Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

„Pokój to zawieszenie broni pomiędzy dwiema wojnami”  (Przymrużonym okiem Zofii Mantyki)  2025-09-24

Przymrużonym okiem Zofii Mantyki

„Pokój to zawieszenie broni pomiędzy dwiema wojnami”

Większość moich tekstów na portalu zza wielkiej wody – a ten jest 250. – to refleksje pisane „na gorąco” w formie felietonów. Dotyczą spraw poważnych i… niekoniecznie, które mnie wkurzały lub śmieszyły, a czasem bolały jak czyrak na… czymś tam. Jednoczesna ironia i powaga – nieodłączne atrybuty błazna – to clou felietonu. Sarkazm służy do drwin z obłudnej tromtadracji. Zachłyśnięcie wolnością słowa spowodowało powódź dezinformacyjnego szlamu. Media zostały zawłaszczone i zdewastowane przez politykę. Dziennikarze stali się żołnierzami frontu ideologicznego i jak dzikie hordy atakują każdego, kto myśli inaczej. Publicyści to płatni najmici. Media uległy tabloidyzacji, schlebiając najniższym gustom, epatują sensacją, brutalnością, knajackim językiem i prymitywnymi ocenami. Na scenie króluje hucpa, intelektualna pustka i brak zasad. 

W „Weselu” Wyspiańskiego Stańczyk dał Dziennikarzowi swój kaduceusz, mówiąc: „Masz tu kaduceusz polski, mąć nim wodę mąć!”. Co to jest kaduceusz, każdy wie, ale tak na wszelki wypadek przypomnę. W mitologii oplecioną dwoma wężami laskę nosili heroldowie, obwieszczający nowiny. Współcześni animatorzy „Domów wolnego słowa” szerzą kłamstwa, wzniecają nienawiść, kłótnie i spory. Tak głoszą kerygmat. I pomyśleć, że Hermes, gdy rzucił laskę między dwa walczące ze sobą węże, natychmiast przestały się gryźć i zgodnie oplotły się dookoła laski. Stąd jej symboliczne znaczenie, uśmierzania sporów i godzenia nieprzyjaciół. Współczesne media służące dezinformacji i propagandzie to donkiszotowskie wiatraki, z którymi tylko szaleńcy próbują walczyć. Doktor filologii germańskiej, Joseph Goebbels, wytyczył szlak, którym teraz dzielnie podążają heroldowie „prawdy”.

Żyjemy „na krawędzi”, w czasach niepewności i strachu - przez tąpnięcie globalizacji, ekspansję Chin i kryzys migracyjny. To czas, gdy zmiana dziejów dokonuje się na naszych oczach. Tyle, że my te oczy mamy zamknięte. Hegel na początku „Zasad filozofii prawa” pisze, że sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu, czyli… że mądrość przychodzi pod koniec dnia. Właśnie tak historia będzie oceniać dokonania Trzeciej Rzeczpospolitej, jeśli chodzi o nieudolne próby zmian peryferyjnego położenia Polski. Zmarnowaliśmy okienko pauzy geopolitycznej lat 1989-2008, w której wprawdzie wstąpiliśmy do NATO i Unii Europejskiej, ale jak dzieci uwierzyliśmy, że wojny systemowej nie ma. Prywata, kołtuństwo i żenujący brak wiedzy determinują decyzje geostrategiczne „liderów”, oparte na złej analizie geopolitycznej. Jaka jest polska strategia na czas wojny światowej? Żadna!

Autor traktatu „O wojnie” – obowiązkowej lektury większości Akademii Wojskowych – pruski generał Carl von Clausewitz, przed dwustu laty w eseju „Podstawowa kwestia niemieckiej egzystencji” twierdził, że: „Nie ma narodu, wobec którego Polacy okazywaliby więcej pogardy aniżeli wobec Niemców, a to z powodu, że żaden naród tak bardzo nie kontrastuje z ich [Polaków] narodowym charakterem”. W podręczniku „O wojnie” przekonywał, że: „Nie ma nic bardziej błędnego aniżeli traktowanie Polski jako przedmurza zachodniej cywilizacji, bo… to pozbawiony możliwości obrony step i jego bezszelestny upadek nie powinien nikogo dziwić, podobnie jak nie dziwił cichy zmierzch krymskich Tatarów”. Ocena druzgocąca, tylko czy aby na pewno zupełnie niesprawiedliwa? Co wyczynialiśmy i wyprawiamy? Rozszalała wojna pomiędzy „dużym i małym pałacem” to wyborny materiał na następne odcinki serialu „1670” czy kabaretu „Nad mętną rzeką”.

Sąsiad ze smutkiem konstatuje, że bajzel, w jakim się znajdujemy, przeraża. Jak w wierszu Potockiego: „Polska nierządem stoi”. Czy nasze elity rozumieją obecną transformację ładu międzynarodowego? Wydatki na obronę przypominają taniec ślepego na linie. Totalny chaos, polityczne podziały wśród wojskowej kadry i dyletanckie marnotrawstwo dopełniają obraz. Wiara w amerykańską pomoc to duby smalone. Amerykanie, zainteresowani swoim erodującym prymatem w świecie i rywalizacją z Chinami, oleją nas tak samo jak w 1945 roku. Jakim trzeba być naiwnym ignorantem, by myśleć inaczej? Chciwość kapitalizmu fiskalnego zniszczyła fundamenty amerykańskiej gospodarki. USA ma regres infrastruktury publicznej i technologicznej. Zmienia się układ sił między mocarstwami. Amerykanie już nie są miłościwie panującym imperium – jak wciąż myślą niektórzy nad Wisłą. Innymi słowy, możemy liczyć tylko na siebie.

Nasze złudzenia moralne, nazywanie słabości siłą – opiewane przez Romana Dmowskiego w „Myślach nowoczesnego Polaka” – są idealistyczną polityczną mrzonką i już niejednokrotnie sprowadzały na nas nieszczęścia. Opowieści o naszej mesjanistycznej wyjątkowości w żadnej mierze nie tłumaczą zaniedbań i modus operandi partyjnych klik, które, dbając o swoje interesiki, nie potrafią eksplorować otaczającej rzeczywistości. Nawet w tak oczywistej sytuacji zagrożenia jak obecnie, nadal rozniecają wojenkę polsko-polską. W ślepej zapalczywości potwierdzają, że „wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami”. Zadziwiające jest zdziwienie politycznych „elit”, że na pytanie kierowane do ludzi: czy mają przygotowany „plecak ewakuacyjny” pada odpowiedź, że nie plecak… tylko walizki. Oni – jak przystało na herosów „łudzących historyczną racją” – mają wszystko przygotowane, aby mogli czym prędzej czmychnąć, gdzie pieprz rośnie, ale prosty człowiek? No kto to widział!

Ryszard Ożóg

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com