Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Po spotkaniu z Józefem Baranem w RCKB w Brzesku.  (Krystyna Serbeńska-Biel)  2014-10-02

Wiele lat temu dostałam od męża malutki tomik wierszy. Pomarańczowy, pod tytułem "Czułość” wydany w Krakowie w nakładzie 1000 egzemplarzy. Niestarannie wydrukowany, krzywo przycięte strony, ciekawie opracowany graficznie. Wiedziałam już wtedy kim jest Józef Baran, ale w Brzesku mieszkałam od niedawna i nie miałam pojęcia, że pochodzi z Borzęcina, czyli jest po prostu nasz. Zresztą wszystko było tutaj dla mnie obce i myślałam, że tak już zostanie, że będę żyła obok, bo nie można zapuszczać korzeni w coraz to nowym miejscu.

Czas pokazał, że z Baranem poetą związanych jest kilka faktów w moim życiu. Nie znam go osobiście i on nie zna mnie. Wysłuchałam jednak wspomnień jego mamy o małym Józku, byłam w jego domu rodzinnym i widywałam i rozpoznawałam go w różnych miejscach. To już na inną, może kiedyś powstałą opowieść.

Po wielu latach, wczoraj , na spotkaniu w RCKB, a nawet wcześniej gdy od mojej koleżanki Ani Pałki dostaliśmy tom wierszy „Borzęcin” przekonałam się, że słowa wyrastające z tej ziemi noszę w sobie tak jak widok wieży szczepanowskiego kościoła wyrastający wśród równiny lasu i deklarację, że jestem od Jakuba, a nie z Miłosierdzia- każdy z Brzeska wie o czym mówię. Wśród tych myśli, które szły w ślad czytanych wierszy pojawiły się i takie, że Józek Baran nie lubił gospodarki, a wierszach pełno pola, krów, orki i zapachów ziemi. W jego głosie pobrzękuje wiejski rodowód, borzęciński, chociaż od lat jest panem z miasta. Widać bruk odbił nieczułym echem miękki krok drobnego chłopaka z pylącego gościńca. To co najpiękniejsze dla mnie w wierszach Barana to wierność wszystkim widokom, zapachom i dźwiękom, które wchłonął w siebie wcześniej niż zdążył to zrozumieć.

Natomiast całość spotkania, które faktycznie było podsumowaniem projektu „Aktywny Borzęcin”, a Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Brzesku była jego partnerem pozostawiło we mnie uczucie dysonansu, jaki zresztą często mi towarzyszy w zetknięciu z naszą rzeczywistością. Podziwiam wszystkich, którzy ratują naszą kulturę, w warunkach sprzeciwiających się temu co mamy najcenniejsze-zaznaczam to jasno i mam na myśli szczególnie tych, którzy są mi najbliżsi – bibliotekarzy. Nie w nich wymierzone są poniższe uwagi. Od lat robią co mogą…wbrew rosnącym rzeszom kulturalnych analfabetów. Ale do sprawy: poecie i poezji towarzyszyły dwie dzielne, urocze dziewczyny czytające wiersze. Trio współuzupełniało się harmonijnie, a Józef Baran, to czytał, to coś wspominał i wprowadzał w następujący zaraz wiersz. Ciepło i poetycko, a zarazem swojsko. Trudno o lepszy klimat, więc szkoda ze zazgrzytało. Spotkanie dopełniał koncert: śpiewała Kinga Rataj najpierw „Piosenkę o czasie” do wiersza Barana, a później już tylko portugalskie fado, skądinąd piękne, ale do pól nad Uszwicą nieprzystające, a przecież głównie o tych stronach mówił poeta, bo też i tytuł nowego zbioru na to wskazuje. Toteż szeleszczący portugalski, w głębiach wyśpiewanych tonów miał się tak do tego wieczoru jak dajmy na to fado z Gnojnika do fado z Lizbony. Nad wszystkim tym zaś patronowała prześwietna UE, która oddaje nam to, co sami jej daliśmy, ale już pod swoim szyldem. Warto też wspomnieć, że oblicze dzisiejszych Borzęcinów już nie jest rolnicze, ale też nie jakieś inne, wyraziste. Jest nijakie, czerpiące soki irlandzko-niemiecko-angielskie - co także zawdzięczamy temu wspaniałemu mecenasowi. A tak pięknie byłoby wydać Józefa Barana, z własnych pieniędzy, z dumą że ciągle jest nasz i nie zamienił własnego rodowodu na kosmopolityczna papkę.


Krystyna Serbeńska-Biel


GALERIA ZDJĘĆ
(fot. Anna Gaudnik)
comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com