Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Arcymistrzowie gry w durnia  (Przymrużonym okiem Zofii Mantyki)  2026-07-23

Przymrużonym okiem Zofii Mantyki

Arcymistrzowie gry w durnia

Oddając samochód do wymiany oleju, spotkałem Czytelnika moich irytujących wypocin. On też nie może zrozumieć – dlaczego my, Polacy, jesteśmy od stuleci tak rozgrywani? Czy mamy to w genach? O nas musi być głośno, bo wiadomo: „Polak potrafi!”. Kompleksy i megalomania sprawiają, że nie potrafimy inaczej. Paw już tak ma – ma być podziwiany. Bardzo zależy nam na uznaniu i łechtającej opinii. Jako naród bez skazy nie zwracamy uwagi na uwagi, które nam nie pasują. Winston Churchill, który – nie raz i nie dwa – cynicznie nas wyruchał, twierdził, że: „Nie ma takiego błędu, którego Polacy by nie popełnili”. Nie dość, że je popełniamy, to jeszcze je celebrujemy. Jesteśmy mistrzami gloryfikacji makabrycznych klęsk, które sami sprokurowaliśmy. To nasze genius loci. Kochamy piękne, mesjanistyczne bajeczki, odrzucając bolesną prawdę. Podczas kampanii wrześniowej 1939 roku było klawo jak cholera: ginęliśmy bohatersko, pokazując światu, jak Polak potrafi pięknie umierać. Pomoc Francji i Anglii była niesamowita – cały czas odważnie trzymali za nas kciuki.

Gra, w którą gramy, to nie brydż ani poker. Nie, to… dureń – najpopularniejsza gra karciana w Rosji. Durak jest grą, w której nie ma zwycięzcy, jest tylko przegrany, a my w tej grze jesteśmy arcymistrzami. Permanentnie dajemy się robić w durnia i wręcz się o to prosimy.

Uchwała z okazji 125. rocznicy urodzin Stanisława Mikołajczyka została w ubiegłym tygodniu podjęta przez aklamację. Fakt, zasługi owego bohatera są bezdyskusyjne. Nikt się jednak nawet nie zająknął, że nasz zuch był wasalem Churchilla i Stalina, a jego działalność to nieudacznictwo i pasmo dramatycznych błędów. Mikołajczyk – podobnie jak i Sikorski – pozując na pawia, zachowywał się jak struś. Polityka, jaką ci „wybitni Polacy” uprawiali, nie dość, że doprowadziła do utraty przez Polskę niepodległości na czterdzieści pięć lat (co może i było nieuniknione), to przyczyniła się do śmierci setek tysięcy Polaków – a to nie było nieuniknione.

Czytając choćby Stanisława Cata-Mackiewicza, trzeba mieć mocne nerwy, by nie zwariować. Polskie Państwo Podziemne doprowadziło do samobójstwa Polski. Skrajne niedołęstwo naszych mężów stanu oparte było na pobożnych życzeniach i złudzeniach. Ilu z nich to byli „poczciwi idioci”, a ilu było agentami obcych państw? W lipcu 1941 roku generał Władysław Sikorski zrobił figlarny „krok w przepaść”, gdy w Londynie podpisał układ z diabłem pod czujnym okiem Churchilla. Czy to była kolaboracja z wrogiem, który napadł na nas 17 września 1939 roku? Ależ skąd, no gdzieżby! A czym się różnił Stalin od Hitlera? Ależ to oczywiste – miał… dłuższe wąsy.

Churchill poklepał naszego premiera po plecach, a ten dureń pękał z dumy, że sojusznicy są z niego zadowoleni. Polscy lotnicy ginęli w Bitwie o Anglię, a nasi sojusznicy sprzedali nas w Teheranie jak pospolitą dziwkę spod latarni. Straciliśmy połowę terytorium Rzeczypospolitej Polskiej – niemal 200 tysięcy kilometrów kwadratowych, zamieszkanych przez blisko 15 milionów obywateli, i dwa piękne polskie miasta: Wilno i Lwów.

Po ujawnieniu mordu katyńskiego nadal rżnęliśmy głupa i udawaliśmy, że Sowieci to nie wrogowie, tylko sojusznicy naszych sojuszników. Armia Krajowa, zamiast bronić polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej przed ukraińskimi nacjonalistami, realizowała kretyński scenariusz akcji „Burza”. W efekcie ginęli polscy cywile, bestialsko mordowani, a żołnierze Armii Krajowej, pomagając Armii Czerwonej, dzielnie ginęli w walce z Niemcami. Ci zaś, którym udało się przeżyć, byli rozbrajani i rozstrzeliwani przez Sowietów. Tak było na Wileńszczyźnie, na Wołyniu i w rejonie lwowskim. Akcja „Burza” to był durny absurd, jaki wycięli nasi wielcy politycy.

Apogeum zdurnienia stanowiło Powstanie Warszawskie. Za kilka dni będziemy obchodzić kolejną rocznicę tej ludobójczej hekatomby, którą w prezencie dla Stalina wywołali nasi wybitni oficerowie. Tadeusz Pełczyński, Antoni Chruściel, Leopold Okulicki i Tadeusz Komorowski – mający swoje ulice w wielu miastach -  olali dyspozycję Naczelnego Wodza, generała Sosnkowskiego, i zafundowali Polakom rzeź miasta. Czy to była tylko niesubordynacja „pożytecznych idiotów”, czy działali z inspiracji obcej agentury? Dzięki tej jakże sympatycznej decyzji milionowe miasto legło w gruzach, a dwieście tysięcy Polaków straciło życie. Polak potrafi!

Odzyskaliśmy niepodległość dopiero w 1989 roku i – o zgrozo – bez jednego wystrzału, co do dziś jest solą w oku „prawdziwych Polaków”. No bo jakże to tak bez ofiar, bez hektolitrów krwi przelanej? Tak się nie godzi, bo na wolność trzeba sobie „zasłużyć”. Co świat o nas powie? Istnieje dzisiaj niepodległa Republika Czeska, Słowacja, Bułgaria, Węgry, Łotwa, Estonia itd. Tylko że narody te pod koniec II wojny światowej nie puściły z dymem swoich stolic w szalonych powstaniach. Dlaczego więc odzyskały niepodległość? Przecież nie zasłużyły! Myśmy walczyli i pięknie ginęli pod Monte Cassino, pod Lenino i w wielu innych miejscach, czyż nie tak? I gdzież tu wdzięczność?

Zdaniem sąsiada nie należy jednak tracić nadziei, bo sytuacja jest coraz bardziej sprzyjająca i może już niebawem nasi dzielni patrioci doczekają się wreszcie, by znów móc pokazać, że Polak potrafi.

Zakończmy wierszem Józefa Barana z najnowszego tomiku „Jaśń”:

Do dużych chłopców na górze

- Ej chłopcy nieładnie się bawicie
tymi śmiercionośnymi zabawkami
od tego świat wstrzymuje oddech
place zabaw zmieniają się w cmentarze
a matkom po nocach siwieją włosy

Ryszard Ożóg

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com