Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Pogrom Żydów w południowej części powiatu brzeskiego.  (bap)  2014-06-28

Stan wyjątkowy w Galicji.

 

Dziś w poniedziałek dnia 5 b. m. rozpoczęła się w tutejszym sądzie krajowym karnym, rozprawa karna przeciw 45 oskarżonym o rozruchy antyżydowskie i kradzież w powiecie brzeskim. Pomiędzy ekscedentami jest aż 11 kobiet zasiadających na ławie oskarżonych. Prokuratorja państwa oskarża tedy:

 

1. Tomasza Kasprzyckiego, zwanego Bojdą, lat 29 liczącego, wyrobnika z Witowic dolnych;

2. Wojciecha Nakielnego, zwanego Prusem, lat 26, szewca z Łęk;

3. Stanisława Czyżyckiego, lat 22, wyrobnika z Kątów i

4. Stanisława Trojanowskiego, lat 19, przy rodzicach w Porębie iwkowskiej

o to, że wszyscy czterej dopuścili się zbrodni gwałtu publicznego z §§ 83, 85 a) zbrodni kradzieży z §§ 171, 173 i 174 II a) b) i występku z § 305 uk.


Dalej

5. Jana Pajora, lat 30, z Kątów, o zbrodnię z § 83, tudzież §§ 171 i 174 II. a) b) uk.

6. Stanisława Szotta, lat 23, przy rodzicach w Iwkowej o zbrodnię z §§ 83 i 85 a), 171, 173 i 174 II. a) b), tudzież przekroczenie z § 431 uk.;

7. Tomasza Olchawę, lat 68, gospodarza gruntowego z Kątów, o zbrodnię z §§ 83, 85 a) 171, 173, 174 II. a) b) występku z § 305 i przekroczenie z § 411 uk.;

8. Jana Olchawę, lat 40, wyrobnik z Kątów, o zbrodnię z §§ 83, 171, 173 i 174 II. a) b);

9. Jana Karpiela, lat 44, wyrobnika z Kątów o zbrodnię z §§ 83 i 85 a), tudzież występku z § 305 uk.;

10. Franciszka Tobiasza, lat 74, wyrobnika z Iwkowej;

11. Zofję z Dudów Kitową, lat 54, przy mężu z Iwkowej i

12. Marcina Gródka, lat 36, gospodarza z Iwkowej,

wszystkich troje o zbrodnię z § 83, 171, 173, 174 II. a) b);

