Brzesko cudowne miasto

 

Brzesko cudowne miasto, nigdy nie było mi tu za ciasno;

nigdy nie czułam się tu obca, przywlokłam tu swego wędrowca!

Osiadł tu ze mną na stale: „Jestem Brzeszczanin się chwalę !„

Mówi tak Krakus dziad z dziada „że Brzesko mu odpowiada!”

 

Jak się zalecał był do mnie, nie kochał mnie tak nieprzytomnie;

to teraz kochać mnie musi; szanuje wariactwo Anusi!

 

ul. Brzezowiecka. Rok 2010.

(fot. Anna Gaudnik)

 

Nikt na ulicy Brzezowiecki; gdzie mieszkał z Filoncią Czernecki;

nawet pomyśleć nie zdołał, że z tego co w stronę kościoła

          tylko zerka dziecka wyrośnie taka Czernecka!

 

„Jeszcze się coś z niej wykluje, świat nad nią już  popracuje,

jeszcze się za nią obejrzy, zalety jej ducha ktoś zejrzy,

bo przecież nie tylko uroda; Czernecko łez Twoich szkoda!”

 

Tak pocieszały sąsiadki w serce wlewały mej matki

z dobroci serca otuchę, że nie najgorszą ma te  dziewuchę!

I tak rosłam w przekonaniu „Starą panną będziesz Aniu!

Nie zaloty były w głowie; co na randce Ania powie?

 

Że się uczyć bardzo pragnie bo w aptece tak jest ładnie,

że spełnienie pragnień Mamy w swój życiorys ma wpisany?!

               

                                                    ***

I siedziała w kącie kuchni nad jej głowa głośnik grał;

słowa życzeń co sobotę Burlikowski z niego słał!

I dołączył też melodię a to Santor, a to Fogg;

„pieśń o Matce” Anię tuli i malutkiej kuchni mrok..

 

Taki stary kukuruźnik; tyś  pokrętłem wzmacniał głos!

Wieść ze  świata  nam przybliżał,  Matysiaków z Dobrej los!

Kto pamięta tamte czasy?  Kto da wiarę w słowa te,

że choć biedniej było wtedy; to weselej żyło się!

 

ul. Kościuszki. - połowa lat 60-tych XX w.

 (fot. Jerzy Peters)

 

Brzesko małe i spokojne, ulic cichych kilka wszerz;

telewizor jeden w domu; tym czynszowym; chcesz to wierz!

Jak się zaczął doktor Kildare albo „Święty „ albo „Kloss”

pół ulicy się schodziło do sąsiada każdy  „los”!

 

Czy obejrzy film tym razem; czy go wciągnie filmu bieg;

to nie zawsze było pewne bo się czasem sąsiad wściekł!

Świeć mu panie dziś nad duszą i szczęśliwą wieczność daj;

telewizor na wyłączność; tylko klucz od środka daj!

 

By  mu  znowu nie gruchnęło do pokoju ludzi moc,

żeby krzyczeć znów nie musiał „że od spania przecież noc!”

Myślę,  że święty  Antoni; orędownik ziemskich spraw

szepnął słówko :”Piotrze weźże i mojego  Kazka zbaw!

 

On tak zawsze wierzył  we mnie, pod figurą miejsce miał

i jak wygrał w Totolotka to na biednych zawsze dał,

i tak wierzył w te Anulę;  na farmacje  biedna szła;

tak przycisnął  mnie do muru bym obiecał, że tam zda!”  

  

Tak się żyło w naszym Brzesku, na ulicy znali cię

jak ze szkoły szłam powoli ktoś zawołał :”zupy zjesz!”

Każde dziecko na ulicy; wszystkim ukłon, wszystkim, dyg

no a teraz  w blokowisku; całkiem zwyczaj ten  już znikł!

 

Budynek byłego Starostwa, ul. Głowackiego - połowa lat 60-tych XX w.

z tyłu budowa obecnego  biurowca

(fot. Jerzy Peters)

 

W naszym Brzesku  Pierwszy Maja; wszystkie szkoły, pełen szyk,

do trybuny goździk w górę za trybuną już gdzieś znikł!

