Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Kilka wiadomości sprzed lat o Borzęcinie Dolnym  (bap)  2017-05-13

Wesele i kryminał

Mieszkańcy Borzęcina, (ilu ich jest dokładnie nie wiemy), dzielą się na trzy kategorje jak się sami nazwali, na „górzan” zamieszkujących górną wieś i „dolan” z dolnej wsi oraz tych co zamieszkują środek wsi. Górzanie i dolanie od dłuższego czasu prowadzą ze sobą wojnę, w której środkowcy albo bywają neutralni, albo też przechylają się na jedną lub drugą stronę. W wojnie tej rozmaicie bywało, raz ci, raz tamci, brali cięgi stosownie do siły i odwagi stron wojujących. W drugiej połowie zeszłego roku, dolanie sprawili frycówkę górzanom, co ci ostatni strawić nie mogli i szukali sposobności, aby pomścić swoją porażkę. A że na dobitkę nie zostali zaproszeni na wesele, które się dobyło 5 listopada w domu Miki w Borzęcinie dolnem, więc dnia tego zebrawszy się w karczmie (*) górzanie w liczbie około 30 chłopów powzięli uchwałę: zrobić napaść na weselników. W licznie 14 uzbrojeni kijami, kołami z płotów pod wodzą Fr. Drzazgi, Józefa Bratki, St. Adamczyka „Hejże na Soplicę”. Otoczyli więc dom, wytłukli okna, wysadzili drzwi i jedni wtargnęli do środka, drudzy przez okno, okładali weselników, to szturchali żerdziami. Rwetes był niemały, kto mógł uciekał przez komorę. Napastnicy byliby się może dłużej znęcali na bezbronnymi dolanami, gdyby nie nauczyciel, który widząc niebezpieczeństwo, a chcąc odstraszyć napastników, wystrzelił 3 razy z pistoletu, przyczem lekko skaleczył Drzazgę.
Fortel ten poskutkował, bo napastnicy cofnęli się i uciekli narobiwszy szkody na 10 złr. i porobiwszy kilka lżejszych uszkodzeń na ciałach gości. Jakie korzyści przyniosły zwycięstwa w dawniejszych bitwach nie wiemy, ale tym razem górzanie odnieśli zwycięstwo Pyrrusowe, bo nie tylko muszą koszty wojenne zapłacić, ale nadto sąd karny w Krakowie, na rozprawie głównej w dniu 17 b.m. pod przewodnictwem radcy p. Krzepeli, po dokladnem rozpoznaniu sprawy na wniosek zastępcy prokuratora p. Ferensa wymierzył trzem wodzom, t.j. Drzazdze 8, Bratkowi 6, Adamczykowi 4 miesiące zwykłego więzienia, z pozostałych 5 otrzymało po 3 miesiące więzienia, reszta jako mniej winna została uwolniona od kary. Czy ten pokój trwały będzie: to się dopiero pokaże potem.

źródło: „Głos Narodu” 1896, nr 190, 20 sierpnia, s. 4. (pisownia oryginalna)

(*) Karczma ta znajdowała się na miejscu dzisiejszego budynku GOK w Borzęcinie, stała frontem do rzeki Uszwicy, jej długość wynosiła ok. 30 m, szerokości 11 m. Dzierżawił ją od Rady Gminy Żyd Jakub Spilman. Rozebrano ją w 1923 r.


Straszny wypadek

Z Borzęcina donoszą do „ Głosu Narodu”: niejaki Kwaśniak, lat 29 liczący, który dopiero co z wojska powrócił, wybrał się dnia 26 t.m. w towarzystwie innych równych sobie „łazików” na nocną wyprawę z Borzęcina na Jagniówkę. Przyszedłszy pod okna niejakiego Siuduta (*), zaczął wyprawiać różne awantury i szturmować do drzwi. Za którymi spały dorastające córki gospodarza. Na krzyk przestraszonych dziewcząt wyszedł ojciec i najpierw prośbą, a potem groźbą chciał bandę od domu odpędzić, lecz otrzymawszy uderzenie w głowę, cofnął się do domu, chwycił karabin i strzelił na „postrach”, lecz kula uderzyła w pierś wspomnianego Kwaśniaka, dowódcę bandy. Który zginał na miejscu. Zrozpaczony zabójca zgłosił się zaraz sam na posterunek policji. Przez całą noc musiano go pilnować, gdyż chciał się targnąć na swe życie, a kiedy mu nazajutrz rano założono na ręce okowy, aby go do sądu odprowadzić, nagle padł trupem z rozpaczy. Oto skutki zepsucia moralnego z czasów wojny. Młodzież dorastająca włóczy się  po nocach od domu do domu bandami, zaś starsi i naczelnik gminy, zamiast wpływać umoralniająco na ową młodzież, bawią się polityką i walką z duchowieństwem i Kościołem.