13. J. Pstrąga, lat 36, gosp. z Iwkowej o zbrodnie z §§ 83 i 85 a), tudzież o występek z § 305 uk.;

14. J. Pajora, 27 lat, wyrobnika z Iwkowej, o zbrodnię z §§ 83, 85 a), 171, 173 i 174 II. a) b) uk.;

15. Jozefa Karwalę, lat 35, gospodarza z Iwkowej, o zbrodnię z § 83 tudzież występku z § 305 uk.;

16. Józefa Piechowicza, lat 62, z Iwkowej, o zbrodnie z §§ 83, 171, 173 i 174 II. a) b) uk.;

17. Stan. Dziedzica, 22 lat, przy rodzicach z Iwkowej;

18. Stanisława Dudę, 24 lat, z Iwkowej, o zbrodnię z §§ 83 85 a) uk.; dalej

19. Jana Wolaka, lat 17, wyrob. z Tymowej;

20. Marjannę 1-o Błaszczykową 2-o Pawłowską, lat 37, dożywotniczkę z Poręby Iwkowej;

21. Jana Serafina, lat 22, służącego;

22. Józefa Jasnosa, lat 29, gospodarza;

23. Marjannę Stanoch, lat 49, wyrobnicę;

24. Marjannę Majewską, lat 30, wyrobnicę;

25. Szczepana Gryża, lat 53, gospodarza;

26. Teklę Gawlak, lat 50 gospodynię.

27. Wiktorję Szott, lat 23, gospodynię z Iwkowej;

28. Wiktorję Szott, lat 20, gospodynię z Uszwi;

29. Wiktorję Pajor, lat 50, gospodynię z Iwkowej;

30. Jana Repetowskiego, lat 28, z Poręby Iwkowej;

31. Marjannę Mrozowską, lat 36, gospodynię z Michalczowej;

32. Jana Jamosa, lat 65, gospodarza Iwkowej;

33. Marjannę Jamos, lat 55, gospodynię;

34. Szczepana Szotta, lat 60, gospodarza z Iwkowej;

35. Wincentego Nakielnego, lat 30, wyrobnika z Wojakowej;

36. Antoniego Rzepeckiego, lat 33, gospodarza z Tymowej;

37. Michała Opacha, lat 19, wyrobnika;

38. Franciszka Szotta, lat 54, wyrobnika z Iwkowej;

39. Wojciecha Gawełdę, lat 55, gospodarza;

40. Józefa Reptowskiego, lat 32, wyrobnika;

41. Wojciecha Ziembę, lat 57, gospodarza i

42. Jędrzeja Aleksego, lat 15, przy bracie; wszyscy 24 osób o zbrodnię gwałtu publicznego z § 83, zbrodnię kradzieży z §§. 171, 173 i 174 II a) b) a nadto Szczepan Gryz winien przekroczenia sprzeniewierzenia z §. 461; Wojciech Gawełda nadto zbrodni obrazy majestatu z §. 63, Wojciech Ziemba występku z §. 305 uk. Wreszcie

43. Jana Kamińskiego, lat 65, gospodarza i dróżnika z Poręby Iwkowej i

44. Annę Matak, lat 40, wyrobnicę z Iwkowej o zbrodnię uczestnictwa kradzieży z §§ 185, 186 a) uk. wkońcu

45. Wojciecha Kapicę, lat 30, gospodarza z Iwkowej, o występek z § 305 uk. a to z następujących powodów:

 

Wieść o jarmarku w Zbyszycach, powiatu Nowosądeckiego, gdzie dnia 23 czerwca b. r. napadnięto Żydów sprzedających towary i towary te bądż zniszczono, bądż skradziono, rozeszła się lotem błyskawicy po okolicznych powiatach. W ten sam sposób doszła ta wieść do powiatu brzeskiego a rozszerzaniem jej wśród ludności tego powiatu zajmował się gorliwie Tomasz Kasprzycki zamieszkały w Witowicach powiatu sądeckiego.

 

Już dnia 24 czerwca rano miał on przybyć do karczmy w Ptaszkowej i żądać od tamtejszego szynkarza Jakóba Volkmana trunków i innych towarów, a gdy mu Volkman odrzekł, że dziś towaru nie sprzedaje, miał Kasprzycki jakichś niewyśledzonych cyganów potajemnie do czegoś złego namawiać; wyszedł na pole, wziął kamień a cygan kij do ręki, wrócił do sieni i poczęli tłuc się do drzwi Volkmana, grożąc mu, że jak nie da im wódki to drzwi rozbiją i sami sobie wezmą. Volkman miał zbiedz, a cyganów odwołały cyganki a wtedy Kasprzycki wzywając obecnych by szli z nim do karczmy „na burdacz” do Herscha Weinstocka, ruszył naprzód.

 

Tak opowiada przebieg tego zajścia naoczny świadek a współwinny Wojciech Nakielny, który przyznaje, że wraz z Janem Pajorem podążył za Kasprzyckim. Po drodze zaszli do kosiarzy, którzy kosili dworską koniczynę w Kątach. Kosiarzom opowiedzieli zajście podczas jarmarku w Zbyszycach i namawiali ich, by szli z nimi do Iwkowej rabować żydów. Ci jednak nie chcieli dać się namówić, przeto sami namawiacze wtargnęli do karczmy Herscha Weinstocka w Drużkowie pustym. Kasprzycki kazał dać wódki i chleba, następnie udając kupca wyszedł z Weinstockiem w pole oglądać koniczynę na kupno. Chciał także kupować zboże i kaszę. Przybyłych kosiarzy Kasprzycki raczył wódką, której dostarczył Nakielny bez opowiadania szynkarzowi, wyjmując jedną flaszkę za drugą z szynkwasu, taksamo papierosy i chleb z pieca, a gdy Weinstock z początku temu się opierał, Kasprzycki wywijając kijem po izbie, zmusił go do zaniechania dalszego oporu. Nie pytając nawet ile za wypite trunki są dłużni, ani nie wzywani przez żyda o uiszczenie należytości, odeszli.

