Karnet na bal manekinów
(Przymrużonym okiem Zofii Mantyki)
2025-11-13
Przymrużonym okiem Zofii Mantyki
Karnet na bal manekinów Ze zwierzętami, a może z ludźmi, jest ostatnio coś nie tak. W Czchowie zamieszanie z powodu dużych kotów. Lwy i tygrys to ssaki działające na wyobraźnię, zwłaszcza miłośników powieści „Quo Vadis”. Trudno niektórym uwierzyć w ich przyjazne usposobienie. W Jadownikach też emocje z kotkami, sierściuchy wyłażą na drzewa i… nie chcą z nich zejść. Dlaczego dachowce usiłują łazić po dachu i drzewach, zamiast leżeć na kanapie? Cholera ich wie! Zaś w Brzesku spacerują dziki i lisy, a może dzikie lisy, i fajnie. Z kolei jadący z Krakowa do stolicy – szybką koleją Pendolino - podróżowali w towarzystwie przyodzianej w pampersowe bikini… owieczki. Pasażerka nie była traktowana jak czarna owca – bynajmniej. Poseł, który zamieścił uroczą relację z podróży, zamartwiał się, jak… psychicznie zniosła podróż? Chyba nie zmuszano jej do oglądania TVN24 czy Republiki? Jaki był cel jej podróży do stolicy – nie wiadomo. Musiał być ważny, bo do Warszawy w sprawach nieważnych się nie jeździ. Ludziska udają się tam stadnie, aby dać świadectwo, że dają świadectwo. Organizowane manifestacje są sympatyczne, a pełne ciepła hasła: „Polska dziś się upomina zwrócić Tuska do Berlina” - niewątpliwie łączą Polaków. Tymczasem „zdradzieckie mordy”, wylegując się na poduszkach złudzeń, cieszą się z Belle Époque. Bełkoczą o tolerancji, segregacji śmieci i jakie logo ma mieć armia europejska - z tęczą czy bez? Po upadku ZSRR uwierzyli w liberalną demokrację, prawa człowieka, wolność i tym podobne bzdety. Tyle, że świat ma to głęboko w dupie. Dla Rosji, Chin, USA, Iranu, Izraela, Turcji itd. pojęcie wolności to ucieszny frazes, autorytaryzm to jest ich modus operandi. Religie postrzegają demokrację jako wymysł sił nieczystych i grzech śmiertelny. Brutalna prawda jest taka, że pokój to nienaturalny stan, będący przerwą między wojennymi rzeziami. Istnienie świata nie ma nic wspólnego z empatią i moralnością. Europejczycy, wisząc nad przepaścią, powołują komisję, by ustalić… co należy ustalić! Nie rozumieją, że świat ich nienawidzi, bo zazdrości im dobrobytu i poziomu życia. Historia świata to fabuła „Rzeźni numer pięć”, w której wygrywa ten, kto pierwszy sięgnie po nóż, pistolet i inny równie miły przyrząd. Kilkadziesiąt lat pokoju się znużyło, niecierpliwy Woland rozkłada partyturę i demony stroją instrumenty. Żyjemy w czasie przedwojennym i… „Annuszka już kupiła olej i rozlała na tory”. W Chinach, Korei Płd., Finlandii, Włoszech, Polsce, Malcie, Brazylii, Meksyku, a nawet w krajach arabskich, mamy olbrzymi spadek dzietności. Jedyne miejsce na świecie, gdzie tak się nie dzieje, to Afryka. Nie ma znaczenia kultura, w jakiej się wychowaliśmy, ani to, czy jesteśmy wierzący, czy nie - kryzys demograficzny dotyka wszystkich. Kasandryczna wizja przeludnienia blednie, jak tors nieboszczyka, bo kobietom odbiło i nie chcą realizować się jedynie jako matki. To rewolucyjne zjawisko socjologiczne i kulturowe naszych czasów. Coraz więcej rodzin decyduje się na dzieci dopiero wtedy, gdy – ich zdaniem – są na to przygotowani. Czy rosnący standard życia… zagraża życiu? To dość niepokojąca wiadomość, bo jak tak dalej pójdzie… braknie mięsa armatniego. Na Jowisza, kto będzie bronił ojczyzn i politycznych władców? A co z biznesem i zbrojeniami? Sodoma i Gomora! Trzeba zapędzić rozwydrzone babska do domów i rodzenia dzieci, jak nakazuje tradycja. Miejsce wyemancypowanych dziwadeł w rodzaju Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej jest na „Balu manekinów”. Jakby tego było mało, w ostatnim stuleciu nastąpił niesamowity rozwój nauk, co spowodowało potrzebę kształcenia kadr do obsługi skomplikowanych urządzeń. Upowszechnienie oświaty to największe zagrożenie ustalonego porządku świata. Dokąd ludzie bali się zaćmienia Słońca, wierzyli, że Ziemia jest płaska i z oddaniem bronili władcy i swojego Boga, był porządek i posłuszeństwo. Przyznanie praw kobietom i dopuszczenie ich do edukacji to już tragiczna katastrofa, skutkująca takimi hybrydami jak Skłodowska-Curie czy Levi-Montalcini. Edukacja jest źródłem fermentu, ot taki „manekin nr 41”. Ludzie wykształceni to niesforni wywrotowcy, ośmielający się kwestionować tradycyjne kanony. Sukinkoty nie mają ochoty patriotycznie umierać w imię… no właśnie, czego? Dlatego należy – przy blasku rac i pochodni – z fasonem palić książki. Na szczęście żądza władzy, pycha i zazdrość skutecznie bronią tradycyjnego podziału ról. Szowinistyczne poczucie siły upaja i jest atrakcyjniejsze od kretyńskiego pitolenia o wolności, równości i miłości bliźniego. Nad Wisłą trwa idylla z siniakami jak w „Domu dobrym” Smarzowskiego. Polacy mają instynkt wolności i trudno tu rządzić terrorem, ale… dlaczego nie próbować? Wielbiony „demokrata” Józef Piłsudski stwierdził sentencjonalnie: „Naród wspaniały, tylko ludzie k…”.
Ryszard Ożóg
|