A jak czasem było zimno; wiatr czerwienią szarpał flag;

granatowa układanka, biała bluzka, w  górze mak!

 

I ten uśmiech na trybuny bo tam ludzi ważnych gąszcz;

każdy patrzył w dół na pochód, każdy ważny był tam mąż !

A orkiestra grała marsza by się nam nie mylił krok

I tak każdy Pierwszy Maja, tak podobnie, tak co rok!

 

Pochód 1-maja - połowa lat 60-tych XX w.

fot. Jerzy Peters

 

W naszym Brzesku było fajnie; każdy prawie wszystkich znał;

jak przeskrobał ktoś za bardzo to mu obcy skórę zlał!

Żaden smyk  się nie poskarżył,  nie pokazał ojcu łez

bo z pewnością w takich razach ojciec manto spuści  też! 

 

 

Widok w stronę Brzeska z Petersówki - połowa lat 60-tych XX w. 

obecnie tereny "Osiedla Ogrodowa"

(fot. Jerzy Peters)

 

Fajnie żyło się tu w Brzesku;  w ulic ciąg wchodziła wieś;

Czarnowiejską lazły krowy, wiejskie masło mogłeś zjeść!

Gospodyni udoiła mleka z pianą pod sam wierzch;

do niej z bańką szłam wieczorem gdy  ulice pokrył zmierzch!

 

 

Zaplecze kościoła p.w. św. Jakuba - połowa lat 60-tych XX w.

 (fot. Jerzy Peters)

 

Nikt się nie bał chuliganów, Mama mi kazała iść;

no i poszłam aż  pod Kierków a nie poszłabym tam dziś!

A Gospodarz  ten spod krzyża parę koni pięknych miał;

sam ułożył się na snopkach i tam smacznie sobie spał!

 

 Krzyż przy ul. Czarnowiejskiej. Rok 2010.

(fot. Anna Gaudnik)

 

A koniki słabość  pana znały tak jak  nie znał  nikt;

zajeżdżały na podwórze; budził go żoniny  krzyk!

A głos miała tak donośny, że znał ją w parafii ksiądz

jak na mszy mu zaskrzeczała; „mówił idźże dalej  siądź! „

 

Fajnie było w małym Brzesku kiedy wiosna kryła świat;

bzy przy każdym prawie domu, każdy urwał a nie kradł!

Bo tu każdy zna każdego; wycieraczka pod nią klucz!

Uczciwości tamtych czasów młody się człowieku ucz!

 

Jak zabrakło do pierwszego bankomatem sąsiad był;

jak listonosz rentę przyniósł, część  mu oddał z reszty  żył!

A w  lodówce u sąsiada  mięso Twoje miało chłód;

to karkówka, rosołowe, a połapać się w tym? Cud!

 

Czasem rosół z pięknej pęgi  u sąsiada cieszył stół

A nam został łykowaty jak historia stary, wół !

Cóż materiał powierzony  zmienił docelowy gar;

Ale nigdy tej zamianie tam  nie towarzyszył swar!

 

 Fajnie było w małym Brzesku. Kino było! To był szpan!

By na seans bilet kupić pół rodziny stało  tam!

Repertuar na plakatach  wizytówką miasta był ;

no a teraz kina niema -intelektualny tył?

 

Fajnie było, łaźnia była! Kto pamięta o niej dziś?

Dzieci grzeczne  takie były, żeby z mamą do niej iść! 

Co sobotę albo w piątek mama do niej brała nas

nikt nie myślał o grzybicach  całkiem inny to był czas.

 

Prawie święto, taka radość, że z bieżącej wody  tusz

na twą głowę się poleje kiedy szampon spłukniesz już!

Dwoje dzieci w jednej wannie, żeby tak oszczędzić grosz

wykąpała mama szybko  no a po nas…  tatuś „wloz „ !

 

Fajnie były święta w Brzesku gdy narodził Jezus się

każdy cieszył się świętami a i tym, że lepiej zje!

Na pasterkę każdy chodził i grudniowy znosił chłód

bo się wcisnąć do kościoła w tamtych czasach to był cud!

 

I dołączył się pastuszek co splątane myśli miał

a i nogi się plątały to i ledwo na nich stał!

