Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Okocimski Brzesko, czyli pierwsza liga z pedofilią i alkoholem w tle  (bap)  2013-11-01

Brzesko do pierwszej ligi wdarł się przebojem przegrywając w drugiej lidze tylko jedno spotkanie. Zaplecze ekstraklasy to jednak za wysokie progi dla klubu z Małopolski. W ubiegłym sezonie „Piwosze” wygrali na własnym boisku tylko raz. Przed spadkiem uratowała ich jednak Polonia Warszawa, która z hukiem zleciała z nieba, do piłkarskiego piekła.

Obecna kampania także nie należy do udanych. To bardziej obraz szkicowany węglem przez podrzędnego artystę niż pełne kolorów dzieło Pablo Picasso.

Najgorsze jest to, że obraz coraz bardziej rozmywa się w strugach deszczu…

Lis w kurniku

Upadek klubu rozpoczął się w 2010 roku. Wszystko wydawało się być snem lub marnym kryminałem. Mieszkańcom dalej trudno uwierzyć w to, co się stało. Każdy chce o tym zapomnieć…

Włodarze Okocimskiego wpuścili do swojego kurnika lisa. Choć ten był przebrany za kurę, to jednak rudy ogon cały czas pozostawał na widoku, nikt jednak nie zdawał sobie sprawy z tego, co miało nadejść.

Z początku wszystko wyglądało normalnie. 26-letni, w tym czasie, chłopak zaczyna interesować się losami drużyny młodzieżowej, w której grali głównie dwunastolatkowie, rocznik ’98. W końcu zostaje kierownikiem drużyny, choć nie opłacanym przez klub.
Jakub M. poświęca zarówno swój czas, bo godzinami przypatruje się treningom i meczom dzieciaków, a także pieniądze, za które kupuje chłopakom wodę na spotkania ligowe, pizzę, czy słodycze po wygranych meczach. Wszystko to jednak można wytłumaczyć chęcią pomocy klubowi i stworzenia chłopcom godnych warunków do treningu, a także realizacją niespełnionego marzenia bycia trenerem.

Spędzanie wielu godzin z dzieciakami poza boiskiem, zamiast spotykania się ze znajomymi w swoim wieku, to już jednak inna bajka. Wyjazdy na basen i spotkania u niego w domu nie mogły być w pełni normalnym zachowaniem. Nikt jednak problemu nie robił, bo przecież „to dobry chłopak, chce pomóc dzieciakom”.

No i pomógł. Została trauma na całe życie…

Pewnego dnia okazało się, że M. trafił do więzienia. Początkowo na trzy miesiące. Nikt nie wiedział, o co chodzi, ale w końcu jego rodzice wygadali się. Dzieciaki na co dzień, przez kilkanaście miesięcy, obcowały z pedofilem. Całą prawdę znają tylko poszkodowane rodziny i sam winny. Rodzice i władze klubu na prośbę o skomentowanie sprawy solidarnie kiwają tylko przecząco głową. Jedno jest pewne, M. z więzienia nie wyjdzie przez następnych dziesięć lat.

Gdyby komuś wydawało się, że zaufanie rodziców i dzieci do Okocimskiego jest po sprawie z 2010 roku tylko lekko nadszarpnięte, to na całkowite zerwanie go, nie trzeba było długo czekać. Kolejny cios, może nie tak silny, ale po ostatniej sytuacji odczuwalny kilka razy bardziej, nadszedł dwa lata później. czytaj całość » na blogu Jakuba Czyżyckiego
autora artykułu.

źródło: footbar.pl (1/11/2013)

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com