Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Pierwsze dni II Wojny Światowej w Maszkienicach we wrześniu 1939 roku.  (Wojciech Legutko)  2026-09-06

Pierwsze dni II Wojny Światowej w Maszkienicach we wrześniu 1939 roku.

W piątek wczesnym rankiem 1 września 1939, zdradziecka kanonada pocisków armatnich wystrzeliwana z niemieckiego pancernika SMS Schleswig-Holstein, zaczęła rozrywać mury polskiej składnicy na Westerplatte. Stało się jasne, że pancernik nie przypłynął z kurtuazyjną wizytą, tylko aby zakończyć dwudziestoletni okres względnego pokoju i zacząć nową wojnę. Można przypuszczać, że dla wielu Maszkieniczan była to bezsenna i pełna wyczekiwania noc. Zmobilizowani z Maszkienic, mężczyźni z pewnością już wcześniej dotarli do wyznaczonych jednostek wojskowych, gdzie otrzymawszy broń i ekwipunek ruszyli na pierwsze linie obrony zaatakowanego państwa. Wśród zmobilizowanych byli Piotr Kita (1905 -1982),[1] i Piotr Stec (1916 - 1996),[2]. Dla innych był to czas gorączkowego przygotowania zaopatrzenia, wobec spodziewanego wycofywania się w kierunku wschodniej granicy. Z pewnością część mieszkańców czuwało w nocy, wielu zgromadziło się ponownie rano pod oknem mieszkania kierownika Ferdynanda Gągoli, by o godzinie 6:30 usłyszeć nadany przez Polskie Radio nagrany wcześniej dramatyczny komunikat;

„A więc wojna! Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory. Weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym: walka aż do zwycięstwa!”

Już od od piątku 1 września na maszkienickim niebie zaczęły pojawiać się samoloty, wykonujące naloty na stację w Biadolinach i dworzec Tarnowie.

Bombardowanie toru kolejowego - Wikimedia Commons

Niektórzy mieli jeszcze nadzieję,że to ćwiczenia obrony przeciwlotniczej, ale szybko się okazało, że wojna dotarła również do Małopolski.

Czołgi jadące przez Dunajec w natarciu na Tarnów - Wielka Historia

W pobliżu Maszkienic zaczęły się przetaczać cofające na wschód pod naporem Niemców, oddziały wojskowe i cywile. Tłok panował nie tylko na drodze do Tarnowa ale także na przebiegającej przez Zajazie w Maszkienicach linii kolejowej. Przez Zajazie przejeżdżały w kierunku Tarnowa pociągi ewakuacyjne którymi transportowana była ludność cywilna z terenów zachodnich. 

W poniedziałek 4 września jeden z takich pociągów, jadący z Oświęcimia w kierunku Tarnowa, zatrzymał się przed semaforem na Zajaziu, tuż przed wjazdem na most kolejowy na Uszwicy w Wokowicach. Zatrzymany pociąg stał się łatwym celem dla niemieckich samolotów. Pociągiem jechali członkowie Junackiego Hufca Pracy oraz zmobilizowani do wojska. Niestety około godziny 13:30 został zauważony przez niemieckich pilotów i bezpardonowo zbombardowany.

Na pociąg spadła lawina bomb, natomiast na uciekających w panice i szukających schronienia w pobliskich zaroślach ludzi grad kul z karabinów maszynowych. Uprawna równina i brak naturalnych zagłębień w terenie na Zajaziu, oraz niemały dystans do brzegów Uszwicy, gdzie rosło więcej drzew, spowodowały, że uciekający ludzie stali się łatwym celem.

Po północnej stronie toru podróżni uciekając wpadali do znajdujących się tam zastoisk wodnych. Kiedy ustał nalot ludzie z Maszkienic Sterkowca i Wokowic pośpieszyli z pomocą. Na miejsce zdarzenia przyjechała Policja z posterunku w Jadownikch. Pasażerowie byli stłoczeni, słychać było płacz dzieci i jęki rannych. Zabitych i rannych wyciągnięto z pociągu.

Skutki tego bestialstwa były opłakane, zginęło łącznie 50 osób tym dzieci i kobiety. Do Domu Ludowego, który zamieniono na punkt opatrunkowy przewieziono 68 osób, którym udzielono pierwszej pomocy, a najciężej poszkodowanych przewieziono do szpitala w Tarnowie. Miejscowi gospodarze zorganizowali kilka furmanek, którymi zabitych zaczęto zwozić na cmentarz prafialny, gdzie przygotowano miejsce do pochówku. 26 poległych po północnej stronie toru kolejowego zabrano na cmentarz do Szczepanowa. Na cmentarz w Maszkiencach przewieziono 22 osoby poległe od strony Zajazia,[3]. Dojmujący był widok furmanek wypełnionych zakrwawionymi ciałami zabitych, zmierzających w kierunku wsi. Furmanki przejechały bród na Uszwicy wolno toczyły się w ciszy w kierunku cmentarza.Ludzie znosili deski z których naprędce zbijano trumny a raczej paczki, do których składano zabitych.

