Spotkanie w Petersówce

Anna Gaudnik

             W piątek, 20 marca po raz trzeci otworzył podwoje salon w Petersówce. Nastrój, wrażenia, natchnienia – słowem chwile miłe, za przyczyną  uroczej Gospodyni. Wysłuchano: o instytucji salonu w XVIII, XIX i XX wieku i  występów Ani Gaudnikowej. Mówiono o Kresach, Wołyniu i splątanych losach rodzinnych. I ja tam byłam... miód i wino piłam o czym z przyjemnością donoszę.

 

Zuzia nosiła zamysł od dawna

pewno wyssała go z mlekiem matki

teraz czas nadszedł realizacji;

sprosiła do się damy; sąsiadki .

 

Myśl ta by wskrzesić salon w niej żyła;

zawsze cudownym była pragnieniem

i nadszedł moment, że myśl już mogła

stać się tak pięknym Zuzi spełnieniem .

 

Jeżeli coś drzemie w nas przez jakiś czas

uśpić się jednak nie daje

przychodzi moment sen strzepnąć z powiek

i pomysł mówi :’Koniec już wstaję”

 

I tak się stało; i Bogu dzięki

Zuzanna  w skrzydła ubrana

Siada i dzwoni, listę szykuje;

nie patrzy jest to wieczór czy z rana !

 

Każda z pań czuje się wyróżniona,

każda zdziwiona jest z lekka

ale w mig staje jasnym się już to,

że Petersówka kultury mekka!

 

Nikt nie odmawia,  termin zapisze;

czeka by przyszła ta chwila

i podjeżdżają już samochody;

udaje im się jakoś wymijać.

 

 

 

 

Tak uroczyście jest na posesji

dom rozświetlony do nieba!

Po krętych schodach pochód damulek

już do salonu się wlewa!

 

Oczy zdziwione patrzą   co kryje

dom Petersównej Zuzanki;

salon  otwarty, stolik na środku;

 na nim się błyszczą  już  filiżanki,

 

świeca w lichtarzu, lampki do  wina

makowiec, sernik, słodkości

i te ramiona drobnej Zuzanny,

ile  w tym geście jest serdeczności!

 

 

 

Każda swe miejsce szybko zasiada

bo tu fotele ,kanapa;

ale są także krzesełka  z Moku

usiąść  na takim damie -to klapa!

 

Usiąść na miękkiej sofie  z poduchą

jakoś tu damie  lepiej przystoi,

dlatego szybko zajmują miejsca

każda składaczka się trochę boi!

 

Kto więc przychodzi zawsze o czasie

siądzie w fotelu wygodnie;

ręce założy na kolan szczycie;

jakoś tak z gracją i staromodnie !

 

 

Ten styl narzuca przodek ze ściany

Zuzi dziadkowie i dziadków dzieci,

nastrój czarowny porywa wszystkich,

jest lekki półmrok, lampa się świeci,

 

Jesteśmy wszystkie na twarzach, których

czas wymalował swe piękno

dlatego półmrok się komponuje,

i rysy wygładza miękko!

 

Zuzia się kreci, Zuzia się plącze;

biegnie, przystaje, znów wraca,

idzie do kuchni, wodę gotuje; 

i znowu Zuzia- w jej rękach taca;

 

 

I jest herbata i jest już kawa;

pochyla się Zuzia jak witka

jest taka ciepłem na wskroś nasiąkła;

po prostu super kobitka!

 

Wiem na salonach słów takich zlepek

jakoś się kłóci i zgrzyta;

lecz jak powiedzieć, że z naszej Zuzi

po prostu fajna kobita?

 

O Pani jakżeś  jest nam  przyjazną;

tyle jest dobra w Waszmości pani,

pamięć wieczorów w  twych domu  progach

pobieżny w przyszłość  z pokoleniami!

 

O Pani jesteś i bądź cierpliwa,

daj poznać swego domostwa klimat,

daj poznać do cna wszystko co kryje,

tutaj inaczej z Waszmościem  żyjesz!

