Podziękowania dla Babki

 

Dziękując wujowi za wakacji kolor;

za krowę na sznurku i króliki w klatce;

podziękować muszę za jednym zamachem

jeszcze mojej drogiej chociaż srogiej Babce !

 

      "Pierwszy domek na wsi, ten który pamiętam"  (rys. A.G.)

 

Pierwszy domek na wsi, ten który pamiętam

to domek pod strzechą; ludzie i zwierzęta

mieszkali poprzez sień w przyjaznej komunie;

ludzie w jednej izbie, czy ktoś to zrozumie,

 

że obok poprzez sień; wrota do stajenki;

w której stały krowy; promyk  światła cienki

przez maleńkie okno przedzierał się rano

tocząc bój zaciekły z pajęczą firaną!

 

Budził świnki w chlewie i króliki w klatce

dając znać tym samym mojej srogiej babce,

że czas doić krowy, wziąć im ranne mleko,

a że izba obok; nie było daleko

 

i słyszała babcia ze stajni pomruki;

sama wstając wcześnie budziła też wnuki;

a szczególnie jedna; wnuczka upatrzona

miała za zadanie trzymanie ogona!

 

         Stałam nieopodal na długość ogona" (rys. A.G.)

 

Nie wiem skąd rytuał dojenia był taki,

że krowięcy ogon trzymały dzieciaki?

Po to, żeby krowa z much się oganiała

Matka jej Natura długi ogon dała.

 

Machała ogonem much wzniecając roje-

i w tym ją wyręczyć miały ręce moje.

Uwięziony ogon w dziecięcych łapiętach

tak się miał poruszać; to dobrze pamiętam

 

żeby nie bił babci po głowie, po szyi

i tak se to dobrze babcia wymyślili,

że po to jest wnuczka i śpi tam za ścianą;

to ją obudzili; by nie być trzaskaną

 

po twarzy ogonem krówskiem niczym biczem;

takie stosowali taktyki zwodnicze!

Stałam nieopodal na długość ogona,

głowa jak najdalej od zadu skręcona;

 

machanie ogona naśladuje ręka;

Boże jaka była to straszna udręka!

I krowy się bałam i bałam się babci;

jak się ogon wyrwał i jej przycharapcił;

 

po cieniutkich nogach ścierką mi przylała;

tą samą co krowie wymie wycierała!

Złapałam ogonek, znowu łapką macham,

żeby się nie wyrwał! Strasznego mam stracha!

 

Patrzę jak się w skopcu piana wznosi z mleka;

do końca mej męki droga niedaleka;

ale jeszcze jedno przede mną  przeżycie:

czeka mnie świeżego z pianką mleka picie!

 

Każe babcia „gornuś „podać bez szemrania.

Nalewa tam mleka;- ”Jakoś blado Ania;

wypij mi tu zaraz; nie wykrzywiaj buzi;

Wujki pili mleko i jacy są duzi!”

 

Łzy kapały z oczu w to mleko cieplutkie!

Jak je przełknąć kiedy; gardło tak ciaśniutkie!

Nikt mnie nie ratował; choć mama widziała

też nic nie mówiła bo się babci bała!

 

Wypuściłam ogon, garnuś trzymam w ręce

i pije przez zęby; "Wnuczuś dać ci więcej?

Popatrz jakie mlycko bielutkie i zdrowe;

jak to dobrze dziecko, że chowomy krowę!

 

Tak się przez to lato zabierzesz na mlyku

trzeba ci spódnickę puścić na guziku;

taki brzusek bedzies okrąglutki miała;

będę Cie budziła to bedzies wstawała,

 

będziesz trzymać ogon, dom ci  mlycka z piankom,

nie bedzies już takom zabidzonom Hankom”!

I tak mnie ta babcia nękała tą krową,

ogonem i mlekiem; tym że będę zdrową

 

i, że gospodynią będę na Zagrodach;

"nie zaroz bo teraz; troseckeś za młoda

A szkoły ?Wiem ci to; czyżeś jest pojętno!?

Pole za potokiem dom; bedzies majętno;

 

Jakisik gospodarz weźmie cię z tym wianem;

machoj tym ogonem dziecko me kochane!

Przyglądaj i ucz się jak doję te krowe

bo niedługo zaczniesz; paluszki masz zdrowe,

ja ci wnetki miejsce na zydelku zrobię;

nie bedzisz trzymała zawsze ogon krowie!

Bedzisz gospodynią; widzę mosz zadatki

nie uciekniesz ze wsi idąc śladem matki?”

 

Myślę, że się na mnie Babcia dziś nie gniewa

Pogodziłam przecież jej i swe marzenie;

doić krów po prawdzie; nie umiem do dzisiaj

ale w ich leczeniu mam już doświadczenie!

 

 

Anna Gaudnik

październik 2011 r.


Czytaj także: "Wspomnienia z wakacji pod gruszą"