Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Czy kopana dokopie miastu?  (Wacław Wodnik)  2012-05-10

Ktoś z internautów założył na Forum wątek „chcesz kupić? zamów u radnych” i właśnie w nim Guest (Gość) w komentarzu nr 21, 8 maja 2012 napisał m.in.: „Jest sporządzana lista osób czekających na mieszkania komunalne. Czas oczekiwania, średnio kilka ładnych lat jak nie lepiej, wiadomo nowych bloków miasto nie buduje. Teraz władze sprzedają kamienice, co za tym idzie muszą zapewnić mieszkańcom lokale zastępcze ... (...). Wiadome, ludzie gdzieś mieszkać muszą przecież. (...) Czekaj szaraku na mieszkanie komunalne nawet i 20 lat ... (...). Kogo to obchodzi ... Nikt nic na ten temat nie mówi, bo tak wygodnie.”

Tę wypowiedź postanowiłem zestawić z fragmentem artykułu LAM-a pt. „Licencja za gminne gwarancje”: „Okocimski zabiega o to, by gmina złożyła gwarancje przebudowy miejskiego stadionu w takim zakresie i czasie, by można było otrzymać zgodę na grę drużyny w najbliższym sezonie na własnym boisku. Ponadto klub chce, by przebudowę stadionu zapisać w wieloletnim planie finansowym gminy.” (Temi, Tydzień Brzeski 9 maja 2012)

Te dwa zacytowane urywki tylko pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, ale jeśli przyjrzeć się im dokładniej, to w każdym z nich chodzi o budowanie czegoś. Uważam, że na dzień dzisiejszy daleko ważniejszym i znacznie istotniejszym dla mieszkańców Brzeska problemem, niż to czy stadion uzyska licencję na pierwszoligowe mecze, czy nie, jest sytuacja mieszkaniowa, co zostało zasygnalizowane w cytowanej powyżej wypowiedzi forumowicza.

W opracowanej w kwietniu 2008 roku „Strategii rozwoju mieszkalnictwa w gminie Brzesko” jest m.in. mowa nie tylko o systematycznej wyprzedaży mieszkań komunalnych, ale znalazł się tam i taki zapis: „Biorąc pod uwagę duże kwoty związane z realizacją budownictwa socjalnego i komunalnego oraz sytuacją Gminy wskazane jest, aby mieszkania budowane były przez podmioty prywatne. Udział Gminy ograniczałby się tylko do przygotowania odpowiednich działek budowlanych. (...) Do rozważenia jest budowa bloku mieszkań komunalnych na ulicy Partyzantów. W sąsiedztwie gmina posiada już budynek piętrowy z mieszkaniami komunalnymi.”

Rzeczywiście, budownictwo mieszkalne nie należy dzisiaj do zadań tanich, a co za tym idzie znacznej części społeczeństwa, nie tylko mieszkańców Brzeska, nigdy nie będzie stać na własny, nawet najskromniejszy, domek. Pomocy należy szukać w mądrej polityce państwa i samorządu, bo przecież posiadanie własnego mieszkania to jedna z podstaw rozwoju społeczeństwa. Tymczasem właściwie brak jest w tym zakresie jakiejś sensownej polityki państwowej, i to bez względu na aktualnie rządzące ugrupowanie, a samorządy, na które zepchnięto i cały czas spycha się coraz więcej zadań, też nie są w stanie nic na tym polu zdziałać.

Jednak nawet w trudnej sytuacji dobry gospodarz próbuje znaleźć jakieś rozwiązanie, choćby postępując zgodnie z powiedzeniem, że „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”. A czy w Brzesku próbowano kiedykolwiek tej metody, „ciułając” fundusze na wybudowanie kolejnego bloku mieszkalnego, którego szacowany na dzień dzisiejszy koszt zamyka się w granicach 4 – 5 mln złotych? Nie jest mi znana taka sytuacja, natomiast wiem, ile, choćby w ostatnich latach, wydano pieniędzy na cele nie najważniejsze, gdyby na nie patrzeć, a tak trzeba, z perspektywy tego bardzo żywotnego dla sporej grupy mieszkańców miasta, problemu.

Oto kilka najbardziej charakterystycznych przykładów:
  • Kilka miesięcy po otwarciu nowo wybudowanej Pływalni wydano 150 tysięcy złotych na naprawę źle wykonanego dachu;
  • 60 tysięcy złotych kosztował plan budowy bloku socjalnego przy ulicy Rzeźniczej, ale do budowy nie przystąpiono i plan trafił do kosza;
  • żeby zaspokoić czyjeś wyborcze ambicje porwano się na budowę ze środków gminnych (okazało się, że są) kolejnej hali sportowej, ale jak na razie skończyło się na wykopaniu „wielkiej dziury” (pewnie wieloletniej) koło Szkoły Podstawowej nr 3;
  • Regionalne Centrum Kulturalno-Biblioteczne imponuje wyglądem, ale też „imponuje” kosztami utrzymania; widać w fazie projektowania zapomniano (?) je policzyć;
  • w trakcie renowacji kościoła pw. św. Jakuba nagle okazało się, że pilnie potrzebne jest kilkadziesiąt tysięcy złotych, no i musiały znaleźć się w kasie miasta;
  • z pomocą Unii Europejskiej przebudowano miejski rynek, ale ktoś czegoś nie dopatrzył i przez kilka najbliższych lat rynek nie będzie mógł „zarabiać”, podobnie jak Regionalne Centrum;
  • w ciągu ostatnich kilku lat Gmina przeznaczyła na działalność Okocimskiego Klubu Sportowego, który nota bene nie jest miejskim klubem, około 2 mln złotych.