 

Jakby czas stanął, powiedział  -wolniej

usiądź i nie pędź, żyjże spokojniej.

Daj nam o Pani Zuzanno nasza

cieszyć się z tego, że nas zapraszasz!

 

Niech Twój małżonek zakryt od oczu

naszych niewieścich, gdzieś schowan;

przyjąć dziś  raczy wyraz wdzięczności

w rzeczonych tutaj mu słowach :

 

Jesteś o Panie cnót cierpliwości

oazą wszak nieprzebraną;

zezwalasz kręcić do późna się w noc

nie bacząc, że wstajesz tak na czas rano!

 

A tyle kobiet się tu przemieszcza,

siedzi w salonie;  to znowu lata

po korytarzach i w toalecie

po wszystkich prawie komnatach!

 

 

 

A Ty cierpliwie z uśmiechem dobrym

spojrzeniem spod okularów;

stajesz się wzorcem wprost niedościgłym

dla mężczyzn wszystkich; nie tylko paru!

 

Ale pamiętaj wszak o dostojny

by wstając codziennie z rana;

zanim opuścisz progi domostwa

upaść na oba kolana!

 

Przed swą małżonką ,nie wątpisz chyba,

że o niej tutaj jest mowa;

jest wszak kultury dziś  krzewicielką

ta twoja Zuzia  inżynierowa!

 

Szanuj zapędy swojej małżonki,

nie pozwól  jej zgubić  radości,

w każdym jej geście doświadczysz za to

wyrazów ogromnej wdzięczności!

 

            

 

                        ***

I znowu salon; kto już tu gościł

swoje siedzenie tutaj wymościł;

po raz już drugi usiąść tam pragnie

by na składaczku nie skończyć marnie!

 

Taka spotkała jedną z dam dola;

nie przyszła na czas taka jej wola!

Prawie się w oku łza jej już kręci,

usiąść na stołku wciąż nie ma chęci!

 

Okiem przebiegła już salon cały,

niestety tylko krzesła zostały!

Już się do zdjęcia dziś nie szykuje,

odwraca głowę  i w dół  nurkuje.

 

 

 

Już na czas  przyjdę następnym razem,

i zajmę miejsce pod tym obrazem,

na tej kanapie tak mi do twarzy,

już w dzień spotkania nic się nie zdarzy,

 

 

 

nie będę kumać się ze składakiem

jak zdjęcie komu pokazać takie?

Jak się do zdjęcia ustawić trzeba

żeby nie widać tu było tu drzewa?

 

                 ***

Zuzia dzwoneczkiem dzwoni tak wdzięcznie;

rozmów przerywa licznych łańcuszek,

nie wszystkie jednak rozmowy cichną

ale się liczyć z tym jednak muszę!

 

Jeszcze ciasteczka na talerzyku,

jeszcze łyżeczka tupie o denko,

jeszcze w kielichu wino się mieni

krzycząc poczekaj moja panienko!

 

 

 

Jeszcze na tacy sernik, szarlotka

grać nauczyły się swoją rolę 

i zejść ze sceny nie chcą i tyle

więc je spokojnie  przeczekać wolę!

 

Jeszcze chwileczkę, znów dzwonek Zuzi

dźwięcznie przebiega w salonie

i delikatnie znać daje wszystkim,

że ja zacieram już swoje dłonie.

 

Jeszcze nie pora, jeszcze posiedzę

aż rozmów wszystkich ucichną tony;

a tu się przez drzwi przemyka chyłkiem

malutki kotek mocno zjeżony!

 

 

 

Spojrzał do góry, spojrzał na boki

stracił co nie co z rezonu

bo przecież biedny nie widział dawno

tak zapełnionego salonu!

 

Chciał sobie usiąść  na swym szezlongu

ale tam siedzą już trzy paniusie!

Co teraz począć ma biedny kotek?

W swym kocim sercu wzywa Olusię!

