Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Na Brzesko spadła bomba, tylko czy wybuchnie?   (Przymrużonym okiem Zofii Mantyki)  2026-03-12

Przymrużonym okiem Zofii Mantyki


Na Brzesko spadła bomba, tylko czy wybuchnie?


Wpadł do mnie sąsiad z niezwykle ekscytującą informacją, że Brzesko ma się znaleźć w elitarnym gronie miast z obiektami wojskowymi. Zapewne nie będzie to od razu Redzikowo, ale może takie „cosik” jak… powiedzmy, w Augustowie, Ciechanowie czy Czartajewie – kto wie? I niech mi ktoś powie, że nie mamy szczęścia.

Plany militarnych lokalizacji w Tarnowie, Brzesku i Łapanowie to – zdaniem sąsiada – ogromna szansa dla Brzeska i jego mieszkańców. Sąsiad – jak przystało na niezłomnego twardziela – w wojsku nigdy nie służył, stąd jest gorącym entuzjastą tego przedsięwzięcia. Pomysł utworzenia nowych jednostek w Brzesku i Łapanowie – gdzie nie ma byłych koszar – jest nieco zaskakujący i może wręcz ekscentryczny. Jeśli spojrzeć na mapę Polski i liczne miejscowości w rodzaju Żurawicy czy Żar, jest to dość dziwne i… jakby luksusowe. Ale co tam, logistyka dążąca do realizacji reguły „7W” nie musi być brana pod uwagę.

To będzie osobliwy big break! Pionierzy zawsze wytyczają nowe standardy i realia dla przyszłych pokoleń. Prekursorzy namiętnie abstrahują od ryzyka, bo: „Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe… a nie w uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę”. Pionier to taki saper, a Brzesko może pełnić zaszczytną funkcję odwachu dla Krakowa. Ludzkość nie przetrwa tylko dlatego, że ma szczęście. Przetrwa dopiero wtedy, gdy szczęście przestanie być jej potrzebne.

Niestety lekko nie jest – trzeba mieć szczęście, żeby nie sprowadzać na siebie nieszczęść. Rodzimy się winni, choć przecież jeszcze niczego złego nie zrobiliśmy, i wraz z aktem urodzenia otrzymujemy wyrok śmierci. Towarzyszy nam wulgarna zdolność zachwytu życiem burzliwym, aż do granic możliwości. Celebrowana przez polityków moralność często bywa jedynie objawem przerostu prostaty czy innej, równie „wesołej” przypadłości w rodzaju zdrowo-niezdrowych zmysłów.

Mój świętej pamięci ojciec zwykł mawiać: „Na świecie jest niezliczona liczba wariatów, całe szczęście, że razem nie chodzą”. Coś w tym jest. No bo jak pojąć człowieka, który ma na dachu zainstalowane panele fotowoltaiczne, czyli pozyskuje prąd z czystego źródła (OZE), a jednocześnie jest przeciwko OZE? Piętnuje odnawialne źródła energii w czambuł i postuluje energię z nieodnawialnych, węglowodorowych paliw kopalnych. Eksplikuje swe żądania i opinie nadzwyczaj obrazowo. Dla niego czarne nie jest czarne. Rodzi się pytanie: czy to wariat, czy może raczej z nas robi wariatów?

O naszym bezpieczeństwie decydują amatorzy niemający o nim zielonego pojęcia. Nie chodzi o Zielony Ład, który jest programem długofalowym i dyskusyjnym. Daleko groźniejsza zabawa i taniec wariatów dotyczy zagrożenia wojennego, które nie jest grą na smartfonie, jak myślą niektórzy. O sytuacji i „znakomitych” fachowcach w małopolskich urzędach mantyczyłem w poprzednim felietonie. W centrali jest równie „obiecująco”. Takoż i tam o naszym bezpieczeństwie decydują figury nie dość, że niekompetentne, to i do bólu infantylne. Plaga zakompleksionych ignorantów wytrwale doprowadza kraj na skraj przepaści.

Ostatnia woltyżerka z pozyskiwaniem środków na uzbrojenie może i bawi prezesa prezesów, który nie ma wnuków, więc na emeryturze chciałby się zająć hodowlą byków i organizacją rodeo. Niech – figlarnie jowialny staruszek  ̶  jak najszybciej idzie na emeryturę i przestanie nam organizować rodeo w rządzeniu państwem. W obliczu niezwykle poważnego zagrożenia bezpieczeństwa żyjemy w meandrycznych oparach „Dnia świra” Marka Koterskiego. Nasi władcy zupełnie ześwirowali, gdyż uważają, że: „Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza”.

Na Jowisza! Dorobiliśmy się dwóch systemów sądowniczych, dwóch ośrodków władzy, dwóch polityk zagranicznych, dwóch wizji bezpieczeństwa i dwóch programów dozbrajania. Modelowa schizofrenia w domu bez klamek. Na wypadek agresji żyjemy w rzeczywistości przedstawionej przez Kazika Staszewskiego w utworze „Mars napada”. Liczyć możemy już tylko na Opatrzność. Camus ostrzegał w „Dżumie”, że „zawsze nadchodzi godzina w historii, kiedy ten, co ośmiela się powiedzieć, że dwa i dwa to cztery, jest karany śmiercią”.

Tragedia w tym, że spolaryzowane społeczeństwo zupełnie nie słucha argumentów adwersarzy – zostaliśmy bezpardonowo przecięci piłą na pół. Przypominamy dzieci i szczury podążające za głosem fletu Szczurołapa z Hameln. Otumanieni i oszołomieni nie potrafimy zdobyć się na krytykę własnego zachwytu, zrozumieć anatomii swoich gustów czy uprzedzeń. Brniemy w otchłań głupoty, wiedzeni przez zakompleksionych socjopatów, którzy w swym egoizmie i zakłamaniu zupełnie się zatracili. Ich szalone pomysły i intrygi to popisy, w których erudycja i elokwencja są jak garbate garby. Przypomina to komiczne sceny z filmu „Śmieszność” Patrice’a Leconte’a.

Cóż z tego, że decydowanie o losach państwa to nie przelewki? Czcigodni parweniusze wyświęceni na stanowiska – w sferze erystyki – bawią się znakomicie. Najważniejsze, że splendor, salony i kasa się zgadzają, czego chcieć więcej? A że nierzadko zachowują się jak fredrowska małpa w kąpieli czy awanturnicy na „kibolskiej ustawce”… to co z tego? Karawana – jako żywo przypominająca karawan – beztrosko jedzie dalej. Miejmy nadzieję, że bomba jednak nie wybuchnie. „Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba”.

Ryszard Ożóg

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com