 

Zaznaczyć wypada, że celem tego gromadnego najścia Weinstocka było wyrządzenie mu gwałtu, albowiem Kasprzycki już tu namawiał swych towarzyszy, by odbić piwnicę, do której żyd schował swe ruchomości i wprost oświadczył, że zaraz rozpocznie rabunek, jeśli się żyd o zapłatę upomni.

 

Gdy opuścili karczmę Weinstocka, Kasprzycki rzucił hasło: „ Chodźcie chłopy do Iwkowej, rabować żydów „ i poszedł przodem wywijając kijem. Po drodze wskutek ustawicznych nawoływań Kasprzyckiego i zachęceni, że żydów rabować wolno, że w Zbyszycach wojsko i żandarmeria przypatrywali się jak niszczono mienie żydowskie a nikt nie bronił – otóż wskutek tego skupiło się koło niego i jego towarzyszy coraz więcej mężczyzn i kobiet a nawet i dzieci.

 

Cały ten tłum przybył do Porąbki Iwkowej i rzucił się na dom i sklep Mendla Glaubigera.

W przeciągu bardzo krótkiego czasu tłum rozbił okna, potłukł sprzęty domowe i sklepowe, pokradł naczynia i towary, odważył drzwi spichlerza, wytoczył baryłki z wódką, pił, ulewał do garnków, nosił do domów, a zniszczywszy wszystko i zabrawszy co się dało, wśród krzyku i śpiewu ruszył na następną karczmę Dawida i Ryfki Glauberów. Tutaj ponowił się cały obraz dopiero co opisanego napadu.

 

Stąd napastnicy podążyli ku domowi Tengerów. Jakkolwiek wieść o napadzie na karczmę Glaubigera doszła ich dość wcześnie, i zdołali jeszcze przed ich przybyciem część swych ruchomości ukryć u Chrześcijan miejscowych, mimo to obfitość nagromadzonych sprzętów i towarów nastręczała napastnikom szerokie pole do działania.

 

Niepohamowana żądza dogodzenia nienawiści nie powstrzymała ich jednak od dalszego niszczącego pochodu. Tłum zwiększony miejscowymi siłami podążył na domostwa dalszych żydów, Abrachama Goldfingera, Jakóba Baumringa i Majera Wanderera, jak tam, tak i tutaj wybito szyby w oknach, potłuczono sprzęty i skradziono towary, a gdy poszkodowani już na
sam widok nadciągającej tłuszczy ukrywali się w zbożu i przeszkód żadnych nie stawili, przeto pastwiono się nad ich majątkiem w sposób dowolny.

 

Komisja sądowa stwierdziła w domach i sklepach żydowskich, obraz okropnego spustoszenia. Znaleziono wszędzie okna powybijane, drzwi poodrywane, ławki, stoły, stołki, szafy, naczynia gospodarskie, szkło itp. połamane i rozbite. Nadto poszkodowani podali ilość towarów i ruchomości, które im przy tej sposobności skradziono.

 

Wartość według taksy poszkodowanych przenosi kwotę 300 złr. Śledztwo wykazało wprawdzie, że znaczny zastęp napastników nie zadowolił się niszczeniem ruchomości poszkodowanych, lecz że wielu z nich dopuściło się także kradzieży. W tłuszczy tej znajdowało się atoli wielu ludzi obcych z okolicznych wsi i powiatów wielu, jak zwykle włóczęgów bez stałego miejsca zamieszkania, którzy korzystając z ogólnego zamieszania i popłochu, w braku dostatecznych na takie wypadki organów bezpieczeństwa, zdołali ujś z zagrabionem obcem mieniem rąk sprawiedliwości. Tem też tłómaczyć należy, że przy dokonanych bezpośrednio po powyższych zajściach rewizjach u kilkudziesięciu podejrzanych o udział w rozboju znaleziono ruchomości i towary poszkodowanych, wartości zaledwie na kilkadziesiąt złotych reńskich.

 

Nie ujmując przeto wiarygodności zeznaniom poszkodowanych, prokuratorja państwa z podanych powodów przyjmuje wysokość wyrządzonej im szkody poniżej kwoty 300 złr.

