Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Oceny - źródło szkolnego konfliktu!  (bap)  2026-08-26

Oceny - źródło szkolnego konfliktu!

Za kilka dni rozpocznie się nowy rok szkolny. Dzieci i młodzież oraz ich rodzice powrócą do szczególnego rytmu dnia, który jest wyznaczany nie tylko przez plan lekcji, ale także przez, często liczne, dodatkowe obowiązki związane z nauką i zdobywaniem wybranych umiejętności. Obie strony ponownie będą musiały stanąć na wysokości zadania: uczniowie zaprezentować swoje chęci i intelektualne możliwości, a rodzice zadbać o właściwą atmosferę sprzyjającą osiąganiu jak najlepszych wyników przez swoich podopiecznych. No i pewnie pojawi się problem stary jak świat, mający związek z ocenianiem, który często prowadzi do konfliktu na drodze uczeń – nauczyciel – rodzice. Jakie mogą być jego przyczyny i jak go uniknąć?

Łatwo da się zauważyć, zwłaszcza u dzieci w wieku przedszkolnym, że często uważają siebie za „pępek świata”. Nie jest to nic złego, oczywiście w rozsądnych granicach, gdyż w ten sposób budują poczucie własnej wartości i chcą być zaakceptowane przez otoczenie, a dodatkowo „rosną”, kiedy są chwalone szczególnie przez rodziców i panie wychowawczynie. Proszę zauważyć, jak chętnie zdecydowana większość dzieci w tym wieku bierze udział w różnego rodzaju konkursach, gdyż chcą w ten sposób sprawdzić, w czym są dobre, w dodatku mierząc swoje siły z innymi. To jest naturalne zjawisko związane z rozwojem emocjonalnym i społecznym.

Powodów dla rodziców, że właśnie ich dziecko jest najlepsze, jest kilka. Przede wszystkim już sam fakt wydania przez nich na świat potomka bardzo silnie wiąże ich emocjonalnie, co często powoduje wyłącznie jego subiektywną ocenę. Długie przebywanie z dzieckiem (zwłaszcza matki, co zrozumiałe) sprawia jego dokładne poznanie, które pociąga za sobą niejako automatyczne podnoszenie wartości „następcy tronu”, bo rodzice widzą w nim, jakby odbicie samych siebie, więc każdy sukces dziecka podnosi ich ego. Dlatego nie należy się dziwić, że rodzice często celowo nie dostrzegają wad dziecka, a na piedestale stawiają jego zalety i nawet drobne osiągnięcia.

Tak rodzice jak i dziecko muszą zmierzyć się z jeszcze jednym, ale bardzo ważnym czynnikiem, a mianowicie presją społeczną, bo przecież żyjemy wśród innych i chcemy być jak najlepiej przez nich postrzegani. A to pociąga za sobą pewne zachowania. To społeczeństwo ocenia i wydaje werdykt, jak rodzice wychowali dziecko. Pozytywna opinia nobilituje ich, bo jest to dowód, na właściwe postępowanie z potomkiem i że czas mu poświęcony oraz tzw. wkład materialny nie poszły na marne.

Ciągłe wpajanie dziecku, że jest najlepsze, może przynieść katastrofalne skutki w szkole, bo co się stanie, jeśli zacznie ono uważać, że piątki czy szóstki należą mu się niejako z automatu? W przypadku ich nieotrzymywania zacznie szukać winy nie w sobie, ale wśród innych, przede wszystkim będą nimi nauczyciele, którzy z niewiadomych powodów „uwzięli się” właśnie na niego. Frustrację takiego dziecka, niestety, często pogłębia przyznawanie mu racji przez rodziców, którzy nie zdają sobie sprawy lub nie chcą jej sobie zdawać, jak bardzo mu szkodzą. Bywa, że nawet nie zadają sobie trudu, żeby zastanowić się i próbować dojść przyczyny słabszych ocen swojej pociechy. A problemy będą narastać.

W polskim systemie szkolnym mamy kilkustopniową skalę ocen. Każda z nich odpowiada za opanowany i prezentowany przez ucznia pewien zasób wiadomości i umiejętności. Główne kryteria danej oceny powinni przedstawić uczniom nauczyciele poszczególnych przedmiotów na początku roku szkolnego. Zawsze najwięcej emocji związanych jest z ocenami celującą i piątką (czwórka też czasami je dostarcza), bo nie tylko wyróżniają ucznia na tle klasy, ale przede wszystkim odgrywają istotną rolę w otrzymaniu świadectwa z tzw. paskiem, co w przypadku starania się do szkoły średniej ma duży wpływ na przyjęcie do wybranej placówki oraz klasy.

