Czy i gdzie na cmentarzu w Szczepanowie znajduje się mogiła ofiar bombardowania z 1939 roku?
(Wojciech Legutko)
2026-09-24
Czy i gdzie na cmentarzu w Szczepanowie znajduje się mogiła ofiar bombardowania z 4 września z 1939 roku? W opublikowanym niedawno na portalu brzesko.ws artykule „Pierwsze dni II wojny światowej w Maszkienicach we wrześniu 1939 roku” przypomniałem tragiczne wydarzenie z 4 września 1939 roku. Tego dnia niemieckie lotnictwo zbombardowało pociąg pasażerski znajdujący się na torze kolejowym w rejonie Maszkienic i Sterkowca. W artykule starałem się odtworzyć przebieg wydarzeń, w tym również okoliczności pochówku 22 ofiar na cmentarzu w Maszkienicach.
Pochówek ten znajduje potwierdzenie w dokumencie skierowanym do Urzędu Dziekańskiego w Porąbce Uszewskiej, podpisanym przez ówczesnego proboszcza parafii, ks. Andrzeja Zalasińskiego, [1]. Proboszcz nie wpisał nazwisk ofiar do Księgi Zmarłych, ponieważ nie otrzymał do wglądu dokumentów potwierdzających ich tożsamość. Dowody osobiste zabitych zabrał komendant posterunku Policji w Jadownikach, natomiast oglądacz zwłok nie przedstawił parafii aktów zgonu poległych. Ks. Zalasiński potwierdził jednak, że wcześniej udzielił informacji dotyczących pochówku oddziałowi PCK w Brzesku. Co szczególnie istotne, miejsce spoczynku tych ofiar nie uległo zatarciu. W 1964 roku przeprowadzono ekshumację ich szczątków i przeniesiono je do mogiły, w której spoczywają obecnie.
A co stało się z pozostałymi ofiarami? O ile więc los 22 osób pochowanych w Maszkienicach jest stosunkowo dobrze udokumentowany, o tyle pochówek pozostałych ofiar, które według przekazów miały spocząć na cmentarzu w Szczepanowie, pozostaje zagadką.

źródło: maps.google.com
I to zagadką niezwykle intrygującą. Z dostępnych przekazów wynika, że w wyniku bombardowania zginęło 50 osób. Jeżeli 22 z nich pochowano w Maszkienicach, pozostaje 28 ofiar, które miały zostać pochowane w Szczepanowie. Liczbę tę potwierdza w swoim pamiętniku Wanda Koczwara, wtedy młoda dziewczyna pracująca w sklepie Brzezińskich w Sterkowcu. Oryginał kartki z jej pamiętnika pochodzi z prywatnego archiwum Pana Adama Legutko, a skan znajduje się w zasobach „Piwnicy z Historią Sterkowca”, a niedawno został opublikowany również na profilu facebookowym „Historia Sterkowca”. [2]
Ku większemu zapamiętaniu Dziś dnia 1. września godz. 11. rano w piątek wypowiedzieli Niemcy wojnę Polsce. W niedzielę o godzinie 9 wpółtej rano bombardowali kolej pod ... na Sterkowcu czego się im nie udało ... 32 bomby gdyż bomby wpadały w pole. W poniedziałek znów bombardowali kolej na Sterkowcu gdzie uszkodzili tory poszarpali druty telefoniczne i zabili 28 osób i kilku rannych co odwieźli nam rannych do szpitala, spadło kilkanaście bomb i na .... koło Pyrka. W wtorek byliśmy w Szczepanowie skąd na wieczór wrócili do domu. Wieczór o godzinie 11. uciekali nasi hłopy z domów, to jest Janek szwagier i brat Staszek. W środę jeszcze pociągi jeździły z wojskiem i ewakuowanemi ostatni pociąg 10 wieczór pancerny. W czwartek bili gdzieś daleko, naszli Niemcy do brzeska. W piątek 8 września M. B. Siew. wojna za porąbką dalej, dalej byłam w kościele na mszy. Po południu byłam w Brzesku (pisownia oryginalna). Mamy zatem informację o 28 zabitych. Z różnych źródeł mamy przekaz, że zostali pochowani w Szczepanowie [3],[4]. Nie mamy natomiast odpowiedzi na najprostsze i zarazem najważniejsze pytanie: gdzie znajduje się ich mogiła?