 

Kasprzycki, jak sam podaje, zachęcony i ośmielony bezkarnością swego postępowania, zaraz nazajutrz, na czele innej bandy szerzył podobne spustoszenia w miejscowościach Pechry i Będziszyna i dopuścił się kradzieży innych ruchomości u innych poszkodowanych, jednak i w tym razie z podanych powyżej powodów, wysokość wyrządzonej przez niego szkody kwotę 300 złr. przenoszącej, przypisana mu być nie może.

 

O ile zdołano współwinnych wyśledzić, o tyle winę wyż podanych w zarzuconych im zbrodniach śledztwo wykazało. Kasprzycki zeznał, że 24 czerwca przybył do Herscha Weinstocka kupić pęcaku, gdzie spotkał trzech „nieznajomych”, którzy poczęstowali go wódką, a on ich nawzajem. Twierdzi, że Weinstock wszystkie pęcaki i zboże już poprzednio sprzedał i dlatego poszedł kupować do Iwkowej. Po drodze spotkać miał gromadę ludzi idących od Łąk ku Iwkowej. Ludzie ci mieli być zbałamuceni, jak twierdzi przez ludzi ze Zbyszyc. Ci ludzie rzucili się na jakiś sklep żydowski i zaczęli rabować, on wszedł także i zabrał dwie miarki grochu, dwa chleby, bułkę i kwaterkę wódki. Z ludźmi tymi poszedł do drugiej karczmy w Iwkowej, gdzie znalazłszy worek, zabrał do niego towary, lecz jakie nie pamięta, bo się miał upić. Gospodarze w Iwkowej odbierali napastnikom pokradzione towary i zaczęli go bić, a on wtedy worek ten porzucił i uciekł. Po drodze odebrał groch i chleby skradzione w pierwszej karczmie.

 

Dnia 25 z inną gromadą ludzi udał się ku Czchowa i ośmielony bezkarnością dnia poprzedniego, wszedł do jakiegoś sklepu, u którego drzwi pomógł otworzyć i zabrał stamtąd miarkę grochu i worek ze zbożem. Wracając rzekomo przez Będziszyn do domu, wstąpił do jakiegoś żyda Jankla, a nie zastawszy nikogo, zabrał z otwartej szafki, garczek mleka, wypił – garczek zostawił, a tymczasem ów worek ktoś mu ukradł. Jeden z korsarzy zeznał, że ich Kasprzycki namawiał słowami: „Chodźcie rabować żydów, bo wolno”.

 

Według zeznań innych, Kasprzycki rozbił siekierą kłódkę u piwnicy Mendla Glaubigera, skąd wziął kawał mięsa, 2 worki grochu i inne towary, on wyciągał chleb z pieca, wytaczał baryłki z wódką i kazał pić, a rzeczy skradzione odniósł ku Brodkowi. To znów na czele, uzbrojony kijem, wraz z innymi napadł na domostwa: Mendla Glaubigera, Dawida i Ryfki Glaubigerów, tudzież na sklep Mendla i Alki Teugerów, gdzie wybijał okna, tłukł sprzęty, wyrzucał ruchomości i towary na dwór i kazał zabierać, mówiąc, że to wolno.

 

U Teugerów zabrał dużo mięsa do płachty i worek materii, które odniósł do Jana Kamińskiego, a następnie furą odwiózł do Witowic. Odnoszenie rzeczy praktykowało się na kilka zawodów, a dopiero gdy Kasprzycki ze sklepu Teugera wyniósł ostatni worek, gospodarze z Iwkowej odebrali mu go.

 

Kasprzycki uciekł, w dalszym pochodzie na domy Goldfingera, Baumringa i Wanderera udziału już nie brał, za to nazajutrz na czele innej bandy ruszył znów na domy Schneidli Schweidowej i Reisli Kalfus w Pęchrach, tudzież na domy Mache Schreiberowej, Kratzerów i Estery Scheier w Będziszynie. Dowodząc tłumem, namawiał do rabunku, powołując się na to, co działo się w Zbyszycach, niszczył i wyrzucał na dwór towary Schweidowej, odważył kopaczem drzwi do jej sklepu, rozwalił piec u Kafusowej, odbił deskę przy drzwiach domu Ackermanowej, oderwał okno u Estery Scheier, chcąc oknem wejść do niej, uderzył ją kołkiem tak silnie w piersi, że upadła na ziemię. Kradł i namawiał do kradzieży, twierdząc, że żydów rabować i mieni ich niszczyć wolno, tylko zabijać nie.

