Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Wylały Uszwica i Uszewka  ("Czas")  1908-08-24

Brzesko 21 sierpnia 1908 r..

Dla ludności zamieszkującej Powiśle: od Dąbrówki po Wolę Rogowską i dolinę Dunajca, od Będzieszyny do Zgłobic, nie są wylewy nowością, a do towarzyszących im skutków przywykła ludność, przechodząc powodzie od roku 1884, co lat parę , a czasami parę razy do roku. Przywykła, mówię dlatego, bo zadłużywszy się po jednej powodzi, nie ma nigdy czasu się wypłacić z długów, nim przyjdzie drugi wylew.

Rok bieżący dał nam pod względem rodzaju powodzi pewną odmianę, gdy bowiem zwykle Wisła i Dunajec dawały poznać, iż nie dadzą się przy tym systemie regulacyi i obwałowania okiełzać, obecnie pohulały dopływy i dały do poznania, iż nauki dawane przez wody, w których swój upust znajdują, dobrze pojęły.

Na wyszczególnienie pod tym względem zasługuje Uszwica, poważny dopływ Wisły (od Gosprzydowej w naszym powiecie), która zalała całe okalające ją równie pod sam Okocim , w przybliżonym obszarze 1.200 morgów, zabrała wszystkie na pomieci, lub w kopach będące zboża, pozrywała mosty i poprzerywała w wielu miejscach komunikacyę.

W dniu 22 lipca woda na drodze krajowej nowosądeckiej w Uszwi płynęła tak wysoko, iż nie pozwoliła na przebycie drogi konno. W Borzęcinie przelała Uszwica wały i zniszczyła plony na przeszło 300 morgach, w dolnym swym biegu rozerwała wały ochronne w Kwikowie, zatopiła sąsiednie wsie jak Dołęgę, Zaborów, Księże-Kopacze i Wolę przemykowską, nie pozostawiając śladu z plonów, które się tak dobrze zapowiadały. Dopływ Uszwicy, Uszewka przerwała znów wały ochronne pod Rząchową i zatopiła do 4.000 morgów najlepszych gruntów koło Szczurowej.

Wisła nie wylała w prawdzie w ten sposób, jak się to dzieje przy przerwaniu wałów ochronnych, bardzo jednak wiele wody przeszło przez wały, które że tak wielki napór wody wytrzymały, zawdzięczać należy wyłącznic tylko nader umiejętnie i energicznie prowadzonemu ratunkowi przez ludność pod kierunkiem władz do tego powołanych, który to ratunek, polegający na wzmacnianiu i nadsypywaniu wałów trwał dniem i nocą przez 6 dni z rzędu.

Patrząc na skutki tej strasznej klęski, uczuwa się mimowolnie żal. Wszędzie i zawsze spotykamy się z brakiem funduszów na tego rodzaju roboty.
- Czy koszt tychże stoi w jakim , chociaż przybliżonym stosunku do strat, które powódź taka jak tegoroczna, co kilka lat powoduje, a które cyfrowo bez wahania w tym roku na 1,500 000 koron przyjąć można? Regulacya Uszwicy przeprowadzona już w prawdzie od la t 20, lecz tylko na papierze, zdejmowano plany w tym czasie trzy razy, na to, aby poprzednie zdjęcia składać do archiwum; ostatnie takie zdjęcie z przed  lat mniej więcej 10 ma być substratem do wykonać się mających robót ochronnych i regulacyjnych, których termin wykonania jest dziś jeszcze nieobliczalny, a czy przyjęte w kosztorysach ceny ziemi i robocizny będą odpowiadać cenom w czasie prowadzenia robót istniejącym, można powątpiewać. W tem leży powód, że rozłożona na takich substratach konkurencya nigdy nie może na pokrycie wytyczonych robót wystarczyć, rozpisuje się więc drugą i trzecią rozprawę, czem zniechęca się do płacenia ludność, która nie znając tajników systemu biurokratycznego, nie wie, dlaczego się tak dzieje.

