Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Zabił z miłości – historia prawdziwa  (Władysław Kurtyka)  2025-12-26

Zabił z miłości – historia prawdziwa
(Władysław Kurtyka)

24 października 1929 roku, to data zwiastująca początek Wielkiego Kryzysu świata kapitalistycznego, czyli krach na Wall Street w Nowym Jorku. Krach na giełdzie nowojorskiej odbił się na gospodarkach większości państw, w tym także Polski.
Mało wiemy o czasach okresu międzywojennego, o latach 30. XX wieku. O biedzie i nędzy polskich rolników. O przeludnionych wsiach, które nie były w stanie zarobić na siebie.
Pokazuje nam się w filmach piękne salony mieszczańskie, ulice Warszawy, na których kwitnie życie towarzyskie i kulturalne. Reklamy, sklepy pełne towarów. Nie dostrzegamy drugiej strony medalu: obszarów straszliwej nędzy polskiej wsi i biedy w miasteczkach. Ludność głodowała. Widok żebraków był codziennością wałęsających się po całym kraju za kromką chleba. Rodzice oddawali swoje niedożywione dzieci do pracy u majętniejszych gospodarzy.

W drugiej połowie lat 30. z maleńkiej wioski Łączki koło Leska wyruszyły wiosenną porą matka z córką, w drogę, idą od wsi do wsi, by móc przeżyć, zarabiając na służbie, za kromkę chleba i kubek mleka. Cały swój dobytek związały w tobołki, włożyły na mały, drewniany wózek o metalowych obręczach. Miały nadzieję, że kiedyś osiądą w jakiejś miejscowości na stałe. Szły przed siebie, modląc się, że nie stanie im się krzywda.

Pewnego dnia idąc od Bielczy przez Waryś, wyszły z radłowskiego lasu, zbliżając się do Woli Radłowskiej, przysiółka tej wsi zwanego Brzeźnicą Przysiółek malutki-liczył kilkanaście domostw. Ludzie miejscowi byli spokojni i bogobojni. Zapracowani od świtu do nocy. Gleba licha, piaszczysta, w rejonie lasu podmokła, dawała marne plony. Brzeźniczanie na przekór biedzie nie załamywali rąk, ale harowali na roli, by jakoś wyżyć, a z ubóstwa uczynić cnotę. Nie spodziewały się, że tego dnia im się poszczęści, bo zazwyczaj były przeganiane jako żebraczki, gonione przez wiejskie kundle. 

Tego dnia stał się cud. Gdy przechodziły koło domostwa na skraju wsi, przy drzwiach stał mężczyzna, około trzydziestki. Przyglądał im się bacznie spod przymkniętych powiek, bo promienie słoneczne raziły go bardzo. Ruszył w ich kierunku. Kobiety nagle przyspieszyły kroku, w obawie, że ten chłop będzie chciał wyrządzić im krzywdę. Tak jednak nie było. Stanął przy płocie i uśmiechnął się - wypowiadając słowa, które były balsamem na ich opuchnięte, bose nogi: Więcej »

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com