 

Wobec Kasprzyckiego inni oskarżeni nie przedstawiają takiego zainteresowania i jakkolwiek dopuszczali się ekscesów i kradzieży, tłomacząc się tym, że ich Kasprzycki do tego namówił zapewniając o bezkarności. Za jego też przykładem rozbijali okna, wywlekali towary kradli i niszczyli tak, że poszkodowani podali szkodę na kwotę 1028 złr. 42 ct.

 

Prokuratorja jednak z uwagi, że znaczną część tych ruchomości, skradli niewyśledzeni sprawcy i że nie pozostało śladów, aby obwinieni ponadto rzeczy jakie gdzie ukryli, a możliwe jest także, że poszkodowani część swych ruchomości, po uspokojeniu się odnaleźli, że wreszcie podali zbyt wygórowaną wartość skradzionych im przedmiotów, przyjęła wartość szkody 25 złr. znacznie przewyższającą.

 

Do rozprawy wezwano 29 świadków, z tych 18 żydów. Trybunałowi przewodniczy radca sądowy sądu krajowego W. Ursel w asystencji radców sądu krajowego. Oskarżenie wnosi zastępca prokuratora p. Chwalibogowski w asystencji radców sądu krajowego dr Edwarda Scheidra i Ferdynanda Ferensa, oraz sekretarza Rady B. Mullera.

 

źródło: Głos Narodu, 5 września 1898 r. nr.203 str.3 i 4  (pisownia oryginalna)


Stan wyjątkowy w Galicji.

 

Z czterdziestu pięciu oskarżonych o zbrodnię gwałtu i kradzieży, dokonanych w dniach 24 i 25 czerwca br. w powiecie brzeskim, na czele których stoi Tomasz Kasprzycki, sześciu tj. Kasprzycki, Wojciech Nakielny, Stanisław Czyżycki, Stanisław Trojanowski,Stanisław Szott i Jan Karpiel odpowiadają z aresztu śledczego, inni wszyscy zostają na wolnej stopie.

 

Z tych nie stawiły się Wiktorja Szott młodsza, ponieważ pobłogosławiona została potomkiem i Anna Motak, bez podania powodu. Co do jednej i drugiej prokurator p. Chwalibogowski stawia wniosek przeprowadzenia rozpraw zaocznie. Po odebraniu przez przewodniczącego generaliów i po odczytaniu aktu oskarżenia z 16 arkuszy złożonego, następuje przesłuchanie szeregu oskarżonych, którzy do winy się nie przyznają.

 

Kasprzycki twierdzi, że szedł na czele bo musiał, inaczej byliby go zabili. Obciążająco na Kasprzyckiego zeznają jego współtowarzysze z pod klucza. Inni oskarżeni przeważnie tłumaczą się naiwnie, że brali, ponieważ brali inni, a tym którzy brać nie chcieli, poczytywano za złe i nazywano ich przyjaciółmi żydów. Jedni twierdzą, że żydówka tych z Iwkowej namawiała, aby brali rzeczy na przechowanie, aby im obcy nie zabrali. Inni znów mówią, że jeśli zabrali, to przecie i oddali później żandarmom, uważają się przeto za skwitowanych. Wielu tłumaczy się, że poszli z ciekawości i rzeczy im same w ręce lazły, od których niejako nie mogli się odczepić. Kobiety szczególnie nie mogły przenieść, że się rzeczy po ziemi poniewierały.

 

Gdy przyszła kolej na przesłuchanie Wiktorji Szott młodszej, trybunał powziął uchwałę, aby ze względu na jej stan wyjątkowy przeprowadzić rozprawę osobną.

 

Niektórzy oskarżeni twierdzą, że przy odbiorze rzeczy rzekomo zrabowanych, zabrano im ich własne. Wojciech Gawełda zapiera się, aby miał powiedzieć, że mają pozwolenie od cesarza na rabowanie Żydów.

