Z GÓRNEJ PÓŁKI...

Srebrna nić go oplotła
zwieńczeniem wartości będąca
a wewnątrz diament kryła
kimżeś, kim, Panie
jakie słowo - dobrym dla Ciebie
milczenie wszak złotem
tyś klejnot jaśniejszy
godniejszy
nieposkromiony w swym szlifie
niepohamowany dłonią artysty
            tym doskonalszy

Blask przenika me wnętrze
rozpala...

Oniemiała z zachwytu
dotykam, a jakbym czuła
                                    nie-kamień
  życie, jakiego pragnęłam
  najdalszym zakamarkiem marzenia
  które nie da się ziścić
                                    nie-kamień
  doskonałość,
  żar nie do poskromienia,
  dzikość,
  przerażającą błogość spełnienia
          które nie zazna "kiedyś"
  diament
          nieoszlifowany...

  Wzroku nie hamuj
  Myśli nie zniewalaj
  Klejnot tchnie przeznaczeniem

  Tobie jedynie dane spełnienie...
 

Joanna Dębiec

Styczeń 2004 r.