Do tej pory nikt nie potrafił jej wskazać. Dwadzieścia osiem osób nie mogło zniknąć bez śladu. Trudno przecież wyobrazić sobie, aby pochówek tak wielu ludzi odbył się bez pozostawienia jakiegokolwiek śladu. Najpierw trzeba było zorganizować transport zwłok z miejsca bombardowania do Szczepanowa. Ktoś musiał w tym transporcie uczestniczyć. Trzeba było przygotować trumny lub, zważywszy na wojenne realia, zapewne znacznie prostsze skrzynie czy też prowizoryczne „paczki”. Należało wreszcie przygotować na cmentarzu miejsce wystarczająco duże, aby pochować 28 osób. Taki pogrzeb musiał być wydarzeniem, które zapadło w pamięć mieszkańców. A jednak dzisiaj ślad po mogile jakby się urywał. Z uzyskanych przeze mnie informacji wynika, że ofiary nie zostały odnotowane w Księdze Zmarłych parafii. Co więcej, zaginęła także prowadzona przez dziesięciolecia Kronika Parafialna, która mogłaby być jednym z najważniejszych źródeł informacji. Upływ czasu również działa na niekorzyść. Coraz mniej jest osób, które mogłyby pamiętać choćby zasłyszane w dzieciństwie opowieści o wydarzeniach z września 1939 roku. Ks. Władysław Mendrala, który jako ówczesny proboszcz z pewnością wiedział o pochówku, zmarł w 1970 roku. Nie żyją zapewne także gospodarze, którzy pomagali przewozić ciała do Szczepanowa, ani ówczesny grabarz. O mogile ofiar bombardowania nie ma również wzmianki w artykule Marii Góry „Spacerkiem po cmentarzu parafialnym w Szczepanowie”, opublikowanym na portalu brzesko.ws w 2012 roku, Czytaj ».
I tutaj pojawia się pytanie, od którego trudno uciec: Jak to możliwe, że pamięć o pochówku 28 osób oraz miejsce ich spoczynku uległy niemal całkowitemu zatarciu? A może trzeba postawić pytanie jeszcze trudniejsze, o znacznie bardziej dramatycznej wymowie: czy mamy całkowitą pewność, że ofiary zostały pochowane w obrębie cmentarza parafialnego w Szczepanowie?
Nie mamy odpowiedzi. Uważam jednak, że po 87 latach od tamtych wydarzeń nadszedł najwyższy czas, aby spróbować jej poszukać. Paradoksalnie tajemnica otaczająca miejsce pochówku może być dodatkową motywacją do podjęcia systematycznych poszukiwań. Nadal istnieją bowiem źródła i osoby, do których można dotrzeć. Od czego rozpocząć poszukiwania? 1. Odnaleźć zaginioną Kronikę Parafialną W pierwszej kolejności należałoby podjąć próbę ustalenia losów Kroniki Parafialnej w Szczepanowie. Czy rzeczywiście zaginęła? Kiedy widziano ją po raz ostatni? Jest informacja,że została wypożyczona jako materiał do pracy historycznej. Tutaj niezbędna będzie przede wszystkim współpraca z parafią w Szczepanowie. 2. Przeprowadzić kwerendę w Archiwum Diecezjalnym w Tarnowie Drugim kierunkiem powinno być Archiwum Diecezjalne w Tarnowie. Warto szczegółowo przejrzeć korespondencję parafii z kurią oraz dokumenty związane z działalnością ks. Władysława Mendrali i sprawdzić, czy jesienią 1939 roku lub w późniejszych latach sporządził jakąkolwiek informację dotyczącą pochówku ofiar bombardowania. Jest powód, aby mieć nadzieję, że taki ślad mógł pozostawić. Ks. Mendrala, jeszcze jako proboszcz parafii Zabawa w latach 1913–1932, zabezpieczał dowody i gromadził dokumentację dotyczącą męczeńskiej śmierci bł. Karoliny Kózkówny. Wiele dziesięcioleci później materiały te zostały wykorzystane podczas procesu beatyfikacyjnego. Skoro miał świadomość znaczenia dokumentowania ważnych wydarzeń, istnieje szansa, że pozostawił również jakiś zapis dotyczący tragicznego pochówku z września 1939 roku. 3. Dotarcie do ks. Władysława Bielatowicza Kolejnym, być może szczególnie pilnym krokiem, powinno być dotarcie do ks. Władysława Bielatowicza (ur. w 1934 roku), który był proboszczem parafii Szczepanów w latach 1973–2001. Jako wieloletni gospodarz parafii mógł znać przekazy starszych mieszkańców, duchownych czy pracowników cmentarza. Być może słyszał również o miejscu pochówku ofiar albo wie, co stało się z dokumentami parafialnymi. Każde wspomnienie, nawet pozornie mało istotny szczegół, może okazać się niezwykle cenną wskazówką. 4. Sprawdzić zasoby IPN Warto również przeprowadzić kwerendę w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej, w tym w materiałach przejętych po Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Jeżeli w okresie powojennym prowadzono jakiekolwiek czynności dotyczące bombardowania pociągu, ustalania liczby ofiar bądź miejsc ich pochówku, w dokumentacji mogą znajdować się zeznania świadków, protokoły lub informacje, które dzisiaj pozwoliłyby wskazać właściwe miejsce.