Pogrzebowi poległych, który odbył się następnego dnia wieczorem 5 września 1939 roku przewodniczył ks. A.Zalasiński. Po pogrzebie odręcznie sporządził dokument informujący o zdarzeniu Urząd Dziekański w Porąbce Uszewskiej. Poniżej treść dokumentu w oryginalnym brzmieniu;

Do Przewielebnego Urzędu Dziekańskiego w Porąbce Uszewskiej

“Dnia 5 IX 1939 r. wieczorem odbył się pogrzeb poległych tragiczną śmiercią na torze kolejowym w Sterkowcu.Pochowałem na cmentarzu parafialnym 22 osób obojga płci w wspólnej mogile – w tem prawdopodobnie 2 żołnierzy z polskiej armii – ale niestety bez wciągnięcia ich nazwisk do księgi zmarłych, ponieważ komendant PPP w Jadownikach zabrał dowody tożsamości osób zabitych bombami z sobą do Jadownik,nie wstąpiwszy wcale do mnie. Również oglądacz zwłok nie podał mi żadnego aktu zgonu poległych.Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi, oddział w Brzesku udzieliłem już żądanych wiadomości w tej samej sprawie”.

Z Urzędu parafialnego w Maszkienicach dnia 29 lutego 1940

Ks. A.Zalasiński proboszcz

Przed złożeniem ofiar do grobu udało się zidentyfikować tylko 9 osób (6 mężczyzn i 3 kobiety); Edward Bruzda, Florentyna Bruzda, Tadeusz Bruzda z Oświęcimia, Józef Durańczyk i Feliks Durańczyk z Poręby, Aleksander Damżel, Zofia Halawa, Mieczysław Halawa i Maria Halawa[4].

Łatwo zauważyć, że większość zidentyfikowanych, to ofiary z trzech rodzin. Zabitych pochowano na końcu głównej ścieżki cmentarza parafialnego,[5].

W nocy z 5 na 6 września prawie wszyscy mężczyźni z Maszkienic zebrali się na placu pod szkołą i zgodnie z dyrektywą władz odeszli wraz z wojskiem na wschód. W domach zostali starsi, kobiety i dzieci oraz nieliczni, gotowi na wszystko młodzieńcy. W czwartek 7 września przetoczył się od strony Sterkowca przez Maszkienice pociąg przeciwpancerny PP54 “Groźny”, który stoczył kilka walk na Śląsku i Małopolsce.

PP54 "Groźny" w Biadolinach - derela.pl

PP54 “Groźny” przejechał most na Uszwicy w Wokowicach i dojechał do Biadolin,[6].

Zniszczony most w Bogumiłowicach - Zdjęcia Wojenne

Tego samego dnia pierwsze niemieckie czołgi dostrzeżono na drodze głównej pomiędzy Jastwią a Dębnem. Do Maszkienic kolumny samochodowe niemieckiego wojska wjechały 7 września 1939. Wojsko niemieckie rozlokowało się wokół Strażnicy, Szkoły i Domu Ludowego.

Dom Ludowy - z zasobu OSP Maszkienice

Niemcy od razu zniszczyli szkolne sprzęty, częściowo bibliotekę i akta szkolne. Po kilku dniach niemieckie wojsko odjechało z Maszkienic w kierunku Tarnowa, ale w jego miejsca przyszła Landwehra, formacja wojskowa, wykonująca funkcje pomocnicze, która pozostała we wsi do końca marca 1940, jako ochrona toru kolejowego [7]. Dla Maszkienic, okolicy i całego kraju rozpoczynał się mroczny i długi okres okupacji niemieckiej a widok okupantów jak na zdjęciu z przystanku w Sterkowcu stał ponurą rzeczywistością.

Niemcy na przystanku w Sterkowcu,
zapożyczone z profilu FB "Historia Sterkowca"

W niedzielę 13.09.2026 o godz.10:00 zostanie w kościele pw. św. Józefa Rzemieślnika odprawiona msza św. w intencji poległych, oraz uroczystość odsłonięcia nowego pomnika ofiar na cmentarzu parafialnym w Maszkienicach.

Wojciech Legutko

Przypisy:

1. Piotr Kita (1905-1982) - został zmobilizowany i przerzucony na wschód, po rozkazie Naczelnego Wodza E.Rydza - Śmigłego aby z Sowietami nie walczyć, przekroczył granicę do Rumunii w Kutach przez most na Czeremoszu i tam dostał się do niewoli. Wojnę spędził w stalagu VI A Hemer w Niemczech, do Polski wrócił w 1946 roku. Po wojnie pełnił przez kilka dekad w kościele w Maszkienicach funkcję zakrystianina /kościelnego.

2. Piotr Stec (1916-1996) - był żołnierzem 6 Dywizji Piechoty, która wchodziła w skład Armii Kraków. Brał udział w pierwszej bitwie granicznej pod Pszczyną w dniach 1-2 września 1939.

3. Ks. A.Zalasińskipodał liczbę pochowanych 22, natomiast “Zeszyty Wojnickie” z 1993 Nr 3 i 4 podają liczbę 24 ofiar pochowanych w Maszkienicach.

4. Florentyna Bruzda, tożsamość potwierdzona przez rodzinę. Dotychczas napis nagrobny błędnie informował, że w mogile spoczywa Florian Bruzda.

5. W roku 1964 po poszerzeniu cmentarza odbyła się ekshumacja ciał ofiar bombardowania, które zostały przeniesione w obecne miejsce spoczynku.

6. Zwiad ustalił, że most na Dunajcu w Bogumiłowicach został wysadzony przez polskich saperów. Pociąg spóźnił się dosłownie o kilka godzin może nawet kilkadziesiąt minut. W tej sytuacji kpt. Kulesza rozkazał opuścić pociąg, po czym uszkodzono ładunkami wybuchowymi parowóz, wymontowano broń maszynową i zamki dział, łożyska zasypano piaskiem. Pociąg został przejęty przez Niemców i wykorzystany na wyposażenie "Panzerzug 21".

7. Źródło Kronika Szkolna w Maszkienicach

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2026 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com