W uroczy poranek 18 czerwca  na placu przed brzeskim centrum handlowym Mark zaczęły dziać się rzeczy dziwne… Najpierw pojawiło się dwóch ludzi, którzy oddzielili taśmami część parkingu… a następnie, kilka minut przed dziewiątą sytuacja zaczęła się wyjaśniać.





Pierwszy pojawił się żółty Ford Capri na gliwickich numerach, chwilę później dołączyły do niego Mercedes Camper i poczciwy uroczy „Garbus” a później…póżniej było już tylko coraz ciekawiejJ Na placu zaczęły się pojawiać nostalgiczne, mniej lub bardziej kultowe kilkudziesięcioletnie samochody. Urokliwy MG Midget, rasowe Chevrolety – Camaro i Monza, dynamiczne Porsche 924 i 944, nostalgiczna Syrena R20 z fantastycznie wystylizowaną załogą i stertą słomy na „pace”, kultowy Ford Mustang przypominający tego, którym Steve McQueen gnał w „Bulicie” po ulicach San Francisco… Tak od trzech już lat zaczynają się Brzeskie Spotkania Automobilowe, które mam nadzieję, staną się już cykliczną imprezą towarzyszącą Dniom Brzeska.



W tym roku na parkingu zebrało się niemal 30 aut i motocykli liczących sobie od kilkunastu (powoli już kultowe, pięknie zachowane w oryginalnym stanie BMW e30) do kilkudziesięciu (niemal 50-letnie MG) lat. Po krótkim postoju aby wszyscy zdążyli dołączyć auta przeniosły się na Słotwinę. Tam dzięki pomocy i uprzejmości proboszcza parafii Matki Boskiej Częstochowskiej – także rozkochanego w zabytkowych samochodach ks. Wernera odbyły się próby sprawnościowe dla uczestników imprezy (ksiądz Werner dzielnie w nich uczestniczył siedząc na prawym fotelu jednego z pojazdówJ)



Po próbach sprawnościowych uczestnicy wzięli udział w części turystycznej wyprawy. Samochody odwiedziły tym razem dwory i dworki północnej części powiatu brzeskiego. Na początek Strzelce Wielkie i piękny, zarządzany przez Koło Łowieckie dworek ze wspaniałymi trofeami. Stąd przejazd do Szczurowej i wspaniale założenie parkowo-pałacowe, po którym oprowadziły nas dwie urocze Panie na co dzień prowadzące bibliotekę Gminnego Centrum Kultury, a następnie, po krótkim postoju – perełka przejazdu – Dwór w Dołędze. Kto nie był – niech żałuje i jedzie jak najprędzej. Muzeum z duszą. Miejsce zaczarowane. Ogromna wiedza Pana Kustosza, fantastyczne poczucie humoru Pań Przewodniczek, które odważnie i nie bez sukcesów wdały się w potyczki słowne z co bardziej dowcipnymi uczestnikami…cudowna atmosfera. I ostatni etap podróży – powrót do Brzeska na paradę i pokaz. Samochody przejechały przez Borzęcin, zatrzymały się na kilka chwil na boisku sportowym w Łękach (mały ukłon dla moich sąsiadów, spośród których kilku ogromnie pomogło mi w organizacji i sędziowaniu imprezy), oraz w Wokowicach, gdzie mieliśmy przyjemność przez kilka chwil gościć we dworze.



W Brzesku czekały już na nas dwa radiowozy brzeskiej „ drogówki”, które pomogły nam dotrzeć przez miasto na plac pokazu w zwartej kolumnie. Samochody ustawione przed sceną wzbudziły jak co roku spore zainteresowanie, choć konkurencja fantastycznie grającego na scenie zespołu Chee-Psy nie ułatwiła nam zadania J Muzycy byli jednak tak uprzejmi, że zrobili w swoim koncercie krótką, kilkuminutową przerwę w czasie której mogliśmy wręczyć Puchar Burmistrza Brzeska dla najładniejszego samochodu (VW Garbus Speedster z 1968 roku), Puchar Dyrektora MCK dla najstarszego pojazdu (MG Midget z 1962r) oraz Puchar Dyrektora PSSE w Brzesku dla pojazdu, który na imprezę przebył najdłuższą drogę (Porsche 924 z okolic Trondheim w Norwegii)


Po wręczeniu pucharów samochody opuściły płytę Placu Kazimierza i udały się do domów…Aby mam nadzieję za rok do nas powrócićJ

Na zakończenie chciałbym złożyć jednak kilka podziękowań, a to:

  • Pani Dyrektor Miejskiego Centrum Kultury Małgorzacie Cuber za ogromną pomoc logistyczną i wsparcie duchowe
  • Komendantom Powiatowych Komend Policji i Straży Pożarnej – insp. Robertowi Biernatowi i bryg. Dariuszowi Pęcakowi za ogromną pomoc techniczną w organizacji imprezy i parady pojazdów
  • ks. Wojciechowi Wernerowi – za pomoc w zorganizowaniu prób sprawnościowych oraz wsparcie „z góry” :-)
  • panom Kazimierzowi Kuralowi z restauracji Galicyjskiej, Łukaszowi Kądziołce z Pizzerii Soprano i Pawłowi Licakowi z restauracji Szyszkarnia za strawę cielesną ;) dla uczestników imprezy
  • moim sąsiadom, którzy udzielili mi ogromnej pomocy przy technicznej części imprezy sprawnościowej
  • wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, że III Brzeskie Dni Automobilowe znów doszły do skutku…

A przede wszystkim uczestnikom, którzy mimo ogromnej ilości prestiżowych konkurencyjnych imprez wybrali III BSA co pozwala cieszyć się nadzieją, że nasza impreza także zyskuje w świecie motoryzacyjnym renomę.

Tekst: Dariusz Krajcarz
Zdj. Krzysztof Grajek