Głośne jego Alleluja już do  niebios rwało  bram

a kolędę na Wielkanoc przyszedł  znów zaśpiewać tam!

 

Fajnie było gdy ulice przykrył biały śnieżny puch;

para łyżew wystarczyła, żeby jeździć mogło dwóch!

A ulice tak spokojne, że raz na czas auta błysk;

zdążył uciec jeden z drugim zanim słychać opon pisk!

 

 

Pięknie było w małym Brzesku, Jordanowski ogród! Cud!

I ławeczki wśród zieleni; latem tutaj zbawczy chłód

a ten  spokój, piaskownica to dla dzieci istny raj

śpiew  słowika dał się słyszeć gdy wśród liści ciepły maj.

 

Teraz  swoją zdrowia ścieżkę tu  osiłków kilku u  ma;

pierś wypięta dychawiczna, cygar w dłoni, piwa dwa!

Kiedy idziesz to uważaj, radzę jednak mijać park

bo po piwie to odważny nawet całkiem mały smark!

 

Fajnie było kiedyś w Brzesku; oj nie miała aptek sieć!

Jedna była ta  „Pod Orłem” i musiała wszystko mieć!

Dwa okienka, epidemia, każdy miał robiony lek;

i cichutko każdy czekał  bo by się magister wściekł!

 

Każdy cicho w swej kolejce czasem trzy godziny trwa

bo tu jeszcze i krwiodawca i kombatant prawa ma!

Tylko dzieci popiskują, na ramionach matek  śpią;

to się jeszcze wkręci pani co ją służbą zdrowia  zwą!

 

A magister liczy w głowie, mnoży, dzieli proszków sto!

Jaka dawka tego leku, czy go dziecko może wziąć?

Czy na pewno to z tym może? Czy się leku zwiększy moc

kiedy weźmie na gorączkę bo to zawsze większa w noc!

 

Ale fajnie było wtedy bo pediatrów było  dwóch;

lekarz płucny, laryngolog co to zbadał gardło, słuch!

I dentysta w każdej szkole swój gabinet przecież miał,

uczeń zamiast wagarować w czasie lekcji zęby rwał!

 

Fajnie było w Parku Goetza wśród zieleni  pałac lśni,

nauki kwiat inteligencji   tam pobierał -czyli my!

Na ławeczkach w parku siedział kiedy matur nadszedł czas

a tu nagle  stuk laseczki: ”oj Robaczki szukam was„!

 

Czesław Złonkiewicz

 "Robaczek"

Prof. LO w Brzesku

(zdjęcie z monografii "90-lat Gimnazjum i Liceum w Brzesku")

 

Żadna lekcja bezowocnie nie umknęła szkoda słów;

zaraz zjawiał się z zastępstwem „”Faradaya prawo mów”!

Kto zapomniał Profesora co to pszczółki w parku miał

a na lekcji astronomii swe  marzenia gwiazdom słał?

 

Kto pamięta jak na  Równi zimą w niebo wbijał wzrok?

Gdzie Perseusz , Kasjopeja co rozjaśnia mocniej mrok?

Gdzie jest Pegaz i Wóz Wielki, Andromedy gwiezdny zbiór?

W nas  Profesor opowieścią indolencji zburzył mur!

 

I do dzisiaj patrzę w niebo, widzę gwiazdy, słyszę głos

„Oj Robaczku ucz się nieba, dziś nieznany jest Twój los,

ale tylko ty potrafisz w gwiazdy wpisać życie swe,

z życia zdajesz raz egzamin; no Robaczku  staraj się!

 

Żyją słowa, które kiedyś tak zwyczajnie wyrzekł Ktoś

Tyś usłyszał je jak nakaz: ”dobre słowa  w sercu noś”.

Lecz  szamoczesz się jak każdy, pragniesz szczęścia, tracisz czas

Wtedy słyszysz „oj Robaczku żyjesz przecież tylko raz”!

 

Anna Gaudnik

Styczeń, 2010 r


Fotografie zrobione przez Jerzego Petersa pochodzą z arch. rodzinnego Zuzanny Musiał - Peters.