GŁOS Z KRAJU. Własnemi siłami z Brzeskiego
(Dziennik Polski)
1879-02-18
( Sv. ) Oddzieleni od świata Wisłą i granicą a połączenie z Europą koleją Karola Ludwika, na szerokiej płaszczyźnie piasków i ciężkich glin, poprzerzynanej strumieniami i rzeczką Uszwicą, zasłonięci od wschodu lasami, żyjemy cicho i spokojnie, a płacąc podatki kontentując się tym co mamy, nie uczuwamy się zbyt nieszczęśliwymi.
Namiętność nurtujące dwa wielkie nasze grody pozwalają nam spokojnie żyć i pracować, pocieszając się tem, że wszystko przeminie, a nareszcie prawda odniesie zwycięstwo. Przeminie wiele jeszcze ministerstw, a Austrja będzie Austrją, Czechy wejdą do Rady państw, Moskale cofną się z pod Bałkanów, a secesjoniści - zmienią się w mniejszość - delegatów Koła polskiego. Kochając kraj i wierząc w jego przyszłość, nie rozpaczamy ani nad secjonistami, ani z drugiej strony nie wierzymy w zdradę. Doktryny przeminą, jak wiosna - a z nich wyłoni się prawdziwy rozum stanu - zapowiadający dojrzałość narodową.
Nieświetny stan interesów naszych materjalnych, a opłakany bogactwa narodowego, nie pozwala nam zwracać usilnej uwagi na wielką politykę. Mniej też zajmujemy się Radą państwa, a z niecierpliwością oczekujemy kwietniowej sesji sejmu naszego - wierząc, że nareszcie znajdzie się czas i komplet do przeprowadzenia mimo 60iu poprawek ustawy drogowej, zorganizowania gmin i wprowadzenia do sejmu więcej ludzi fachowych, przez pomnożenie liczby posłów z miast.
Drogi u nas, a w ogólności w kraju są tak fatalne, że śmiało powiedzieć można, przez pół roku komunikacja do przewożenia jakichkolwiek ciężarów, jest stanowczo przerwaną. Dodajmy do tego niemożliwość utrzymania porządku, wykonania przepisów i przeprowadzenia egzekucji najprostszych poleceń i uchwal w gminach, a nareszcie przyznać musimy, że bez tych kardynalnych podstaw rozwoju społecznego - komunikacji i organizacji gminy, ani marzyć można o naprawie naszych stosunków społecznych i podniesieniu bogactwa narodowego. A bez nich, wszystkie głębiny wielkich wód politycznych, które zgłębiać pragniemy, są i będą popisami szczęśliwych salto-mortale - lub zręcznych nurków, lecz nie do oparcia się na pewnym i trwałym gruncie.
Dajcie nam drogi, lub lepiej pozwólcie je mieć dobre i trwałe do przewożenia naszych produktów, - utworzcie, lub lepiej pozwólcie utworzyć stałą przez rok cały komunikację w kraju; zabezpieczcie, lub lepiej pozwólcie zabezpieczyć prawidłowy rozwój gminy - jej spraw i praw, pozwólcie nam mieć więcej ludzi energicznych i zdolnych w naszej reprezentacji, a na tych podstawach oparci, jeżeli możemy mieć jakąś przyszłość, to pewno ją mieć będziemy.
Dla przeprowadzenia tych trzech ważnych spraw, decydujących o pomyślnym rozwoju kraju naszego, należałoby aby się za niemi oświadczył kraj cały. Macaulay w swej historji Anglji mówi, że wtedy dopiero pewne idee i kwestje rozwiązują się, gdy cała masa narodu zwykle bierna, obojętnie przypatrująca się zapasom - przychyli się stanowczo na jedną, lub drugą stronę - a zwykle przechyla się na stronę słuszności. Otóż byłoby bardzo do życzenia, aby ogól naszego społeczeństwa - przez legalne swe organa - i legalnemi drogami, przechylił się na stronę uznanych, a nierozwiązalnych dotąd trzech spraw, które może i powinien rozwiązać podczas tegorocznej kadencji nasz sejm.
Dobrzeby wiec było, a nawet jest i konieczne, aby wszystkie rady powiatowe - wiele rad gminnych i miejskich - petycjami swemi poparły wnioski Wydziału krajowego, przedewszystkiem co do dróg ; dalej co do organizacji gminnej - i nareszcie co do powiększenia liczby posłów z miast. Petycje ze wszystkich stron przesłane do wysokiego Sejmu, będą stanowić opinję całego kraju, czyli ową podług Macaulay'a masę, przechylającą szalę na stronę wniosku. A zatem wtedy reforma stanie się konieczną, bo kraj cały ją poprze. Dodać tu winien jestem, że opinja ludzi, patrząca się na stosunki z bliska - i znająca je dokładnie, stanowczo się oświadcza za wnioskami ustawy drogowej, ułożonemi przez Wydział krajowy.