Miałem już okazję wyrazić na tym portalu swoją opinię na temat pierwszoligowych ambicji działaczy i ich chęci wciągnięcia Miasta do tej hucpy. ("Od kiedy rozsądek jest zdradą?",
 Polemika dotycząca artykułu "Od kiedy rozsądek jest zdradą?"). O ile w poprzednim sezonie skończyło się wszystko na rozważaniach, to tym razem „słowo stało się ciałem” i piłkarze już w kwietniu zapewnili sobie awans do 1. ligi. A ponieważ wraz z awansem pojawiły się dość spore wymagania ze strony Polskiego Związku Piłki Nożnej, obecny prezes klubu, Czesław Kwaśniak, stara się wszelkimi sposobami wyciągnąć „grosz” z miejskiej kasy, która już i tak „ledwo zipie”. Stąd te zabiegi o gwarancje, stąd „chcenie”, aby przebudowę stadionu zapisać w wieloletnim planie finansowym Gminy, stąd wreszcie żądanie od Miasta 9 mln złotych jako odszkodowanie za wybudowanie i utrzymywanie przez klub infrastruktury stadionowej, choć powinno to robić, zdaniem prezesa, Miasto.

Zapewne prezes liczy na to, że jak już powstaną owe zapisy, to otworzy się wtedy doskonała sposobność do nacisków, aby Miasto „szarpnęło się” na jakże nieodzowne dla gry w 1. lidze: sztuczne oświetlenie stadionu, podgrzewaną płytę boiskową, stanowiska dla telewizji, boisko treningowe ze sztuczną nawierzchnią, jeszcze kilka innych potrzebnych „drobiazgów”, no i oczywiście rzecz najważniejszą, a mianowicie na utrzymywanie tego wszystkiego, nawet wtedy jak pierwszoligowa „kopana” w Brzesku się skończy. „Małym pikusiem” wydają się przy tym koszty pokrycia szkód, jakie niechybnie powstaną, no bo niby dlaczego akurat w Brzesku niektórzy kibice mieliby się zachowywać inaczej niż w innych „odwiedzanych” przez siebie miastach?

Nie wiem, jak długo OKS utrzyma się na zapleczu ekstraklasy, ale szacunkowy budżet w wysokości 1,6 – 1,7 mln złotych, to budżet wegetacyjny, raczej nie gwarantujący dłuższej pierwszoligowej egzystencji.
W dalszym ciągu pozostaję na stanowisku, że Miasto powinno jedynie wydzierżawić klubowi zajmowane przez niego tereny, nawet za przysłowiową złotówkę, corocznie dofinansowywać szkolenie młodzików i juniorów, chociaż warto by się zastanowić nad zmniejszeniem środków, biorąc pod uwagę kiepskie wyniki uzyskiwane przez wymienionych adeptów piłki nożnej. I tylko tyle. Nie ulegać żadnym naciskom i sugestiom, a jeśli prezes Kwaśniak i panowie z zarządu klubu oraz sponsorzy mają ambicje pokazywania się w pierwszoligowym blasku, to niech to robią za swoje i na własny rachunek, na przykład niech założą stowarzyszenie i starają się o unijne dotacje, a Miasto niech im udzieli wszelkiej zgody (jednak z przestrzeganiem obowiązującego prawa) na taką rozbudowę infrastruktury, jaka jest na tym szczeblu rozgrywek wymagana.

Tak jak to się dzieje w niedalekiej Niecieczy, gdzie państwo Witkowscy w pełni finansują swoje, już ekstraklasowe, aspiracje. Nie wykluczam, że odezwą się głosy, iż taki pierwszoligowy klub jest doskonałą reklamą miasta i sponsorów. To czysta demagogia, bo jeśli by nie było zapotrzebowania na wyroby Bruk-Betu lub jego produkty były kiepskiej jakości i się nie sprzedawały, to niecieczański klub dalej byłby LZS-em grającym w B-klasie. Tak samo z produktami Carlsberga i Can-Packu. O „schodzeniu” ich produktów wcale nie będą decydować nazwy tych zakładów na koszulkach piłkarzy Okocimskiego. Poważni inwestorzy mogą pojawić się w Brzesku, jednak z zupełnie innych powodów, a nie ze względu na obecność piłkarzy w takiej czy innej lidze. A może w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem tych wszystkich „bolączek” Okocimskiego i prezesa Kwaśniaka będzie znalezienie prywatnego inwestora?

Ostatnio Miasto przeznaczyło dalsze kilkadziesiąt tysięcy złotych na klub, tym razem na sfinansowanie projektu rozbudowy stadionowej trybuny, czyli brnie w kolejne „dolewanie do beczki bez dna”. Widać, że brak naszym władzom perspektywicznego ekonomicznego myślenia, z którego nawet strach przed utratą głosów wyborców (w tym przypadku kibiców OKS) nie powinien zwalniać.

Inny wpis z 8 maja br.  w wątku „chcesz kupić? zamów u radnych”: „Proponuję sprzedać grunt na Okocimskiej, którego właścicielem jest miasto. Obecnie jest tam jakieś boisko. Myślę, że browar chętnie by sobie na tej trawce postawił jakiś nowy magazyn albo tanki. Klub ma tak prężnego prezesa, że ten i tak nie potrzebuje do niczego miasta to i nowy stadionik sobie wybuduje raz dwa.”
Ja taki radykalny nie jestem, ale proponuję zastanowić się panu burmistrzowi i radnym nad rangą dalszych decyzji, bo nie należy żyć przekonaniem o krótkiej pamięci wyborców; akurat to może okazać się złudne, a do wyborów pozostało już tylko dwa lata.

Wacław Wodnik

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com