Przypatrzmy się robotom koło sypania wałów ochronnych nad Wisłą, Uszwicą i Uszewką: trwają one już od r. 1904, możnaby więc chyba mieć pretensyę, aby ta kilkuletnia robota wykazała rezultat dla oka nawet laika uchwytny; niechby jedną wieś roboty te od zalewu uchroniły; jużby ludność Powiśla widziała, czego za ten milion, który jej zapłacić kazano, ma się spodziewać. - Tym czasem Dąbrówkę, w której usypano wały ochronne od Wisły, zalała Gróbka, Górkę uchroniły od powodzi stare wały wiślane, przestrzeń ta bowiem od Dąbrówki po Wolę Przemykowską jest przez kierownictwo robót widocznie nie mile widzianą, dlatego przerwano prowadzoną od ujścia Raby do Wisły trasę i zostawiono lukę, aby Wisła mogła w każdym razie na słabszy opór trafić, gdy będzie napór wody większy i wylew możliwy.

Kwików, Zaborów, Dołęga, Wola Przemykowska, to jedne z gmin, które już parękroć sto tysięcy koron na regulacyę Kisieliny zapłaciły, dziś mieszkańcy ich mają tę moralną satysfakcyę , iż zalewa ich nie Kisielina, lecz Uszwica. Wały ochronne nad tą ostatnią prowadzone są w prawdzie, jednak nie w ciągłości, jednolicie, lecz kawałkami, podobnie, jak nad Wisłą, w skutek czego ten system robót nic tylko zupełnie zalewom nie przeciwdziała, lecz owszem naraża strony konkurujące na szkody, bo rzecz prosta, że wielka woda mniej uszkodzi wał jednolicie zbudowany, niż kawałki tegoż ze wszech stron na działanie bałwanów wodnych wystawione. Roboty prowadzone są wolno, tak, jak gdyby na lat 200, a nie 20, z których już 5 upłynęło, były rozłożone.

Kierownictwo wymawia się brakiem funduszów i robotnika, ludność tłumaczy, iż dając na poczet datku konkurencyjnego połowę na nią przypadającą, którą jako pożyczkę zaciąga, robi co może ze swej strony, robotnik zaś nie jest w stanie dziś pracować za ceny, stanowiące podstawę projektu przed laty kilkunastu sporządzonego (1 kor. 30 h. dziennie).

Wydziałowi krajowemu znany jest niezawodnie stan rzeczy ze sprawozdań, przedkładanych przez kierownictwo, szkoda jednak, iż nikt poza tem skutków wylewu nie widział ze strony władzy autonomicznej krajowej, i nie przekonał się o postępie robót; szkoda, bo taka wizya lokalna przekonałaby o koniecznej potrzebie przyspieszenia sypania wałów i dałaby wiele materyału, jako wskazówki dla prowadzenia regulacyi i obwałowania, wobec tego, że woda nie zawsze da się ujarzmić w sposób na papierze wykonany.

Wspomnę tu jeszcze o dopływach Dunajca, tych dzikich potoczkach, które w czasie zwykłym uwagi nie zwracają , zaś przy silniejszych opadach atmosferycznych nie znają zapory, niszczą, zrywają i zabierają wszystko, co im w drogę wchodzi. Zabudowania ich, których koszt znów nie idzie w krocie, nie może mimo przychylnych rezolucyj sejmowych uzyskać powiat od rządu centralnego, a przecież w roku bieżącym zniszczyły one plony na gruntach kilku wsi w dolinie Dunajca, zerwały kilkadziesiąt większych i mniejszych mostów i zniszczyły drogi do tego stopnia, że w kilkunastu gminach do dziś komunikacya jest zupełnie przerwana ; projekty tych robót spoczywają spokojnie w ministerstwach.  Jedna to tylko strona obrazu klęski tegorocznej, która może być jaką taką pociechą.

Powódź jest wypadkiem lokalnym, niszczy plony w kilku kilkunastu gminach, osłabia ekonomicznie część ludności, nie paraliżuje zatem powiatu, jako jednostki ekonomicznej, dla której, jako gospodarującej dodatkami do podatków , nie jest obojętnem, czy wszystka, czy część tylko ludności ma odpisane podatki.  Słota, trwająca bez przerwy od dwóch miesięcy, podczas której termometr utrzymywał się dosyć wysoko i od czasu do czasu przeświecały jaskrawe promienie słońca, była powodem, że wszystko żyto, pszenica i jęczmień zrosły, już to na pniu, już to na pomieci; leżące tygodniami na polu plony formalnie zgniły, tak, że słoma z nich nie da się użyć ani na paszę, ani nawet na pościel.

