, to nie słyszała o państwie Związek Radziecki i łagrach, nie wiedziała, gdzie jest Morze Białe, Kazachstan i Syberia. Ławrientij Beria by się uśmiał. Taki jest poziom współczesnych Polaków i jak tu się dziwić, że jegomość kwestionujący istnienie komór gazowych w Auschwitz-Birkenau dociera do nich z taką łatwością. Wiedza zostaje wyprana z wiedzy, Polska ma być tylko dla Polaków, a będzie czysta - jak nie przymierzając - Najświętsza Panna. Parafrazując Kisiela: „Zgadnij Kotku, ilu dzisiejszych «patriotów» słyszało o generale Stanisławie Skalskim, autorze książki «Czarne krzyże nad Polską»”? Jakoś się o nim nie mówi, szczególnie o jego pojęciu honoru. Dlaczego? Bo wiedzę o świecie i Polsce tworzą polityczni macherzy, uchodzący za besserwisserów. Na Jasnej Górze - przytaczając cytat z „Wojny chocimskiej” Wacława Potockiego: „Póki świat światem Niemiec nie będzie dla Polaka bratem” – chrześcijańską miłość krzewi włocławski biskup. 60 lat temu w orędziu sygnowanym przez prymasa Wyszyńskiego, arcybiskupa Kominka i arcybiskupa Wojtyłę, padły słowa „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, wywołując oburzenie, bo takim językiem to mówią zdrajcy. W znakomitej książce Wojciecha Bonowicza „Tischner. Biografia” znaleźć można fenomenologiczne opisy polskiego katolicyzmu. Co „Polak-katolik” wie o księdzu, filozofie Tischnerze? A co wie o hermeneutycznym dorobku Karola Wojtyły w tworzeniu intelektualnego duszpasterstwa? Pośród mrowia szkaradnych pomników i licznych obiektów imienia Jana Pawła II, dla wielu to „polski” papież od „Barki i kremówek”. Nawet przedstawiciele „pokolenia JPII” nie znają autora książki „Osoba i czyn”, a młodsi? Mój Boże… mamy legion durniów plotących o „opiłowywaniu katolików” albo kiboli skandujących „Polska cała, tylko biała”. Młodość to najwspanialszy okres w życiu człowieka, ma swoje prawa do poszukiwań i błędów, ale wychowanie młodzieży zależy od ludzi dorosłych. Na platformie Netflix można zobaczyć czteroodcinkowy film „Dojrzewanie”, obrazujący patologię realiów dzisiejszej, zwichrowanej Europy. Osobliwie rozumiane „Prawa człowieka” i media społecznościowe są bezdyskusyjnymi bogami. Świat zwariował. Film daje do myślenia. Bożek „poprawności politycznej” wyzuwa wartości z wartości. Oszalała, wyuzdana konsumpcja determinuje postawy, depcząc etykę i moralność, skrajność goni skrajność. Trwa wojna kulturowa, w której kultura dostaje zadyszki, przypomina to lata trzydzieste ubiegłego wieku. Ponieważ – jak się zdaje - karierę robią cytaty, to może coś Leopolda Staffa: „Bo coś w szaleństwach jest młodości, wśród lotu wichru, skrzydeł szumu, co jest mądrzejsze od mądrości i rozumniejsze od rozumu”. I Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego: „Gdy wieje wiatr historii, ludziom jak pięknym ptakom rosną skrzydła, natomiast trzęsą się portki pętakom”. Chyba znowu przegiąłem, ci wybitni poeci to Polacy i… nie Polacy. Matka Staffa Leopoldyna z Fuhrherrów to tfu - za przeproszeniem - Niemka, a ojciec František był Czechem. Gałczyński „Karakuliambro” ożenił się w… cerkwi z Natalią Awałow i wygląda na to, że popełnił bigamię z Lucyną Wolanowską. Na kilometr czuć swąd kosmopolitycznej siarki, zdrady i pieron wie czego. Wiadomo, że z takimi dziwadłami to „prawdziwym Polakom” nie po drodze. A propos zdrajców, czcigodny „PAD” był łaskaw ubolewać niedawno, że dawno nikogo u nas nie powieszono! Zapomniał gapa, że - bodaj w 2017 roku - w Katowicach powieszono na szubienicy zdjęcia sześciu europosłów. Wprawdzie to tylko zdjęcia, ale zawsze coś. Nie zdążył sprawców tej sympatycznej demonstracji uhonorować orderami. Nowy „Strażnik Konstytucji” na pewno to załatwi. „Biała siła” oczyści Polskę, bo co tu jeszcze robią: Wilfredo Leon, Aleksandra Wiśniewska – córka… Tajki Piengjai - żona polskiego astronauty Sławosza i wielu innych. „Dobrze wiemy kim jest Anne Applebaum”. Ryszard Ożóg
|