Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

W okowach prymitywnej „slopagandy”  (Przymrużonym okiem Zofii Mantyki)  2026-02-17

Przymrużonym okiem Zofii Mantyki

W okowach prymitywnej „slopagandy”

Media społecznościowe zdominowały życie publiczne. Najbardziej skrajne treści rozchodzą się lotem błyskawicy, a dezinformacje szerzące propagandę stają się viralami. Boty wyparły eksperckie opracowania. Teraz to opinie influencerów kształtują rzeczywistość, bo oni „przystępnie” tłumaczą… co i dlaczego. Mój Boże, śpiewać każdy może. Bohaterzy klawiatury, piszący w zacisznym pokoiku, budzą niepokój i docierają do milionów. To nie są jacyś tam – za przeproszeniem – jajogłowi uczeni z akademickiej biblioteki. Teraz rację mają ci, którzy warczą najostrzej, dyskwalifikując naukowców. Wiedza czerpana z mediów społecznościowych jest wiarygodna jak oceny wystawiane restauracjom w „Kuchennych rewolucjach” Magdy Gessler. Logika tu nie mieszka – dawno się wyprowadziła.

Potencjał intelektualny tkwiący w partyjnych niedoukach, obsadzających państwowe i samorządowe posady oraz spółki, przypomina bohaterów serialu „1670”, bo przecież: „My, Sarmaci, jesteśmy narodem wybranym”. Polska w wyniku II wojny światowej poniosła gigantyczną klęskę. Niemcy i Związek Sowiecki eksterminowali nasze elity i „galante” zgładzili kilka milionów Polaków. Nasza stolica została zmieciona z powierzchni ziemi tak „uroczo” jak Hiroszima. Straciliśmy ponad połowę terytorium kraju i – na pół wieku – niepodległość. Tymczasem od szkolnej ławki uparcie wbija się nam do głów, że z klęsk powinniśmy być dumni (sic!). Bo nasi przywódcy – niczym poeci – wybitnymi postaciami byli! No, piękne jaja. Takie figlarne baśnie to można pleść dzieciom, by je zabawić przed snem.

Minęło osiemdziesiąt lat od ostatniej „wspaniałej klęski” i nikt nawet półgębkiem nie piśnie, że byli to pozbawieni rozumu i wyobraźni ignoranci. Wierząc w „papierowe gwarancje”, ślepo zapatrzeni w „sojuszników”, decydowali o losie Rzeczypospolitej. Polska polityka przed i podczas wojny była efektem bezrozumnego narcyzmu i naiwniactwa. Mieliśmy nie oddać ani guzika, a został nam guzik z pętelką. I co? I nic - jak był pic, tak jest pic. Jałta niczego nas nie nauczyła. Tymczasem: „Nierządem Polska stoi i nierządem zginie. Pan Bóg nas ma jak błaznów i to prawdy blisko, że między ludźmi Polak to Boże igrzysko”. Jesteśmy oddani w pacht ignorantom, którzy sprowadzają kolejne nieszczęścia.

Chyba żaden naród tak łatwo nie ulegał – i nie ulega – prowokacjom oraz podszeptom obcych agentów. Czy w naszym narodowym DNA rzeczywiście drzemią jakieś mistyczne skłonności samobójcze? Jest poza dyskusją, że lwia część naszych „elit” politycznych to pospolici, pazerni durnie, którzy dla „przytulenia kasy” zrobią wszystko. Pytanie: ilu robi jedynie za „pożytecznych idiotów”, a ilu z pełną świadomością działa według instrukcji tworzonych w Moskwie, Waszyngtonie, Berlinie, Pekinie i cholera wie gdzie jeszcze? Trzydzieści lat rosyjski agent działał w MON – to kompromitacja całej klasy politycznej, od lewa do prawa. Megalomania i obskurantyzm stanowią kolumnowe szczudła naszego panteonu.

Dramat w tym, że publiczność klaszcze i cmoka z zachwytu, patrząc na krotochwilne zapasy pomiędzy „pałacami z pajacami” w błazeńskim kisielu. Życie to biologia, czyli walka o byt i przetrwanie, a nie gra w tarota. Dlatego inne państwa nadzwyczaj chętnie walczą ze swymi wrogami do ostatniego Polaka, który brawurowo i bezmyślnie ginie „za wolność waszą”. Somosierra, Rokitna, Monte Cassino, Lenino i długa lista naszego bitnie wybitnego „patriotyzmu” świadczą o naszej infantylnej naiwności. Ci, którzy gardłują o wolności, religii, prawie, miłosierdziu czy sprawiedliwości, wiedzą doskonale, że to maska przywdziewana do tumanienia mas.

Człowiek ma „ręce-grabki”, które grabią pod siebie. Wyzysk, grabież, wojny i zabijanie to historia ludzkości. Ludzie biznesu, wyciskając pracowników jak cytrynę i wykańczając konkurencję, bałamucą wykalkulowaną charytatywnością. Sąsiad z ukontentowaniem kontempluje fikuśne hocki-klocki z niejakim Epsteinem. A cóż to za niespodzianka, że wśród orgii erotomanów i pedofili bawili się prezydenci, prokuratorzy i „śmietanka towarzyska”. Tak się dzieje na całym świecie. Niekoniecznie na Florydzie – ponoć całkiem miło bywało i w agencjach towarzyskich na Podkarpaciu, w Gdańsku, Krakowie czy Sosnowcu. Tysiące taśm z tych przybytków też jakoś niezbyt gorliwie są ujawniane. Kto zgadnie dlaczego?

Zakłamani politycy, podobnie jak przedstawiciele zawodów zaufania publicznego, udają, że troszczą się o ludzi. Zabiedzeni medycy, cnotliwi duchowni, praworządni prawnicy, prawdomówni dziennikarze – sympatycznie rżną głupa. A od kiedy media społecznościowe zaczęły dominować w życiu publicznym, nastąpiła totalna inwazja głupoty i mamy – jak szydzi „rzucający się rejtanem w poprzek jawnej zdrady polszczyzny” Ryszard Koziołek – „fidbekowanie w trybie adhokowym” (cokolwiek to znaczy). Potworki anglopodobne wypierają żywą mowę i są estetycznym koszmarem, w którym nurzam się z perwersyjną przekorą. Używam ich, by… „zoptymalizować zasięgi”, zalotnie  puszczając oko do tych, którzy bez anglicyzmu nie potrafią już nawet mrugnąć.

Ryszard Ożóg

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com