5. Zrobić kwerendę w oddziale PCK Ksiądz Zalasiński dokumencie do Urzędu Dziekańskiego w ostatnim zdaniu pisze; Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi, oddział w Brzesku udzieliłem już żądanych wiadomości w tej samej sprawie”. Zwracam uwagę na kluczowe słowo “żądanych” co oznacza, że to oddział PCK był inicjatorem i zwrócił się do ks. Zalasińskiego o udzielenie informacji. Skoro PCK zwrócił się do ks. Zalasińskiego to z pewnością zrobił tak samo w przypadku ks. W.Mendrali. Jaki jest więc cel tego tekstu? Nie jest nim przedstawienie gotowej odpowiedzi, ponieważ takiej odpowiedzi dzisiaj jeszcze nie znamy. Chciałbym natomiast, aby ten artykuł stał się impulsem do rozpoczęcia wielokierunkowych poszukiwań mogiły ofiar bombardowania, które we wrześniu 1939 roku zostały pochowane w Szczepanowie. Nie chodzi przy tym wyłącznie o rozwiązanie historycznej zagadki. Chodzi bardziej o tamtych ludzi. O dwadzieścia osiem osób, które jednego wrześniowego dnia znalazły się w pociągu, a kilka godzin później przestały istnieć dla swoich rodzin. O ludzi, którzy najprawdopodobniej od 87 lat spoczywają gdzieś w Szczepanowie, lecz dziś nie potrafimy nawet wskazać miejsca ich grobu. Polska tradycja, ale także zwykły szacunek wobec zmarłych nakładają na żyjących moralny obowiązek przywracania pamięci tym, którym odebrała ją wojna. Być może szczątki ofiar od września 1939 roku spoczywają w poświęconej ziemi szczepanowskiego cmentarza. Nie wystarczy jednak wiedzieć, że znajdują się „gdzieś” na cmentarzu. Trzeba odnaleźć to miejsce, ustalić, w miarę możliwości kto w nim spoczywa, i odpowiednio je oznaczyć. Tak, aby można było zapalić znicz i położyć kwiaty. Tak, aby kolejne pokolenia mieszkańców Sterkowca, Maszkienic, Szczepanowa i Wokowic w pełni wiedziały, co wydarzyło się tutaj 4 września 1939 roku. Na szczęście w Sterkowcu, Szczepanowie i Wokowicach są osoby zainteresowane podjęciem tego wyzwania. Jest więc nadzieja, że zachowane dokumenty, rodzinne przekazy, wspomnienia i nawet najdrobniejsze informacje uda się jeszcze zebrać i ułożyć niczym fragmenty rozsypanej układanki. Aż wreszcie będzie można odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule: Gdzie w Szczepanowie spoczywają ofiary bombardowania z 4 września 1939 roku? Oby odpowiedź na to pytanie udało się odnaleźć, zanim ostatnie ślady tamtych wydarzeń znikną bezpowrotnie. Wojciech Legutko Bibliografia 1. ks. A. Zalasiński, Do Przewielebnego Urzędu Dziekańskiego w Porąbce Uszewskiej, Archiwum Diecezjalne w Tarnowie
3. Władysław Bartosz, „Pociąg śmierci” na łamach czasopisma regionalnego „Zeszyty Wojnickie” (nr 1, 2009 rok) 4. Władysław Kurtyka, “Biadoliny, stacja kolei galicyjskiej“, str.227.
|