Rozmowa ze Zbigniewem Kormanem autorem książki "Wakacje w Piaskach"
(Zbigniew Stós)
2026-05-25
Rozmowa ze Zbigniewem Kormanem autorem książki "Wakacje w Piaskach"
Cześć Zbyszku, Znamy się praktycznie od podstawówki. Pamiętam, jak w młodości grałeś na perkusji w latach 60. ubiegłego stulecia, będąc członkiem zespołu muzycznego razem z Jaśkiem Hnatowiczem, Włodkiem Uchwatem i Andrzejem Żurkiem. Po kilkudziesięciu latach spotkaliśmy się kilkakrotnie na piknikach organizowanych przez Stowarzyszenie Przyjaciół Miasta Brzeska i Okolic w Chicago, stąd wiem, że od kilkunastu lat jesteś kierowcą trucka w Stanach Zjednoczonych. Ucieszyłem się, kiedy zdecydowałeś się przysłać do zamieszczenia na brzesko.ws twoich wspomnień "z lat szkolnych i trochę przedszkolnych spędzonych w Brzesku", czytaj» oraz wspomnień o "piekarniach brzeskich z okresu swojego dzieciństwa", czytaj». Czytając oba artykuły pomyślałem, że masz zacięcie literackie, ale byłem w szoku gdy któregoś dnia przysłałeś mi kilka swoich wierszy. A już zupełnie zwaliło mnie z nóg, gdy powiedziałeś, że napisałeś "do szuflady" książkę pt. "Wakacje w Piaskach". Długo musiałem cię namawiać, zanim zdecydowałeś się udostępnić ją czytelnikom portalu. Zależało mi na tym, bo akcja książki rozgrywa się w latach szkolnych naszej młodości i miejscach, które przywołują miłe wspomnienia. Czy mógłbyś mi powiedzieć jak to się stało, że postanowiłeś zacząć pisać książkę. - Wszystko to, zaczęło się przypadkiem, gdy nagle, pewnego razu zaświtała mi myśl - książka - napisać książkę, to może być fajna zabawa. Było to oczywiście w trasie, a dokładnie na Florydzie. Niestety, okazji do fajnej zabawy było niewiele, głównie stała temu na przeszkodzie moja praca. Więcej wtedy byłem poza domem niż w domu. Ułatwieniem i pomocą w realizacji tego pomysłu był fakt, że trochę wcześniej, szczęśliwie stałem się posiadaczem laptopa, starego już wtedy Della Latitude 5400, ale który znakomicie nadawał się do realizacji mojego zamierzenia. Zacząłem bez planu, bez notatek, całkiem na żywioł. Przyszło mi do głowy napisać o dwóch chłopakach, dobrych kumplach, którzy nie szczędzą sobie uszczypliwości, dogadywania sobie, jednak wszystko to, bez przekraczania pewnej granicy, za którą w ruch poszłyby pięści. Kiedy czasem bywało blisko, to zawsze był ktoś, kto w porę rozładowywał napięcie, albo oni sami w porę umieli wylać na swe głowy kubeł zimnej wody. Takie opowiadanie nie miało by racji bytu z dwoma jedynie bohaterami, dlatego w miarę rozwoju sytuacji przybywało osób, jedne goszczą dłużej, inne tylko w epizodach, w rezultacie zebrała się ich spora gromadka, ale na to nie było rady. Muszę się przyznać, choć może zabrzmi to nieskromnie, że pisanie przychodziło mi wyjątkowo łatwo, nie było dumania i zastanawiania się co dalej. Może stąd te banialuki, może było to coś w rodzaju sadyzmu połączonego z masochizmem aby dogodzić sobie samemu? Ale parłem naprzód, cały czas wiedziałem co pisać, nieraz nie mogłam się doczekać, żeby dalej pisać, bo akurat musiałam jechać, czy jakieś inne zajęcie nia pozwalało mi siąść do laptopa. Zdarzało się, że ktoś studził twój zapał? -Tak, nieraz słyszałem: No i po co to piszesz? I tak nikt tego nie przeczyta! Dokładnie tak było. Co wtedy myślałeś? - Pomyślałem: No i co z tego? A niech tam nie czyta, ale jaką mi sprawiało radość, to pisanie i jaką przyjemność na dodatek, a to było i jest dla mnie najważniejsze. I jeszcze mam ogromną satysfakcję. Może to wszystko marne, nic nie warte, ale nie dla mnie. Dla mnie to frajda i dobra zabawa.Nieraz kiedy przerwy w pisaniu były dłuższe, robiłem sobie wyrzuty, że oni tam czekają, bo nie wiedzą co mają robić dalej, a ja nia mam dla nich czasu. Te moje osoby w książce traktuję jak moje dzieci, w końcu to są moje twory, przeze mnie wymyślone to nic w tym chyba złego. Czy to jedyna książka, którą napisałeś? - Nie. Po ukończeniu "Wakacje w Piaskach", czytaj», zaraz powstał pomysł, aby napisać drugą, o losach moich bohaterów po dziesięciu latach, od pamiętnych wakacji, czyli akcja przeniosła się do roku 1976. No i właśnie druga książka jest na ukończeniu. Zaskakujesz mnie po raz kolejny. Kiedy będziemy ją zamieszczać na portalu? - To już zależy od ciebie. Myślę, że moglibyśmy zacząć udostępniać ją już w czerwcu.
- No to będę musiał się sprężyć z ostatni korektą! Czy na tej drugiej części skończy się historia: Jasia, Eli, Wandy, Romka, Anny, Ali, Wieśka i innych. - Myślę, że ciągnąć to dalej już raczej nie ma sensu. Są inne pomysły, dlatego jeśli mnie demencja nie dopadnie to raczej coś się wymodzi. Dziękuję za rozmowę. Ze Zbigniewem Kormanem rozmawiał Zbigniew Stós
|