Bez trudu szukania można było zdybać zboże, które wypuściło 10 cm. długie zielone pióra, rolnik więc, nie mając ani ziarna, ani paszy z roli musi w tym roku jeszcze dołożyć do gospodarstwa koszt zbioru... chyba nawozu. Owsy, które jeszcze przeważnie stoją na pniu, dadzą tak liche i cienkie ziarno, o ile je naturalnie zebrać będzie można, że na 1 cent. metr. trzeba będzie do dwu i pół korcy ziarna, na co wskazują robione już w tym kierunku próby. Jeśli do tego dodamy, że ziemniaki wygniły kompletnie we wszystkich nieco tylko cięższych ziemiach, prócz wyżej położonych piasków , będziemy mieli w przybliżeniu pojęcie o klęsce, jaka powiat brzeski nawiedziła. Gdyby rozchodziło się o cyfrowe zestawienie, to wylew objął około 14.000 morgów ról i łąk, a oprócz tego zboże zrosło i zmarniało, oraz wygniły ziemniaki na 120.000 morgach, szkoda w skutek tego powstała da się w przybliżeniu ocenić na 4,000.000 koron.

Skutki nasuwają się same z powyższego przedstawienia rzeczy: brak ziarna do siewu, ziemniaków do sadzenia, głód, towarzyszące mu choroby, depekoracya i idący za nią spadek cen inwentarza żywego, upadek hodowli bydła, no i ogólny upadek ekonomiczny powiatu.

Przysłowie mówi, że kto ołtarzowi służy, ten z ołtarza żyje, do kogóż więc ludność ma się zwrócić o pomoc, jeśli nie do rządu centralnego, któremu oddaje podatek krwi i mienia. Jeśli w swoim czasie rząd nie wahał się wyasygnować z kasy rządowej 160.000.000 kor. na złagodzenie klęski powodzi w Tyrolu, to również część Galicyi, nawiedzona dziś niepamiętną w dziejach klęską, musi oczy swe zwrócić na Wiedeń i stamtąd wyglądać wydatnej pomocy, której zażądał zaraz po klęsce gorliwy o dobro kraju namiestnik.

„Roboty publiczne” to zwrot, który zwykle teraz wywołuje uśmiech, twierdzi się bowiem powszechnie, że dziś pracodawca poszukuje robotnika, a nie ten ostatni pracy ; dosłownie na zdanie to nie możnaby się zgodzie, bo faktycznie dziś są jeszcze okolice, w których ludność za zarobkiem nie emigruje, lecz szuka go w domu, przyjąwszy to jednak za pewnik, to pozostaje nam nierozwiązane pytanie, za co ma być przywrócona komunikacya, kto da fundusze na odbudowanie zabranych mostów i zerwanych dróg? Niezawodnie wydziały powiatowe powołane są do tego, jednak ten ich obowiązek rozbija się znów o źródło, z którego na togo rodzaju wydatki mają czerpać.

Prestacye drogowe zniesione, nie można więc ludności powiedzieć, że winna dać robotę, aby przywrócić do możliwego stanu potrzebną jej komunikacyę, ludność ta bowiem płaci 8 procent dodatku jako ekwiwalent za zniesioną robociznę, co biorąc praktycznie, równa się nie 8 lecz co najmniej 40 procent dodatku. Ludność wie, że płaci ten ekwiwalent i dlatego nie prosi, lecz żąda, aby, jej dano należytą komunikacyę.

Wydział powiatowy zestawia znowu swój budżet, na podstawie potrzeb przeciętnego roku, gdy więc przyjdzie rok klęski, jak obecny i okaże się potrzeba poniesienia nadzwyczajnego wydatku, na utrzymanie komunikacyi, który dla powiatu brzeskiego wyniesie teraz około 100.000 kor., to nic dziwnego, że wydział powiatowy jest bez wyjścia, i musi wraz z ludnością wyglądać pomocy czy to od rządu, czy to od kraju w formie gotówki, nie na zarządzenie robót publicznych, lecz na wykonanie tego, co na drogach zrobionem być musi.

źródło: "Czas", Kraków, 24 sierpnia 1908 r. nr.193 str.3, , pisownia oryginalna

Nadesłał: Mariusz Gałek
26 września 2015 r.
comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com