 

Oskarżony Kamiński Jan, o współwinę w kradzieży, tłumaczy się, że przejmował rzeczy na chwilowe przechowanie, ale nie miał zamiaru ich przywłaszczenia.

 

Wreszcie Wojciech Kapica, utrzymuje, że w Tarnowie na drzwiach magazynów wojskowych i domów prywatnych czytał napis kredą: „że wolno bić żydów”. Natomiast zapiera, aby mówił, że o tem było w rozkazach wojskowych.

 

Po ukończeniu przesłuchania oskarżonych przystąpiono do przesłuchania świadków.

 

Świadek ks. Józef Stopa, proboszcz w Czchowie, był w towarzystwie burmistrza, gdy ich doszła wieść o zbliżaniu się ludzi, którzy zamierzają rabować żydów. Na to udał się ks. Stopa do zebranego tłumu, gdzie się dowiedział, że zebrani czekają na kogoś co ich ma zawiadomić pismem od cesarza i Ojca św., że wolno rabować żydów. Na perswazje i przemówienie odrzekli, „że jeżeli otrzymają to pozwolenie na piśmie, to ksiądz, ani żandarmi ani wojsko ich niepowstrzyma od rabunku”.

 

Na tem skończyła się rozprawa w dniu pierwszym o godzinie 7 wieczorem. Dalsze przesłuchanie świadków dziś o godzinie 9 rano.

 

źródło: Głos Narodu, 6 września 1898 r. nr.204 str.3  (pisownia oryginalna)


Stan wyjątkowy w Galicji.

 

Drugi dzień rozprawy w pow. brzeskim przewodniczący rozpoczął przesłuchaniem świadków.

Św. Hersch Weinstock podaje: Kasprzycki przyszedł do jego karczmy, napił się wódki a potem targował koniczynę. Następnie Nakielny sam otworzył szafkę, wyjął flaszkę wódki, którą wspólnie pili, wzięli także papierosy. Atoli zachowali się wówczas spokojnie do samego odejścia. Kasprzycki był uzbrojony w kij i dowodził gromadą, twierdząc, że ma kartkę z pozwoleniem zabierania żydom ich mienia. Osk. Kasprzycki w odpowiedzi twierdzi, że kiedy on chciał płacić, ludzie go wstrzymali, utrzymując, że teraz jest taki czas, że żydom nie trzeba płacić.

 

Św. Mendel Glaubiger, rzeźnik i szynkarz, oddalił się z domu, „bo się bał”, a kiedy wieczorem do domu wrócił, zastał wszystko poniszczone. Szkodę swoją ceni na 103 złr. Oprócz tego zabrano mu torrę na pergaminie, którą ceni na 300 złr., ale torrę już odebrał.

 

Św. Karolina Borowska służąca u Glaubigera, w czasie najścia była w polu, a kiedy wróciła zastała już wszystko potłuczone i nic nie widziała kto rabował. Jej także zabrano trochę rzeczy, ale te prócz jednej spódnicy odebrała.

 

Świadek Dawid Glaubiger, właściciel sklepiku, siedział na gościńcu, rozmawiając o wypadkach, kiedy w 10 minut zbliżyło się przeszło stu ludzi, rzucili się na jego sklep, on zaś, Glaubiger, z żoną uciekli w pole. Co kto robił i co brał, tego nie widział, jedynie żona jego odebrała od Franciszka Szotta żelazny garnuczek. Kiedy wrócili, wszystko zastali poniszczone. Szkoda wynosi 89 złr.

 

Świadek Jakób Baumring na wieść, że ekcedenci nadchodzą, uciekł od domu, skąd słyszał brzęk tłuczonych szyb. Nazajutrz wrócił do zniszczonego domu. Szkoda 43 złr. Kto brał  rzeczy nie widział.

 

Świadek Majer Wanderer, gospodarz na chałupie, wyprowadził z domu chorą żonę, a sam niespokojny krążył koło domu, słyszał nadciągających ze śpiewem. Ekscedenci zrobili mu szkody na 17 złr. 60 ct.

 

Zeznania świadków Scheindli Scheid i Reisli Kalfus, odnoszą się do już zasądzonych w poprzednich rozprawach ekscedentów, na których czele był Kasprzycki.