Pozwolę sobie skorzystać z Google’a i podać ogólne kryteria oceny celującej, czyli szóstki:

„- Pełna wiedza: Opanowanie pełnego zakresu wiadomości i umiejętności określonych w programie nauczania.
- Samodzielność: Umiejętne stosowanie zdobytej wiedzy w sytuacjach nowych i nietypowych.
- Twórcze myślenie: Proponowanie oryginalnych i bezbłędnych rozwiązań problemów.
- Sukcesy zewnętrzne: Udział i wysokie osiągnięcia w konkursach, olimpiadach lub turniejach (szkolnych, miejskich lub wojewódzkich).
- Dodatkowa aktywność: Systematyczna praca na lekcjach, przygotowywanie ciekawych materiałów, projektów lub referatów.
- Testy i sprawdziany: Uzyskiwanie najwyższych wyników procentowych (zazwyczaj 98%-100% punktów, w tym zadań oznaczonych jako „nadobowiązkowe” lub o zwiększonym stopniu trudności.
- Aktywność: Stałe inicjowanie działań grupowych i merytoryczna pomoc innym uczniom.”

„Siła rażenia” wymagań na piątkę jest tylko trochę mniejsza, jednak by zasłużyć na tę notę, należy również nieźle się natrudzić. I chociaż kolejne oceny odpowiednio zmniejszają skalę trudności, to jednak na każdą z nich też coś trzeba umieć. Oczywiście uczniowie każdej z klas IV – VIII mają własny „próg przeszkód” do pokonania.

Powyższe wymagania wymaganiami, ale nierzadko zdarza się, o czym wspominali nauczyciele, z którymi rozmawiałem, że rodzice oraz ich pociechy mają własne kryteria ocen i to właśnie do tychże kryteriów powinni dostosować się uczący, a nie do jakichś tam wymyślonych w ministerstwie. No i w ten sposób rodzi się konflikt. Oczywiście można go uniknąć, ale będzie to wymagało dobrej woli ze strony wyżej wymienionych, a przede wszystkim zdania sobie sprawy z możliwości i chęci dziecka do większego wysiłku, bo przecież uczy się ono przede wszystkim dla siebie, dla swojej przyszłości.

Jak powinni zachować się rodzice, którym prawdziwe dobro pociechy leży na sercu? W pierwszym rzędzie należy zaufać nauczycielom i ich zdaniu o zdolnościach oraz możliwościach dziecka. Jeśli, szanowni rodzice, dostrzegacie pracę i zaangażowanie w wykonywaniu uczniowskich powinności swojej latorośli, to nie szczędźcie pochwał, choć czasami postawiona przez uczącego ocena mija się z waszymi i dziecka oczekiwaniami. Starajcie się wtedy uodparniać go na takie sytuacje, tłumacząc że mogą się one zdarzać, ale po wyciągnięciu z nich właściwych wniosków ocenę zawsze będzie można poprawić. Oczywiście nie należy zapominać o zapewnianiu dziecka, że bez względu na osiągane wyniki jest kochane. No i jeszcze jednej rzeczy nie powinno się absolutnie robić, a mianowicie porównywać osiąganych wyników potomka do wyników rodzeństwa lub innych dzieci, gdyż najczęściej przynosi to odwrotny skutek od zamierzonego.

Wprawdzie wydaje się to nieprawdopodobne, ale czasami zdarza się, zresztą z ogromną szkodą dla dziecka, że choć nie zasługuje, to otrzymuje ono wyższe oceny po tzw. znajomości czy „dla świętego spokoju” albo w sytuacji, kiedy niższa ocena może zaważyć na nieuzyskaniu świadectwa z tzw. paskiem. Radość bywa chwilowa, natomiast rozczarowanie a wręcz rozgoryczenie przyjdzie w następnych latach edukacji, kiedy będzie potrzebne już bez znajomości czy innych „sprzyjających” okoliczności udowodnienie, co się naprawdę umie.

Już ponad dwadzieścia lat obowiązuje przepis, na mocy którego wystarczy uzyskać 30% punktów z przedmiotów obowiązkowych, czyli języka polskiego, matematyki i języka obcego, aby podstawowy egzamin maturalny został uznany za zdany. Od roku 2028 próg 30% ma obowiązywać także na tzw. rozszerzenia. Moim zdaniem, nie stawia to przed maturzystami konieczności posiadania nie wiadomo jakiej wiedzy, a jednak, jeśli prześledzi się wyniki uzyskiwane przez nich od 2005 roku, to okazuje się, że rokrocznie w terminie majowym egzaminu tego nie zalicza około 1/5 zdających.

Na zakończenie życzę uczniom, ich rodzicom i nauczycielom wszystkiego najlepszego z okazji rozpoczynającego się roku szkolnego 2026/27, aby ci pierwsi uzyskiwali wyniki zgodne ze swoimi możliwościami, nauczyciele oceniali ich wiedzę i umiejętności jak najsprawiedliwiej, a rodzice, żeby ze zrozumieniem podchodzili do osiągnięć swoich latorośli i zawsze spieszyli z mądrą pomocą, jednak wcześniej nie zapominając o zachęcaniu ich do nauki.

(ndwr)

P.S. „The Economist”: co piąty polski student jest na poziomie 10-latka
Zaledwie w ciągu dekady odsetek osób osiągających bardzo słabe wyniki w czytaniu i pisaniu wzrósł ponad dwukrotnie. Umiejętności matematyczne również są na coraz niższym poziomie. Rezultaty osiągane przez Polaków są alarmujące. (Onet 21.08.2026)


comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com