Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Naciągacz w Brzesku. List prenumeratora z Maszkienic  (Przyjaciel Ludu)  1904-01-31

Przed paru tygodniami włóczył się jakiś agent po powiecie, nakłaniając ludzi do zamówienia na „obrazki świąteczne kościoła rzymsko-katolickiego”. Przedstawiał się ludziom  za wysłańca z zakonu w Krakowie, tłumacząc przytem, że dochód ze sprzedanych książek idzie na odbudowanie podupadłych kościołów w Poznańskiem, i że za każdą familję, która tę książkę nabędzie, będzie się nabożeństwo na wieki odprawiać. Nawet dokumentował to piśmiennem poświadczeniem gwarancyjnem. Przy zamówieniu żądał zadatku 1 złr. :2;) ct.; guldena wrzucał do skarbonki, którą chłopak nosił, 25 ct. zaś brał na swoje wydatki, Resztującą należytość 6 złr. pozwalał spłacać w 6 miesięcznych ratach. 

 

Sprytnemu agentowi temu udało się nałowić dosyć łatwowiernych ludzi w Brzesku, Słotwinie, Łękach, Wokowicach, Biesiadkach, Dołach, a same Maszkienice przeszło 400 K wydadzą na te książki.

 

Obecnie książki te nadeszły, ale skąd? Z Lipska od firmy Schafstein & Comp., zamieszkałej w Kolonji nad Renem. Jakie rozczarowanie dla prostaczków, którzy ufali, że idą z pomocą na odbudowanie domów Bożych, a tymczasem napełnili sakwę szwabowi, księgarzowi Schafsteinowi z Kolonji, jak gdyby tutaj w Galicji księgarń nie było. W Brzesku robi ogromną konkurencję krakowskiemu towarzystwu ubezpieczeń, tryesteńskie pow. "Assecurationi GeneraIi".

 

Agentem tego tow. jest sprytny żydek, niejaki Józef Gruber, który umie dobrze chodzić koło swego interesu i zapuszcza się nie tylko po mieście, ale i po wsiach. Bracia włościanie! nie dajcie się łapać żydowi na jego piękne słówka, a jeśli kto chce się asekurować lub swoje dziecko, niech idzie do agenta krak. tow. ubezpieczeń.  

 

Nie lepiej się dzieje z sieczkarniami. Niejaki żyd Kohn z Brzeska nie daje spokoju tym, co jeszcze maszyny nie mają i przemocą im nasyła. Maszyny te można wprost z fabryki dostać o wiele taniej. Uważający się za powołanych opiekunów ludu dobrodzieje, zamiast zajmować się Przyj. Ludu i tępieniem czytelników, lepiej by zajęli się pouczaniem ludu, aby podobnych sprytnych agentów i żydów wystrzegali się, a byłby to czyn daleko więcej chrześcijański, a nawet patrjotyczny. Czytanie gazet zostawcie wolnej woli ludu, a nie nasyłać im cetnarami Gazety Niedzielnej, którą każdy wrzuca wprost do pieca, bo wie co tam za strawa! Szkoda jegomościowie pieniędzy!

 

Z pod sztandaru biskupa ks. Wałęgi.

 

źródło: Przyjaciel Ludu, 31 stycznia 1904 r. nr.5 str.5 (pisownia oryginalna)

 

Maszkienice, pow. Brzesko.

 

Jestem prenumeratorem i zagorzałym czytelnikiem Przyjaciela Ludu. Utrzymuję gazetę już kilka lat. Więcej prenumeratorów w Maszkienicach może nie będzie teraz, bo jestem solą w oczach prawie całej gminy, za to, że chcę dociągnąć do sprawiedliwości w urzędzie i we wyborach gminnych. Choć nie prenumerują, ale czyta moją gazetę prawie połowa wsi, nawet i w innych wsiach, bo jestem kowalem, to przychodzą, ludzie z robotą, a gazeta leży w kuźni, więc biorą i czytają. Do Ameryki, do Pensylwanji proszę posłać mojemu bratu gazetę od Nowego Roku, a on ją zapłaci z pewnością. A on też kiedy napisze do gazety. (Posyłamy Red.). 

 

A teraz opowiem swój interes, jaki mam z gminą. Przy nowych wyborach gminnych, które się odbyły 2. lipca 1903, zostałem wybrany radnym, a byłem nim i w przeszłych sześciu latach. Ponieważ jestem ludowcem i chcę, aby była sprawiedliwość na świecie, tak się muszę wtrącać w każde miejsce, gdzie się dzieją nadużycia.

 

A że wybory Rady gminnej i wybory na wójta nie przeszły legalnie, tak przeciw wyborowi rekursowałem do starostwa w Brzesku, ażeby się przeprowadziły ponowne wybory. Ale starostwo brzeskie zwróciło rekurs do urzędu gminnego, naturalnie na ręce starego wójta, ażeby Rada gminna odpowiedziała do 3. dni, czy to prawda, czy nie, co w tym rekursie jest wniesione. Rada na posiedzeniu, nie znając, na czem stoi rzecz, a przytem chcąc mnie utrącić, orzekła, prawie wszyscy, że chcą wójta z ostatnich wyborów, ale ja się temu sprzeciwiłem i powiedziałem, że będę szukał dalej sprawiedliwości. 

 

Zarzuty, podane przezemnie w rekursie, były następujące: 1) jest radnych 18, w głosowaniu na wójta narobili głosów 19; 2) było 4 kandydatów na wójta - pierwszy dostał głosów 7, drugi 2, trzeci 3, czwarty 6, a pisarz, który wybory przeprowadzał, orzekł, że ci, którzy mają większość, mają po 7 głosów. Głosowanie przeszło naturalnie po ich stronie. Mam jeszcze inne dowody, ale ich nie wstawiał, bom myślał, że będzie tamtych dowodów dosyć. Zobaczymy.

 

Stanisław Liszek, kowal.

 

źródło: Przyjaciel Ludu, 31 stycznia 1904 r. nr.5 str.8 (pisownia oryginalna)

 

Nadesłał:

Mariusz Gałek

31 sierpnia 2014r.


comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com