 

Św. Estera Schreiber opowiada, że do niej przyszli się najeść, ale żadnej krzywdy nie zrobili.

 

Św. Jakób Kratzer podaje, że w jego nieobecności zrobili mu szkody na 17 złr. Żona tegoż była w domu, kiedy przyszedł Kasprzycki, a na widok nadchodzących uciekła w pole.

 

Św. Estera Scheier ma dom w Będziszynie, podaje, że Kasprzycki na czele innej bandy wszedł do jej domu, szturknął ją, na co ona narobiła krzyku, a w skutek krzyku ekscedenci się ulotnili.

 

Z zeznań świadków pokazuje się, że ekscedenci żadnego żyda napotkanego nie bili ani nie okaleczyli i w ogóle nie wykonali żadnego zamachu na zdrowie. Nawet co do Estery Scheier, Kasprzycki, przeczy, aby miał zamiar ją tknąć, być może jedynie w skutek mocnego upicia potknął się na nią.

 

O godzinie 1 przewodniczący odracza rozprawę na godzinę 4 po południu. Przed południem obecnym był na Sali rozpraw poseł do Rady państwa dr M. Danielak.

 

Św. Jakób Serafin gospodarz z Iwkowej, który rozpoczął zeznaniem rozprawę popołudniową – nie podaje nic nowego, coby nie było objęte aktem oskarżenia. Przypatrywał się rabunkom. Namawiał go Tomasz Olchawa, aby i on brał rzeczy żydom, ale on nie chciał, przeciwnie starał się wzbraniać innym, za co został skarcony przez Kasprzyckiego kołem w głowę. Słyszał także, jak Tangerowa prosiła, aby brali rzeczy ludzi z Iwkowej a nie obcy, bo jej rzeczy przepadną.

 

Św. Hinda Neugut ma sklep w Iwkowej, zawiozła swoje towary do Szczepana Gryza na przechowanie przed ekscedentami. Atoli ekscedenci przeszli koło jej sklepu, nie wyrządziwszy żadnej krzywdy. Kiedy przyszło rzeczy odbierać od Gryza kilka kawałków brakło. Następnie dwa kawałki podrzucono, a jeden wartości 8 złr. przepadł.

 

Św. Jasek Goldfinger z Iwkowej, jako naoczny świadek bardzo szczegółowo opisuje czynności głównych oskarżonych, których po imieniu i nazwisku wymienia. Josek szedł ślady w ślad za ekscedentami i patrzył się na grabież. Oskarżeni zaś przyznają, że Josek fałszywie przysięgał.

 

Św. Józef Turek, wójt z Iwkowej wobec najścia stracił głowę i nie umiał zarządzić żadnej obrony przeciw gwałtowi – chodził tylko probując perswazją i prośbą wstrzymać tłum od napadu, za co dostał sińca w rękę. Prócz Stanisława Szotta, świadek nie poznał żadnego z ekscedentów, bo było „mroczno”.

 

Św. Jakób Repetowski, ojciec dwu oskarżonych zrzeka się dobrodziejstwa prawa co do swoich synów. Opisuje jak Kasprzycki z Czyżyckim gospodarowali u Glaubigera.

 

Św. Kasper Turek, wiózł żydowskie jaja na furze, kiedy go ze 30 obskoczyło, przewrócili mu furę, jaja się potłukły, wylała się nafta z naczyń.Trojanowski uderzył go, więcej nic nie widział.

 

Św. Ester Goldfinger z Iwkowy widziała, jak Pstrąg i Dziedzic wywalili furę z jajami i z naftą. Pstrąg i Dziedzic zaprzeczają, aby furę przewrócili.

 

Św. Franciszek Szczepański z Iwkowy, należał do tych, co bronili zabierać rzeczy żydom.

 

Św. Walenty Bernadzikowski organista z Iwkowy, widział, jak dwóch biło okna. Na czele tłumu szedł Olchawa z nogą od stołu, poczem rozpoczęło się rozbijanie w karczmie u Mendla. Mendlowa prosiła świadka o zachowanie kugerka, w którym był złoty zegarek i rzeczy wartościowe. Kuferek ten wziął do siebie, a następnie oddał. Co do Kasprzyckiego nie wie, czy ten co siedzi na ławie, jest ten sam, co szedł czele?