 

 

 

Ja się tu schować muszę i tyle,

usiądę  tak przy kanapie;

to może mnie tu ktoś   zauważy,

i może  Olusia mnie   złapie?

 

 

Wcisnął się kotek już pod kanapkę,

Czeka cierpliwie; biedaczek!

Idzie mu Zuzia szybko z pomocą

nim on łzą kocią  zapłacze?

 

Chodź kotku -mówi Zuzia łagodnie;

klęcząc  wypina swe plecki;

lecz kotek mówi teraz : usłyszeć

chciałbym Życiorys Ani Czerneckiej!

 

I się opiera, cofa pod ścianę,

oczy wlepiając w Czernecką;

lecz Zuzia w trudzie swym nie ustaje

woła do kotka ;”chodźże tu dziecko”!

 

Wzięła  na ręce kotka i wstaje,

do swego serca go tuli;

kotek jej szepce do ucha prosząc

chciałbym być na  wieczorku Anuli!

 

 

Zuzia próśb jednak kotka nie słucha,

w czeluść wystawia dwóch przedpokoi,

drzwi też zamyka szybko, dokładnie;

dwóch czworonogów psich się wszak boi!

 

Wystawia kotka do przedpokoju;

I drzwi zamyka dokładnie,

bojąc się chyba, że na ten wieczór

dwóch czworonogów psich wpadnie!

 

A jakaż to radość  dla tej poetki

byłaby  piszącej wiersze,

że audytorium tutaj zebrane

o ten zwierzyniec byłoby szersze!

 

                       ***

Zuzia dzwoneczkiem  dzwoni raz wtóry,

głowy unoszą zaraz do góry

już wszystkie panie siedzą gotowe

by rymowanym cieszyć się słowem!

 

 

 

Jakaż to radość,  jaka uciecha

każda się ładnie do mnie  uśmiecha,

każda się patrzy; i kiedy  czytam

rumieńcem moja buzia zakwita!

 

 

Tak uroczyście na tym salonie ,

i  już  z radością zacieram dłonie

bo już w kolejce są inne panie

z niecierpliwością czekamy na nie!

 

Niech każda weźmie los w swoje dłonie

i niech nie mówi, że wstydem płonie,

że nie potrafi zanim spróbuje;

ile wieczorków się tu szykuje,

 

ile się rymów tutaj przemieści,

ile ich siedzi w głowach niewieścich,

ja wiem, że każda z nas tu siedzących

tyle tematów ma ją naglących,

 

tyle pokazać może  ciekawych

prac i robótek, bieżnik na ławy,

sweterek wnuczki i kompozycję

jesienią astry, wiosną forsycje,

 

zdjęcia zimowe ,wycieczki w góry

i lazur morza i stare mury;

wszystko co widzą dziś nasze oczy

dzięki nam  jeszcze ktoś to zobaczy,

 

może opowiesz o swej przygodach

ktoś na równiku był, antypodach

a ktoś w tym czasie był w Tęgoborzy

i przed nim  albumy swoje  otworzysz

 

a on otworzy wtedy swe oczy

z Tobą na chwilę też tam wyskoczy;

pomyśl, jak wiele można dać

komuś kto zechce od Cię brać;

 

wymiana myśli i doświadczenia

tego co ciebie i innych zmienia

jakże to miłe miłym być

i jakże pięknie piękniej żyć;

 

dlatego tutaj każda z nas

czeka na ciebie co nam dasz,

a wiem, że czekać warto bo

wszystkie wspaniałe tutaj są;

 

niema ni słowa w tym przesady

jak tylko zechcesz to dasz rady

a przecież pragnąć znaczy móc

zacznij tak jak ja rymy tłuc !                        

 

Zacznij szydełkiem , druty weź

i po krosienka sięgnij też ,

obraz olejny, kwiatów pęk

nawet jak wyrwie ci się jęk

 

to i tak warto mówię ci 

realizować swoje sny!

 

 

 

                                                        Petersówka  20.03.2009r