źródło: „Lud Katolicki” 1921, nr 28, 10 lipca, s. 13. (pisownia oryginalna)


(*) Józef Siudut, lat 55, zamieszkiwał pod numerem 994 (stara numeracja domów). Pogrzeb miał miejsce 29 czerwca 1921 r. Jako powód wpisano „mors subitance” - śmierć nagła/tragiczna.


Prymicje ks. Piotra Szafrańca

Dnia 1 lipca b.r. odbyła się piękna uroczystość,  a mianowicie prymicje naszego rodaka, ks. Piotra Szafrańca, który szczęśliwie dopiął celu, bo został księdzem. Zeszła się narodu moc olbrzymia, zjechało wielu przyjaciół i znajomych ks. Prymicjanta. Pogoda dopisała. Z domu Szafrańców prowadzono prymicjanta do kościoła wśród wieńców, niesionych przez dziewczęta w bieli, w gronie dorodnych krakusów, którzy poprzedniego dnia w kilkadziesiąt koni liczącej banderyji towarzyszyli ks. Piotrowi i gościom od stacji pod wodzą p. Szafrańca. W czasie uroczystej sumy, odprawionej przez Prymicjanta, wygłosił płomienne kazania ks. dr Czuj, profesor uniwersytetu lubelskiego i poseł do Sejmu, były katecheta i przyjaciel  ks. Szafrańca. Nabożeństwem kierował ks. kanonik St. Zaleśny proboszcz z Witowa Nowego,  krewny prymicjanta, asystowali koledzy djakoni. Po południu odbyło się przyjęcie u p. Szafrańców, w którym m.in. wzięli udział pp. Kazimierz Missona, dyrektor gimn. w  Brzesku, Rudolf Maak, prezes powiatowego Związku SKL na powiat brzeski  z małżonką, oraz kilku księży rodaków. Pp. Akademicy, byli uczniowie gimnazjum brzeskiego, uprzyjemniali chwile towarzystwu piękna grą i śpiewem. Na drodze do kościoła wybudowano kilka bram,  z odpowiednimi napisami. W ogóle zaznaczyć należy,  że cała parafia wzięła żywy udział w  uroczystości, w Borzęcinie dość często się powtarzającej, a zawsze z wielkim zapałem obchodzonej. Wszystko odbyło się z namaszczeniem i powagą jak przystało na Borzęcin, zaliczający się do pierwszych gmin wiejskich w Polsce pod każdym względem.

Lud Katolicki, nr 27, 15 lipca 1923 s. 7. (pisownia oryginalna)


Święcenia diakonów Tarnowskiego Seminarium Duchownego

W uroczystość św. Piotra i Pawła otrzymają święcenia kapłańskie djakoni Tarnowskiego Seminarium Duchowego. Sam Bóg wyciśnie na ich duszach znamię, uczyni ich apostołami, upoważni do szafowania i udzielania wiernym Swoich łask i darów. Radość zapanuje w tych rodzinach i parafijach, z których ich Bóg powołał. Przybędą nowi pasterze dusz … . Augustyn Stanisław z Kamienicy Dolnej, Basara Józef z Kozodrzy, Bujak Stefan z Bielczy, Cieśla Stanisław z Mielca, Ćwiklik Stanisław z Łużnej, Daniel Stefan z Wolicy Węglowej, Durlak Karol ze Stróż, Jarosz Kazimierz z Kars, Jurkowski Józef ze Świerkli, Kamiński Stanisław z Limanowej, Kłosek Stanisław z Trzciany, Kwarta Antoni z Boreczku, Kwieciński Stefan z Ciężkowic, Musiał Bronisław (*) z Borzęcina, Obłąk Jan (**) z Borzęcina, Śmietana Adam ze Zgłobic, Świątek Teofil z Wiśnicza Nowego, Wojewoda Antoni z Lubczy, Gawron Mieczysław od Księży Filipinów.