 

Św. Jakób Urbańczyk przy żadnej karczmie podczas rozruchów nie był, a tylko po ekscesach, jako radny, odbywał rewizje, poszukując rzeczy zabranych u Żydów.

 

Ostatni świadek Stanisław Iskierski żandarm, był także wydelegowany do rewizji i nic o ekscesach nie wie.

 

Po przesłuchaniu świadków, przewodniczący odracza dalszy tok rozprawy na dziś na godzinę 9-tą rano. Po odczytaniu aktów, ogłoszenie wyroku nastąpi po południu.

 

źródło: Głos Narodu, 7 września 1898 r. nr.202 str.2 i 3  (pisownia oryginalna)


Stan wyjątkowy w Galicji.

 

Po trzech dniowej rozprawie, a siedmiogodzinnej naradzie trybunał wydał wyrok w sprawie Kasprzyckiego i 44 wspólników (rozruchy w pow. brzeskim) o godzinie 9 wieczorem we środę.

 

Trybunał ze względu na potrójną kwalifikację zbrodni: gwałtu publicznego i kradzieży, uznał Tomasza Kasprzyckiego winnym zarzuconej mu zbrodni objętej aktem oskarżenia i w myśl § 84 przy zastosowaniu §§ 34 i 35, skazał go na 10 miesięcy ciężkiego więzienia z z postem co miesiąc.

 

Wojciech Nakielny z tych samych powodów w myśl § 178 przy zastosowaniu §§. 34 i 35, otrzymał karę 9 miesięcy ciężkiego więzienia z postem co tydzień.

 

Dalej Stanisław Czyżycki otrzymał karę 6 miesięcy.

Stanisław Trojanowski 4 miesiące ciężkiego więzienia z postem co miesiąc.

Stanisław Szott i Tomasz Olchawa 2 miesiące ciężkiego więienia z postem co miesiąc.

Jan Karpiel za zbrodnię z §. 83 i występek z §. 305, zasądzony został na 7 tygodni zwykłego więzienia z postem co tydzień.

Marcin Gródka za zbrodnię z § 83 i zbrodnię kradzieży, skazano na 6 tygodni.

Józef Pstrąg i Józef Pajor otrzymali po 5 tygodni.

Józef Karwala 6 tygodni.

Józef Piechowicz i Stanisław Dziedzic po 3 tygodnie ciężkiego więzienia z postem co tydzień.

Jana Serafina za przekroczenie §. 460 skazano na 4 dni aresztu.

Marjannę Stanoch za zbrodnię kradzieży z § 171, 173 i 174 II b) na 3 tygodnie.

Marjanna Majewska i Tekla Gawlak za tą samą zbrodnię otrzymały po 3 tygodnie ciężkiego  więzienia z postem co tydzień.

Jan Repetowski za zbrodnię uczestnictwa w kradzieży z § 185 otrzymał 3 tygodnie więzienia zwykłego z postem co tydzień.

Marjannę Mrozowską za zbrodnię kradzieży skazano na 3 tygodnie ciężkiego więzienia z postem co tydzień.

Szczepan Szott i Wincenty Nakielny uznani zostali winnymi przekroczenia kradzieży z §. 460, otrzymali przeto pierwszy 14 dni, drugi 10 dni aresztu.

Franciszek Szott za zbrodnię kradzieży z §§ 171, 173, 174 II b) skazany na 5 tygodni, toż samo Wojciech Gawełda i Wojciech Ziemba każdy po 6 tygodni ciężkiego więzienia z postem co tydzień.

 

Resztę 19 osób trybunał uwolnił od wszelkiej odpowiedzialności. Pretensje poszkodowanych odesłał trybunał na drogę prawa.

 

Prócz Wojciecha Nakielnego, który zastrzegł sobie 3 dni namysłu, wszyscy wyrok przyjęli. Tym którzy odpowiadali z wolnej stopy, rozpoczęcie kary trybunał odroczył na 4 tygodnie.

 

Wszyscy oskarżeni są analfabetami.

 

źródło: Głos Narodu, 9 września 1898 r. nr.206 str.2  (pisownia oryginalna)

Nadesłał: Mariusz Gałek

28 czerwca 2014 r.

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com