Wpłatomat, który się nie dał
(Waldemar Stós)
2025-11-12
Wpłatomat, który się nie dał Minęło trochę czasu, emocje opadły, kurz z debat osiadł - a wpłatomat… stoi. Nie zawalił się sufit, nie zgasło światło, nie zniknęły pieczątki. Po prostu stoi, cicho mruga ekranem i grzecznie pyta: „Wybierz dowolną operację.” Ktoś mógłby pomyśleć, że to tylko urządzenie. Ale nie w Brzesku. Tutaj to już symbol. Symbol, że można coś postawić w urzędzie bez uchwały, bez komisji, bez dramatu. I że świat się od tego nie skończył. Wpłatomat nie wdaje się w spory, nie chodzi na sesje rady. Nie zabiera głosu w dyskusjach o procedurach i kompetencjach. Po prostu robi swoje - przyjmuje wpłaty. Cierpliwie, bez przerw na kawę i bez "proszę przyjść jutro”. Przechodzą obok niego mieszkańcy, kiwają głowami, czasem uśmiechną się pod nosem. Bo wiedzą, że ta maszyna właśnie zrobiła więcej dla wygody obywateli niż niejeden projekt z konsultacji społecznych. I nawet jeśli ktoś kiedyś spróbuje napisać do niego pismo wyjaśniające, to wpłatomat raczej nie odpowie. Nie musi. On już swoje powiedział - w języku cichych, skutecznych działań. A burmistrz? Burmistrze się zmieniają. Jedni się denerwują, inni przecinają wstęgi. A wpłatomat stoi. I wygląda, jakby szeptał: „Spokojnie, ja tu zostanę na dłużej.” Waldemar Stós
|