Czeka ich wielka praca.
Życzymy in: Szczęść Boże ! – w duszpasterstwie
- Akcji Katolickiej
- w pracy i ofiarności społecznej.

źródło:„Lud Katolicki” 1936, nr 26, 28  czerwca, s. 352. (pisownia oryginalna)

(*) Ks. Bronisław Musiał ( 1911 - 1973), proboszcz w Łękach Górnych. Pochodził z Borzęcina Dolnego, tzw. Wielkiej Drogi.
(**) Ks. Jan Obłąk (1913-1988) , biskup pomocniczy diecezji warmińskiej. Pochodziła z Borzecina Dolnego, tzw Przymiarek.Spoczywa w olsztyńskiej katedrze.


Druhny z Borzęcina



źródło:„Nasza Sprawa” 1937, nr 26, 27 kwietnia, s. 368.



Pobito zastępcę sołtysa

Dn. 22 XI (1943 r. – przyp. L. Kołodziejski) pobito w Borzęcinie zastępcę sołtysa Ant. Mazura, wymierzając mu w ten sposób karę za niepoprawne zachowanie się.

źródło: Agencja informacyjna „Wieś”,  1944, nr 1/43, 25 stycznia 1944,  s. 116. (pisownia oryginalna)

Nieco dziwny tytuł czasopisma wynika zapewne z warunków konspiracji. - przypis LK


Ś.p. Stanisław Cholewa

Onegdaj zmarł w Borzęcinie Dolnym, powiat Brzesko, przeżywszy lat 78 ś.p. Stanisław Cholewa, stary działacz ludowy, człowiek światły, rozumny, poważny, prawdziwy typ chłopa polskiego. Ś.p. Cholewa rozumiał dobrze i konieczność organizowania chłopa polskiego w jednym wielkim stronnictwie ludowym, rozumiał, że chłop musi być uświadomionym obywatelem, musi się kształcić, musi być dobrym Polakiem, miłującym swoja ziemię, a nade wszystko swoją Ojczyznę. Tym hasłom pozostał wierny przez całe swoje życie. Sam był niezłomny w pracy i drugich do niej zachęcał. Na niego też zawsze liczył ś.p. Prezes Wincenty Witos, z którym Cholewa utrzymywał zawsze serdeczne więzi przyjaźni. W czasie okupacji ś.p.Cholewa był aresztowany przez gestapo i więziony w Krakowie. Kiedy Niemcy zwolnili starca z więzienia i kiedy wrócił na wieś do siebie, nie poprzestał zajmować się ruchem podziemnym. Zniszczone Jego zdrowie w więzieniu i stare lata dokończyły Jego życie. Straciwszy jednego z najlepszych synów Ojczyzny, lecz praca Jego nie poszła na marne. W pogrzebie jego wzięły udział zielone sztandary „Wici” z wieńcami i tłumy ludności. Po nabożeństwie żałobnym i egzekwiach piękne przemówienie wygłosił ks. kanonik Stefan Motyka. Nad grobem przemawiali: imieniem więźniów - Jan Białek, imieniem „Wici” - Aleksander Stąsiek, a imieniem ogółu - kierownik szkoły  Jan Głąb. Przy pieśniach żałobnych trumnę złożono do grobu na wieczny spoczynek. Cześć Jego Pamięci. Jan Białek.

źródło: „Piast” 1947, nr 19 z dnia 1 czerwca, s. 4.
(pisownia oryginalna)

Dziękuję Tadeuszowi Drabantowi z Nowej Huty za wyszukanie prezentowanych informacji.

Nadesłał: Lucjan Kołodziejski
13 maja 2017 r.

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2020 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com