Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Złote… a skromne, czy popelina i tombak?  (Przymrużonym okiem Zofii Mantyki)  2026-08-21

Przymrużonym okiem Zofii Mantyki

Złote… a skromne, czy popelina i tombak?

Korzystając z uroków lata, warto pospacerować choćby po Wiedniu. To niesamowite miasto, które olśniewa za każdym razem. Oczywiście mówię o starym mieście, a nie o nowoczesnych drapaczach chmur – te są dokładnie tak samo paskudne jak w każdej innej metropolii. Podobnie rzecz się ma z Pragą czy naszym poczciwym Krakowem: po zabytkowych uliczkach można włóczyć się godzinami. Sam urodziłem się na „ziemiach odzyskanych”, więc może stąd u mnie ten szczególny sentyment do dawnej architektury?

Współczesna unifikacja serwuje nam masowe produkty mieszkaniowe, w których po prostu gnieździ się „ludzka substancja”. Nowoczesność, szyldoza, betonoza i ta cała posocjalistyczna rewitalizacja realizowana cepem sprawiają, że niektóre nasze rynki przypominają dziś całkiem miłe, więzienne spacerniaki.

Podobno o gustach się nie dyskutuje, ale czy to nie wyświechtany banał? Czy człowiek nie czuje się lepiej w otoczeniu, które daje mu poczucie estetycznego komfortu? Zasób słownictwa, przedmioty i ludzie, którymi się otaczamy – to wszystko składa się na nasz dobrostan. Moje pokolenie pamięta jeszcze siermiężny PRL, w którym żyło się – jakby to ująć – szpanersko i „jakby luksusowo”, co cudownie zresztą punktował Bareja w swoich komediach. Sam pamiętam, jak dla szpanu nosiło się w kieszonce koszuli niedbale wystającą paczkę Marlboro (z krakowskich zakładów tytoniowych) – i to wcale niekoniecznie z zawartością. Zafascynowani zachodnim stylem życia, zżerani przez szarą rzeczywistość i tłamszeni przez władze, żyliśmy w tej popelinowej, wschodniej otoczce niczym tutejsi Poleszczucy.

Big bit, winyle, dżinsy i długie włosy były wprawdzie przaśną podróbką Zachodu, ale człowiek chciał zademonstrować sobie i światu, że pragnie wyrwać się z zamordyzmu, który go opętanie dusił. Przedwczoraj zaszedł do mnie mój wiekowy Sąsiad – dziwak uwielbiający czytać literaturę radziecką tuż przed wejściem na Ścieżkę Kościelną w Elblągu – i rzucił prosto z mostu: – Moje dzieci i wnuki nie mają pojęcia, co to Pewex czy odrzuty z eksportu. I cholera, wcale im tego nie zazdroszczę! Nasz świat przypominał centra starych miast z ich niepowtarzalną poetyką, a ich… ech, szkoda gadać.

Ten nostalgiczny dziadyga po prostu nie chce przyjąć do wiadomości, że cały świat wokół nieuchronnie przemienia się w tombak i popelinę.

Po chwili dodał jeszcze: – Słynny cytat z filmu „Kler” – „złote, a skromne” – zaczynam dziś interpretować zupełnie inaczej. Pazerność kościelnych dostojników leży poza dyskusją, ale spójrz tylko, jak piękne obiekty sakralne cieszą nasze oczy.

Pan Bóg pewnie patrzy na to wszystko z politowaniem. Ciekawe, czy jest zadowolony ze swoich plenipotentów, którzy – w zależności od wyznawanej religii – noszą wprawdzie inne tytuły i stroje, ale schemat postępowania mają uderzająco bliźniaczy?

A wracając do gustów i tego, co kogo w oczy kłuje: aktualnie temat pomnika Matki Boskiej w Konotopiu rozgrzewa publiczność do czerwoności. Ludzie ronią krokodyle łzy, że miliarder – ponoć były TW – w taki właśnie sposób przepuszcza swoje gigantyczne pieniądze. Na Boga, przecież nikt nikogo nie zmusza, żeby jechał oglądać tę gargantuiczną masę betonu! Dokładnie tak samo jak nikt nie musi słuchać discopolowych szlagierów Zenka Martyniuka – obojętnie, czy lecą z puszki, czy na żywo. Na tym polega wolność wyboru: chcesz mieć rybie usta i szpony jak terizinozaur – droga wolna, bylebyś mi nimi nie porysowała parkietu. Taką mamy urodę, że po prostu lubimy pomniki. W iluż to przydomowych ogródkach ludzie stawiają przeróżne „dzieła sztuki”! To zupełnie jak z pielgrzymkami: jednych fascynują, innych mierżą – i w sumie dobrze, choć akurat hadżdż do Al-Kaby w Mekce to dla dorosłego muzułmanina twardy obowiązek.

Postęp cywilizacyjny, nowe technologie, globalizacja – dokąd to wszystko zmierza? U nas postęp ma niejedno imię. Za panowania dynastii „Zjednoczonej Prawicy” nasz kraj tak gorliwie „wstawał z kolan”, aż mu w krzyżach strzeliło. Za wszelką cenę – dosłownie i w przenośni – promowano imię Polski przez Polską Fundację Narodową (ile publicznej kasy tam przemielono, to już tylko Bóg raczy wiedzieć). Teraz, dla odmiany, za panowania dynastii „uśmiechniętego serca”, mamy Fundację „Marka Polska Think Tank”, która pod czujnym okiem pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska pichci „Raport Polaków portret własny”. I co w nim znajdziemy? Katowice stają się północnym centrum Polski, Wrocław leży na północnym zachodzie, a archetyp Matki Polki zgrabnie ewoluował w archetyp „guardianki”. No po prostu palce lizać! Wiadomo, ich uśmiechnięte serca biją przecież dla nas, bo oni „myślą sercem” – wielka szkoda, że nie głową.

Żyjący w V wieku p.n.e. Sokrates mantyczył: „Wiem, że nic nie wiem”. Kłopotliwy był z niego gość – ciągle dopytywał, skąd wziął się świat i co jest tą praprzyczyną wszystkiego, owym arché. Minęło 2,5 tysiąca lat i… nadal mało kto zna odpowiedź na to frapujące pytanie. Choć żyjemy w tłumie ludzi pełnych pychy i serwujących bezkompromisowe recepty, to jak na razie wciąż domena metafizyki, a nie fizyki. Ponoć Sokrates praktykował po prostu dobre życie, w czym stale pomagał mu jego daimonion – wewnętrzny głos sumienia. Ten niebezpieczny świr nie dbał ani o mamonę, ani o zaszczyty, ani nawet o własne ciało. Chodził boso i – wyobraźcie sobie Państwo – bęcwał ośmielał się krytykować spolaryzowane obozy władzy rządzące Atenami jak… za przeproszeniem, jakiś obrzydliwy symetrysta! Został skazany na śmierć za niewyznawanie bogów, których czci państwo – i dobrze mu tak. Wypił cykutę i jak na prawdziwego pacyfistę przystało, umarł poczciwie: we własnym łóżku, a nie w żołnierskich butach.

Ryszard Ożóg

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com