Po za temi trzema piekącymi sprawami, wysuwa się czwarta, regulacji i obwałowania naszych rzek i rzeczek, które po większej części, będąc górskiemi rzekami, zrządzają prowincji naszej wielkie szkody. - Co do tej jednak sprawy, my przynajmniej w naszym powiecie, jesteśmy w szczęśliwem od wielu innych położeniu.
Rzeka Uszwica i rzeczka Uszewka, dzięki dzielnej energji i wytrwałości naszego starosty p. Pfau, zabiegom jednego z obywateli, i nie zmordowanej pracy jednego z tutejszych proboszczów zostały obwałowane na długości paru mil - doskonałym wałem pod kierunkiem zdolnego inżyniera a sumieniem urzędnika p. Radwana.
Między Szczurową a Zaborowiem i Dołęgą, stanął na Uszwicy kosztem rady powiatowej mocny i zgrabny most, konstrukcji inżyniera krajowego p. Chrząszczewskiego - i pod jego kierunkiem wykonanym.
Jesteśmy więc po paroletniej pracy - zabezpieczeni od klęsk, wylewów, przez to bogatsi i zdrowsi, bo oswobodzeni od błót i bagien. Oto dowód, co można zrobić miejscowemi siłami, nie oglądając się, aż za nas wszystko zrobi rząd lub władze autonomiczne, a my z założonemi rękami będziemy się przypartrywac co i jak zrobią, zdolni tylko do krytyki, skorzy do niezadowolenia. Blisko półmiljonowe dzieło licząc na guldeny austrjackie, stanęło w przeciągu paru lat czasu, siłami dziesięciu gmin. Aby tego dokonać, trzeba było, aby na czele naszej administracji powiatowej stanął mąż, który umie pogodzić sprężystość urzędnika, z obowiązkiem obywatela kraju, który mając ducha przedsiębiorczego, znajdzie zawsze w sobie tyle wytrwałości, że ułożony projekt mimo opozycji do końca przeprowadzić potrafi. Finis cor nat opus, śmiało można powiedzieć jest jego dewizą. I gdyby wszystkie powiaty miały podobnych urzędników, i gdyby we wszystkich powiatach zgoda miedzy administracją państwa, a władzą autonomiczną panowały, postać naszego kraju do dziś dnia byłaby inną.
Przedewszystkiem umiejmy podnieść rzetelne zasługi i powszechnem uznaniem wynagrodzić bezinteresowną prace zacnych obywateli kraju. To też, śmiało powiedzieć mogę, że szanowny starosta naszego powiatu obwałowaniem Uszwicy i Uszewki, dobrze zasłużył się krajowi.
Kwestją oświaty ludowej rozwija się pomyślni. Co szczególna, że lud, przynajmniej w naszych stronach, z godną podziwu energią garnie się do nauki. - Starsi żałują, że za ich czasów nie było szkół - i dziś nawet, radziby się uczyć.
Dopóki jednak w każdej szkole ludowej, nie staną trzy początkowe klasy - nie można powiedzieć, aby dzieło nauczania ludowego było skończone. - Nim to jednak, dużo jeszcze czasu upłynie, bo bogactwo gmin tak rychło temu nie podoła. Ze względu atoli, że kraj nasz jest tylko rolniczy, że bogactwo ludu w umiejętności i sposobie jego gospodarowania leży; dobrzeby było, aby się na sesji przyszłego sejmu ukazał wniosek żądający zaprowadzenia przymusowej nauki rolnictwa w seminarjach nauczycielskich dla szkól ludowych, a w konsekwencji żądający i dobrych nauczycieli rolnictwa w tychże seminarjach.
Wszystkie zapomogi usuwają złe, lecz tylko chwilowo. Wpajanie w dzieci wiejskie zamiłowania do rolnictwa i traktowanie go jako obowiązkową naukę - może wpłynąć na wzrost tyle zaniedbanych u nas malych gospodarstw i wydobyć z nędzy i upadku nasz lud. Tyle na dziś, kończąc: - tylko własnemi siłami!
To powinno być naszą dewizą. Dołęga dnia 12. lutego.
źródło: Dziennik Polski, Lwów, 18 lutego 1879 r. nr.40 str.1 (pisownia oryginalna)Nadesłał: Mariusz Gałek 18 luty 2014 r.
|